Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Nasze doświadczenia z nieśmiałością
#1
Gwiazdka 
Mam nadzieję, że nie powielam żadnego wątku... Tutaj interesuje mnie ogólnie konkretne doświadczenie i jego odbiór. Ja właśnie sprzątając natrafiłem na jakże już stare skierowanie na EKG. Tak zostałem skierowany na badanie serduszka przez diabetologa, którego nie zrobiłem, bo się wstydziłem, ale nie samej służby zdrowia tylko osób czekających na to ów badanie. Ponieważ nie było jakiś konkretnych godzin umówionych to wchodził każdy jak chciał... Wystarczyło zająć kolejkę jak przy kasie w hipermarkecie... Mi jednak nie starczyło odwagi by to zrobić. A byłem dwukrotnie w szpitalu z tym samym skierowaniem i zawsze uciekałem. Trzeciego podejścia nie było. Jestem tchórzem... Ale wyszło Smutny Miał być dowód na nieśmiałość, a wyszedł dowód na tchórzostwo... Ale cóż... To w końcu nieśmiałość tchnęła mnie do tchórzliwych działań. Ten właśnie mały kawałek papieru zmusił mnie do rozmyślań i wspomnień... I tym samym do założenia tego wątku.
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
#2
Ja z moją nieśmiałością staram się walczyć. Niektóre zachowania już wyeliminowałem, ale z tych co mi pozostało to strach przed mówieniem publicznie. W gronie znajomych jakoś nie tak bardzo, ale przed obcymi to jest jakaś masakra. Może to tez wynika z tego, że wstydzę się tego, że coś niewyraźnie powiem i ktoś mnie nie zrozumie. Ściszam wtedy głos, tętno skacze, przełykam nerwowo ślinę i sucho się robi w gardle. Staram się nad tym panować, staram się jakoś siebie uspokajać, ale to jest silniejsze ode mnie. A najgorzej jeszcze jak ktoś nie usłyszy lub nie zrozumie i powie żebym powtórzył, to już w ogóle amen.

Z takiej sytuacji jaka mnie ostatnio spotkała to jak byłem w rejestracji u lekarza i zbliżając sie do okienka nagle zacząłem panikować. Jeszcze wiecie jak nieprzyjemne potrafią być te panie po drugiej stronie. Wydukałem coś z siebie a ta do mnie CO? Juz chciałem odejść, ale powtórzyłem powoli i jakos się udało, nie polecam takich przezyć Oczko
#3
Oj tak. Ja do przychodni, w których stale się leczę to już się trochę przyzwyczaiłem (aczkolwiek trochę Duży uśmiech) Natomiast jak dostaję skierowanie jakieś gdzeiś gdzie wcześniej nie byłem to już jest ciśnienie chyba 200/120 XD
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości