mamusia pilnie poszukiwana !!!
#1
Czy nasza zwiększona wrażliwość przyciąga osoby, które chciałyby zrobić z nas swoich opiekunów, czy może sami szukamy kogoś kto się nami zaopiekuje ?? A może dążycie do relacji dwóch pełnych jednostek, które chcą pracować nad sobą? 

Jakie macie przemyślenia i doświadczenia w takiej sprawie??

Osobiście miałem tak i tak, w swoich relacjach z kobietami przeważnie, to ja, chciałem wskoczyć na cudze kolanka, ale miałem też tak, że to ja miałem robić za tatuśka. Sam nie wiem czemu, problemy z dzieciństwa? brak bliskości jednego z rodziców? chęć pozostania w tym takim "łonie matki", które ma nas chronić przed "złym" zewnętrznym światem?
Odpowiedz
#2
Nie widzę nic złego we wzajemnej opiece, jeżeli można to tak nazywać. Ja ze swoją połówką, kiedy myśleliśmy nad tym co nas zainteresowało nawzajem, okazało się że to samo. I ja o ona oczekiwaliśmy bezpieczeństwa. I wspieramy się już długo. Ale dopiero niedawno wymieniliśmy się tym, co nas przyciągnęło do siebie. Każdy ma coś z dzieciństwa, tylko odpowiednio trzeba sobie znaleźć drugą połówkę i będzie tak jak w tym kawałku Happysad "kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze".

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#3
To prawda wielce wymowny fragment w tym kawałku vlad..
Odpowiedz
#4
Jeśli chodzi o kobiety...z natury szukają pewnych siebie i silnych mężczyzn (nie mówię tutaj o bicepsie). Także opiekunek raczej nie...jako dodatek do związku może być. Ja nie szukałem osoby, która się mną zaopiekuje...no jak to wygląda? Weź to powiedz do dziewczyny Duży uśmiech ale ogólnie nie jestem typem zawodnika, który potrzebuje opieki...w sumie nigdy nie potrzebowałem. Zawsze wychodzę z założenia, że sobie poradzę bez względu na okoliczności.
Odpowiedz
#5
Zawsze miałem lęk przed przyszłością, zawsze była niepewna. Jestem coraz starszy i z moimi lękami i ograniczeniami nie czuję się w pełni samodzielny (w pełni mężczyzną). Nie dołuję się tym tylko jak najszczerzej ze sobą próbuje określić swoją realną sytuację, w której się teraz znajduję. Zawsze tak kozaczyłem i mówiłem, sobie i innym, że najwyżej pójdę przed siebie i umrę z głodu pod jakim drzewem, albo zrobię coś i skończę w więzieniu, że wtedy przynajmniej będę miał co jeść i na głowę też nie będzie padało. Ostatnio robiłem taką ocenę swojej przyszłości i wyszło mi, że skończę w jakimś przytułku czy w najlepszym przypadku wynajmując jakiś pokoik i żyjąc z dnia na dzień - więc jest progres Uśmiech . Zawsze wyjściem też jest samobójstwo, tego też już próbowałem i dowiedziałem się z tego kilku rzeczy, m. in. że zabicie samego siebie to nie wyprawa na ryby oraz tego, że chcę żyć i rozwijać się dalej czego sobie i wam życzę.
Odpowiedz
#6
(28-12-2019, 15:49 PM)marcinbot napisał(a): Zawsze miałem lęk przed przyszłością, zawsze była niepewna. Jestem coraz starszy i z moimi lękami i ograniczeniami nie czuję się w pełni samodzielny (w pełni mężczyzną). Nie dołuję się tym tylko jak najszczerzej ze sobą próbuje określić swoją realną sytuację, w której się teraz znajduję. Zawsze tak kozaczyłem i mówiłem, sobie i innym, że najwyżej pójdę przed siebie i umrę z głodu pod jakim drzewem, albo zrobię coś i skończę w więzieniu, że wtedy przynajmniej będę miał co jeść i na głowę też nie będzie padało. Ostatnio robiłem taką ocenę swojej przyszłości i wyszło mi, że skończę w jakimś przytułku czy w najlepszym przypadku wynajmując jakiś pokoik i żyjąc z dnia na dzień - więc jest progres :) . Zawsze wyjściem też jest samobójstwo, tego też już próbowałem i dowiedziałem się z tego kilku rzeczy, m. in. że zabicie samego siebie to nie wyprawa na ryby oraz tego, że chcę żyć i rozwijać się dalej czego sobie i wam życzę.
Wybierając zycie podjąłes słuszną decyzje. Samemu walczyc jest ciężko. Proszenie o pomoc.nie jest żadną ujmą.
Odpowiedz
#7
upartość, pierwotne lęki i duma, im bardziej odkrywam siebie, tym robi się weselej Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości