Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Granica między chodzeniem ze sobą, a bycie oficjalnie parą.
Od dawna chodzi mi głowie ta kwestia i chciałabym posłuchać co Wy o tym myślicie.

Jak wiadomo, sporo młodych ludzi decyduje się zamieszkać razem z rożnych powodów, ale również sporo też, gdy zdecyduje się, że chcą być ze sobą do końca życia, nie biorą ślubu. Właściwie wspólnie żyją jak normalne małżeństwo, jedynie gdy coś pójdzie nie tak, to po prostu się rozchodzą, gorzej gdy mają już dziecko, bo wchodzą już kwestie prawne.

Natomiast co w przypadku gdy ze sobą nie mieszkają? I tu są następne schody.

Chodzi ze sobą para, ale nie wiadomo czy tak strasznie są ze sobą związani, że myślą o możliwym stworzeniu własnej rodziny w przyszłości, czy dają sobie czas ciesząc się z młodości i bez poważnych obowiązków, czyli po prostu młodzieńcza miłość, co dalej czas pokaże. Ale tak w ogóle nie słyszę użycia terminu "chodzenie ze sobą", tylko od razu "związek", i bądź tu geniuszem i zrozum na ile to jest poważne. Z tego co mi wiadomo dawniej jeżeli para tak bardzo chciała być razem i myślą o byciu ze sobą do końca życia, było coś takiego jak narzeczeństwo, dziewczyna nosiła pierścionek jako znak, że jest zajęta.

A propo pierścionka, może to niepotrzebne, dla kogo innego może być afiszowaniem się czymś tam, ale od dawna obserwuję w autobusie, tramwaju, metrze, na ręce ludzi. Od razu wiadomo kto jest w małżeństwie, przez co ktoś, kto ma na tyle godności i rozsądku, a jest sam nie zdecyduje się osobę zajętą podrywać, zbliżać się. To samo gdy chodzi o narzeczeństwo. 

A tak, jak to wszystko wygląda sprawia, że nic nie wiadomo, granice są zatarte i jeżeli komuś ktoś choć trochę wpadł w oko, to trzeba by się dowiedzieć czy już kogoś ma, żeby nie było nieporozumień i nie marnować czasu na żywienie do kogoś nadzieję. Dowiedzieć się dyskretnie raczej trudno, bo nie wszyscy mają wspólnych znajomych, więc pozostaje albo zapytać się wprost albo pobawić się w informatycznego 007 przelatując profile i wpisy na Facebooku, o ile w ogóle uda się cokolwiek znaleźć. Rezultat z tego jest taki, że człowiek zamyka się w sobie, bo nie wiadomo jak się w tym wszystkim odnaleźć, a na Internecie też różnie bywa, bo niby ktoś mówi, że jest singlem, a kogoś ma, tylko szuka albo odskoczni albo kogoś "na zapas", w razie gdy związek legnie w gruzach.

Czy Wam też nie wydaje się, że to wszystko jest zbyt chaotyczne i kłopotliwe? Czy naprawdę "związek" musi koniecznie oznaczać, że myśli się o stworzeniu w przyszłości własnej rodziny? A co z cieszeniem się z młodości, z tego tu i teraz, cieszyć się, że się jest razem, bez wielkich planów długoterminowych?

Chętnie przeczytam co o tym myślicie, nawet jeżeli to ma być poemat Oczko

Odpowiedz
#2
(21-03-2017, 12:34 PM)_Magnolia_ napisał(a): bo niby ktoś mówi, że jest singlem, a kogoś ma, tylko szuka albo odskoczni albo kogoś "na zapas", w razie gdy związek legnie w gruzach.
To jest mega nie fajne moim zdaniem, wobec tej drugiej oosby w zwiazku.

Co do zdania zawartego w temacie.... zawsze sądziłem ze to jest to samo Duży uśmiech

(21-03-2017, 12:34 PM)_Magnolia_ napisał(a): Czy Wam też nie wydaje się, że to wszystko jest zbyt chaotyczne i kłopotliwe? Czy naprawdę "związek" musi koniecznie oznaczać, że myśli się o stworzeniu w przyszłości własnej rodziny? A co z cieszeniem się z młodości, z tego tu i teraz, cieszyć się, że się jest razem, bez wielkich planów długoterminowych?

Jeśli zwiazek jest zabawą na chwilę, nie na dłuzej, bez myślenia o wspólnej przyszłości, dla mnie jest to dziwne. Bo po co w takim razie się z kimś wiązać?
czytałem kiedys książkę która mówiła o tym jak możer wyglądać społeczeństwo za ileś tam lat. I jednym zpunktów były właśnie związki... powiedziane było ze nie będzie sensu tworzenia czegoś trwałego, tylko takie pary na 24 godziny, albo na noc i nara. I początki myśle że można zauważyć już teraz. Ludzie nie chcą się wiązać ze sobą, moge tylko zgadywać czemu, brak czasu, chęć bycia "wolnym" od zobowiązań... itd...
A bawić się i korzystać z życia można bedą w związku który chce się rozwijać i chce trwać lata. Bycie z tą jedną osobą nie oznacza ze człowiek musi rezygnować z "życia" a wręcz przeciwnie.
[Obrazek: snsd_tiffany_banner_1_by_tifflebear-d46uehd.png]
Na obecnym poziomie cywilizacyjnym możliwy jest rozwój zrównoważony, to jest taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie.

gg: 10478129


Odpowiedz
(21-03-2017, 12:53 PM)Lime napisał(a): To jest mega nie fajne moim zdaniem, wobec tej drugiej oosby w zwiazku.

No bo nie jest, przecież nie dałam do zrozumienia inaczej O.o

(21-03-2017, 12:53 PM)Lime napisał(a): Jeśli zwiazek jest zabawą na chwilę, nie na dłuzej, bez myślenia o wspólnej przyszłości, dla mnie jest to dziwne. Bo po co w takim razie się z kimś wiązać?

Ale tu nie chodzi mi o chwilową zabawę. Widzisz, i to jest ten problem: przechodzi się ze skrajność na skrajność. Albo jest związek, że myśli się długoterminowo czyli, że może stworzą rodzinę, albo jest zabawa, że raz jeden, za jakiś czas drugi. Dobra, rozumiem, że ktoś ma blisko czy więcej jak 30 lat i myśli o rodzinie, ale już mieć takie podejście właście od "-nastu" lat by utrwaliło się zupełnie w wieku 20 kilku lat, jak dla mnie to coś nie tak, bo albo im się spieszy by uciec z domu, żeby mieć wreszcie coś swojego, albo wyszli z otoczenia, gdzie jak się ma ileś lat, a nie ma się nikogo to nikogo się potem nie znajdzie, bo jest taki sposób myślenia pesymistyczny. Nie wyobrażam sobie by do chłopaka się odezwać mając na myśli już od razu albo po kilku rozmowach, że może jest dobrym kandydatem na bycia mężem. Owszem, gdy już się jest parą dobrze patrzeć razem w przyszłość, ale bez przesady by robić wielkie plany długoterminowe podczas gdy związek może zupełnie nie wypalić nawet w ciągu bardzo krótkiego czasu.

(21-03-2017, 12:53 PM)Lime napisał(a): I początki myśle że można zauważyć już teraz. Ludzie nie chcą się wiązać ze sobą, moge tylko zgadywać czemu, brak czasu, chęć bycia "wolnym" od zobowiązań... itd...

Jest też kwestia tego rodzaju, że trzeba coś komuś od siebie dać, czyli zaufanie, chęć wysłuchania, chęć rozmawiania na różne sprawy, tematy, a nie tylko słuchać swojego głosu i tylko polować kto ile lajków pod zdjęciem dodał by poczuć się dowartościowany.

(21-03-2017, 12:53 PM)Lime napisał(a): A bawić się i korzystać z życia można bedą w związku który chce się rozwijać i chce trwać lata. Bycie z tą jedną osobą nie oznacza ze człowiek musi rezygnować z "życia" a wręcz przeciwnie.

Co masz na myśli poprzez "zabawę"? Mógłbyś podać przykłady?

Odpowiedz
#4
(21-03-2017, 12:34 PM)_Magnolia_ napisał(a): Czy Wam też nie wydaje się, że to wszystko jest zbyt chaotyczne i kłopotliwe? Czy naprawdę "związek" musi koniecznie oznaczać, że myśli się o stworzeniu w przyszłości własnej rodziny? A co z cieszeniem się z młodości, z tego tu i teraz, cieszyć się, że się jest razem, bez wielkich planów długoterminowych?

Cóż... Postanowiłem skupić się na tym akapicie bowiem jest on dla mnie mocno problematyczny... Oczywiście moim zdaniem właśnie dobrze jest cieszyć się tym co tu i teraz. Niestety ludzie myślą bardzo schematycznie i często jednostronnie. Zauważyłem, że jest jasny podział w społeczeństwie na tych co chcą "się bawić" i tych co "myślą poważnie" (do tego stopnia, że spokojnie można mówić o za poważnie...) z drobnymi wyjątkami tj. od powyższych schematów z dala trzyma się jedynie kilka jednostek wybranego społeczeństwa. Natomiast jeśli (mowa oczywiście o tych jednostkach) człowiek cieszy się tym co tu i teraz to w niczym mu to nie przeszkadza by jakąś przyszłość planować (dom, dzieci etc., może za lat kilka albo kilkanaście jak tam się komu podoba). W drugą stronę więc jest podobnie, jeśli ktoś ma poważne plany to teoretycznie nie powinny one w żaden sposób kolidować z tym co tu i teraz. Niestety ja mam przykre doświadczenia związane z tym właśnie brakiem planów wobec mnie dziewczyn (że tak enigmatycznie to ujmę bowiem nie chcę zdradzać szczegółów ze względów osobistych). Zazwyczaj brak takich planów wiązał się jednoznacznie z brakiem w ogóle jakiegokolwiek zainteresowania moją osobą, który wychodził na jaw szybciej lub później. Dlatego sądzę, że jeśli dziewczyna nie tyle nie ma planów wobec chłopaka co unika w ogóle takich tematów i to w taki sposób, że nie to, że ma dystans i powiedzmy z humorem wybrnie lub powie po prostu "nie rozmawiajmy na razie o tym" tylko wyraźnie robi się nieswoja no to drodzy panowie czas szukać nowej. To pierwsza oznaka, że nawet jeśli jesteście w związku to ona gdzieś z tyłu głowy ma już plan rozstania. I żeby nie było, że znów jestem jakiś seksista to myślę, że poważnie myślący chłopak o dziewczynie też będzie reagować podobnie. W przypadku wyraźnej siekiery kiedy mowa o jakiś planach to znaczy, że raczej nic mądrego nie planuje Język
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
Dla mnie krótka piłka - jeśli miałbym partnerkę, to dążyłbym do formalizacji związku, tj. do zawarcia związku małżeńskiego. Oczywiście nie od razu, bo wiadomo - charaktery mogą być różne, a niektóre "brudy" wychodzą dopiero po czasie. Nie mniej jednak postawiłbym sprawę jasno - NIE BĘDĘ żyć na kocią łapę. Albo zostajemy małżeństwem, i wcześniej lub później założymy rodzinę, albo rozchodzimy się na swoje strony....

I tak, marzę o założeniu rodziny. Także też nie zdecyduję się na związek z kobietą, która nie będzie chciała mieć dzieci.
 Podziekowania: Silent
Odpowiedz
#6
A ja być może zdecydował bym się na związek z kobietą co nie chce mieć dzieci... I tak tłum kobiet na szyję mi się nie rzuca, czy byłbym dobrym ojcem to nie wiem, dla mnie to nieco wątpliwe, a kobiety i tak lubią zmieniać zdanie w takich kwestiach. Spotkałem już nawet przypadek ateistki co zarzekała się, że nigdy nie będzie mieć swoich dzieci, a obecnie 2 w drodze i po ślubie kościelnym Oczko
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
Tylko jest też kwestia tego rodzaju Hewret , że trudno wymagać by każda dziewczyna licząca 20 czy 20 kilka lat już teraz wiedziała czy chce mieć dzieci, bo wiadomo że sama nie tak dawno nią była z tymi burzami hormonalnymi i teraz chce uregulować sobie życie, wiedzieć czego sama chce i co ze sobą zrobić, a każdy wybór jest jedną wielką próbą i niesie za sobą konsekwencje. Więc normalne, że w głowie nie będzie myślała by z kimś się związać i zajść w ciążę, tylko będzie szukała swojej drogi życia jaką chce podjąć. Oczywiście mam na myśli o dziewczynie, która myśli głową.

Zresztą w tym wieku na każdą rzecz, nie tylko o to, każdy może zmieniać po kilka i więcej razy zdanie, bo jeszcze wszyscy dojrzewamy. Nie ma tak, że stuknęła nam 18, jesteśmy wszyscy dorośli, bo to tylko prawnie tak jest. Dorosłym zaczyna się być w odpowiednim czasie, ponieważ każdy ma swoje etapy. A Ty to cały czas masz takie samo zdanie na wszystko co Ciebie otacza? Czy w ciągu rok jesteś taki sam jak w roku poprzednim i jeszcze poprzednim?

Każda rzecz, sytuacja, nawet i osoba, może czegoś nauczyć, dać do zastanowienia, można zmienić spostrzeżenie na to samo czy to o 180 czy to o 360 stopni, nigdy nie wiadomo, a kreślić każdego z góry, bo ma się wymagania bardzo długoterminowe, to nie wiem czy to takie znowu dobre, kwestia tego rodzaju jak negatywnie te wybory w Ciebie uderzają i ile trafia Ci się dobrego.

Odpowiedz
#8
_Magnolia_, mysle, ze w ostatnim poscie trafilas niezle i celnie. Przede wszystkim jestesmy roznymi ludzmi, mamy rozne typy osobowosci, rozne troski i smutki, szukamy roznych rzeczy i na rozne sposoby spogladamy na swiat, na wielu plaszczyznach rozumiemy sie i bedziemy dobrze sie dogadywac, a na innych nie, mamy za soba tez rozne doswiadczenia i tak dalej. Wiec bedziemy chciec roznych rzeczy, od swiata, od siebie nawzajem, wiec tak samo bedzie w kwestii relacji miedzyczowieczych, a w pewnym sensie nawet "bardziej". No bo ciezko tu o analize, bo trzeba miec duzo danych, im wiecej ich tym wieksza szansa na to, ze wnioski beda trafne, natomiast bez tego dojdziemy do czystej filozofii, bo i czego my chcemy zalezy to od kaczyliona roznych czynnikow, prawda? No i gdy do tego dochodzi druga osoba to jeszcze te wartosc trzeba podniesc do potegi drugiej, wiec wyjdzie jakis nieprzyzwoicie srogi kaczyliard. Zmierzam do tego, ze bez wiedzy bedziemy zmuszeni sie domyslac, a domyslanie sie czasem zahacza gdzies o jasnowidzenie. Zatem, do czego zmierzalem od poczatku - optymalnym rozwiazaniem byloby najpierw kogos trzeba poznac niezle, wtedy dumac nad ewentualnym byciem razem, a gdy kogos poznamy to bedziemy wiedziec czego w zyciu chce, kim jest, czego oczekuje itd. Zatem sytuacja, jaka przedstawilas - ktos mi sie podoba - chce go/ja - nie jest najlepsza mozliwa opcja. Bo takie nastawianie sie na bycie z kims na dzien dobry rodzi oczekiwania. A co ta dwojka zrobi potem, ktoredy pojdzie - ich sprawa, jak i ich sprawa czego chca, czego oczekuja od swiata i od siebie nawzajem, co lubia, czego nie chca, czy chca wszystko juz tu teraz natychmiast, czy powoli kroczyc i po prostu razem byc, do tego dochodza spoleczne oczekiwania itd.

Jesli chodzi o, jak mi sie wydaje, clou tego, co napisalas, czyli ostatnie z pytan - oczywiscie nie. Nie trzeba od razu dumac o wspolnej przyszlosci, choc zakladam, ze wiekszosc par to robi w pewnym momencie, w tym, gdzie dopamina i serotonina tryskaja do mozgu, niemal wszystkie chca byc razem na zawsze, a potem wychodzi inaczej. Oczywiscie jednak sa tez osoby lekliwe (jak ja i kilka innych tu fobicznych), ktore beda mialy swoje obawy w tym temacie, ale nawet wtedy mozna pozwolic drugiej osobie snuc wizje sobie - ojejka, razem, nazawsze, historia jak z The Notebook, czy innych melodramatow, tylko my nigdy sie nie rozstaniemy, love is in the air, te sprawy. Niemniej tutaj dochodzimy do momentu, w ktorym wartoby tez wspomniec o tym, ze relacje ludzi w wiekszosci, a juz zwlaszcza relacje damsko-meskie odznaczaja sie tym, ze jedna osoba goni, a druga ucieka. Czyli tej jednej zalezy bardziej, chce wiecej, a duga - stop, stop, i tak dalej. Uch, chaotycznie odnioslem sie do tego, co napisalas rowniez w sposob nie najbardziej poukladany, wiec pewnie bedzie sie czytac ciezko, ale zakladam, ze niezle zrozumiesz gdzie i do czego sie odnosilem. Reszta swiata pewnie zauwazy tutaj czysty chaos Duży uśmiech Obys Ty nadazyla. Jesli ktos z boku dal rade - szanuje, naprawde (:
 Podziekowania: _Magnolia_
Odpowiedz
#9
(21-03-2017, 12:34 PM)_Magnolia_ napisał(a): Czy Wam też nie wydaje się, że to wszystko jest zbyt chaotyczne i kłopotliwe? Czy naprawdę "związek" musi koniecznie oznaczać, że myśli się o stworzeniu w przyszłości własnej rodziny? A co z cieszeniem się z młodości, z tego tu i teraz, cieszyć się, że się jest razem, bez wielkich planów długoterminowych?
Co do tego że jest chaotycznr. I kłopotliwe tak jeśli się podchodzi w moim rozumieniu do tego źle.Rodzą sie problemy a tak naprawde niewiedząc jak dana osoba zareaguje itp .
Ja to postrzegam jak wypowiedź:
(22-03-2017, 13:57 PM)Claptone napisał(a): Zatem, do czego zmierzalem od poczatku - optymalnym rozwiazaniem byloby najpierw kogos trzeba poznac niezle, wtedy dumac nad ewentualnym byciem razem, a gdy kogos poznamy to bedziemy wiedziec czego w zyciu chce, kim jest, czego oczekuje itd. Zatem sytuacja, jaka przedstawilas - ktos mi sie podoba - chce go/ja - nie jest najlepsza mozliwa opcja

Odnosząc się do wypowiedzi Claptone zgodze się tylko zamiast optymalne dałbym najlepszym.
"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, a o prawdziwą nie trzeba. "

Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej – Henry Ford
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.

Mahatma Gandhi
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Gdzie jest granica przyjaźni i miłości? Shaken 4 1,194 20-01-2015, 19:00 PM
Ostatni post: Silent
  Przyjaźń miedzy kobietą a męzczyzną .m 26 21,777 02-01-2015, 03:25 AM
Ostatni post: Tsubasa
  Przeciwieństwa przyciągają się, a może jest pewna granica? BiałaWilczyca 11 6,519 01-11-2014, 17:28 PM
Ostatni post: Paola

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości