Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



Jak pokonać raka?
#1
Osobiście mam nadzieje, że nikt z Was go nie posiada. Ostatnio dużo o tym czytam a to z powodu,że na raka zmarła mi bliska osoba. Do tej pory moja wiedza o nowotworach była tak uboga jak znajomość języka chińskiego, czyli wiem, że istnieje i na tym koniec. Samych nowotworów jest mnóstwo ale łączy je jedna rzecz - komórki nowotworowe a różni- miejsce ich produkcji co w konsekwencji skutkuje różnymi objawami. I wiecie co? Do pokonania raka wystarczy aby układ odpornościowy atakował zbuntowane komórki. Proste ale jak bardzo trudne do wykonania...niby naukowcom udało się zmusić(nauczyć) limfocyty do atakowania komórek nowotworowych, ale to co się dzieje to istna burza w organizmie i nie wiem czy bezpieczna...

Moja wiedza na ten temat jest nadal bardzo uboga i jeśli piszę głupoty śmiało mnie poprawiajcie.

- Świat zawirowal...
- Nie, to tylko Ty i Twoje myślenie.
Odpowiedz
Nie poddawać się.
Mój wujek zachorował na raka szpiku kostnego. Było z nim bardzo ciężko. Najpierw sam nie chciał się leczyć, stwierdził, że nic go już w tym wieku nie czeka (70lat). Prosiliśmy, błagaliśmy, były nawet jakieś groźby. No wiadomo.. jeśli są choćby minimalne szanse aby nasza bliska osoba się wyleczyła to dochodzi do różnych sytuacji aby tylko spróbowała. W tym przypadku się udało. Zgodził się.

No, ale... po miesiącu leczenia lekarze nie dawali żadnych szans. To był kolejny cios. Wujek jak już wziął się za to leczenie miał w sobie mnóstwo motywacji, ale kiedy usłyszał,że nic z tego znów się załamał. Dostał propozycję jakiegoś innego leczenia.. coś kręcili,że to jakiś mało znany środek. Podpisał zgodę. 2 razy w tygodniu przez 3 tygodnie go otrzymywał. Czym był sam lek, nie wiem dokładnie. Mowa była o jakimś dawnym leku poronnym. Na początku czuł się super a potem coraz gorzej..został odstawiony. Lek ten nie zdał egzaminu. Chyba... bo...

W końcu po jakichś paru miesiącach (ponad pół roku) wujek wrócił z bardzo dobrymi wynikami. Nie wiadomo ile w tym zasługi tego leku co brał wcześniej a ile chemii a ile po prostu tego ''szczęścia''. W każdym razie, teraz jest zdrowy. Po wynikach brał jeszcze 2 tygodnie chemii, ale teraz przestał.
Dodam jeszcze,że się nieprzerwanie o niego modliłam. Ktoś stąd też mi pomógł. Już to nawet pisałam chyba. I możecie się śmiać, ale wierzę,że to też pomogło.

Jak długo zdrowie się utrzyma to nie wiem.. ale widzę jak się z tego cieszy. Czerpie teraz z życia pełnymi garściami.

Może to nie tak do końca na temat.. ale cóż.
 Podziekowania: cthulhu , Fearless , .m , _Magnolia_
Odpowiedz
#3
Wujek ma ogromne szczęście...nie w pokonaniu choroby a w rodzinie. Uśmiech Oby już nie było nawrotów choroby Uśmiech

- Świat zawirowal...
- Nie, to tylko Ty i Twoje myślenie.
Odpowiedz
(22-01-2018, 17:11 PM)Zarhal napisał(a): Dodam jeszcze,że się nieprzerwanie o niego modliłam. Ktoś stąd też mi pomógł. Już to nawet pisałam chyba. I możecie się śmiać, ale wierzę,że to też pomogło.

Wierzę, w życiu miałam takie sytuacje, które jasno pokazały mi, że Ktoś na górze nade mną czuwa. Zawsze w problemie modlę się, ale muszą to być szczere modlitwy i postarać się zaufać.

Co do tematu, oglądałam parę lat temu film dokumentalny, gdzie mówiono o wielbłądzim moczu i ich mleku, które w połączeniu do wypicia mogą wyleczyć raka. Obecnie produkują nawet proszki, by tego nie pić i pewnie jest to bardziej skoncentrowane, nie pamiętam w jakim kraju arabskim, chyba w Arabii Saudyjskiej.

Odpowiedz
#5
Serce 
zycze wam wszystkim zdrowia! ,3
Odpowiedz
  


Skocz do: