Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



Odkładanie leków, była dziewczyna, brak logicznego myślenia
#1
Witam, od jakiegoś roku się leczę, ciągle podwyższano mi dawki leków i czułem się już w miarę ok, ale teraz muszę zrezygnować z wszystkiego z powodu problemów z wątrobą. Odstawiam już jakieś 3 tygodnie i od środy czuję się coraz gorzej. Zacząłem się leczyć tylko dlatego, że pojawiła się w moim życiu pewna osoba i już jej nie ma. Znowu myślę o tym, by skończyć szkołę i za 2 lata popełnić samobójstwo. Śmieszne jest to, że nie potrafię prosić o pomoc. Mimo, że widzę mój problem znowu udaję, że wszystko jest ok i nie mogę nic z tym zrobić. Odkąd się leczę nie mam z tamtą osobą kontaktu, bo sam tego chciałem. Szczerze, byłem naprawdę zjebany i jak tak teraz myślę chciałbym to naprawić, ale nic tu nie ma sensu. Myślę, że mogę coś zrobić, ponieważ niby sam chciałem końca znajomości dla jej dobra, bo miałem poważne problemy psychiczne, ale chciałem to naprawić. Teraz nie jestem w stanie zrobić nic. Nie chce mi już odpowiedzieć, kazała mi się odjebać a i tak chcę coś z tym zrobić. Nie umiem mówić o swoich uczuciach, po prostu są dla mnie nielogiczne. Niby wiem, że powinienem odpuścić, ale nie mogę. Do tego dochodzi fakt, że chodzimy do tego samego technikum i utrzymujemy kontakt wzrokowy. Już kilka razy się pokłóciliśmy i pogodziliśmy, ale tym razem nawet jak chcę to naprawić, to nie umiem. Nie wiem co zrobić. Zwyczajnie nic nie przychodzi mi do głowy. Każda rzecz którą napiszę nie będzie odzwierciedlała tego co czuję. W realu nie jestem w stanie nic zrobić. Tu nie chodzi o to, że się boję. Dostaję po prostu paraliżu, który nieraz pojawiał się w innych sytuacjach, w których nawet nie miał sensu. Problematyczne jest też to, że boję się wszystkiego. Boję się, że znowu się nie uda, że się uda, ale to nie to co chcę, że będę zdradzany. Najgorsze jest to, że nie umiem się poddać. Niby chcę sobie coś zrobić, ale teraz już nie mogę, bo muszę się leczyć dla niej... Jest jedyną przeszkodą w popełnieniu samobójstwa i w normalnym życiu. Jak się dobrze czułem i tak chciałem to naprawić, ale nie mogłem. Wszystko jest dla mnie zawiłe. Nie mam pojęcia co robić. Myślenie o całej naprawie tego też jest złe, bo pojawia mi się kilka scenariuszy:
-czeka, aż będę się dobrze czuć tak jak chciałem
-boi się, że znowu coś się zepsuje (sama się leczy na depresję, więc ten)
-ma mnie już dość
-nie chce już mnie znać (ale to wszystko wyszło tak nagle, że nie potrafię w to uwierzyć i zrozumieć)
Nie wiem czemu to piszę, psycholog mi nie pomaga prawie w niczym, nie mam komu o tym powiedzieć, bo od znajomych mógłbym dostać różne rady, tylko po co mi to, skoro mi tego nie wytłumaczą. Nie umiem zrezygnować, bo nie rozumiem. Możliwe, że po prostu sobie to wmawiam, bo tak na prawdę chcę to naprawić, a nie zrozumieć a fakt, że nie wiem co jest prawdą nie pozwala mi nic zrobić. Nie pójdę do niej do domu, nie dlatego, że się boję, ale dlatego, że byłem i nie dało to nic oprócz kolejnych zastanawiań. Może już to pisałem, ale tak na prawdę nie umiem odpuścić. Nawet, jak było dobrze to o niej myślałem i chciałem, by pewnego razu był happy end. Nie jestem normalną osobą, przez co nie odpuszczę, bo nie mogę, dlatego muszę znaleźć coś innego. Szczerze, to nie wiem co chcę osiągnąć pisząc to. 
Przepraszam za chaotyczne pismo, jak już mówiłem nie potrafię mówić o sobie, ale wiem, że jest to potrzebne więc próbuję.
Odpowiedz
#2
Słuchaj, daj sobie po prostu trochę czasu.

Nic na siłę. Niektóre rzeczy czasem warto jest odłożyć na bok i poczekać, co się stanie w przyszłości. Odpocznij i zadbaj o siebie.
Life is waiting for the one who loves to live, and it is not a secret... 
Odpowiedz
#3
Najpierw zadbaj o siebie. Doprowadź się do "stanu używalności". Daj sobie i jej czas. Oboje macie trudniejszy moment.

I nic na siłę. Pamiętaj terapię robisz dla siebie. Nie dla kogoś, bo wtedy to nie ma sensu. Pamiętaj, jeśli (odpukaj) tego kogoś dla kogo to robisz zabraknie, spotka Cię kolejne załamanie. Tym silniejsze, że w swoim odczuciu będziesz tym bardziej poraniony. Tym ciężej będzie Ci się podnieść.
[Obrazek: edik_kot.gif]
Odpowiedz
  


Skocz do: