Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



O co chodzi w życiu?
...
Odpowiedz
(28-12-2016, 22:25 PM)radq napisał(a): Ciekawi mnie jak powiązałaś niskie oczekiwania wobec życia, z postawą mocno roszczeniową.

Według obserwacji na podstawie osób poznanych w moim życiu.
Odpowiedz
#23
(28-12-2016, 21:44 PM)_Magnolia_ napisał(a): Bo my jesteśmy świadomi swojego istnienia.
My ludzie? Może masz rację, jedni mniej, inni bardziej. Tylko brakuje mi tu jeszcze tego sensu.
Co tu rozwijać. Po prostu czasem człowiek już ma dość tej nijakości, bylejakiego życia, byle do przerwy, byle do jutra, byle by zostać kimkolwiek. Ale co z tego życie to nie film, ani bajka gdzie wszystko może się zdarzyć. Chcialbym wiele zmienić, ale nie potrafie, a może nie chce bo boje się ryzyka?
Czasem myślę, że przeżywamy pewne rzeczy tylko dlatego, żeby móc potem powiedzieć, że się wydarzyły." 
Odpowiedz
Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego, na ile rodzice zapewnili przyszłość i na ile sama osoba rozwinie skrzydła. Wiadomo że dla każdego wejście w życie dorosłe nie bywa łatwe, bywają bardzo trudne okresy zaciskania zębów, tylko sztuka w tym czy ktoś się wykaże inicjatywą i pomysłowością by polepszyć, a kiedyś nawet zmienić, swoją sytuację.

Czy nie potrafisz czy boisz się ryzyka, to akurat sam musisz odpowiedzieć na to pytanie, nikt inny.
Odpowiedz
#25
No tak wiele zależy od samego startu, jedni mają lepszy inni gorszy. Ogólnie to chyba życie samo w sobie jest trudne, a co najgorsze a może właśnie najlepsze lubi się komplikować i zaskakiwać, czasem w najmniej spodziewanych momentach. Jednakże odrobina szczęścia do tego wszystkiego również by się przydała, bo co z tego że mamy plany jak gro z nich i tak pewnie nigdy nie wypali, więc czy warto planować przyszłość? Bo co jeśli całe życie czekamy na coś co może nie nastąpić? Ale chyba warto czekać no coś, gest, cud, bodźiec, na cokolwiek no bo co innego robić?
Czasem myślę, że przeżywamy pewne rzeczy tylko dlatego, żeby móc potem powiedzieć, że się wydarzyły." 
Odpowiedz
(29-12-2016, 23:35 PM)Włóczykij napisał(a): Jednakże odrobina szczęścia do tego wszystkiego również by się przydała, bo co z tego że mamy plany jak gro z nich i tak pewnie nigdy nie wypali, więc czy warto planować przyszłość? Bo co jeśli całe życie czekamy na coś co może nie nastąpić? Ale chyba warto czekać no coś, gest, cud, bodźiec, na cokolwiek no bo co innego robić?

Wydaje mi się, że zbyt pesymistycznie patrzysz na przyszłość. Życie to nie tylko trudne i ciężkie chwile i smutne niespodzianki. Życie jest jedną wielką przygodą i to, że coś nie poszło po Twojej myśli, nie znaczy, że musi to być coś negatywnego, bo może być zupełnie odwrotnie, może zaskoczyć pozytywnie, bo mogłeś nigdy czegoś nie brać pod uwagę.

Głowa do góry i nie dołuj się z tym "co by było gdyby było, a pewnie będzie jeszcze gorzej" Oczko pamiętaj nie tylko Ty masz trudności i problemy.
Odpowiedz
O to chodzi, aby spędzać czas z bliskimi. O dobre słowo, serdeczną dłoń. O dobro, któremu nie możemy pozwolić, aby zanikło.
Odpowiedz
#28
Jak to ktoś kiedyś powiedział "Wole być pesymistą i być mile zaskoczonym, niż optymistą niż niemile rozczarowanym". Pozatym nie wiem dlaczego ale znacznie bardziej i mocniej pamiętam te gorsze chwilę niż te lepsze, mimo iż chciałbym całkowicie odwrotnie.
No tak bo życie to pasmo niespodzianek zarówno tych pozytywnych i dobrych jak i tych złych. Przeszłość czasem dopada i nie pozwala zapomnieć, a rozpamiętywanie staje się z czasem nieodłączną częścią każdego wieczora, bo "myślenie jest jak kaszel w nocy najbardziej dokucza".
Nocą wszystko jest bardziej. Boli bardziej, czujesz bardziej, myślisz bardziej, umierasz bardziej. Bardziej nie masz sił.
Spędzać czas z bliskimi, tylko warto byłoby znaleźć tych prawdziwych bliskich. Przyjaciół brak na horyzoncie, znajomi wolą inne towarzystwo, zostaje rodzina. Może to egoistyczne ale, z czasem ta miłość rodzinna, matczyna już nie wystarcza.
Nie mówimy tego co czujemy, nie czujemy tego co mówimy.
Czasem myślę, że przeżywamy pewne rzeczy tylko dlatego, żeby móc potem powiedzieć, że się wydarzyły." 
Odpowiedz
(31-12-2016, 21:03 PM)Włóczykij napisał(a): "Wole być pesymistą i być mile zaskoczonym, niż optymistą niż niemile rozczarowanym".

Kiedyś też bym się podpisywała pod tymi słowami, ale doszłam do wniosku, że od bycia pesymistką brakowało mi sił by walczyć o swoje, by realizować się, przeżywałam i przejmowałam się wieloma rzeczami zupełnie niepotrzebnie, bo "pewnie mi nie wyjdzie". Gdy zdarzyło się coś miłego, potem radość przechodziła, bo znów wracałam do codzienności czyli do dołowania się. Stwierdziłam, że tak dalej funkcjonować nie mogę i że takie podejście po prostu kiedyś mnie zniszczy. Obecnie uważam, że lepiej jest być optymistką, choć ze skłonnościami do realizmu, cieszyć się z życia, doceniać co mam, mieć nadzieję i iść do przodu, a jak coś nie wyjdzie, to trudno, zdobędę następne doświadczenie, ostatecznie normalnie myślący człowiek na błędach się uczy albo dowiaduje się czegoś nowego czy to o ludziach, życiu itd., ale przynajmniej nie truję się swoimi czarnymi myslami, nie tracę zdrowia, a mam chęci do życia.

(31-12-2016, 21:03 PM)Włóczykij napisał(a): Przeszłość czasem dopada i nie pozwala zapomnieć, a rozpamiętywanie staje się z czasem nieodłączną częścią każdego wieczora, bo "myślenie jest jak kaszel w nocy najbardziej dokucza".
Nocą wszystko jest bardziej. Boli bardziej, czujesz bardziej, myślisz bardziej, umierasz bardziej. Bardziej nie masz sił.

Nie wiem co takiego narobiłeś w przeszłości, że sobie te rzeczy wspominasz tracąc nerwy i godziny snu, ale może pora iść do psychologa skoro to takie poważne?

(31-12-2016, 21:03 PM)Włóczykij napisał(a): Spędzać czas z bliskimi, tylko warto byłoby znaleźć tych prawdziwych bliskich. Przyjaciół brak na horyzoncie, znajomi wolą inne towarzystwo, zostaje rodzina. Może to egoistyczne ale, z czasem ta miłość rodzinna, matczyna już nie wystarcza.

Wiesz co, trudno znalezć znajomych gdy jest tendencja, że każdy na każdego wilkiem spogląda i o byle gówno zazdrości, a co dopiero przyjaciół. To tylko szczęściarze mają przyjaciół, czyli nieliczni. Rodzina, gdy ma się z nią dobre relacje, jest zawsze podporą, nawet jeżeli miłość rodzinna/matczyna itp. już nie wystarcza, ale zawsze ona jest i w razie czego daje siłę, a nie każdy ma coś takiego. Kiedyś ktoś bliski się znajdzie, ostatecznie "swój swojego zawsze znajdzie" Duży uśmiech chyba że się wszystkich odtrąca od siebie, bo szuka się nie wiadomo jakiego utopijnego ideału, to wtedy można zostać jeszcze długo bez nikogo.

Odpowiedz
#30
Często słyszę, że trzeba się pogodzić ze światem. Nie podoba mi się takie podejście, godzenie się ze wszystkim. Jednakże trochę racji może w tym jednak jest. Chyba nie można patrzeć wyłącznie na siebie, na bezsens, w który się tkwi i niewielkie perspektywy. Może po prostu szukamy przez większość naszej śmiesznej egzystencji swojego miejsca tutaj. To jest cholernie trudne, kiedy nie widzisz się w społeczeństwie, czujesz niczym niedopasowany puzzel.
Czasem lubię myśleć, że jeżeli już tutaj jesteśmy, to powinniśmy skorzystać z danej nam okazji. Nie wiem jeszcze jak; wiem, że potrzebni są ludzie, choć tak bardzo od nich stronimy. Niewiele więcej. Gdzie ich szukać?
Życie jest na tyle poważne, że trzeba je brać z dystansem. To marna parafraza jakiegoś cytatu, który niegdyś mi się spodobał. W oryginale brzmi całkiem mądrze.
Zawsze się coś chrzani, taka kolej rzeczy. Ale może dzięki temu częściej jesteśmy w stanie upajać się ulotnymi chwilami czegoś na kształt szczęścia. Może właśnie życie, nie miałoby takiego uroku, gdyby jednocześnie nie było tak skomplikowane.
Zdarza się, że jest nie po naszej myśli, a może po prostu zawsze wyraźniej pamięta się bolesne doznania.
No tak przyzwyczajenia można zmienić, każdy ma swój rozum. Nie jesteśmy zaprogramowanymi genetycznie robotami, sami decydujemy o swoich krokach. Przeszłość ewentualnie pomaga lub przeszkadza w ich stawianiu.
Może i jestem w upojeniu alkoholowym, ale wydaje mi się że, jedną z tych rzeczy za którymi wielu tutaj tęskni to bliskość drugiego człowieka. Tylko tyle i aż tyle.
Jak najbardziej głupie jest ciągłe powtarzanie: "ogarnij się", czy "będzie dobrze", bo nie będzie, jeżeli sami sobie tego nie ułożymy.
Udać się do psychologa a potem lekarza psychiatry, następnie terapia, leki i po sprawie. Jednak to nie działa, a przynajmniej nie tak jak powinno.
Czasem myślę, że przeżywamy pewne rzeczy tylko dlatego, żeby móc potem powiedzieć, że się wydarzyły." 
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości