Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



Okropny Problem
#1
Cześć, witajcie,
mam 17 lat i mam ogromny problem, nie wiem w sumie jak to prawidłowo nazwać: nieśmiałość, małomówność, wstydliwość? Otóż ta cała sytuacja, jak podejrzewam, zaczęła się cztery lata temu, kiedy trafiłem do nowej klasy, szkoły. Nie znalazłem sobie tam kolegów, chociaż się starałem - podchodziłem do ludzi, starałem się zagadywać, zażartować, jednak na dłuższą metę znajomość kończyła się fiaskiem (chce zaznaczyć, że w podstawówce ta przeciwność nie istniała). Na szczęście w szkole znalazłem koleżankę, z którą do dzisiaj darzymy siebie wielką sympatią. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i mogę śmiało powiedzieć, że stałem się "kimś" w gimnazjum. Jednak na tym się skończyło, przestałem się interesować innymi, uznałem że to mi wystarczy.
Gimnazjum się skończyło, poszedłem do LO i problem powrócił, ale ze zdwojoną siłą. Ściana
Gdy usiądę koło kogoś nie wiem o czym rozmawiać, jestem spięty, nie umiem żartować, a najgorzej jak jestem w grupie, może się wydawać, że wtedy właśnie powinno mi być lepiej, a jest gorzej kompletnie się blokuję. Na przerwach co raz częściej siedzę sam i boję się podejść do kogoś. Klasa zintegrowała się, ale ja zostałem pominięty. Mam wrażenie, że ludzie się ode mnie odwracają, starzy koledzy, a nawet znajomości, które zawarłem na początku liceum, bo wtedy nie było jeszcze tak tragicznie. Chce też zauważyć, że koledzy/koleżanki do mnie podchodzą, ale jak widzą, że nie jestem zbyt rozmowny (chociaż chciałbym) to odchodzą.
Spadła też moja samoocena, chociaż nigdy nie miałem jej wysokiej.
Czy miał ktoś podobny problem? Proszę o poradę. Śpiący
Odpowiedz
Myślę, że każdy z Nas przez to przechodził ^^ Na przykładzie mojego przypadku jednak nawet w podstawówce nie byłam zbyt lubiana, więc właściwie można powiedzieć, że od zawsze byłam nieśmiała. Dopiero w liceum jako-tako zagadywałam swoje znajome. A zaznaczę jeszcze, że miałam tam klasę żeńską, ale nie dlatego, że cała szkoła taka była, tylko ze zwyczajnego przypadku, więc do tej pory mam czasem problem z rozmowami z płcią przeciwną ^ ^ Ale wiesz, w liceum też nie za bardzo mi szły te znajomości, i tuż po skończeniu z nikim więcej za bardzo nie rozmawiałam. Ot, cała historia.
Dopiero kiedy poszłam na studia i zmieniłam miasto przede wszystkim, to moja sytuacja uległa zmianie. Teraz mieszkam w Toruniu, a poprzednio w Warszawie. Myślę też, że mentalność jako taka tych obu miast jest zupełnie inna i to, że Warszawa to bezduszny moloch przepełniony ułudą i nieprzyjemnościami :/ Słowem: nie mam zbyt dobrych wspomnień stamtąd. A tutaj, w Toruniu, to aż chce się poznawać ludzi ^^ Mam tutaj naprawdę wiele osób, które lubię i czuję, że one lubią mnie, więc jest okej. Czuję się tutaj pod tym względem naprawdę szczęśliwa ^^
I tutaj nawiązując do Ciebie, może właśnie mentalność osób z liceum, do którego chodzisz, nie pozwala Ci ich poznać. Myślę, że też nie ma niczego na siłę, bo jeśli nie chcą z Tobą porozmawiać, to widać nie mają niczego ciekawego do przekazania ;3 A jeśli chodzi o Twoją nieśmiałość - nie przejmuj się. Ją da się pokonać, niektórzy uważają, że należy się z nią pogodzić. Jak zrobisz, tak zrobisz, ale jedyne, czego Ci, powiedzmy, nie wolno, to przejmowania się. Nie ma czego, uwierz mi. Zajmij się sobą, rozwijaj się, a znajomi i przyjaźń przyjdą same z czasem :3 Nie zapominaj jednak o naszym forum, bo i tutaj jest wiele wartościowych osób, z którymi możesz nawiązać trwały kontakt Duży uśmiech
Czekaj, łączę wątki Podejrzany
 Podziekowania: Kaamil
Odpowiedz
#3
Dzięki, podniosło mnie to trochę na duchu, ale problem leży we mnie, ponieważ nie jest możliwe, że w gimnazjum i w liceum nikogo nie poznałem? Smutny Cieszę się, że ci się udało Uśmiech
Odpowiedz
#4
Kaamil, a ja Ci dam taką radę - zgłaszaj się na lekcjach tak często jak tylko możesz i znasz mądrą odpowiedź.
Nie wiem, czy mam rację, ale zgaduję, że jeżeli jesteś nieśmiały to masz również problem ze zgłaszaniem się na lekcjach. Ja tak właśnie miałam, a teraz z perspektywy czasu widzę, że to był właśnie mój największy błąd! Zgłaszając się i mówiąc na forum dajesz wszystkim ludziom w klasie sygnał, że chcesz mówić i masz coś do powiedzenia (!)
Odpowiedz
A, to też racja Ninja Może na początku nie zdobędziesz jakiegoś wielkiego podziwu, ale przynajmniej zostaniesz zauważony i zaskarbisz sobie sympatię ^^
Czekaj, łączę wątki Podejrzany
Odpowiedz
#6
No to prawda, że się nie zgłaszam, chociaż na niektórych przedmiotach (uwielbiam historię) wiem dużo, ale wstydzę się. Ale w gimnazjum tego nie było. Muszę zacząć próbować. Rozważam też zmianę szkoły od nowego roku, aby zacząć wszystko od nowa.
Odpowiedz
#7
(27-04-2015, 20:49 PM)Tsubasa napisał(a): A, to też racja Ninja Może na początku nie zdobędziesz jakiegoś wielkiego podziwu, ale przynajmniej zostaniesz zauważony i zaskarbisz sobie sympatię ^^

Tsubasa - tak, właśnie dokładnie o to chodzi, żeby w ten sposób zaznaczył w ogóle swoją obecność.
Odpowiedz
#8
Podpowiem coś bardzo banalnego... spróbuj wyluzować, rozluźnij się, a powinno być dobrze.
Twój problem za pewne polega na tym, że nie potrafisz dobrze zaklimatyzować się w nowym otoczeniu, wśród nowych ludzi.
Kiedy nie znajdziesz w nikim oparcia, nie zaprzyjaźnisz się bardziej z jedną osobą to tracisz pewność siebie.
Myślę, że wtedy zaczynasz myśleć coraz częściej czy otoczenie Cię akceptuje, zaczynasz panikować i przez to
dopada Cię stres, oraz złe samopoczucie. A w takim stanie psychicznym ciężko o poczucie humoru i kreatywność.

Postaraj się mniej myśleć o złych rzeczach, zajmij się czymś co lubisz tak byś mógł odpocząć od wszelkiego stresu.
Powtarzaj sobie codziennie, że będzie dobrze, a nie, że źle się czujesz w nowej szkole.
To powinno postawić Cię na nogi. Kiedy nieco się rozluźnisz, łatwiej będzie Ci złapać kontakt z drugą osobą.
Odpowiedz
#9
Cytat:Chce też zauważyć, że koledzy/koleżanki do mnie podchodzą, ale jak widzą, że nie jestem zbyt rozmowny (chociaż chciałbym) to odchodzą.

Piszesz, że koledzy/lkoleżanki podchodzą do Ciebie, ale gdy zauważają, że nie jesteś rozmowny to odchodzą. Piszesz też, że chciałbyś być rozmowny w towarzystwie. Co się takiego w Tobie dzieje, gdy kolega/koleżanka do Ciebie podchodzi? Co czujesz wtedy? Jaka główna myśl przechodzi Ci przez głowę? Co czujesz w ciele?

Wygląda na to, że sam ludzi od siebie odpychasz. Nie wiem czym. Postawą? Tym co do nich mówisz? Nie wiem, ale najwidoczniej to ludzie od Ciebie odchodzą a nie Ty od ludzi. A może za mocno skupiasz się na emocjach odczuwanych w ciele?

(27-04-2015, 20:01 PM)Kaamil napisał(a): Gdy usiądę koło kogoś nie wiem o czym rozmawiać, jestem spięty, nie umiem żartować, a najgorzej jak jestem w grupie, może się wydawać, że wtedy właśnie powinno mi być lepiej, a jest gorzej kompletnie się blokuję. Na przerwach co raz częściej siedzę sam i boję się podejść do kogoś. Klasa zintegrowała się, ale ja zostałem pominięty. Mam wrażenie, że ludzie się ode mnie odwracają, starzy koledzy, a nawet znajomości, które zawarłem na początku liceum, bo wtedy nie było jeszcze tak tragicznie.

I znowu, co się takiego w Tobie dzieje, gdy kolega/koleżanka do Ciebie podchodzi? Co czujesz wtedy? Jaka główna myśl przechodzi Ci przez głowę? Co czujesz w ciele?
Mnie się wydaje, że boisz się oceny innych osób. Tak bardzo chcesz być akceptowany, lubiany i doceniany, że boisz się, że to, co powiesz nie spodoba im się przez co nie osiągniesz swojego celu i nie poczujesz się akceptowany, doceniony i lubiany tylko nieakceptowany. Piszesz, że tych trudności doświadczasz w sytuacjach społecznych, jak np. przelotne rozmowy w szkole. Pomyśl nad jakimś neutralnym tematem do rozmowy z kolegami/koleżankami na przerwie, albo opowiedz komuś o filmie, który ostatnio oglądałeś/książce, którą czytałeś i uśmiechaj się do ludziUśmiech To ich do Ciebie przyciągnieUśmiech
Odpowiedz
#10
A propos zgłaszania się na lekcjach, też praktycznie nigdy tego nie robiłem nawet jak dobrze znałem odpowiedź, która za chwilę padła z ust kogoś innego. Powiem więcej, rzadko ale zdarzało się, że moja odpowiedź byłaby pełniejsza albo trafniejsza, a jednak ja wolałem się nie wychylać i nigdy nie zaznaczać swej obecności. Zawsze właśnie starałem się skrywać. Czy żałuję? Trochę tak, trochę nie. Nie raz gotowało się aż we mnie by podnieść rękę, a bywało też, że tylko ja znałem odpowiedź, a przez to, że ręki nie podniosłem nauczyciel wykładał "kawę na ławę". Z drugiej strony każdy zawsze podchodził do mnie z pogardą i gdybym się zgłaszał to by było zaraz coś w stylu "jak on śmie?!" więc wolałem oszczędzić sobie stresu. Po za tym nigdy nie lubiłem publicznych wystąpień, a takie odpowiadanie przed całą klasą to mini publiczne występy Język Zawsze wnerwiało mnie jak nauczyciel wliczał do oceny końcowej "udzielanie się na zajęciach". Miałem też jedną nauczycielkę, którą ogólnie lubiałem i szanowałem, ale cieszyłem się, że uczyła mnie tylko przez rok bo wybór zgłoś się albo minus z czego 3 minuchy to pała był trochę ponad moje siły. Na jej zajęciach trzeba było choć raz coś powiedzieć bo inaczej minus, a 3 odpowiedzi z kolei (oczywiście poprawne) nagradzane były plusem. Co gorsza była bardzo konsekwentna. Na bieżąco wpisywała plusy, a ną koniec lekcji przeznaczała 5 minut na wpisanie minuchów tym co ani razu głosu nie zabrali :S
[Wideo: ]

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Towar macany należy do macanta..." Język

Zapraszam na mój blog - Cichy Blog News
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości