Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Nieśmiałość w domu
#11
Tzn gdybys z nią wiecej rozmawial bylaby niezadowolona z tego powodu ?
Odpowiedz
#12
Z rodzicami nigdy nie rozmawiałem o swoich problemach i nigdy tego nie zrobię. To nie kwestia nieśmiałości tylko mentalna. Ogólnie nie chce być poczytywany za słabą jednostkę, dlatego jestem zdania, że sam muszę sobie pomóc i tylko tak mogę w tym burdelu wytrwać.
Odpowiedz
#13
Hmm... W sumie to ja też nigdy z rodzicami o swoich problemach rozmawiać nie lubiłem. Zawsze uważałem, że jest za duża przepaść charakteru i doświadczenia by mogli mnie zrozumieć. Po śmierci ojca jeszcze lepiej rozumiem się z matulą, ale o swoich problemach to ja z nią rozmawiam tylko jak jestem już totalnie bezradny i szukam ostatniej deski ratunku.
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#14
Ja nigdy nie rozwiazuje moich problemow i trosk z tatą, ale z mama to tak ale wiadomo nie wszystko jej mowie xD
Odpowiedz
#15
Tak, Mansur, gdy mało rozmawia się w domu, to właśnie jest taki dystans, taki wstyd, nieśmiałość, do opowiadania o sobie. Rozmowa w domu uczy kontaktu z drugim człowiekiem, jak to dobrze ująłeś, ponieważ wtedy rozumie się czym jest rozmowa, i na tej podstawie poznajemy się i tworzy się zaufanie, a tam gdzie zaufanie, to jest też i więź.

Najgorsze są sytuacje w których rodzice są po rozwodzie, bo wtedy ten młody człowiek jest zdenerwowany tą całą sytuacją jaka nastąpiła, jest taki rozdarty, a jeszcze bardziej jest, bo nie wie czyja jest wina tego rozpadu, zaczyna mieć wątpliwości czy można bardziej zayfać mamie czy tacie, a jak nie wie czyja jest wina, lub myśli, że to jest ich obu, wtedy zamyka się w sobie, nie ma chęci z nimi rozmawiać, ponieważ widział w nich szczęśliwą i zgodną parę, brał od nich przykłady, a teraz wszystko jest do góry nogami i nie wie jak się w tym wszystkim znaleźć.

Bardzo się przejmuję mieć kontakt z osobą mająca rodziców po rozwodzie, szczerze to staram się ich unikać, ponieważ takie osoby wybuchają agresją, lubią być złośliwe, kąśliwe, opryskliwe, wymagają od drugiego człowieka ideału zachowania i bardzo podobnego sposobu myślenia, bo jak tylko coś im się nie spodoba, to koniec świata, ponieważ są tak zagubione, szukają wzorca, oparcia, że jak tylko coś jest nie tak, boją się, że od razu zostaną w jakimś stopniu skrzywdzeni i w końcu, to oni robią komuś krzywdę. Jeżeli byli mali, że ledwo pamiętają o mamie/tacie, to da się z nimi dojść do ładu, ale w innych przypadkach, są nie do znoszenia.
Odpowiedz
#16
A ja myślałem, że w przypadku kiedy dziecko nie wie czyja wina to obwinia samo siebie :S Tak słyszałem i dlatego też rozwód rodziców to taka tragedia Język
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#17
Też o tym słyszałam, ale jeszcze takich osobiście mi się nie trafili.
Odpowiedz
#18
Paradoksalnie moja nieśmiałość nigdy nie spotkała się z przebyciem próby sił przeciwko zaufaniu rodzinnemu z wyjątkiem kwestii religijności. W młodym wieku ja i mój brat musieliśmy sobie radzić dużo sami, co w połączeniu z ogromną ilością problemów jaką generowały moje kolejne zmiany charakteru w młodości sprawiły, że "zaprawiłem" się za bardzo i rodzice zawsze narzekali, że nie kieruję się do nich z żadnymi problemami i za dużo dławię w sobie - ale ze względu na typ rodziny, jaką jesteśmy (nieszczęśliwe małżeństwo, konfliktowe osobowości, duża tendencja do zgrywania "ofiary" gdzie to wydaje się większości osób w rodzinie, że reszta ich nie docenia, niezdolność wysłuchania drugiej osoby bez protestowania i sugerowania, że owa osoba się zupełnie myli w swojej postawie/analizie sytuacji, gwałtowne wybuchy gniewu itp.) ... uznaję, że dobrze zrobiłem.
Odpowiedz
#19
(23-10-2014, 16:46 PM)Cichy napisał(a): A ja myślałem, że w przypadku kiedy dziecko nie wie czyja wina to obwinia samo siebie :S Tak słyszałem i dlatego też rozwód rodziców to taka tragedia Język

Nie tylko rozwód. Ja się obwiniłem przez babcię która wmawiała mi że to moja wina bo się urodziłem. Zaczęła mi to wmawiać jak ojciec popełnił samobójstwo. Zresztą babcia na starość przestała być "normalna".
Dopiero po takim czasie sam doszedłem do tego wszystkiego.
Rozmawiałem wcześniej o tym z psycholog ale że ona się upierała by rozmawiać z mamą która nie chciała tego wspominać i zrobiła awanturę że robię z Niej wariatkę dodając parę niemiłych rzeczy o mnie. Po prostu zamknąłem ten rozdział życia bo nie widziałem sensu w tym i pomoc psychologa przestała mi pomagać przez tą kolejną ranę od strony rodziny. A jak usłyszałem że robię z siebie debila bo poszedłem po pomoc do psychiatry i brałem leki zamknąłem się jeszcze bardziej na rodzinę. Kiedyś nie rozmawiałem z nimi za dużo bo mama często wracała późno i nie miała czasu, ojca nie było całymi dniami w domu bo był wojskowym. A babcia nie umiała się mną zająć. Jedynie sprzątała całymi dniami

Obecnie to znów do mnie wróciło i zwyczajnie postanowiłem że skończę szkoły i wyprowadzę się za granicę. Wiem że to nie najlepsze rozwiązanie zostawić rodzinę. Ale ja nie pasuję tu i nigdy nie będę. Niestety po prostu muszę uciec i zapomnieć o tej przeszłości. Do póki tu jestem jest to niemożliwe. I nie wybaczyłem im tego wszystkiego jeszcze. Nie potrafię gdyż ciągle mnie to boli. Za pewne nie jestem mądry że tak chcę zrobić.
Jednak muszę, inaczej nigdy nie wyrwę się od tego co mnie tak męczy.
Jos uskot itseesi, voit tehdä ihan mitä vaan elämässäsi.

[Obrazek: ZUT2FuN.png]
Odpowiedz
#20
Ja Cię rozumiem i współczuję. Cóż innego zrobić możesz? Na siłę godzić się z rodziną, która poprawy nie rokuje? Też zasłużyłeś na to by mieć z życia coś więcej niż wypominki i nieustanna niepewność oraz nerwy. Nie powinieneś się obwiniać.
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości