Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Erytrofobia
#1
Witam
Postanowiłem napisać na tym forum aby wyrzucić z siebie swój ból, ale i zasięgnąć rady...

Moim problemem jest erytrofobia (lęk przed czerwienieniem, moja twarz i szyja w sytuacjach stresowych dostają buraczanego koloru), która zaczeła się u mnie w 5 lub 6 klasie podstawówki. Do tej pory byłem odważnym dzieciakiem, kontakt z nowo poznaną osoba nie był dla mnie problemem, uwielbiałem chodzić do szkoły, byłem gadatliwy... Ale to się skończyło... Zaczęło się wyśmiewanie, przezywanie od buraków itd. więc zamknąłem się w sobie, zacząłem unikać sytuacji w których mógłbym się zaczerwienić.
W szkole średniej to już stałem się outsiderem na maksa, stale gdzieś na uboczu, z nikim nie rozmawiałem. Czułem się fatalnie, odrzucony, zacząłem wagarować, zawaliłem szkołę jedną , póżniej drugą... Udało mi się skończyć liceum dla dorosłych... Później praca, i ten sam schemat: od czasu do czasu próba zagadania, palenie buraka, wyśmianie, i wartość człowieka spada o poziom niżej niż była ostatnio. W końcu miałem dość i pracę też zawaliłem... Mam 38 lat, mieszkam z rodzicami, na ich utrzymaniu, żadnego życia towarzyskiego, wiem że to może wydać się co niektórym śmieszne, ale nigdy nie miałem dziewczyny... ogólnie czuję się jak taka piz...da grochowa...
Ale pojawiło się światełko w tunelu. Znalazłem w sieci informację że problem z czerwienieniem można usunąć operacyjnie tzw. sympatektomia. Podobno operacja może mieć jakieś skutki uboczne, ale gorzej już chyba w moim życiu nie będzie...
Po operacji chciałbym skorzystać z jakieś terapii, bo jednak 25 lat życia w ciągłym lęku przed ludźmi, wyżarło się na mojej psychice... Z tego co czytam to objawy przypisane osobowości unkiającej pasuja do mnie jak ulał.
Stąd moje pytanie jakie terapie są najlepsze na zwalczenie tego ustroństwa, czy możecie polecić jakiegoś dobrego fachowca z okolic Poznania. Tylko nie polecajcie mi psychiatrów, bo leki na depresje już brałem...

Pozdrawiam
Odpowiedz
#2
Polecam ci napisać to we własnym wątku Uśmiech Powinno wtedy to zobaczyć więcej osób
Odpowiedz
Dokładnie. Oczko @Mansur zajmij się tym. Uśmiech

Najważniejsze, że znalazłeś chęci, aby zmienić swoje życie. Gratuluję! I mam nadzieję, że ktoś Ci da wskazówki. Uśmiech

Pozdrawiam Uśmiech
Odpowiedz
#4
Dzięki za dobre słowo, od razu człowiek się lepiej na duchu czuje...

W wątku o 'osobowości unikającej' napisałem dlatego że od tego schorzenia szukam jakiegoś dobrego terapeuty...
Bo jeśli chodzi o operację sympatektomii to już jestem po wstępnym dogadaniu z lekarzem z Gdańska.

PS Jeśli moderator utworzy z tego nowy wątek to OK.
Odpowiedz
#5
(06-04-2017, 20:22 PM)kowal napisał(a): Dzięki za dobre słowo, od razu człowiek się lepiej na duchu czuje...

W wątku o 'osobowości unikającej' napisałem dlatego że od tego schorzenia szukam jakiegoś dobrego terapeuty...
Bo jeśli chodzi o operację sympatektomii to już jestem po wstępnym dogadaniu z lekarzem z Gdańska.

PS Jeśli moderator utworzy z tego nowy wątek to OK.

jestes juz absolutnie pewien ze operacja ostatecznie pomoze ? moze poszukaj wcześnie takiego terapeuty i bardzo dobrze to przemyśl raz jeszcze Uśmiech nie chce odciągać od tego ale zaczerwienienie na twarzy to często objaw nerwów , a nerwy nas napadają z jakiegoś konkretnego powodu lub sytuacji Uśmiech poszukaj kogoś kto potwierdzi Ci to ze zadziała albo nie zadziała później, pozdro i życze dobrego samopoczucia
Odpowiedz
#6
Oczko 
Przemo20 czerwienienie to jest temat z którego mogę się habilitować... Wiem o nim niemal wszystko... Ponad 20 lat ciągłej walki, diet, eksperymentów... i nic nie działało. Brałem też przez jakiś czas Fluoksetyne, ale i tak zdarzało się zaczerwienić.

Mój problem polega z nadreaktywności układu sympatycznego. Mogę być całkiem spokojny, iść ulicą gdy nagle podejdzie do mnie ktoś spytać się o godzinę... i czerwienienie na twarzy gotowe...

Jeśli chodzi o to czy operacja ostatecznie pomoże, to rozmawiałem z lekarzem, i on twierdzi, że zawsze istnieje jakiś procent szansy, że sympatektomia nie rozwiąże problemu napadowego czerwienienia... jednakże ten procent jest bardzo mały. Do tego dochodzą pewne skutki uboczne, w postaci tzw. pocenia kompensacyjnego.

Przemo z pomocy terapeuty i tak będe chciał skorzystać. Pytanie tylko z jakiego, i jaka terapia przynosi najlepsze efekt w osobowości unikającej. Nie chciałbym stracić kolejnych 20 lat na eksperymenty i płacenie ludziom którzy są zwykłymi naciągaczami...
Odpowiedz
#7
Właśnie odkryłam, że mogę mieć tą samą przypadłość. Jeszcze za mało wiem, ale mam już jakiś trop. Zaczynam poszukiwania informacji na ten temat. Przyjmę każdą informację, wskazówkę itp.
Odpowiedz
  


Skocz do: