Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



Na niczym mi nie zależy
#1
Życie płynie spokojnie, z dnia na dzień,praca, różne cele do zrealizowania, marzenia do których spełnienia dążę, tak, tak jest...ale mam dni, kiedy to wszystko nie ma dla mnie znaczenia, wewnętrznie czuje złość, żal i co? nie mam pojęcia, w tym problem. Dlaczego nagle wszystko staje się nie ważne? Niech się pali wali a mi wszystko obojętne, obrywają nawet osoby, które się napatoczą...nie mogę pojąć skąd się to bierze.
Odpowiedz
#2
Idź na basen, fitness, zumbę, siłkę - zmęcz się. Pomaga krótkotwale ale u Ciebie to kilka dni więc choć nie uleczy to chociaż ograniczy twoją szkodliwość dla innych Uśmiech Bezsens życia i jego bezcelowość to niestety naga prawda więc trzeba żyć w iluzji, niektórzy mają ją całe życie (szczęściarze), większość (w tym i Ty) czasami trzeźwieje. Wtedy trzeba sobie pomóc a jak wiadomo klina najlepiej zabić klinem Oczko

PS: Nie polecam alkoholu ani innych używek - są drogie i wymagają zwiększania dawki. Wysiłek fizyczny jest dostępny za darmo i ma mniej skutków ubocznych Duży uśmiech

Wysłane z mojego ASUS Transformer Pad TF300T przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#3
Chodzę na basen i siłownie Uśmiech
Odpowiedz
#4
I nie działa? Kurcze w takim razie stan trzeźwości u Ciebie wymaga mocniejszych środków - boksu nie proponuję ale może coś ekstremalnego, np. spacer w szaliku wrogiego klubu po dzielni. Co prawda wersja dla facetów jest bardziej ekstremalna ale może i Ciebie zmęczy Oczko

Wysłane z mojego ASUS Transformer Pad TF300T przy użyciu Tapatalka

EDIT: sorry kolego (mam rację?). Tapatalk nie pokazuje kto jest kim a awatary są mylące - kontynuując poprzednie - musisz więc spróbować wersji ekstremalnej Duży uśmiech

Wysłane z mojego ASUS Transformer Pad TF300T przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#5
Muszą następować zmiany nastrojów, zeby byc w stanie docenic szczęście. Nie może być w życiu tylko dobrze heh Uśmiech
Odpowiedz
#6
Shaken, kurcze ostatnio mam dokładnie to samo, ten wątek pasuje jak ulał. Ale mnie dopada zniechęcenie po tej chorobie którą przechodziłem tydzień temu. Siedziałem tylko w domu i brałem antybiotyki. Teraz choć niby już wyzdrowiałem, to oczywiście przez to że nie ćwiczyłem mam spadki siły :/ Na siłowni ciężary o 40% mniejsze, problemy z kondycją, szybciej łapię zadyszkę. Popieram w 100% kolegę Starykrolik, siłka jest znakomita by poprawić samopoczucie, tylko trzeba najpierw wrócić do formy sprzed choroby, bo jak na razie godzinny trening zamiast przyjemności jest katorgą. A jak się przez to czuję ? Wystarczy jak wspomnę że nawet nie chce mi się pracować. Pracę mam ciekawą, przyzwoitą jak na warunki miejscowości w której żyję, ale wyszedłem z założenia że ponieważ nie mam dla kogo żyć to nie potrzebuję w ogóle pieniędzy. Po co więc się męczyć skoro można żebrać pod mostem i niczym innym nie przejmować ? :/ Teraz widzicie jaki u mnie zapanował stan umysłu :] Znajomi też oczywiście obrywają rykoszetem, moje "humory" często przechodzą na znajomych. Choć sam się siebie wstydzę że czasem wyżalam się nad sobą przy nich czy przy rodzinie, to jest to po prostu silniejsze. Aż myślę czy do psychologa albo nawet psychiatry nie powinienem pójść ;P
Odpowiedz
#7
A ja Ci polecam wizytę u psychologa albo psychiatry. Długo tak sam nie pociagnie Wiem to po sobie. On pomoże Ci wszystko zrozumieć.
Umiał wyznawać miłość, niestety, nie bardzo wiedział jak kochać.
Odpowiedz
#8
(02-04-2016, 09:28 AM)Kamila413 napisał(a): A ja Ci polecam wizytę u psychologa albo psychiatry. Długo tak sam nie pociagnie Wiem to po sobie. On pomoże Ci wszystko zrozumieć.

Czy ja wiem, jakoś sam swoje życie pcham do przodu, również stoję na sinusoidzie jak autor tematu, i psycholog lub psychiatra nie był mi potrzebny, bardziej to oni powinni przychodzić do mnie jak zwiększać wydajność swojej psychiki. Nie ma to jak samemu dojść do każdej nurtującej odpowiedzi, czasem na rowerze w letnie poranki a czasem w nocy w czterech ścianach. Śpiący
[Obrazek: tell_me_by_cris_2.gif]
 Podziekowania: Silent , Aspołeczny
Odpowiedz
#9
(08-04-2016, 15:30 PM)Cris napisał(a):
(02-04-2016, 09:28 AM)Kamila413 napisał(a): A ja Ci polecam wizytę u psychologa albo psychiatry. Długo tak sam nie pociagnie Wiem to po sobie. On pomoże Ci wszystko zrozumieć.

Czy ja wiem, jakoś sam swoje życie pcham do przodu, również stoję na sinusoidzie jak autor tematu, i psycholog lub psychiatra nie był mi potrzebny, bardziej to oni powinni przychodzić do mnie jak zwiększać wydajność swojej psychiki. Nie ma to jak samemu dojść do każdej nurtującej odpowiedzi, czasem na rowerze w letnie poranki a czasem w nocy w czterech ścianach. Śpiący

Piszesz, jakbyś próbował zbagatelizować czyjś problem. To, że Ty nie potrzebowałeś osoby specjalisty, nie znaczy, że ktoś inny takiej pomocy nie potrzebuje. Nie patrz na czyjś problem przez pryzmat siebie, bo mimo, że wydaje się być podobny, ktoś może odczuwać go zupełnie inaczej.

Shaken, jeśli nie potrafisz określić w czym tkwi problem, polecam zrobić koło życia. Sam usłyszałem o nim na szkoleniu w pracy nie tak dawno temu. Można dowiedzieć się z niego sporo niby banalnych rzeczy o sobie, które w praktyce nie przeszłyby Ci przez myśl.
http://www.cieplinski-coaching.pl/zasoby/kolo_zycia
A pod tym adresem znajdziesz pomocnicze pytania, które pomogą Ci je przeanalizować:
http://rowinskabusinesscoaching.com/blog...olo-zycia/
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości