Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Ankieta: Co powinienem zrobić
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Odpuścić całkowicie
75.00%
3 75.00%
Odpuścić na dany okres czasu
25.00%
1 25.00%
Walczyć o nią
0%
0 0%
Razem 4 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Kontnuacja mojej historii
#1
Cześć. Niektórzy wiedzą - chodzę do II gimnazjum (ci co nie wierzą w miłość między nastolatkami lepiej niech nie piszą pod tym). Pod koniec podstawówki spodobała mi się jedna z moich znajomych, którą znam od I klasy podstawowki, mimo iż wtedy wyznawałem to, że będę singlem do końca życia. Z nią miałem średnie relacje (teraz trochę lepsze) m.in. dlatego, że oskarżyłem ją o to, że schowała mi gdzieś plecak (przez 30 minut go szukałem z pomocą dyrekcji, jej koleżanki podejrzewały, że to ona) (z tego mam najwięcej wyrzutów sumienia), byłem jej rywalem w walce o fotel przewodniczącego szkoły i ogólnie gdy byłem w jej klasie (1,5 roku w klasach IV-V) nie byłem zbytnio lubiany, głównie dlatego, iż nie znam się na CS-ie, GTA itd. oraz, że słabo grałem w piłkę. W dodatku i w szkole też szanowanym gościem nie byłem. Wyolbrzymiałem sobie że zwykłe udawanie może zrobić mi krzywdę. I miałem nawet marzenie bardzo dziwne, lecz lepiej jak tego nie napiszę (ogólnie byłem dopóki nie była 6 klasa taki dziwny, ale też i uczyłem się dobrze). Wtedy poznałem moich obecnych kolegów (niektórych już wcześniej znałem, klasy I-III). Tam po prostu u większości miałem szacunek. Tej historii nie będę mówił lepiej, bo byłaby za długa.

Do rzeczy. Spodobała mi się, chociaż najpierw w to nie wierzyłem. Pięknie przy okazji gra na gitarze. Większy szacun miałem już w gimbie, lecz mimo iż cały rok próbowałem do niej zagadać to nasze kontakty ograniczały się do języków obcych (mamy grupy). Raz dałem (miałem na Dzień Kobiet) jej Rafaello (tak desperacko, bo ona już wychodziła i wkurzyła się na niektórych, że nie podziękowano jej za uratowanie kilku uczniów od jedynki z anglika, w tym mnie [ma świetne kontakty z nauczycielką, tak samo jak ja, ta jedynka zaprzepaściłaby moje szanse na szóstkę, bo byłem w konkursie] i mimo początkowego śmiechu niektórych, uszanowali to potem). Próbowałem również ją zaprosić na imprezę urodzinową na wakacjach (która się nie odbyła), lecz dowiedziałem się, że jedzie wtedy do Włoch (niedawno dowiedziałem się, że była m.in. na Majorce, w Tunezji, Chorwacji [ma bogatych rodziców]; a ja - ANI RAZU ZA GRANICĄ! ŻADNYCH PRZYGÓD i chwalić się jakoś nie mogłem bo wtedy wracaliśmy z konkursu muzycznego, o nim potem). Na wakacjach oprócz ćwiczeń (myślałem, że kręcą ją siłacze, wtedy byłem słaby) ćwiczyłem charakter tych popularniejszych i najbardziej lubianych osób w klasie, co się potem obróciło przeciw mnie (też myślałem, że ci co są nieszanowani i wyśmiewani [i raczej to prawda] nie interesują ją). 

Byłem (i próbuję się wyciągnąć z tego) ,,połowicznym dresem'' - zacząłem przeklinać, być agresywny, słucham hip-hopu; do wódy, fajki i dragów jednak nie sięgnę. Efekt? Chwilowy szcunek klasy (niektórzy chłopcy jednak mnie po feriach wyśmiali) i całkowity szacun u tych moich kolegów. Nie wiem co myślała, kiedy to biłem się z moim byłym kolegą (któy okazał się być silniejszy), bo sam się o to prosił; wyzywał mnie od pedałów, że r****m psa, ja tak samo, nawet raperski diss na niego napisałem (niezwykle ostry). Raczej to się jej nie spodobało, lecz tak dalej miałem nadzieję, że coś z tego będzie. Przeszła do klasy z moimi ziomkami, z którymi potrafie się dogadać. Napisałem na tegoroczne Walentynki napisałem DŁUGI miłosny wiersz (który swoją drogą idealnie nadawałby się na piosenkę) i dałem misia do jej szafki. Nic aż tak nie podejrzewała (mimo iż prosiłem ją o taką rozmowę po kilku dniach). Miałem dać jej na Dzień Kobiet naszyjnik z bursztynami (tak niespodziewanie, że włożę jej na szyję a ona zamknie oczy) a dałem jej dzień po tym. Niedawno po wykonaniu piosenki na wspomnianym konkursie zadedykowałem jej tą piosenkę (jeżeli któs kojarzy to jest Akon - Don't Matter z 2006 roku opowiadająca o tym, lepiej użyję cytatu ,,nikt nie chce widzieć nas razem, ale nie martw się, bo mam Ciebie'' i tam są również wątki z przeprosinami i ogólnie takie fajne wyznanie miłości - właśnie dzięki tekstowi zamierzałem to zaśpiewać [teledysku nie polecam, zmysłowe sceny w niektórych miejscach i dlatego na tekstowo jest +18]). Mimo iż gestykulowałem nawet to nikt z mojego miasta nie przeszedł dalej [była tam ona oraz moja siostra, której często ufam bo wiem, że nikomu nie wygada moich sekretów]). Oprócz niej zaskoczyła się mocno (nie wiem jak) jej mama (woziła nas na konkurs) i nasza nauczycielka angielskiego (moja siostra nie bo wcześniej o tym wiedziała). Dopiero wczoraj porozmawialiśmy chwilę ale szczerze (chciałem w wolnej chwili po szkole ale wtedy ona to wolała powiedzieć), uśmiechnęła się i powiedziała, że ,,się w niej zabujałem'' i że na razie nie szuka sobie chłopaka. Przynajmniej wiedziałem, że jest wolna (wcześniej się właśnie tego obawiałem). I miałem wolną głowę od myśli.

Jednak gdy wróciłem do domu ta moja siostra powiedziała mi, że w toalecie (często ta dziewczyna idzie tam na przerwy) podsłuchała jej rozmowę z koleżankami, że wyznaję jej miłość oraz, że nie jestem w jej typie (nie płakałem po niej bo tak nie robi wg mnie prawidziwy facet). Wtedy to myślałem o tym aby na miesiąc lub dwa zniknąć na razie z jej życia a potem uczyć się u niej grać na gitarze w między czasie moglibyśmy się poznawać. Zrozumiałem, że byłem desperatem i zamierzałem to zmienić. Zrozumiałem też, że muszę więcej ćwiczyć na siłce i zaprzestać nie być sobą. Ale to mnie stawia jakby pod ścianą.

Coś o niej. Jest wg mnie najpiękniejsza w szkole oraz NIE JEST PUSTA jak np. najładniejsza laska w mojej klasie która podrywa(ła) mnie mimo, że ma chłopaka, który jest moim kolegą. Bardzo utalentowana, chciałbym uczynić z niej (jak chce) znaną piosenkarkę (jak sam będę oczywiście znany, a nad tym pracuję, chcę tworzyć muzykę w klimacie R&B [byleby nie obecne tylko takie z lat 2000-2011 około tego] i hip-hop, którego częściej teraz słucham; chciałem być raperem który NIGDY przekleństwa nie użyje, lecz moje życie mi nie pozwoli, już planuję wyśmiać w dissach moich wrogów. O to mi jednak nie chodzi za bardzo, tylko być takim raperem który potrafi rapować Z SENSEM (gdzieś powrót do jego początków, dopóki N.W.A. [których też lubię] się nie zjawili] jak np. LL Cool J w I Need Love czy już z 2001 roku Luv U Better [zaskoczenie] [polecam tu jest MIŁOSNY RAP!], sam rapuje bardzo często bez bluzgów nie to co raperzy a'la 2Pac, Nas czy Eminem, których lubię właśnie też za przekaz w wielu utworach]). Potrafi wybrnąć kogoś i siebie z kiepskiej sytuacji (przykład wyżej). Jest towarzyska, choć gdy jest zestresowana to woli być sama. Często lubi zaszaleć np. wychodząc do sklepu na przerwie. Chyba lubi słucać popu bo zareagowała pozytywnie gdy na święta dałem jej trzy albumy Michaela Jacksona.


I o mnie. Jetsem pomiędzy nieśmiałością a pewnością siebie (gadam z tymi moimi kolegami o wielu sparwach, nawet tych zmysłowych a w klasie wolę nie gadać, chyba, że z jednym z bardziej lubianych chłopców w klasie, który mnie naprawdę szanuje, gramy gdy mogę razem w LoL-a). Facebooka nie mam, głównie dlatego, że muszę mieć moją matkę w znajomych oraz ukrywać się przed najmłodszą najbardziej wygadaną siostrą, a chcę wrzucac czasem takie kontrowersyjne zdjęcia, posty, memy, emocje. Obecnie potrafię być mocno agresywny, gdy mnie ktoś wnerwi. Ćwiczę ostro swoje ciało. Słucham R&B, który wpada w ucho i relaksuje (uwielbiam Ushera, Ne-Yo, R. Kell'yego, Mario [znany głównie z piosenki - Let Me Love You], Babyface'a [piosenkarz i producenta piosenek m.in. wspomnianego Ushera, Whitney Houston, Mariah Carey czy Toni Braxton] ale proszę mnie nie cisnąć bo najbardziej... Chris Brown [były chłopak Rihanny, nie muszę mówić co się stało w lutym 2009 roku, jednak wg mnie ma potencjał dalej aby jeszcze wrócić do mainstreamu, pomimo iż bardziej idzie w stronę hip-hopu [znam ok. 600 JEGO PIOSENEK i dużo jest takich], chciałbym mu w tym pomóc robiąc hit, ale muszę się wypromować) oraz rap (ulubioni raperzy to 2Pac, Nas, Eminem, Dr. Dre, 50 Cent, The Game czy Snoop Dogg) który mnie pobudza ostro; rzadko kiedy słucham coś nowszego choć niedawno wysłuchałem Starboy The Weeknd'a. Lubię nogę i kosza ze sportów. Umiem pisać teksty piosenek. Chciałbym moje piosenki też produkować - polecam kanał Self Made Beats, choć cały czas się uczę tego. Z gier to gram głownie w LoL-a, Heroes III, V, Fifę a nie znam się na strzelankach. Jestem melomanem - mam ok. 130 albumów. 

Czy mogę jeszcze o nią zawalczyć, odpuścić całkowicie lub odpuścić przez jakiś czas? Proszę o idealną opinię. Ja wolę poczekać przez pewien czas. Chciałbym znać też argumenty dlaczego daną czynność mam zrobić.

PS. Przepraszam, że długie.
Odpowiedz
  


Skocz do: