Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



Niezapomniane zakazy z dzieciństwa
#1
Pamiętacie swoje zakazy ? Mi się właśnie przypomniało, że miałem zakaz pójścia w dresie do szkoły i do tej pory nie rozumiem dlaczego Duży uśmiech
Odpowiedz
#2
Nie, nie pamiętam już.
Odpowiedz
#3
Czyli nie miałaś Język rozpieszczone dziecko Duży uśmiech
Odpowiedz
#4
Jedynaczka w końcu Duży uśmiech
Odpowiedz
#5
Pozazdrościć

Nie mogłem postawić sobie włosów na żel hahah Duży uśmiech oj pamiętam te awantury o to Duży uśmiech

I do tej pory nie postawiłem... i nie postawię Duży uśmiech
Odpowiedz
#6
zakaz zjadania psiej karmy
Odpowiedz
#7
Dużo było.


Ze względu na to, że moje urodziny przypadają tak, jak przypadają -wrzesień- dostawałam przybory szkolne w ramach prezentu. Bo co innego dać. ... nadal pamiętam głupie pytanie "co chcesz dostać na urodziny/święta? " . Odpowiadałam, wiedząc, że i tak dostanę co innego.
Szkolne przybory -czyli kredki ołówkowe, farby, zestawy linijek (raz miałam rekord bo dostałam 5 jednorazowo). No i plasteliny. Nie wiem po co, bo od 2 klasy szkoły podstawowej nie użyliśmy ani razu, poszło o .... kolegów, którzy mieli radochę, kiedy posklejali nią włosy koleżankom w klasie, ciężko było to paskudztwo odlepić.
W czym rzecz.... były to prezenty dane małej artystce, ale zawsze z tekstem "do szkoły" . Rodzice nie pozwalali mi tego używać w domu, z czasem przestałam rysować i tworzyć, bo i po co, no i z czego.
Po latach znalazłam cały worek pozasychanych farb, skamieniałych plastelin i modelin, do niczego nie nadających się kredek świecowych i bambino.....
SZKODA. A przecież mogłam je zużyć, a jak nie ja to ktoś inny.

Kolejny zakaz to było nie podjadanie przed obiadem, a obiad mama umiała i cały dzień gotować jak się jej nie chciało. A zwykle nie chciało. Więc chodziłeś głodny. A obiad często rozczarował.

Miałam nie wychodzić z domu po określonych godzinach, w tym celu mieliśmy aż jeden klucz no i wścibska babcię. Jak zwęszyła gdzie był klucz, to zaraz szperała po szafach. Więc musiałam często czekać aż ojciec wróci do domu z pracy, a po drodze zawsze coś, spotkał kolegę, zagadał się. A ja czekałam jak głupia. I zwykle jak wyszłam już, to koleżanek dawno w domu nie było, a była to era, że mało kto miał komórki (wydało się jaki że mnie dinozaur) więc szukanie ich było bez sensu, bo zwykle mówiły, że idą gdzieś, gdzie oczywiście nie szły.
[Obrazek: Time-Turner.gif]
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości