Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Zapraszamy do wspólnej gry w mafię kliknij Oczko



Opowiadanie "Stacja - Psychiatryk."
#1
Cykl opowiadań: 
"Bo Takie Jest Życie"
Opowiadanie: "Stacja - Psychiatryk." 
1-wszy Tom z 10-ciu tomów

Tylko Dla Dorosłych

opis opowiadania:

Ta książka a właściwie opowiadanie NIE ZAWIERA ŻADNYCH FAKTÓW REALISTYCZNYCH, WSZYSTKIE PODOBIEŃSTWA SĄ JAKBY CO ZUPEŁNIE PRZYPADKOWE A SAMA TREŚĆ TO INWENCJA TWÓRCZA ARTYSTY I WSZYSTKO CO JEST TUTAJ NAPISANE MA ZAMIAR UŚWIADOMIĆ LUDZIOM ŻE DZIĘKI STARANIOM, MIŁOŚCI I PRZYJAŹNI MOŻNA MIMO WSZELKICH PROBLEMÓW POUKŁADAĆ NAWET NAJBARDZIEJ ROZWALONE ŻYCIE i przedstawia ono nieszczęśliwą historie Anny Bar oraz Maksymiliana EL akcja dzieje się w grudniu 2015 roku obydwaj trafiają w ciężkim stanie do tego samego szpitala psychiatrycznego w Szczecinie obydwaj mieli ciężkie przeżycia i cóż Anna Bar studentka - Medycyny - lat 20 (1995 roku 1 Października) dziewczyna mająca chłopaka który jest narkomanem i zdradza oraz Maksymilian El - lat 21 (1994 roku 10 Marca) człowiek który przez nieszczęśliwy zbieg wydarzeń stracił rodzinę od dziecka choruje na zaburzenia osobowości przez narkotyki i alkohol które zaczął zażywać w wieku 12 lat nabawił się schizofrenii paranoidalnej w 2010 roku traci ojca w 2011 roku brata w 2012 siostrę w 2013 roku kolegę w 2014 roku i wtedy też dziewczyna mu umiera i w listopadzie 2015 roku matka on sam nie wie co się z nim dzieje co do wykształcenia to jest on po liceum bez matury.

----------------------------------------------------------
WSZELKIE PRAWA SOBIE ZASTRZEGAM A JAK KTOŚ TO SIĘ NIE PODOBA TO NIECH ZAMKNIE KARTĘ W PRZEGLĄDARCE I NIE CZYTA
I PONIEWAŻ NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE JEGO BEZ ÓWCZESNEJ DYSKUSJI TRZEBA TO ZE MNĄ PRZEDYSKUTOWAĆ.
----------------------------------------------------------

----------------------------------------------------------
Przedmowa i Wstępy:
----------------------------------------------------------

----------------------------------------------------------
--Przedmowa--
----------------------------------------------------------

-Stacja Psychiatryk- to opowiadanie do którego pomysł by napisać wpadł mi do głowy już w te wakacje nie zawiera ono żadnych faktów realistycznych nie ma w nim prawdziwych postaci jedyne co jest prawdziwe to lokalizacje a tak to postaci realistycznych poza moją postacią która pojawi się w którymś odcinku nie będzie by nie naruszać prawa i cóż jest ono inspirowane moimi przeżyciami życiowymi cały przebieg pobytu tych postaci w szpitalu postaram się możliwie jak najrealniej odzwierciedlić by powstał wiarygodny obraz szpitala psychiatrycznego będą tam sceny nieco takie dramatyczne oraz straszne oraz opowiadanie jest dość wulgarne dlatego jest ono - +18 - a osobom o słabych nerwach kategorycznie odradzam czytania jego a samo opowiadanie będzie pisanie w rozdziałach oraz odcinkach jakby to był serial gdyż taką koncepcje ja obrałem za najlepszą i do któregoś odcinka dokładnie nie wiem którego bo opowiadanie dopiero jest pisanie będzie ono w 2 perspektywach.

----------------------------------------------------------
--Wstęp (oczami Anny)--
----------------------------------------------------------

Był 10 listopada Anna dowiaduje się o tym co robi jej chłopak postanawia się zwierzyć rodzicom oni to olewają ona załamuje się z dnia na dzień jest coraz gorzej załamanie narasta do coraz większych rozmiarów jej jedyna koleżanka - Basia - coraz częściej nie ma czasu by rozmawiać z nią 20 letniej Annie coraz gorzej idzie na studiach coraz gorzej znosi porażki i niepowodzenia chce pomóc Andrzejowi - przyt autor. swojemu chłopakowi - ale on nie daje sobie pomóc mało tego jej ojciec nie radzi sobie w pracy w której jest szefem ona odkrywa że on od dawna pije po godzinach i ma romanse z pracownicami i często dochodzi do kłótni w domu pomiędzy nim a matką których Anna już nie znos a mama Anny to egoistka i zakupoholiczka która roztrwania pieniądze pewnego dnia - tzn. 1 grudnia - ona nie wytrzymuje bierze duży wazon na kwiaty i go rozbija następnie huk słyszy jej mama ona próbuje się pociąć ale wchodzi do pokoju jej mama....

----------------------------------------------------------
--Wstęp (Oczami Maksa)--
----------------------------------------------------------

Upadek Maksa trwał latami rok w rok tracił on z życia kogoś ale od 12 roku życia Maks choruje na zaburzenia osobowości i schizofrenię paranoidalną do 18 roku życia chodził do psychiatry bo musiał potem zrezygnował i od 11 roku życia pije, pali i narkotyzuje się i cóż od 2010 roku z jego życia odchodziły najpierw ojciec (2010) potem brat (2011) potem siostra (2012) potem kolega (2013) w 2014 roku umiera jego dziewczyna a w 2015 roku w listopadzie umiera jego matka na szczęście ma on dwóch przyjaciół Tomka i Radka którzy zawsze są przy nim jednak po śmierci matki coś w nim pęka on kłóci się z nimi i 4 grudnia robi głośną imprezę (Maks niestety jest ateistą od śmierci kolegi który był katolikiem) impreza pełna narkomanów z ulicy których on zna i cóż Maks wtedy robi to bo chce się żegnać ze wszystkimi o wszystkim dowiadują się jego dwaj koledzy którzy wkraczają do akcji i postanawiają ratować kolegę z dna i wchodzą do jego domu zupełnie nie proszeni...

----------------------------------------------------------
--- Prolog (oczami Anny) ---
----------------------------------------------------------

- rok 2015 1-wszy grudnia godzina 17 - Szczecin - Dom państwa Bar - 

<Kłótnia w domu państwa Bar>

<Anna rzuca wazon i bierze szkło w rękę nagle przybiega jej mama>
- mama Anny -
Anno proszę ciebie nie rób tego wszystko będzie dobrze odłóż to szkło!
- Anna -
nie nie będzie! tobie chodzi tylko byś ty miała dobrze a ja się nie liczę!
wchodzi chłopak Anny (Andrzej) naćpany cały chwieje się na nogach
- Andrzej -
co tu się dzieje? k* k* k* k*... r****! Anna nie rób tego...
kochanie wrócę do ciebie...
- Anna -
Nie nie wrócisz nie wierzę tobie... szczególnie po tym jak dymałeś inną!
- Mama Anny -
Czy to prawda?
- Andrzej -
nie.... a zresztą nie wiem ja nic nie pamiętam...
- Anna i Matka Anny -
CO!?
- Andrzej -
przyznaje się znowu ćpałem i nic nie pamiętam...
- Anna -
dobra koniec z tym pi%$***e to wszystko!

- Anna wychodzi ze szkłem w ręce na dwór i biegnie w strugach deszczu przeplatanych śniegiem -

- Mama Anny -
i co robimy?
- Andrzej -
ja dzwonie po karetkę pani niech biegnie...
- Mama Anny -
ok ale od dzisiaj tutaj wstępu nie masz...
- Andrzej -
jak to?
- Mama Anny -
tak to! ty także jesteś winny tak samo jak ja że nie potrafiłem nią się zaopiekować teraz a ty
wolałeś narkotyki!
- Matka Anny wybiega z domu biegnie aż na pusty dworzec PKP widzi Anne półprzytomną z jej rąk płynie krew -
- Mama Anny -
Aniu! Aniu cholera Aniu!

- Matka Anny bierze wyjmuje szmatkę i tamuje ją krew płynącą z rąk Ani -

- Anna -
mamo... mamo...

- nagle Annie robi się ciemno przed oczami i nadjeżdża karetka -

- 1-wszy Sanitariusz -
to tu...
- 2-gi Sanitariusz -
tak.
- 1-wszy Sanitariusz -
-dobra ja idę zobaczyć co się dzieje bo widzę że czeka nas dużo roboty.
- Matka Anny -
chłopak mojej córki wzywał was.
- Sanitariusze -
tak wiemy jednakże go policja zabrała do izby wytrzeźwień bo był pod wpływem alkoholu oraz kompotu a przynajmniej jego zachowanie wskazywało na to że on zażył alkohol a o zażyciu kompotu wskazują ślady na jego rękach wskazujące na to że wstrzyknął on sobie kompot...
- Matka Anny -
dobrze proszę ją ratować błagam was ratujcie...
- Sanitariusze -
dobrze proszę pani.
- Sanitariusze - 
cóż rany na jej rękach nie są zbyt wielkie ale zabierzemy ją do szpitala na chirurgie by zszyli ranę 
a potem prawdopodobnie trafi ona na oddział psychiatryczny bo inaczej to nie jest możliwe ale o tym lekarz zadecyduje.
<Sanitariusze wkładają Anne na noszę następnie przenoszą ją do karetki>
- Matka Anny - 
mogę z wami jechać?
- Sanitariusze - 
przykro mi ale pani córka ma skończone 18 lat więc raczej to odpada a jedziemy do oddziału chirurgii na ul.Arkońskiej.

<Karetka odjeżdża>

koniec sceny.

----------------------------------------------------------
--- Prolog (oczami Maksa) ---
----------------------------------------------------------

- 4 Grudnia 2015 roku godzina 17 -

- Dom państwa El głośna libacja alkoholowo-narkotykowa w domu leci głośna muzyka -

- Maks -
dajcie więcej więcej...
- wchodzą koledzy Maksa -
- Radek i Tomasz (koledzy Maksa) -
Maks przestań ćpać! ale to już!
- Maks -
nie nie przestanę! mnie to gówno obchodzi!
- Radek i Tomasz (koledzy Maksa) -
wy macie wychodzić koniec imprezy! koniec my nie chcemy byś ty upadł totalnie!

- Radek i Tomasz wysypują resztki narkotyków do toalety i wyłączają muzykę i wypraszają gości
jako jedynie trzeźwi -

- Maks -
co k**** zrobiliście?
- Maks -
mam dość mam dość rozumiecie? straciłem wszystko w ciągu tych cholernych 5 lat...
- Radek i Tomasz (koledzy Maksa) -
wiemy ale to nie powód by to robić...
- Maks -
k******a słoń widzę słonia! Tatatatatttatata Maaammmaaa....

- Maks kopie wszystko co się da i turla po podłodze -

- Radek -
myślę że to pora Tomek dzwoń po karetkę bo on chyba ma atak...
- Tomasz -
dobra dzwonie a ty go trzymaj.

- Radek przytrzymuje Maksa Tomasz dzwoni jednakże Maks się jakoś wyrywa -

- Maks -
koniec z tym!

- Maks biegnie do kuchni bo bardzo ostry nóż -

- Maks -
mam już dooośśććććć!!!!!! zostawcie mnie wy wszyscy! ty Tomek i ty Radek a wy opuśćcie moją głowę!

- Radek i Tomek biegną za nim -

- Maks chwyta się noża i tnie żyły...-

- Radek i Tomek -
o cholera!
- Radek -
tamuj mu krew! a ja w razie czego otworze drzwi
- Tomek -
ok!

- Przyjeżdża karetka -

- Sanitariusze wchodzą Tomek otwiera drzwi -

- 1-wszy Sanitariusz -
to pan mnie wzywa co dzieje się z pana kolegą.

- Radek -
miał atak choroby psychicznej tzn. urojenia nie dawno umarła mu cała rodzina
przed chwilą podciął sobie żyły po tym jak się naćpał kokainy.
- 1-wszy Sanitariusz -
a skąd miał narkotyki?
- Radek -
od znajomego dilera my obserwowaliśmy i wywaliliśmy je do toalety żeby on nie zażywał.
- 1-wszy Sanitariusz -
ok dobrze tak niezbyt dobrze zrobiliście ale jednak trzeba go jakoś było powstrzymać...
- 1-wszy Sanitariusz -
ty Arek dzwoń po policje bo ci dwaj mają coś do zeznania im bo chłopak zażywał narkotyki...
- 2-gi Sanitariusz mówi do krótkofalówki -
jeden jeden dziewięć dziewięć potrzebna tu karetka policyjna - próba samobójcza -

- Maks wyrywa się z krwawiącą ręką i biega po domu -

- 1-wszy Sanitariusz -
widzę że kaftan tu jest potrzebny...
- 2-gi Sanitariusz -
dobra wy go trzymajcie za chwilę policja przyjedzie my damy mu lek i założymy kaftan bo to konieczne...
- Tomasz i Radek -
ok rozumiem...
- Radek i Tomek przytrzymują Maks Maks krzyczy -
- Sanitariusze idą ze strzykawką i wstrzykują Maksowi dawkę Chaloperidolu i próbują opatrywać rękę
na której są niewielkie sznyty -
- Przyjeżdża policja -
- 1-wszy Policjant -
była tu wzywana policja tak?
- 1-wszy Sanitariusz -
tak.
- 1-wszy Policjant -
dobrze widzimy co się dzieje...
- 1-wszy Sanitariusz -
możecie nam pomóc założyć mu kaftan?
-Policjanci -
ok...
- Sanitariusze -
proszę was teraz byście chłopaka przytrzymali my i policjanci założymy mu kaftan.
- Tomek i Radek -
ok rozumiemy.

- Maks próbuje się wyrywać ale w końcu jest związany w kaftanie i jest on pakowany do karetki.

koniec sceny.

----------------------------------------------------------
---Prolog cz.2 (Oczami Anny)---
----------------------------------------------------------

- 2 Grudnia 2015 roku godzina 7 ul.Arkońska - Szczecin -

--- Anna budzi się widzi nad sobą lekarzy i matkę oraz ojca ---

-Anna-
Gdzie... ja jestem? ile.... spałam?
-Lekarz nr.1-
Jest pani w szpitalu na ulicy Arkońskiej w Szczecinie po próbie samobójczej nie długo zostanie pani przeniesiona na oddział 3-ci Psychiatryczny na ulicy 20 Lutego ponieważ po rozmowie z pani rodzicami wiemy że to może być ciężka depresja i wymaga pani opieki lekarza tylko musi się unormować wszystko w pani organizmie ponieważ straciła pani dość dużo krwi i spała pani niestety dosyć długo bo dostała się pani na oddział wczoraj o 18 a teraz mamy godzinę siódmą.

--- Anna zanosi się płaczem ---

-Mama Anny-
Nie płacz córeczko wszystko będzie dobrze..
-Tata Anny-
Na pewno wszystko będzie dobrze..
-Anna-
Wszystko będzie? wy mówicie wszystko będzie dobrze!? posłuchajcie chłopak mój woli narkotyki
i zdradza mnie ty mamo masz mnie właściwie gdzieś ty ojciec wolisz alkohol i wy mówicie jak
będzie? zamilczcie lepiej!

--- Anna zanosi się płaczem ---

-Mama Anny-
Ale ja obiecuje.
-Tata Anny-
Ja także.
-Anna-
Nie obchodzi mnie to.
-Lekarz nr.1-
Dobra muszą państwo wyjść bo pacjentka jest w zbyt kiepskim stanie by z wami rozmawiać.
-Lekarz nr.1-
Adrian odprowadź państwa do wyjścia.
-Lekarz nr.2-
Dobrze to państwo już idą...
-Mama i Tata Anny-
Dobrze... pa córeczko.
-Anna-
Jak zwykle zostałam sama...

---następnego dnia godzina 7 rano---

---Lekarze wchodzą do sali Anny---

-Lekarze-
Anna Bar tak?
-Anna-
Tak
-Lekarze-
za nie długo zostanie pani przewieziona ambulansem do Szpitala psychiatrycznego ponieważ
wiemy dobrze że zagraża pani samej sobie i wymaga pani opieki...
-Anna-
Ale czy muszę?
-Lekarze-
Zgodnie jak to ustawa przewiduje ma pani możliwość rezygnacji ale to pogorszy sprawę.
-Anna-
No dobrze zgadzam się...
-Lekarze-
Świetnie to proszę spakować się i za chwilę przyjdą do pani sanitariusze i zaprowadzą do karetki.

---godzina 14---

--- Sanitariusze wchodzą do sali ---

-Sanitariusz nr.1-
Dzień dobry my do pani jest pani gotowa? przepraszamy że tak długo ale nie mieliśmy zbytnio możliwości by przyjść.
-Anna-
jestem
-Sanitariusz nr.1-
dobrze to za chwilę zaprowadzimy panią do ambulansu
-Sanitariusz nr.1-
ty Tadek zawołaj pielęgniarkę bo widzę że kroplówka się pani skończyła
-Sanitariusz nr.2-
dobrze

--- po chwili pielęgniarka przychodzi --

-Pielęgniarka-
państwo śpieszą się? ja ją jeszcze muszę wziąć na chwilę do zabiegowego na zdjęcie Wenflonu
ponieważ kroplówka już potrzebna nie będzie.
-Sanitariusze-
dobrze.
-Pielęgniarka-
Anno proszę ze mną.
-Anna-
nie! nie idę mam wszystkiego dość nigdzie nie idę!

-- Anna wykręca kroplówkę z Wenflonu wyrywa wenflon krew się leje... --

-Sanitariusze-
widzę że będziemy musieli wziąć ją siłą ale niech pani jeszcze zatamuje krew i ogólnie zajmie się nią
my ją przytrzymamy potem kaftan i do szpitala...
-Anna-
nie nie ja nie chce nieee!!!!!!
-Sanitariusze i pielęgniarka-
to dla twojego dobra...

--- Biorą Anne siłą ---

---- Zabiegowy ---

-- Sanitariusze trzymają szamocącą Annę i Pielęgniarka zszywa ranę --

-Pielęgniarka-
dobrze to by było na tyle ale widzę że jej zastrzyk jakiś potrzebny na uspokojenie bo inaczej nie dacie rady.

--- Anna cały czas się próbuje wyrywać ---

-Sanitariusze-
dać damy tylko niech pani zawoła kogoś by ją trzymał my pójdziemy po kaftan.

-Pielęgniarka-
dobrze...

--- Po chwili zjawia się dwóch ochroniarzy i trzymają Anne a potem przychodzą Sanitariusze z kaftanem ---

-Sanitariusze-
dobrze to wy pomóżcie nam nieco wiecie co robić?
-Ochroniarze-
tak wiem

--- Po chwili Anna jest w kaftanie i jest prowadzona do karetki ---

---- 20 minut potem IP Szpitala Psychiatrycznego ul.20 Lutego ---

- Sanitariusze mówią radia -
nagły przypadek proszę nas wpuścić mamy kobietę w ataku szału po próbie samobójczej.

-dyspozytorka odpowiada-
dobrze za chwilę przyjmie was lekarz.

---- Wchodzą i idą do gabinetu z którego wychodzi pacjent który jest prowadzony na oddział ----

--- gabinet izby przyjęć ---

--- Anna próbuje się wyrywać kopiąc sanitariuszy ---

-Lekarz dyżurny-
widzę że ostry przypadek...
-Lekarz dyżurny-
dobrze Daryna chodź tu pani trzeba podać relanium w zastrzyku państwo niech ją położą na kozetce no i przytrzymają ją.

--- Sanitariusze wykonują polecenia Pielęgniarka idzie po lek ---

-Anna-
puszczajcie nie macie prawa! auuu to boli!!!

--- Pielęgniarka podaje lek ---

-Lekarz dyżurny-
dobrze na oddział trzeci z nią na - A - i do izolatki tylko trzeba jej zdjąć ten kaftan i przypiąć do łóżka pasami.

--- Po chwili nadjeżdża łóżko ---

-Lekarz dyżurny-
dobrze niech się państwo teraz zajmą nią ja się zajmę tylko dokumentacją no i fajrant.

--- Sanitariusze przykuwają Anne pasami Anna resztkami sił próbuje się wyrywać i krzyczy ---

-Sanitariusze-
dobrze to my ją zawieziemy na oddział.

--- Sanitariusze jadą z łóżkiem i rzucającą się na nim Anną ---

--- Oddział 3A ---

--- Pielęgniarka podchodzi do Sanitariuszy ---

-Pielęgniarka-
o widzę że mamy nową pacjentkę.
-Sanitariusze-
tak tyle że trzeba ją zwieźć do izolatki bo sama pani widzi wyrywa się krzyczy
i zero kontaktu z rzeczywistością...
-Pielęgniarka-
raczej zaleciłabym sale obserwacyjną.
-Sanitariusze-
ok to do tej sali.

--- jadą z Anną do Sali otwierają drzwi i wjeżdżają z łóżkiem ---

-Sanitariusze-
dobrze to to by było na tyle...
-Pielęgniarka-
ok miłego dnia.
<Anna pół godziny jeszcze się próbuje wyrywać lecz w końcu ona zmęczona zasypia>
koniec sceny.

----------------------------------------------------------

----------------------------------------------
----------Małe Wyjaśnienie------------

Elo!

Takie małe wyjaśnienie bo w prologu jest tak że Anna trafia po pobycie na chirurgii do psychiatryka i cóż jest tak że Anna tam trafia 3 Grudnia a z kolei Maks trafia do szpitala dopiero 4 grudnia i to taki mały spojler jakby ktoś się czepiał że fabuła niespójna czy coś otóż zrobię tak by cała fabuła była spójna i miała ręce i nogi kolejnego odcinka spodziewajcie się w ciągu nadchodzących dni jeszcze będą jakby co 2 odcinki prologu a potem fabuła się rozwinie i obiecuje wam że to opowiadanie nie zakończy się tak szybko będzie ono bardzo długie pojawi się tam coś co was zaskoczy jeszcze nie napiszę co ale to was zaskoczy i cóż dobrej nocy!

-------------------------------------------------------------------------------

-------------------------------------------------------------------------------
---Prolog cz.2 (Oczami Maksa)---
-------------------------------------------------------------------------------

---Szpital psychiatryczny ul.20 Lutego- Izba Przyjęć---

---dwóch sanitariuszy mówią do radia---

-Sanitariusze-
mamy tu nagły przypadek chłopaka po narkotykach związanego w kaftanie prosimy o szybkie przyjęcie.

---drzwi się otwierają policjanci prowadzą wyrywającego się Maksa który się przebudził i dostał znowu ataku---

-Policjanci-
dobra my dla bezpieczeństwa jeszcze z wami będziemy zresztą i tak musimy pokazać protokół lekarzowi dyżurnemu
-Sanitariusze-
dobrze.

---z gabinetu wychodzi lekarz dyżurny który prosi ich o wejście do gabinetu i wszyscy wchodzą do gabinetu---

-Sanitariusze-
oto ten przypadek o którym mówiliśmy...
-Lekarz Dyżurny-
kontaktuje?
-Sanitariusze-
jak widać... czyli majaczy, wyrywa się i zachowuje się agresywnie.
-Lekarz Dyżurny-
jakie jego dane?
-Sanitariusze-
nazywa się on Maksymilian El urodzony 1994 roku 10 marca tutaj w Szczecinie.
-Lekarz Dyżurny-
ok jakie narkotyki on zażywał?
-Sanitariusze-
prawdopodobnie kokainę z tego co mówili jego koledzy którzy powstrzymali go i nas powiadomili.
-Lekarz Dyżurny-
na co jest chory?
-Sanitariusze-
z tego co my podejrzewamy to schizofrenia i depresja to drugie to po śmierci jego bliskich ale jego stan wy musicie ocenić ponieważ my jesteśmy tylko sanitariuszami prostymi...
-Lekarz Dyżurny-
jakiś lek pacjent dostał na uspokojenie?
-Sanitariusze-
dostał haloperidol ale od 10 minut znowu widać co robi...
-Lekarz Dyżurny-
dobrze dobrze wy panowie policjanci proszę byście byli jeszcze panowie sanitariusze mogą już pójść
a ja zawołam pielęgniarkę.
-Lekarz Dyżurny-
pani Daryna proszę tu przyjść z haloperidolem w zastrzyku.

---po 5 minutach---

-Pielęgniarka-
już jestem.
-Lekarz Dyżurny-
proszę podać pacjentowi haloperidol domięśniowo.
-Pielęgniarka-
dobrze.

---Maks wyrywa się ciągle i krzyczy---

-Lekarz Dyżurny-
mogą panowie policjanci pomóc mojej pielęgniarce? ponieważ są panowie tutaj a pomoc potrzebna.
-Policjanci-
co mamy robić?
-Lekarz Dyżurny-
proszę go jakoś zmusić by położył się na kozetce.

---Policjanci wykonują polecenia, Pielęgniarka wstrzykuje lek, Maks krzyczy i wyrywa się.

-Lekarz Dyżurny-
dobrze.
-Lekarz Dyżurny-
teraz na oddział trzeci z nim do izolatki ponieważ sala obserwacyjna zajęta jest przez pacjentkę tylko że najpierw proszę zdjąć mu ten kaftan i przykuć go do łóżka pasami więc niech pani pójdzie wezwać salową która przywiezie to łóżko a dalej zrobimy co trzeba.
-Pielęgniarka-
dobrze.
-Lekarz Dyżurny-
wy panowie policjanci macie jeszcze zostać bo macie mi protokół do przekazania ale najpierw musimy zająć się pacjentem.

--- Po 5 minutach przyjeżdża łóżko i policjanci pomagają pielęgniarce w przykuciu Maksa do łóżka ---

-Lekarz Dyżurny-
dobrze to by było na tyle pani Daryno proszę o zawiezienie pacjenta na oddział.
-Pielęgniarka-
okej.

--- Maks rzuca się na łóżku i krzyczy - rozkuj mnie suko bo pożałujesz -

-Pielęgniarka-
okej zgłoszę to lekarzowi więcej będzie w izolatce...

--- po chwili pielęgniarka znajduje się razem z pacjentem na oddziale ---

--- Oddział 3A ---

-Pielęgniarka z oddziału-
kolejny pacjent.
-Pielęgniarka-
tak tyle że bardzo ciężki przypadek.
-Maks-
tak k***** ciężki bardzo w c***! - śmieje się -
-Pielęgniarka z oddziału-
aha już widzę dobra jako że sala obserwacyjna zajęta a jedna izolatka wolna to go tam zawieziemy.
-Pielęgniarka-
dobrze

---Po chwili Maks znajduje się w izolatce Pielęgniarki życzą mu dobrej nocy gaszą światło i zamykają
drzwi na klucz---

koniec sceny.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.1 - Ocknięcie - (Oczami Anny)
-------------------------------------------------------------------------------------------------

kolejny odcinek mojego opowiadania tym razem nieco mniej krwawo bardziej to wyszedł mi taki 
"Szpital" TVNowski więc sam nie wiem czy to ciekawe czy nie... i cóż następny odcinek dam
jak ona będzie mogła już wychodzić z sali i wgl bo chodzi mi o stworzenie wiarygodnej fabuły
tak by to było coś co stworzy wstęp do pierwszego rozdziału a co do odcinka to oto on:

6 Grudnia 2015 rok godzina 7:50 rano

-- Anna budzi się dostrzega pielęgniarkę zdejmującą jej pasy z rąk i nóg --

-Pielęgniarka-
Dzień dobry Anna musieliśmy pasy założyć się bo byłaś agresywna wobec wszystkich
za chwilę przyjdzie twój lekarz który został ci przydzielony póki co będziesz w sali obserwacyjnej
ponieważ mamy ograniczone zaufanie do ciebie.

--Annie kręci się w głowie i jest nieco zamulona--

-Anna-
ok a czemu mi tak kręci się w głowie?
-Pielęgniarka-
skutek uboczny zastrzyków ponieważ dostałaś spore dawki leków ponieważ
nawet będąc w pasach krzyczałaś a byłaś prawie 3 dni w nich...
bo teraz mam 7 rano ty na oddział dostałaś się 3 grudnia chyba o godzinie 14
-Anna-
ok dobrze.
-Pielęgniarka-
ja muszę wyjść póki co będziemy ciebie zamykać bo miałaś być w izolatce ale
mieliśmy pewne przeczucie że pojawi się inny pacjent no i dzień później przyjechał...
a dlatego będziesz zamykana bo mieliśmy już rozmowę z lekarzem i on tak zadecydował.
-Anna-
no ok.
-Pielęgniarka- 
a i potem gdzieś tak za pół godziny będziesz mieć badania krwi i moczu oraz ciśnienia tak przed śniadaniem po obchodzie ok?
-Anna-
ok.

-- Pielęgniarka wychodzi i zamyka Annę na klucz --

--- Anna mówi do siebie ---

-Anna-
ech żałuje że wtedy mi nie wyszło może by było lepiej jakby mnie nie było...

-- 10 minut później otwierają się drzwi i przychodzi lekarz --

-Lekarz-
dzień dobry ja jestem pan Adrian Zet

--- Anna wstaje chwiejąc się na nogach ---

-Anna-
dobry...
-Lekarz-
coś się pani chwieje na nogach może pani usiądzie na łóżku?
-Anna-
nie nie trzeba.
-Lekarz-
a jak się pani ogólnie czuje?
-Anna-
tak średnio bo nie chce mi się żyć wcale...
-Lekarz-
aha rozumiem więc nie najlepiej?
-Anna-
tak proszę paa

---Anna wymiotuje---

-Lekarz-
siostro pacjentka zwymiotowała proszę zawołać salową

---Przychodzi salowa czyści podłogę---

-Anna-
przepraszam nie chciałam.
-Lekarz-
nie szkodzi zrobimy ci badania bo mógł to być skutek któryś z podanych leków mógł ci zaszkodzić.
-Anna-
a ile ja będę w tej sali pod zamknięciem?
-Lekarz-
2-3 dni jakieś o ile nie zauważymy że próbujesz sobie coś zrobić albo nie jesteś agresywna.

-Anna-
a w tym czasie będę mogła mieć odwiedziny?
-Lekarz-
absolutnie nie... odwiedziny są dla pacjentów którzy mogą wychodzić z sal.
-Anna-
Ech dobrze w sumie wszystko mi jest - odpowiada nieco zdołowana Anna -
-Lekarz-
dobrze to by było na wszystko w ciągu tych kilku dni będziesz Anno szła na posiłki w asyście ochroniarzy
i oni dopilnują byś wyszła i przyszła i za jakieś pół godziny pierwszy posiłek będziesz mieć i przy okazji
będziesz miała podane leki.
-Anna-
ok.

--- Drzwi się zamykają Anna pada na łóżko...---

-- Po 5 minutach przychodzi pielęgniarka --

-Pielęgniarka-
Anno czas na badania
-Anna- 
ok

-- Po jakiś 5 minutach Anna wraca z pielęgniarką do sali i pielęgniarka ją zamyka po czym Anna pada na łóżko i zasypia --

--- pół godziny dalej Anna budzi bo pielęgniarka wchodzi z ochroniarzami
którzy chcą ją zaprowadzić na śniadanie ---

-Pielęgniarka-
proszę Anno na... oj co ty zrobiłaś?
-Anna-
co?
-Pielęgniarka-
no łóżko mokre.
-Anna-
ale ja nie chciałam.
-Pielęgniarka-
dobra na razie to zignorujemy ale jak to się powtórzy to zrobimy coś.
-Anna-
...
-Pielęgniarka-
dobra idziemy na śniadanie panowie ochroniarze ciebie zaprowadzą.

--- 10 minut później Anna wraca do sali ze śniadania i leków i kładzie się do łóżka ---

--- budzi się około 11 z krzykiem "Andrzej!" i w mokrym łóżku ---

-Anna-
o k****...

--- siada na podłodze kuli się i płaczę ---

--- Przychodzi pielęgniarka ---

-Pielęgniarka-
Co się stało Anno?
-Anna-
śnił mi się sen o moim chłopaku który jest ćpunem i znów zmoczyłam łóżko...
-Pielęgniarka-
dobrze dzisiaj przed snem będziesz miała zakładanego pampersa tak na wszelki wypadek
-Anna-
ale ja k**** nie chce! rozumiesz to?
-Pielęgniarka-
nie ma ale bo moczysz się... a i ten wybuch złości właściwie powinnam zgłosić gdzieś
ale póki co ciebie upominam a poza tym nie chcesz książki jakiejś?
-Anna-
no dobrze może pani dać i przepraszam - wybucha płaczem - ale ja jestem załamana...
-Pielęgniarka-
no dobrze dobrze wszystko będzie dobrze...
-Pielęgniarka-
a jaka książka?
-Anna-
wszystko mi jedno...
-Pielęgniarka-
dobrze za 10 minut będę tu z książką i nowymi ciuchami bo te masz wiadomo co...

--- Anna siada na podłodze i płaczę ---

---po 10 minutach przychodzi pielęgniarka Anna wstaje---

-Pielęgniarka-
dobra oto książka a tutaj masz piżamę bo póki co póki rodzice ci ubrań nie przyniosą a to nie stanie się
prędko bo jeszcze 2 doby będziesz pod zamknięciem to będziesz w tej piżamie a i zaraz będzie
obiad za jakieś pół godziny.

-Anna-
ok.

-Pielęgniarka-
a i tym co było dzisiaj rano powiem lekarzowi ale nie bój się nie będzie pasów i zrobię wszystko
byś mogła normalnie chodzić po szpitalu.
-Anna-
dobrze dziękuje.
-Pielęgniarka-
ja muszę iść za nie długo przyjdę tutaj po ciebie z ochroniarzami na obiad i leki.

--- pół dnia dalej po obiedzie i po tym jak Anna pół dnia spędziła na czytaniu i płakaniu

godzina około 18 ---

--- Anna krzyczy w płaczu ---

-Anna-
jaka ja jestem głupia!
-Anna-
rany czemu mi się nie udało?!

--- Wchodzi pielęgniarka ---

-Pielęgniarka-
co jest Anno?
-Anna-
jestem załamana tym że wgl żyję.
-Pielęgniarka-
czemu? chodzi ci o twojego chłopaka? co z nim?
-Anna-
ćpa i jakiś czas temu go rzuciłam wtedy tego samego dnia jak była próba samobójcza moja
to on pół dnia wcześniej przyszedł bo chciał pożyczyć kasę na działkę kuma pani? na działkę!
-Pielęgniarka-
to rzeczywiście patus...
-Anna-
no niestety.
-Anna-
niby chciał mnie powstrzymać ale ja mu już nie ufam on jest skreślony!
niech spada baran do swoich "ziomków" jak to on na nich mówi c*** j*****...
-Pielęgniarka-
rozumiem ciebie mam córkę w twoim wieku ją spotkało coś podobnego ale dzięki mnie 
i pomocy psychologa do samobójstwa żadnego nie doszło nawet do szpitala nie trafiła ona
i jest zupełnie normalna a ty masz wsparcie rodziców wgl jakieś?
-Anna-
nie... bo matka zakupoholiczka zapatrzona w siebie i wiecznie taka "zapracowana"
a ojciec... powiem krótko alkoholik który lubi walić czystą cały dzień a w pracy?
pracuje jako szef wielkiej firmy i codziennie obraca nową a matka nic nie wie
tylko ja wiem...
-Pielęgniarka-
to faktycznie nie ciekawe masz życie cóż pogadam z lekarzem bo potrzebny ci widocznie
psycholog.
-Pielęgniarka-
ej a nie tniesz się czasami? bo to ważne może lekarze nie wrócili na to uwagę ani nie pytał
ciebie się lekarz ale powiedz mi szczerze...
-Anna-
niestety tnę się ale nie na rękach tylko nogach.
-Pielęgniarka-
to dobrze że tutaj trafiłaś dziewczyno...
-Pielęgniarka-
dobra ja idę po ochroniarzy i idziemy na kolacje.
-Anna-
dobrze.

--- powrót do sali po kolacji jakieś 10 minut później ---
---Anna siada na podłodze i znów wybucha płaczem---

-Anna-
co dalej...
-Anna-
ech chyba już lepiej nie będzie...
-Anna-
k****....

--- po 10 minutach przychodzi pielęgniarka po Anne ---

-Pielęgniarka-
Anno idziemy muszę ci założyć pampersa żebyś znowu łóżka i piżamy nie obsikała.
-Anna-
no dobrze...

--- po jakiś 10 minutach już w sali ---

-Pielęgniarka-
dobrze zrobiłam co trzeba tak około 20 przyjdę do ciebie z lekami i od około 21 jest cisza nocna.
-Anna-
ok.

---Pielęgniarka wchodzi Anna kładzie się i drzemie---

-- godzina 20 --

--- Pielęgniarka przychodzi po Anne na leki ---

-Pielęgniarka-
Anno idziemy na leki...
-Anna-
dobrze.

--- po 5 minutach wracają ---

-Pielęgniarka-
dobranoc Anno.
-Anna-
dobrej nocy pani będzie pani jutro?
-Pielęgniarka-
jestem oddziałową więc pewnie będę.

--- Pielęgniarka zamyka drzwi na klucz a Anna kładzie się i zasypia ---

koniec odcinka.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.1 - Izolatka - - (Oczami Maksa)
-------------------------------------------------------------------------------------------------

tym razem bardzo ostro to taki że tak powiem hardcore no bo jest bardzo ostro ale fabuła jest przez to realistyczna...


7 Grudnia 2015 rok godzin 8:20 rano

-- Maks budzi się widzi siebie przywiązanego do łóżka i że ma kroplówkę nagle wchodzi pielęgniarka z lekarzem --

-Lekarz-
siostro proszę pacjentowi rozpiąć pasy bo już można to zrobić i zdjąć mu tego pampersa.
-Lekarz- 
a i wymienić kroplówkę. 

-- Pielęgniarka rozpina pasy Maksowi i zdejmuje pampersa on wstaje a pielęgniarka idzie po kroplówkę --

-Lekarz-
Dzień dobry ja jestem Adrian Zet zostałem panu przydzielony póki co będzie pan w izolatce
-Maks (Krzyczy w płaczu) -
co mnie to obchodzi! ja i tak straciłem wszystko! wszystko straciłem... wszystko....
-Lekarz-
spokojnie jestem tu by panu pomóc jakoś i będzie mieć pan obiecuje że pomoc lekarską.
-Maks-
ech no dobrze w sumie wszystko mi jedno...
-Lekarz-
dobrze jak się pan czuje?
-Maks-
słabo... mam zawroty głowy i nie mogę ustać na nogach i zaraz chyba zwymiotuje....
-Lekarz-
to nie dobrze.. to nie dobrze..
-Maks-
wiem że nie dobrze k****!
-Lekarz-
ej tylko proszę bez agresji bo znowu będą pasy.
-Maks-
no dobrze.
-Lekarz-
dobrze pogadam z panem jak będzie pan spokojny za chwilę siostra przyjdzie z kroplówką oraz z lekiem w zastrzyku i z dwoma ochroniarzami ponieważ nie wiem czy pan da sobie go podać...

--- Lekarz wychodzi z pielęgniarką --

--- Maks krzyczy---

-Maks-
k**** j***** świat wszystko jest k**** c**** warte!

--- Maks wali głową w ścianę i pięściami w drzwi ---

-- po 5 minutach podchodzi do pielęgniarka z ochroniarzami i otwierają się drzwi --

-Pielęgniarka-
co tu się dzieje? co to za krzyki?
-Maks-
a co to panią obchodzi?

-Pielęgniarka - mówi do ochroniarzy - -

dobrze wy go przytrzymajcie przy łóżku ja podam mu zastrzyk a potem zobaczymy jak będzie

trzeba to założymy mu znowu pasy.

-- ochroniarze wykonują polecenia Maks krzyczy i próbuje się wyrywać a pielęgniarka podaje lek --

-Pielęgniarka-
dobrze zobaczymy co będzie dalej ciebie Maks ostrzegam albo się uspokoisz albo będą pasy.

--- wszyscy prócz Maksa wychodzą i pielęgniarka zamyka drzwi na klucz ---

--- Maks dalej robi to samo ---

---- po 10 minutach zjawia się pielęgniarka i dwóch ochroniarzy i otwierają drzwi ---

-Pielęgniarka-
z polecenia pańskiego lekarza musimy pana umieścić w pasach do jutra rana.
-Maks-
co mnie to szmato obchodzi!
-Pielęgniarka-
dobrze... zgłoszę to lekarzowi.
-Pielęgniarka-
dobrze wy go przytrzymajcie ja pójdę po jeszcze jedną dawkę leku i za chwilę go przykujemy
do łóżka

--- Maks krzyczy się awanturuje i wyrywa ---

--- po 2 minutach zjawia się pielęgniarka ze strzykawką ---

-Pielęgniarka-
dobrze wy go przytrzymajcie przy łóżku a ja podam mu zastrzyk.

--- Ochroniarze wykonują polecenia pielęgniarka podaje Maksowi lek ---

-Pielęgniarka-
dobrze teraz przytrzymajcie go ja zawołam sanitariuszy by założyli na łóżko pasy.

--- po 2 minutach Pielęgniarka pojawia się z Sanitariuszami oni zakładają pasy ---

-Pielęgniarka-
dobrze teraz połóżcie go na łóżku.
-Maks-
zostawcie mnie c****!

--- Maks rzuca się i wyrywa ale ostatecznie ląduje w pasach i jest związany jednak mimo to rzuca się ---

-Pielęgniarka-
trzeba będzie nieco zacisnąć pasy asekuracyjne...

--- Pielęgniarka zaciska pasy ---

-Maks-
ratunku! ja oddychać nie mogę! boli mnie to!
-Pielęgniarka-
proszę się nie rzucać to nie będzie pan czuć bólu i spędzi pan w pasach dłużej nieco bo 2 dni za chwilę przyjdę do pana założymy pampersa by miał się pan w co załatwiać przez te 2 dni i z kroplówką bo miałam wcześniej ją panu zmienić ale bałam się panu ją założyć.
-Maks-
s*********!

--- mijają minuty Maks rzuca się rozmawia z wytworami swojego umysłu potem przychodzi pielęgniarka w czasie jak ona robi co miała zrobić on odpływa bo leki zaczynają działać ---

--- W Nocy ---

---- Maks budzi się ma rozszerzone źrenice ---

--- Maks krzyczy ---
nie ja nie chce nie mamo niiieeee umieraj!!!!!! tato... błagam wróć błagam błagam błaggaaamm....
błagam was wróćcieeeee!!!!!!

--- wchodzi pielęgniarka dyżurna ---

-Pielęgniarka dyżurna-
Maks? co jest? co się dzieje?

--- Maks krzyczy ---
błagam błagam błagggaaammmmm wróćcie...

-Pielęgniarka dyżurna-
dobra idę do lekarza dyżurnego spytam się.

--- przychodzi pielęgniarka z lekarzem dyżurnym ---

-Pielęgniarka dyżurna-
widzi pan... on tak leży i krzyczy i dodatkowo zauważyłam dziwne źrenice.

--- Lekarz przygląda się lekarzowi świeci mu po oczach lampką ---

-Lekarz-
z tego co widzę to to jego kolejny atak... trzeba mu podać haloperidol domięśniowo a i wymienić kroplówkę z lekiem detoksykacyjnym.
-Pielęgniarka dyżurna-
dobrze.
-Lekarz-
niech pani pójdzie ja go popilnuje.
-Pielęgniarka dyżurna-
a jaką dawkę haloperidolu?
-Lekarz-
2 miligramy.

--- Pielęgniarka dyżurna idzie po strzykawkę i kroplówką i wraca ---

--- Pielęgniarka podaje lek Maksowi ten stopniowo się uspokaja i zakłada wymienia mu kroplówkę ---

-Lekarz-
proszę podawać mu codziennie 2 razy dziennie 2mg haloperidolu domięśniowo (wcześniej brał 1mg)
i w pasach on będzie jeszcze ten dzień i następny.

--- Maks zasypia ---

-- Narrator --
w ciągu 2 dni które mijały stan Maksa stopniowo się poprawiał i się uspokajał stopniowo o następnych
wydarzeniach dowiecie się w następnym odcinku.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - odc.2 - Wolność - (Oczami Anny)
-------------------------------------------------------------------------------------------------

9 Grudnia 2015 godzina 7 rano

-- Anna budzi się cała z twarzą w łzach --

-- Mówi do siebie --

-Anna-
ech znów ten sen ach dobrze że to był tylko sen...

-- Wchodzi pielęgniarka --

-Pielęgniarka-
Dzień dobry Anno jak tam sny?
-Anna-
okropne
-Pielęgniarka-
czyli?
-Anna-
znów ten sam koszmar...
-Pielęgniarka-
musisz jakoś przetrwać.
-Pielęgniarka-
dobra za chwilę masz lekarza chodź ze mną do toalety bo muszę ci zdjąć pampersa bo czuć że znów masz go mokrego Anno powiem o tym twojemu lekarzowi ale ja myślę że to na tle nerwowym choć jestem tylko pielęgniarką...
-Anna-
dobrze.

-- Po 5 minutach wracają --

-Pielęgniarka-
dzisiaj wgl będziesz mogła już wychodzić z sali cieszysz się?
-Anna-
obecnie nic mnie nie cieszy...
-Anna-
jestem załamana wszystkim niestety.
-Pielęgniarka-
smutne to jest że taka młoda i inteligentna kobieta już ma dość tego życia i nic ją nie cieszy.
-Pielęgniarka-
dobra ja idę a i potem przyniosę ci mydło, szampon, ręcznik i jakąś szczotkę byś miała się jak myć bo musisz się nieco ogarnąć kobieto...

--Pielęgniarka wychodzi i zamyka za sobą drzwi na klucze--

---jakąś godzinę dalej---

--Wchodzi lekarz Anny--

-Lekarz-
jak się pani dzisiaj czuje?
-Anna-
okropnie dlatego bo znów koszmary senne te co zwykle a poza tym to nie wiem czy pan wie ale ja moczę się...
-Lekarz-
te moczenie i koszmary to wynik nerwów i załamania prawdopodobnie po pobycie w szpitalu będzie lepiej.
-Anna-
a ile ja tutaj będę?
-Lekarz-
po tym co było wgl i ta próba samobójcza i to co było w tamtym szpitalu to minimum półtora miesiąca.
-Anna-
aha w sumie to mi wszystko jedno...
-Lekarz-
cóż od dzisiaj pani będzie mogła wychodzić z tej sali bo tak postanowiłem zadecydować w gronie lekarskim.
-Anna-
cóż dobrze.
-Lekarz-
dobra ja już muszę iść póki co będzie pani w sali obserwacyjnej tak z tydzień jeszcze może pani już wychodzić z sali normalnie i cóż tak żeby pani wiedziała toaleta jest otwarta w określonych porach to samo z łazienką i cóż od tej chwili będzie pani sama szła na posiłki i leki i mogła normalnie chodzić po oddziale jednak jest to oddział zamknięty przez co wyjść z niego będzie pani mogła tylko z terapeutą poza tym to jak pani pali to jest palarnia na oddziale palić nie wolno i to tyle i jutro przyjdzie pani mama.
-Anna-
ok.

---Lekarz wychodzi---

--Anna kładzie się na łóżko i znów ma atak płaczu--

-Anna-
co ja powiem matce?

--- po 5 minutach płaczu---

-Anna-
dobra czas się ogarnąć idę pochodzić po szpitalu skoro już mogę...

---Anna wychodzi z sali i chodzi po szpitalu---

--Zauważa nagle sale z napisem izolatka i widzi płaczącego mężczyznę w jej wieku--

-Anna-
szkoda mi go.. chyba pójdę do pielęgniarki powiem co widziałam.

--- Anna podchodzi do dyżurki pielęgniarek ---

-Anna-
dzień dobry w izolatce jest chłopak w moim wieku i on siedzi w kącie skulony w płaczę.
-Pielęgniarka-
to pewnie Maks dzisiaj wypuścili go z pasów ale nie z izolatki bo jest groźny dla siebie i otoczenia.
-Anna-
cóż szkoda mi go mam nadzieje że da on sobie radę jakoś.
-Pielęgniarka-
Anno musisz już iść bo muszę zamykać a i po śniadaniu będą wyniki twoich badań ja ci w trakcie śniadania przyniosę tamte rzeczy.

--- Anna wraca do sali po czym siada na podłodze i wracają do niej wspomnienia oraz zaczyna płakać ---

-- Po 10 minutach salowa kucharka pacjentów na śniadanie Anna idzie na nie potem po nim idzie wziąć leki i wraca do sali i potem przychodzi pielęgniarka z rzeczami które obiecała Annie --

-- po porze obiadowej około godziny 14 Anna wraca z toalety ma iść do sali ale nagle zaczepia ją pewna dziewczyna --

-Natalia-
Cześć to ty jesteś ta nowa? ja jestem Natalia mówi mi Natka.
-Anna-
Cześć tak to ja nazywam się Ania.
-Natalia-
palisz?
-Anna-
czasem tak.
-Natalia-
a masz ochotę?
-Anna-
owszem...
-Natalia- <szepcze do uszu Anny>
chodź do łazienki coś ci dam.

-- Idą razem do łazienki tam Natalia wręcza worek z narkotykami Annie i lufkę --

-Anna-
co to?
-Natalia-
nie zadawaj pytań tylko chodź zapalić to.
-Anna-
NARKOTYKI?
-Natalia-
ej mów ciszej...
-Anna-
ok.
-Natalia-
to jest takie coś po czym lepiej się poczujesz...
-Anna-
ech a w sumie wszystko mi jedno....

---Idą do palarni---
----Natalia podpala lufkę Annie i ta się zaciąga---

-Natalia-
i jak?
-Anna-
ej! ca-ca-ca całkiieemmm niezłe...

---Anna pokasłuje i zanosi się śmiechem---

-Natalia-
i widzisz a ty nie chciałaś...
-Natalia-
ile masz lat?
-Anna-
20-cia.
-Natalia-
tyle samo co ja... też 95-ty?
-Anna-
ta-ta-tak...
-Natalia-
ja lipiec a ty?
-Anna-
pa-pa-paźddzziieerrnnik...

---Anna zanosi się ponownie śmiechem---

-Natalia-
chcesz jeszcze?
-Anna-
tak hehehehehe xD

---Anna pali po czym dostaje ataku szału i wali samą siebie--

--Natalia ucieka z narkotykami--

---Anna wybiega z palarni szuka czegoś ostrego w końcu kradnie komuś lufkę idzie do łazienki rozbija ją

bierze szkło i tnie się gdzie popadnie w amoku narkotycznym---

--Anna wybiega z łazienki krzyczy--

--P* to życie! P* to wszystko!--

--Annie spływa krew z rąk--

--Scenę zauważa pielęgniarka która wzywa ochroniarzy po 5 minutach oni przychodzą biorą Annę
za ręce idą z nią do sali obserwacyjnej gdzie jest już łóżko z pasami dostaje ona zastrzyk i jest
przywiązywana do łóżka --

-- Pielęgniarka mówi do Anny --

-Pielęgniarka-
będziesz w pasach cały dzisiejszy dzień i dostaniesz kroplówkę detoksykacyjną i dzisiaj jak tylko zaśniesz wykonamy ci test na obecność narkotyków.

---Anna wierci się w pasach i krzyczy---

-Pielęgniarka-
nieco pasy asekuracyjne jeszcze zaciśniemy to będzie boleć Anno o ile będziesz się ruszać więc się
uspokój ale to dla twojego dobra

---Pielęgniarka zamyka drzwi wpierw zasłaniając okienko drzwi---

---Po pół godzinie Anna zasypia ale przez sen krzyczy---

---5 minut potem wchodzi pielęgniarka która zakłada wenflon przez który pobiera krew następnie podłącza kroplówkę i wychodzi--- 

Koniec odcinka

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.2 - BezSilny - (Oczami Maksa)
-------------------------------------------------------------------------------------------------


9 Grudnia 2015 roku godzin 7:50

-- Maks budzi się tym razem już spokojniejszy dostrzega że ma przywiązane ręce
i nogi do łóżka szpitalnego --

-Maks-
O k*... gdzie ja jestem.

-- 25 minut później Otwierają się drzwi wchodzi lekarz i pielęgniarka --

-Lekarz-
Dzień dobry Maks znajdujesz się na oddziale psychiatrycznym nie wiem czy mnie pamiętasz z ostatniej rozmowy to przywitam się jeszcze raz jestem Adrian Zet jestem twoim lekarzem psychiatrą przywieziono ciebie tutaj pod wpływem narkotyków oraz alkoholu przez to podawaliśmy panu kroplówkę do wczoraj wieczorem bo wtedy ją tobie zdjęliśmy i prócz tego miałeś atak schizofrenii więc możesz ostatnich dni nie pamiętać...
-Maks-
cóż... niewiele pamiętam nawet nie pamiętam jak tu się znalazłem pamiętam tylko że urwał mi się film
a potem dalej to nic.
-Maks-
ile tutaj będę? kiedy mi zdejmiecie te pasy i tego pampersa?
-Lekarz-
będziesz tutaj niestety dosyć długo bo twój stan jest niestabilny prawdopodobnie spędzisz tu 2-3 miesiące ze względu na to że jesteś spokojny za chwilę siostra zdejmie ci pasy i pampers też nie będzie potrzebny ale na noc będziemy musieli ci zakładać pasy dla twojego bezpieczeństwa w izolatce będziesz jeszcze tydzień o ile będziesz spokojny i atak się nie powtórzy...
-Maks-
ok... w sumie mi wszystko jedno i tak straciłem rodziców... rodzeństwo i wgl....
-Lekarz-
współczuje tobie Maks i będziesz mieć przez to jak najszybciej zajęcia z psychologiem prawdopodobnie już na dniach...
-Lekarz-
a jak będziesz chcieć do toalety to wołaj pielęgniarkę poza tym to na posiłki wolimy na razie ciebie nie puszczać dlatego salowa będzie panu je przynosić do izolatki z lekami będzie podobnie dzisiaj wykonamy ci jeszcze badanie moczu oraz badanie krwi to standardowa procedura no bo wcześniej ze względu na twoją agresywność nie mogliśmy wykonać tych badań.
-Maks-
byłem agresywny?
-Lekarz-
niestety ale byłeś.
-Lekarz-
a jak się pan czuje obecnie?
-Maks-
dość słabo... cały czas mam ochotę płakać i czuje się fatalnie.
-Lekarz-
ok cóż jak mówiłem będzie mieć pan psychologa.
-Maks-
dziękuje panu...
-Lekarz- -mówi z uśmiechem na ustach-
nie ma pan za co dziękować to mój lekarski obowiązek by panu pomóc.
-Lekarz-
dobra ja muszę iść siostry niech siostra zajmie się pacjentem i da mu piżamę bo jego obecne ubranie
to cóż... że tak powiem śmierdzi...

---Lekarz wychodzi pielęgniarka zdejmuje kroplówkę oraz pasy i pampersa---

-Pielęgniarka-
dobrze ja idę po piżamę dla pana poza tym jeszcze muszę panu zdjąć wenflon.

--Pielęgniarka wychodzi i zamyka drzwi na klucz--

---Wraca z piżamą daje mu ją i pojemnik na mocz i wychodzi Maks się przebiera i oddaje mocz do badań
potem wraca pielęgniarka którą on woła---

-Pielęgniarka-
dobrze ja wezmę mocz do analizy wyniki badań krwi i moczu będą za kilka dni jeszcze muszę panu
zmierzyć.
--Pielęgniarka mierzy ciśnienie--
-Pielęgniarka-
ok jest w normie.
-Pielęgniarka-
dobra ja idę za chwilę będzie mieć pan śniadanie salowa panu jedzenie przyniesie a leki
panu podawać będę ja.
-Maks-
dobrze w sumie mi wszystko jedno...

---Pielęgniarka wychodzi---

-- Maks kuli się zaczyna płakać --

--- Całą sytuacje widzi przez okienko inna pacjenta -Anna - która woła pielęgniarkę ---

--- Maks mówi do siebie ---

-Maks-
ech nie mam już siły na nic...

---po 2 minutach przychodzi pielęgniarka i wchodzi do izolatki---

-Pielęgniarka-
Maks... czemu płaczesz?
-Maks-
nie mam ochoty by żyć.
-Pielęgniarka-
przykro mi z tego powodu po śniadaniu i lekach przyjdzie do ciebie psycholog tylko nie rób niczego głupiego ok? a i zaraz pójdę do lekarza spytam się czy nie mogę podać tobie jakiegoś leku dodatkowo ponieważ widzę że jesteś zestresowany...
-Maks-
dobrze postaram się.
-Pielęgniarka-
dobra ja muszę już iść.
-Pielęgniarka-
potem przyjdę z lekami także do widzenia ok?
-Maks-
ok do widzenia...

---kilka minut dalej---

---Salowa przynosi śniadanie do izolatki Maks on zjada je---

-Maks-
dziękuje.

---5 minut później przyjeżdża pielęgniarka z wózkiem leków---

-Pielęgniarka-
Maks muszę zrobić ci zastrzyk bo lekarz zalecił ci go dalej podawać i dodatkowo masz brać
3 inne leki
-Maks-
ok.

---Pielęgniarka wykonuje zastrzyk i podaje leki---

-Pielęgniarka-
dobrze ja idę do innych pacjentów potem masz spotkanie z psychologiem po obiedzie i lekach.

--- pół dnia dalej godzina 12:38 po porze obiadowej oraz lekach przychodzi do izolatki Maksa psycholog ---

-Psycholog-
dzień dobry Maks od dzisiaj będę twoim psychologiem jestem Lesław Sob
-Maks-
dziwne pan ma imię a jeszcze dziwniejsze nazwisko.
-Psycholog-
wielu mi to mówi.
-Psycholog-
dobra przejdźmy do faktów z twojego życia...

--- Maks opowiada o śmierci rodziców oraz rodzeństwa i o tym jak zaczął przygodę z narkotykami ---

-Maks-
i wie pan... jak ja to wszystko widziałem to wszystko mnie spotkało oraz już miałem dość bo nawet kasy na narkotyki brakowało to postanowiłem pomieszać kokainę z alkoholem w wielkich dawkach byłem już blisko bo wciągnąłem wielką dawkę ale nagle przyszli moim najlepsi przyjaciele i wywalili ten syf...
-Psycholog-
cóż muszę panu powiedzieć że czeka nas długa terapia bo cóż nie będzie pan tu tyle ile zwykli pacjenci
tylko 2-3 miesiące.
-Maks-
ok rozumiem.
-Psycholog-
cóż ja muszę kończyć jest pan wyjątkowym przypadkiem więc i terapia będzie częściej bo 2 razy w tygodniu potem jak pan wyjdzie z izolatki czeka pana jeszcze terapia zajęciowa.
-Maks-
ok.
-Psycholog-
dobra ja muszę iść do widzenia panu.
-Maks-
ok do zobaczenia.

---Maks siada na podłodze i płaczę i zasypia nie przeszkadza mu nawet hałas z korytarzu który spowodowała Anna---

---kilka godzin później godzina 18 po kolacji---

---Maks pada na łóżko i zasypia---

----budzi się około 20 z krzykiem na ustach bo śnił mu się koszmar wchodzi pielęgniarka z lekami---

-Pielęgniarka-
Dobry wieczór Maks przyszłam podać ci leki i zrobić zastrzyki apotem będę musiała pasy ci założyć
-Maks-
ok...

---Maks bierze leki potem Pielęgniarka robi mu zastrzyk i idzie do dyżurki po pasy zamykając drzwi---

--- po 5 minutach wraca z pasami w asyście ochroniarzy---

-Pielęgniarka-
wzięłam ochroniarzy jakbyś próbował coś wywijać...
-Maks-
nie no będę spokojny

---Pielęgniarka zakłada Maksowi pasy---
---Wszyscy wychodzą a pielęgniarka mówi wychodząc---

-Pielęgniarka-
dobra Maks ja idę dobrej nocy tobie.

---Drzwi się zamykają zamek podobnie światło gaśnie Maks 10 minut później zasypia---

Koniec odcinka.
Odpowiedz
#2
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - odc.3 - Narkotyczne Sny - (Oczami Anny)
-------------------------------------------------------------------------------------------------


Sen Anny:

-- Anna widzi różne dziwne kolory i słyszy głos które każą jej przejść przez drzwi --

-Głos-
przeejdź przeejdź przejdź przeprzeejdź.

-- Anna przechodzi przez drzwi widzi tam płonący świat a ona ma kanister z benzyną --

-Anna-
o ku..
-Głos-
widzisz Anno? wszyscy przez ciebie tylko cierpią!

--Pojawia się nagle demoniczna postać która wbija jej w rękę szpadę--

---Sen nagle się kończy a Anna krzyczy - przepraszam ja nie chciałam ja ja ja nie chciałam---

10 Grudnia 2015 roku 7 Rano

--Anna budzi się z krzykiem i otwiera oczy widzi kroplówkę i rusza nogami i rękoma i nie mogę nimi poruszyć nagle wchodzi pielęgniarka--

-Pielęgniarka-
Anno wszystko dobrze? już jesteś spokojna?
-Anna-
ta-ta-ta tak...
-Pielęgniarka-
widzę że to co wzięłaś bardzo mocno ci zaszkodziło...
-Anna-
mo-mo-może mi-mi-mi pa-pa-pani zd-zdją-jąć te-te-te pasy?
-Pielęgniarka-
za chwilę przyjdzie twój lekarz on zadecyduje czy masz być w pasach czy nie...
-Anna-
dobrze.
-Pielęgniarka-
o już lekarz...

--Wchodzi lekarz--

-Lekarz-
Dzień dobry Anno myślę że możemy zdjąć ci pasy ale na razie będziesz pod nadzorem bo
wszystko wskazuje na to że ktoś podał ci dopalacze na szczęście mamy monitoring w szpitalu
więc wiemy co to za osoba i jeszcze dzisiaj zostanie ona przerzucona na inny oddział a ty niestety
dzisiaj będziesz zamknięta w sali ponieważ i nadszarpnęłaś nasze zaufanie do ciebie i poza tym
jeszcze musisz przyjmować kroplówkę i dzisiejszy dzień niestety ale nie będziesz mogła wcale
wychodzić z sali jedzenie przynosić tobie będzie salowa a leki pielęgniarka jakbyś chciała do
toalety to wołaj pielęgniarkę ona ciebie zaprowadzi tam ponieważ możesz nie być na siłach
bo z wyników wynika że przyjęłaś może i nie dużą dawkę ale mocnych dopalaczy.

-Lekarz-
Siostro proszę rozpiąć pasy i zdjąć pampersa pacjentce.

---Pielęgniarka wykonuje polecenia---

-Lekarz-
Anno proszę wstać sprawdzimy czy możesz ustać...

--Anna wstaje i chwieje się na nogach--

-Lekarz-
aha czyli występują problemy z błędnikiem

--Lekarz notuje--

-Lekarz-
Anno wiesz gdzie jesteśmy i jaki jest dzień?
-Anna-
znaj-znaj-znaj-duje-duje-my się-się-się w sz-sz-pi-pi-talu psy-psychiatrycznym w Sz-Sz-Sz-Czecinie.
-Lekarz-
a jaki dzień?
-Anna-
ni-ni-e-e wiem.
-Lekarz-
aha pacjenta jąka się i ma problemy z określeniem czasu...

--Lekarz notuje--

-Lekarz-
jak się czujesz Anno?

-Anna-
ź-ź-źle za-za-zaraz zwy-wy-wy-miotuje...

--Anna wymiotuje--

-Lekarz-
siostro proszę zawołać salową by posprzątała!

--Przychodzi salowa i sprząta w tym czasie lekarz rozmawia z Anną-

-Lekarz-
ech potrzebna będzie dalej kroplówka bo jesteś mocno struta tymi dopalaczami.

--Nagle Annie wiruje świat przed oczami i ona się przewraca--

-Lekarz-
Anno! Anno! co się dzieje?!

--Latarką świeci po oczach Anny i sprawdza Puls jej--

-Lekarz-
siostro proszę zrobić resuscytacje!

---po kilku minutach Anna wraca do żywych---

-Lekarz-
dobrze już jest wszystko dobrze.
-Lekarz-
siostro proszę zdjąć te pasy z łóżka i pomóc pacjentce położyć się na łóżku.

---Pielęgniarka wykonuje polecenia po kilku minutach Anna jest już w łóżku---

-Lekarz-
siostro mam pytanie czy pacjentka dalej ma problemy z moczeniem się?
-Pielęgniarka-
niestety tak.
-Lekarz-
a kiedy?
-Pielęgniarka-
jak śpi.
-Lekarz-
to będzie musiała na cały dzisiejszy dzień założyć siostra jej pampersa bo pacjentka raczej jest zbyt słaba
by pójść do łazienki a poza tym pewnie będzie spać bo jest wyczerpana.
-Pielęgniarka-
ok.
-Lekarz-
dobra Anno ty odpoczywaj miłego dnia.

--Anna próbuje lecz nie może odpowiedzieć nic--

---kilka minut potem przychodzi pielęgniarka by założyć Annie pampersa potem zasypia budzi ją salowa z jedzeniem i potem pielęgniarka podaje Annie leki---

---po lekach Anna zasypia ma znowu koszmary senne aż nagle około 11 budzi się z krzykiem na ustach--

-Anna-
Maammooo... Taaattooo... Annddrrzzejjj....

--Wchodzi pielęgniarka--

-Pielęgniarka-
Anno już już wszystko dobrze śpij sobie...

---Anna zasypia---

---około 12 budzi Anne salowa z obiadem potem przychodzi pielęgniarka z lekami które Annie podaje następnie zmienia jej kroplówkę i Anna zasypia---

---Anna budzi się około 16 słyszy krzyki Natalii---

-Natalia-
Zostawcie mnie suki! zostawcie mnie k*!
-jeden z Ochroniarzy-
proszę się nie wyrywać pani Natalio to tylko pogarsza pani sytuacje...

---Natalia się próbuje wyrywać---

--drugi z Ochroniarzy do Pielęgniarki--
może pani jej coś podać? bo sanitariusze będą tu z kaftanem za 5 minut a my musimy jakoś sobie poradzić by ją doprowadzić na oddział psychiatrii sądowej...
--Pielęgniarka do Ochroniarza--
ok podam jej relanium bo bez polecenia lekarza to niezbyt mogę podać co innego a lekarzowi się śpieszyło i nie wydał takiego polecenia i podam tylko wy dopilnuje by ona nie wypluła.

--Pielęgniarka podaje lek a Ochroniarze pilnują Natalie--

-Natalia krzyczy-
K* j* a ty ty suko zobaczysz i ta twoja szmatka którą tak lubisz!

---Przychodzą sanitariusze zawijają Natalie w kaftan bezpieczeństwa ona próbuje wyrywać się i krzyczy---

-Natalia-
to jeszcze nie koniec!

---Nagle sanitariusze wychodzą z Natalią---

---Anna krzyczy---
bła-bła-bła-gammmm... pomocy ja-ja-ja się boję...

---wchodzi Pielęgniarka do sali Anny---

-Pielęgniarka-
no już już Anno spokojnie ta pacjentka która podała ci narkotyki została zabrana przed chwilą i będziesz bezpieczna.
-Anna-
ale ja-ja-ja mimo to-to bo-bo-boję się...
-Pielęgniarka-
dobra podam ci relanium.

---potem Pielęgniarka podaje relanium Annie a ona zasypia---

---budzi się około 20 budzi ją salowa na kolacje potem pielęgniarka podaje jej leki i zmienia kroplówkę

następnie Anna zasypia---

Koniec odcinku.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.3 - Kolejny-Dzień-Z-Życia-Poza-Kontrolą (oczami Maks)
-------------------------------------------------------------------------------------------------


10 Grudnia 2015 7 rano

---Maksa budzą dziwne krzyki on widzi siebie znów w pasach nagle wchodzi pielęgniarka---

-Pielęgniarka-
byłeś dzisiaj w nocy coś spokojny a przynajmniej spokojniejszy od innej pacjentki.
-Maks-
cóż słyszałem krzyki tak wczoraj około 14 i potem w nocy było to samo...
-Pielęgniarka-
dobra zdejmę ci pasy.
---Pielęgniarka zdejmuje pasy---
-Pielęgniarka-
potem przyjdzie twój lekarz i cóż jeszcze jutro prawdopodobnie będziemy ci zakładać pasy i będziesz
mógł normalnie leżeć o ile będziesz spokojny...
-Maks-
raczej będę.
-Pielęgniarka-

to dobrze ja muszę już iść potem jeszcze przyjdę zrobić ci zastrzyk i podać leki.

---Wychodzi pielęgniarka zamykając drzwi na klucz następnie po ponad godzinie przychodzi lekarz---

-Lekarz-
Dzień dobry jak się pan czuje?
-Maks-
w sumie jest już lepiej tylko czy nie mógłby mi pan załatwić jakieś stopery do uszu?
bo przez te ostatnie krzyki ja już wytrzymać nie mogę psychicznie...
-Lekarz-
powiem o tym pielęgniarce może ona panu coś załatwi a poza tym to cóż faktycznie jest chyba lepiej
bo nie nikt z dyżurujących pracowników personelu nie słyszał by pan krzyczał i jest pan w miarę spokojny.
-Lekarz-
i myślę że jak tak dalej będzie to jeszcze z 5 dni izolatki i wypuścimy pana.
-Maks-
a nie mógłbym dostać jakiejś książki do czytania? albo notatnika z długopisem bym mógł coś notować?
-Lekarz-
cóż mogę panu załatwić jakieś książki ewentualnie notatnik bo rozumiem że w takiej izolatce dodatkowo oszaleć idzie ale najwcześniej jutro będzie pan to mieć ponieważ ja też mam innych pacjentów i multum innych spraw.
-Maks-
ok.
-Lekarz-
dobra ja muszę już iść psychologa ma pan jutro żeby pan wiedział panu mówię.
-Lekarz-
do widzenia.
-Maks-
ok do widzenia.

---Lekarz wychodzi Maks kładzie się na łóżku ale nie zasypia---

---po 10 minutach przychodzi salowa ze śniadaniem potem pielęgniarka podaje mu lek i robi zastrzyk

potem Maks zasypia i śpi tak do 11 znowu śnił mu się koszmar---

---Nagle przychodzi pielęgniarka---

-Pielęgniarka-
ech panie Maksymilianie a było już tak dobrze co się znowu dzieje?
-Maks-
Mama... Tata... o Rany... błagam was wróćcie... wróćcie...

<Maks Budzi się bo pielęgniarka go szturcha>

-Maks-
co? co? co jest?...
-Pielęgniarka-
znowu koszmar?
-Maks-
no niestety.
-Pielęgniarka-
a co się tobie śni?
-Maks-
najczęściej rodzice którzy umarli... najpierw w 2010 roku umarł mój ojciec a miesiąc temu mama umarła....
-Pielęgniarka-
na co?
-Maks-
ojciec umarł na polowaniu inny myśliwy załadował ostrą amunicje i przez przypadek go zastrzelił
no a mama umarła przez raka który ją stopniowo wykańczał.
-Pielęgniarka-
przykro mi z tego powodu bardzo.
-Pielęgniarka-
a jak rodzeństwo?
-Maks-
brat umarł w wypadku samochodowym w 2012 roku a siostra z kolei w 2013 roku umarła tak jak brat...
-Maks-
a i w 2014 umarł mój kolega potem jeszcze dziewczyna oni przez wypadki na motorze.
-Pielęgniarka-
cóż to wszystko smutne jest bardzo.
-Pielęgniarka-
jak chcesz mogę ci podać jakiś lek tylko najpierw muszę spytać się lekarza czy wolno tobie brać jakieś
dodatkowe leki...
-Maks-
dobrze.

---za 30 minut przychodzi pielęgniarka---

-Pielęgniarka-
dobrze lekarz pozwolił oto lek.

<Maks połyka tabletkę pielęgniarka daje mu wodę do popicia on bierze lek i popija go wodą>

-Pielęgniarka-
dobrze lek powinien za pół godziny zacząć działać o 12 obiad będziesz mieć.
-Maks-
ok.

--- Godzina 12 do Maksa przychodzi salowa z obiadem który on zjada potem pielęgniarka z lekami
i zastrzykiem który jest mu podany potem Maks zasypia ---

--- Budzi się o 16 budzą go krzyki innej pacjentki on podchodzi do okienka zza szybki widzi
całą sytuacje ---

-Pacjentka-
Zostawcie mnie suki! zostawcie mnie k*!
-jeden z Ochroniarzy-
proszę się nie wyrywać pani Natalio za chwilę.
---Pacjentka się próbuje wyrywać---
--drugi z Ochroniarzy do Pielęgniarki--
może pani jej coś podać? bo sanitariusze będą tu z kaftanem za 5 minut a my musimy jakoś sobie
poradzić by ją doprowadzić na oddział psychiatrii sądowej...

--Pielęgniarka do Ochroniarza--
ok podam jej relanium bo bez polecenia lekarza to niezbyt mogę podać co innego a lekarzowi się śpieszyło
i nie wydał takiego polecenia i podam tylko wy dopilnuje by ona nie wypluła.

--Pielęgniarka podaje lek a Ochroniarze pilnują Pacjentką--

-Pacjentka krzyczy-
K* j* a ty ty suko zobaczysz i ta twoja szmatka którą tak lubisz!

---Przychodzą sanitariusze zawijają Pacjentkę w kaftan bezpieczeństwa ona próbuje wyrywać się i krzyczy---

-Natalia-
to jeszcze nie koniec!
---Nagle sanitariusze wychodzą z Pacjentką---

<Maks siada na łóżku i mówi>
-Maks-

k* co to było...

<Nagle dostaje ataku lęków i krzyczy>

-Maks-
boże... błagam ratunku.... ja ja ja boję się tu tu tu być!

---po 20 minutach krzyków Maksa wchodzi pielęgniarka---

-Pielęgniarka-
panie Maksymilianie co jest znowu?
-Maks-
ja ja ja boję się...
-Pielęgniarka-
boi się pan tego co było na korytarzu?
-Maks-
tak.
-Pielęgniarka-
cóż to było i minęło mogę panu podać leki...
-Maks-
nie k*! ja nie chce leków ja chce stąd wyjść!
-Pielęgniarka-
dobra sam się o to prosisz zawołam przed kolacją powiadamiam lekarza...
-Maks-
nie k*! nie! nie! nie! nieeee!!!!

---Pielęgniarka wychodzi i zamyka drzwi w izolatce Maks wali w drzwi---
---Godzina 17 przychodzi pielęgniarka z sanitariuszami---

-Pielęgniarka-
z polecenia lekarza muszę umieścić pana w pasach na 2 dni.
-Maks-
nie!

---Sanitariusze zakładają pasy a Ochroniarze zmuszają Maksa by on położył się on wyrywa się i krzyczy---

-Maks-
zostawcie mnie!
-Jeden z Ochroniarzy-
to dla pana dobra!

---Po chwili Maks już leży brzuchem do dołu na łóżku---

-Pielęgniarka-
dobra panowie ja mu podam zastrzyk po którym on zaśnie.

<Pielęgniarka robi zastrzyk>

-Maks-
zostaw mnie! auuu to boli!

---następnie Maks jest odwracany i przywiązywany do łóżka---

-Jeden z Ochroniarzy-
jedna noga...
-Maks-
zostaw mnie!
<Ochroniarz przywiązuje prawą nogę Maksowi>
-Jeden z Ochroniarzy-
druga noga...
-Maks-
k*!!!! zostaw mnie!
<Ochroniarz przywiązuje lewą nogę Maksowi>
-Drugi z Ochroniarzy-
dobra to teraz ręce.
-Drugi z Ochroniarzy-
Prawa ręka...
-Maks-
k*!!!! zostaw mnie!
-Drugi z Ochroniarzy-
spokojnie panie Maksymilianie to dla pana dobra...
<Ochroniarz przywiązuje prawą rękę Maksowi>
-Drugi z Ochroniarzy-
Lewa ręka....
-Maks-
puść! puszczajjjj!!!!!
<Ochroniarz przywiązuje lewą rękę Maksowi>
-Sanitariusz-
jeszcze pas na klatce piersiowej...

<Maks coraz mocniej się rzuca>

-Sanitariusz-
siostro ten zastrzyk nic nie daje...
-Pielęgniarka-
dałam mu Maksymalną dawkę.
-Sanitariusz-
dobra panowie ochroniarze niech mu założą jeszcze pas na klatce.

<Zakładają pas na klatce piersiowej>

-Sanitariusz-
dobra to by było na wszystko.
-Pielęgniarka-
Panie Maksymilianie jak wspominałam będzie pan 2 doby w pasach tzn. do 7 rano 12 Grudnia
za chwilę przyjdę panu założyć pampersa...

---Po chwili wszyscy wychodzą potem przychodzi jeszcze pielęgniarka zrobić to co miała do zrobienia
Maks już bez sił potem wychodzi pielęgniarka mówiąc do niego---

-Pielęgniarka-
Dobranoc panie Maksymilianie.

<Maks Zasypia>

Koniec Odcinka.
Odpowiedz
#3
-------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.4 - Powrót do świata żywych (Oczami Anny)
-------------------------------------------------------------------------------------------------

<streszczenie wydarzeń pomiędzy godziną 8:00 10 grudnia a 14 grudnia godziną 5:00 >
pomiędzy 10 grudnia a 14 grudnia Anna była w śpiączce narkotycznej miała dzień w dzień dziwne sny była podłączona do aparatury aż o 6:00 zdarzyło się to... Anna wybudziła się wreszcie....

14 Grudnia 2015 rok godzina 6:00

---Gabinet psychiatry---

-Pielęgniarka-
Doktorze proszę przyjść do pacjentki Anny Bar ponieważ zdaje się że ona się wybudza.
-Lekarz Psychiatra-
dobrze tylko muszę zadzwonić po neurologa by ten przyszedł.

<po chwile lekarz psychiatra z pielęgniarką biegną pielęgniarka otwiera drzwi zamknięte na klucz
i wchodzą po kilku minutach przychodzi też neurolog>

---Anna otwiera oczy---
-Lekarz Neurolog-
pacjentka się budzi...
-Lekarze-
Anno słyszysz nas?

<Anna słyszy dziwnie zniekształcony głos lekarzy który po kilku powtórzeniach pytania wraca do normy
i ruszyć się nie może bo ma założone pasy bezpieczeństwa i widzi dużo kabli, aparaturę i kroplówkę>
<Po chwili Anna odpowiada>

-Anna-
tak... słyszę.... która godzina? długo spałam? gdzie ja jestem? czemu ruszyć się nie mogę?
-Lekarz Psychiatra-
Anno jest godzina 6 rano 14 grudnia jesteś w szpitalu psychiatrycznym w Szczecinie na ulicy 20 Lutego spałaś z przerwami 4 doby w tym czasie musieliśmy założyć ci pasy bo rzucałaś się i baliśmy że spadniesz z łóżka.
-Lekarz Psychiatra-
siostro proszę zdjąć pasy pacjentce a i ją przewinąć bo póki co to chyba ten pampers będzie potrzebny ponieważ nie wiadomo czy moczyć się ona nie będzie teraz też w dzień to tym narkotyku... i jeszcze trzeba jej odpiąć kroplówkę na chwilę bo będzie mieć badania więc niech proszę zająć się siostro pacjentką w tym czasie my wyjdziemy....

<Lekarze wychodzą pielęgniarka zajmuje się Anną potem po 10 minutach lekarze wchodzą z powrotem>

-Lekarz Neurolog-
dobrze pani Anno ja jestem twoim neurologiem nazywam się Tomasz De sprawdzę czy możesz chodzić
i wgl twój stan.

<Lekarz bada Annę i po 10 minutach kończy badania>

-Lekarz Neurolog-
dobrze pani Anno z tego co widzę to nie ma pani większych problemów z chodzeniem oraz poruszaniem
dzisiaj jeszcze przebada ciebie urolog a na dniach będziesz mieć inne badania.
---Lekarz Neurolog do Psychiatry---
jak pan widzi stan pacjentki właściwie w normie jedynie trzeba jej zrobić EEG i Tomografie głowy
oraz musi przejść badania urologiczne.
---Lekarz Psychiatra do Neurologa---
ok zlecę wykonanie wszystkich badań.

<Neurolog wychodzi>

-Psychiatra-
jak się Anno czujesz?
-Anna-
średnio... ale i tak lepiej niż wtedy gdy się przebudziłam czemu nie jestem głodna jak spałam prawie
4 doby?
-Psychiatra-
pewnie leki podane w kroplówce zaczęły działać i cóż głodna nie jesteś bo karmiona byłaś sondą,
-Anna-
a będę dalej tutaj?
-Psychiatra-
dzisiaj trafisz na normalną salę za chwilę ponieważ nie ma powodów by ciebie tutaj trzymać.
-Psychiatra-
dobra ja idę do widzenia Anno w ciągu nadchodzących dni będziesz mieć serię badań bo musimy ciebie przebadać i po śniadaniu przejdziesz do nowej sali dobra ja muszę już iść bo zaraz obchód a i kroplówki już nie będą potrzebne więc ciebie siostro proszę być zdjęła wenflon pacjentce.
-Anna-
do widzenia.

<Psychiatra wychodzi>

-Pielęgniarka-
dobrze Anno proszę za mną do gabinetu na zdjęcie wenflonu

<Anna idzie z pielęgniarką na zdjęcie wenflonu i wraca 5 minutach do sali a kładzie się i zasypia>

----Budzi się około 7:50 rano bo budzi ją pielęgniarka na śniadanie i leki----

---Po śniadaniu oraz lekach Anna wraca do swojej sali i po chwili przychodzi salowa z pielęgniarką---

-Pielęgniarka-
Anno od dzisiaj będziesz w sali nr. 7 a ciebie Beato proszę przenieś łóżko pacjentki do jej nowej sali.

<po chwili Anna razem z łóżkiem znajduje się w sali nr. 7 w której znajdują się dwie dziewczyny jedna to Kaśka a druga Oktawia które potem zostają jej koleżankami one ją witają>

<Kasia i Oktawia>
Cześć to ty ta nowa którą Natalia otruła? jak się nazywasz?
-Anna-
tak to ja... jestem Ania.
-Kasia-
ja jestem Kasia.
-Oktawia-
ja Oktawia.

<Kasia i Oktawia>
jak chcesz to pogadamy z tobą...

-Anna-
ok mogę pogadać z wami.

<po chwili zaczyna się dyskusja która trwa aż do obiadu>

--Godzina 12--

-Salowa-
obiad!

<wszyscy pacjenci wychodzą z sal i idą na obiad mi.n Ania, Kasia i Oktawia które idą razem i znajdują dla nowej pacjentki miejsce wracając z talerzami zupy pomidorowej którą zjadają i potem biorą leki i udają się do sal z wyjątkiem Anny którą pielęgniarka prosi na chwilę do zabiegowego i potem ona wychodzi i udaje się jak wszyscy do sali>

---będąc w sali swojej nowej Anna pada na łóżko i zasypia płacząc---

----około 16 budzi ją psycholog który prosi ją na terapie i idzie z nią do gabinetu do którego wchodzą---

-Psycholog-
pani Anno proszę usiąść.

<Anna siada na wygodnym fotelu przy stole>

-Psycholog-
wiem dobrze o twoich problemach ze mną będziesz miała przez cały okres pobytu terapie... jednakże niestety twój pobyt uległ wydłużeniu po ostatnim incydencie z miesiąca aż do trzech ponieważ musimy ciebie gruntownie przebadać i dać ci dobre leki.

-Anna- <odpowiada na spokojnie>
ok rozumiem.

-Psycholog-
to dobrze.
-Psycholog-
i dodatkowo potrzebujesz spotkań ze mną uwierz mi razem wygramy nie bój się nie jesteś sama...
-Anna-
myślę że mogę pani zaufać zna pani tą historie z moim chłopakiem?
-Psycholog-
tak znam twoja mama ci mówiła i cóż twoja mama podjęła terapie twój tata też a twój były po ostatniej awanturze przed szpitalem ma zakaz wstępu a nie długo i będzie mieć zakaz spotykania się z tobą.
-Anna-
to dobrze... dobrze że tak się wszystko stało o tą awanturę nawet nie będę pytać bo Andrzej
to przeszłość....

<rozmowa trwa długo i kończy się około 17:30>

-Psycholog-
dobra Anno następne spotkanie będziesz mieć ze mną za kilka dni.
-Anna-
ok.

<Anna idzie do sali i kładzie się i zasypia na około 30 minut o 18 budzi ją wołanie na stołówkę na kolacje na którą ona idzie potem wraca i znowu zasypia>

--Kasia i Oktawia komentują--
co z nią? ech chyba to te leki ale cóż z nami też tak było...

<Anne budzi około 20 wołanie do lekarza do którego jest prowadzona półprzytomna>

---W Gabinecie---

-Lekarz dyżurny psychiatra-
dobry wieczór pani Aniu zauważyliśmy że ty prawie cały dzień dzisiaj przespałaś...
-Anna-
doktorze ja nie wiem co się dzieje ale czuje taki brak siły.
-Lekarz dyżurny psychiatra-
cóż będziesz miała zmieniane leki już za chwilę dostaniesz inny lek i zobaczymy.

-Anna- <mówi zaspanym głosem>

taakk... to doobrze...

-Lekarz dyżurny psychiatra-
ok pani Aniu ja panią zaprowadzę do dyżurki by pielęgniarka dała pani leki i zajęła się panią bo widzę że jeszcze "coś" musi pani zrobić.

<w gabinecie zabiegowym>

-Lekarz dyżurny psychiatra-
proszę pani Ani podać ten nowy lek i zająć się nią.
-Pielęgniarka-
ok.

<Pielęgniarka podaje leki Anna połyka i popija wodą i pielęgniarka idzie z Anną do toalety by ją przewinąć następnie Anna wraca do sali i zasypia>

koniec odcinka

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.4 - Wyjście z Izolatki (Oczami Maksa)
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


<streszczenie wydarzeń pomiędzy godziną 18:00 10 grudnia a 15 grudnia godziną 8:20 >

Maks przez 2 dni przebywał w pasach potem dostał on takie leki że czuł się coraz słabiej nawet nie miał wizyty psychologa ponieważ psycholog szpitalny poszedł na urlop i cóż potem lekarz postanowił że wypuści Maksa z izolatki 15 grudnia i przeniesiony on zostanie do sali obserwacyjnej która już jest wolna bo 14 grudnia przeniesiono z niej do sali nr.7 Annę i cóż Maks nie będzie już w zamknięciu ale będzie mocno obserwowany ponieważ stwarza zagrożenie dla siebie oraz dla innych (według lekarza) w związku z tym wymaga obserwacji a prócz tego po 2 dniach w pasach lekarz postanowił by nie zakładać Maksowi pasów na noc.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

15 grudnia godzina 8:20

<Maksa budzi wchodzący do sali lekarz>

-Lekarz-
pobudka panie Maks.

-Maks- <budzi się ziewając>
tak... Aaaa... dzień dobry....
-Lekarz-
no tak dzień dobry widzę że leki za mocno na pana działają ale zobaczymy może to się unormuje
dzisiaj zostanie pan przeniesiony z izolatki do sali obserwacyjnej jak się pan czuje?
-Maks-
ten... tego... ten.... tak średnio...
-Lekarz-
aha cóż po śniadaniu które zje pan na stołówce na którą zostanie pan zaprowadzony w asyście
ochroniarzy i po lekach będzie pan przeniesiony na tamtą salę i cóż póki co będzie pan obserwowany
a i jeszcze jedno ze względu na pański ostatni wyskok wszelkie prośby o wypis na żądanie zostaną
odrzucone i pan niestety musi tutaj przebywać te 3 miesiące inaczej się nie da <wzrusza ramionami>.
-Maks-
cóż... spoko....
-Lekarz-
dobrze ja muszę już iść także do widzenia za chwilę przyjdzie po pana dwóch ochroniarzy.

----jakąś godzinę dalej po śniadaniu i lekach----

Maks wraca do izolatki kładzie się na łóżku i zasypia na kilka minut
potem przychodzi pielęgniarka która go budzi...

-------------------------------------------------------------------------------------------

-Pielęgniarka-
panie Maks pobudka.
-Maks-
tak... tak? co jest?
-Pielęgniarka-
dostałam polecenie by przyjść po pana i zaprowadzić pana do sali obserwacyjnej w której
od dzisiaj pan będzie przebywać więc proszę wstać z łóżka.
-Maks-
dobrze. <mówi Maks wstając>
-Pielęgniarka-
dobra to wychodzimy i jakby pan coś kombinował to za drzwiami są ochroniarze.

<Maks wychodzi z Pielęgniarką i idą do sali obserwacyjnej następnie do niej wchodzą>

-Pielęgniarka-
dobrze od dzisiaj pan tutaj będzie jakby co drzwi zamykać nie będę ale będzie pan obserwowany
jak nie przez ochronę to przez kamery.
-Maks-
cóż spoko.
-Pielęgniarka-
ok to ja idę.

<Maks wychodzi z sali i chodzi po szpitalu następnie zauważa palarnie do której wchodzi jest tak
jeden pacjent który ćmika szluga - czyt. pali papierosa>

-Maks-
Cześć ja jestem Maks a ty?
-Pacjent-
Ja nazywam się Kazimierz ale znajomi mówią na mnie Kazu.
-Maks-
Dobra to cześć Kazu masz szluga?
<Kazu wyciąga paczkę fajek i daje papierosa>
-Kazu-
prosz...
-Maks-
ooo Malboro... dzięki.
-Kazu-
nie masz za co.

<obaj palę i nagle Kazu się odzywa>

-Kazu-
a ty to ten z izolatki? tak?
-Maks-
tak... trafiłem tutaj nieźle naćpany ponoć chciałem się zabić ale za c**** nie wiem....
-Kazu-
wiem - heh - słyszałem z ziomkami jak ty krzyczałeś.
-Kazu-
ej a czemu chciałeś się zabić?
-Maks-
ech bo mam r******** życie...
-Kazu-
opowiadaj i masz tu jeszcze z 3 szlugi pal na zdrowie i masz jeszcze jedną zapalniczkę
starczy ci na trochę.

<podaje papierosy i zapalniczkę Maksowi który je bierze a Maks opowiada>

----Skip Time o pół godziny----

-Maks-
ech i tak to było.
-Kazu-
faktycznie p********* cóż ja jestem w sali 12 jak chcesz zawsze
możemy pogadać a ty w jakiej jesteś?
-Maks-
ja w sali obserwacyjnej.
-Kazu-
dobra ja muszę już lecieć.
-Maks-
dobrze ja też w sumie idę.

<Wychodzą z palarni>

---jest godzina 12 salowa woła pacjentów na obiad---

<Maks wychodzi z sali i udaje się na obiad następnie zjada posiłek i idzie na leki które bierze
i postanawia pójść do palarni>

<wchodzi do palarni w której nikogo nie ma siada i odpala papieros następnie wchodzi
ktoś a mianowicie kolejny pacjent>

-Pacjent-
Cześć ja jestem Leszek ale inni na mnie mówią Lechu.
-Maks-
ja jestem Maks.
-Lechu-
aha więc ty to ten nowy z izolatki?...
-Maks-
tak.
-Lechu-
pewnie nie masz szlugów?
-Maks-
no nie mam ostatnie kilka dostałem od Kaza.
-Lechu-
cóż spoko to częstuj się <wyciąga z paczki 8 papierosów jednego bierze sobie 7 daje Maksowi>
-Maks-
dzięki.
-Lechu-
cóż Kazu mi opowiadał co nieco cóż spoko tylko radzę ci uważaj na niektórych Bartek to chłopak
Natalii którą w****** bo tą nową pacjentkę poczęstowała jakimś dopalaczem nowej generacji
który Bartek zdobył jakoś i Bartek jest cholernie agresywny i jest on w sali 11 daleko omiajaj
tamtą salę jak tylko możesz...
-Maks-
ok a kto inny jest taki?
-Lechu-
cóż nikogo właściwie takiego poza Bartkiem nie ma groźnego...
-Maks-
cóż spoko.

<palą i rozmawiają tak jeszcze z pół godziny potem wychodzą Maks idzie do sali
wsadza papierosy do spodni piżamy zapalniczkę to samo kładzie się na łóżku i zasypia>

<budzi się około godziny 18 budzą go wołania na kolacje na którą on idzie i zjada następnie
idzie do palarni znowu tam znowu nikogo nie ma więc siada na krześle i pali nagle wychodzi Kazu>

-Kazu-
Siemasz Maks co tam?
-Maks-
a tak sobie nudy jak cholera...
-Kazu-
cóż to szpital... a kiedy koledzy przyjdą?
-Maks-
nie wiem muszę się spytać lekarza kiedy będę mieć pozwolenie na odwiedziny.
-Kazu-
spox.
-Kazu-
masz tu jeszcze dwie fajki mi się kończą fajki właściwie ale jak będę na spacerze pomyślę o tobie
i kupię ci albo fajki albo maszynkę, gilzy i tytoń.
-Maks-
spoko.
-Maks-
ej a jak tu wygląda spacer? po jakim czasie on jest?
-Kazu-
tak po dwóch tygodniach ale u tych z izolatki jak ty to różnie i cóż przychodzi
po ciebie babka i mówi o spacerze i o tym że ciuchy z depozytu będziesz przed tym
miał do odbioru na czas spaceru i potem odbierasz ciuchy i za jakiś czas przychodzi
po ciebie i idziecie na spacer.
-Maks-
ok spoko dobrze wiedzieć.
-Kazu-
ja spacer będę mieć za 2 dni.
-Maks-
aha.
-Maks-
a ile ty tu już? i przez co?
-Kazu-
ja tu 3 tygodnie lekarz mówi że będę tutaj więcej niż inni... zresztą patrz

<pokazuje ręce ze sznytami>

-Kazu-
cóż tnę się zresztą to nie wszystko bo robię jeszcze zgachy ale to na nogach i kilka razy
zdarzyło mi się w szpitalu pielęgniarki widziały ja noc w pasach spędziłem raz przez to
i lekarz mówił że prawdopodobnie więcej niż miesiąc bo wgl jestem tu przez próbę samobójczą.
-Maks-
aha rozumiem.

<rozmawiają z godzinę w międzyczasie przychodzi kilku pacjentów którzy przyszli tylko zapalić
a nie by rozmawiać po godzinie Maks idzie do sali i kładzie się na łóżku i zasypia śpi tak do 21
bo budzi go salowa na leki>

-Salowa-
proszę na leki a i proszę niech się pan umyje bo czuć od pana.
-Maks-
nie mam zbytnio czym bo nie mam ani mydła ani szamponu ani ręcznika.
-Salowa-
cóż jutro panu dam wszystko co trzeba bo fakt przyszedł pan bez niczego a teraz
idziemy na leki i od 22 jest cisza nocna.
-Maks-
cóż... no... spoko....

<idą na leki które Maks bierze następnie wraca do sali i zasypia>

koniec odcinka.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.5 - Już jest lepiej? - Oczami Anny -
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

<streszczenie wydarzeń pomiędzy 15 a 20 grudnia>

stan Anny stopniowo się poprawiał minęła nadmierna senność oraz ogólnie rozbicie 
i moczenie w dzień prócz tego miała wykonane szereg badań.

------------------------



20 Grudnia 2015 rok godzina 7:00

<Anna budzi się>

-Anna-
dobra... pora się ogarnąć nieco.


<Anna idzie do łazienki i tam zdejmuje pampersa szybko się myje pod prysznicem następnie 
ubiera się i wraca jakieś 15 minut dalej wracając mija Kasie i Oktawie i wchodzi do sali tam 
czeka z 30 minut na lekarza który przychodzi o 8:00 ale wcześniej wracają Kasia i Oktawia>

<Wchodzi kilku Lekarzy w tym jeden do Anny>

-Lekarz-
Jak się pani czuje dzisiaj?
-Anna-
trochę lepiej.
-Lekarz-
aha cóż mam już wyniki badań i cóż nie są one zbyt różowe ale nie są też tragiczne ponieważ
doszło do lekkich zmian w pani mózgu a cóż ten dopalacz to była zbyt złożona substancja i dalej
nie wiadomo co to takiego... a cóż pacjentka która pani to podała to z kolei podcięła sobie żyły...
no i nie przeżyła tego ona nie została odratowana umarła dzisiaj rano.
-Anna-
ok.
-Lekarz-
i dzisiaj jej chłopak zostanie przeniesiony do izolatki ponieważ kamery wychwyciły że jej chłopak tutaj
przebywa i że jest jednym z pacjentów i teraz może dojść do samosądu w każdym bądź razie radzę
pani by pana uważała... bo tak o południu dopiero jest szansa że zostanie coś zrobione.
-Anna-
ok ale proszę niech pan coś zrobi ja się boję. <mówi nerwowo przełykając ciężko ślinę>
-Lekarz-
zrobię co w mojej mocy a teraz muszę iść.

<Lekarze wychodzą>
<Anna płaczę nagle podchodzą do niej Kasia i Oktawia i ją pocieszają i po 10 minutach woła salowa
na śniadanie na które ona idzie po śniadaniu podchodzi Bartek do niej>

-Bartek-
Ty! Ty k* przez ciebie Natalia umarła!

<Bartek wymierza liścia Annie która pada na podłogę nagle przychodzi ochrona a Anna jest 
zabierana przez pielęgniarkę do dyżurki a Bartek jest przytrzymywany nagle przychodzą 
sanitariusze z kaftanem>

-Bartek-
Zostawcie mnie! zostawcie! <Mówi Bartosz próbując się wyrywać>
-Sanitariusze-
proszę się nie wyrywać to pogarsza pana sytuacje...

<Bartosz jest związywany w Kaftan>

-Bartosz-
jeszcze wam k* pokażę! jeszcze pokażę!!!!!!
-Sanitariusze- <Mówią do Ochroniarzy>
dobrze teraz pomóżcie go wsadzić do izolatki tam jest łóżko z pasami po poprzednim
pacjencie.

<Bartosz jest zabierany do izolatki tam przykuwany do łóżka>

<Mówią ochroniarze do tłumu zaniepokojonych pacjentów>
proszę o spokój zaraz podane zostaną wam leki tylko pielęgniarka musi się zająć pacjentką...

--W Dyżurce--

<Anna leży na kozetce z jej nosa leje się krew którą pielęgniarka tamuje a potem podaje jej sole
trzeźwiące po których Anna odzyskuje przytomność>

-Anna-
gdzie? gdzie? ja jestem?
-Pielęgniarka-
u mnie w dyżurce Anno trochę krwi ci poleciało i straciłaś przytomność po tym jak Bartek 
ciebie uderzył go już zabrali do izolatki leży przykuty do łóżka jutro go przeniosą na inny 
oddział a ty będziesz bezpieczna obiecuje.
-Anna-
ok dziękuje.
-Pielęgniarka-
dobra teraz wstań sprawdzimy czy możesz chodzić.

<Anna wstaje i normalnie chodzi>

-Pielęgniarka-
ok czyli wszystko w normie.
-Pielęgniarka-
dobra teraz podam ci leki.

<Pielęgniarka podaje leki z wodą do popicia a Anna bierze leki i popija je>

-Pielęgniarka-
dobrze możesz już iść.

<Anna wychodzi i idzie do sali w której zaczepiają ją Oktawia i Kasia>

-Oktawia i Kasia-
nic ci się nie stało? ten s* nieźle ciebie walnął ale wsadzili go w pasy 
a potem ma iść na oddział dla szczególnie niebezpiecznych.
-Anna-
nic takiego tylko trochę krwi poleciało i straciłam przytomność.
-Anna-
ej macie fajki? bo chce mi się jarać bo dawno nie paliłam...
-Oktawia-
ja mam paczkę mogę ci dać kilka.

<Oktawia daje Annie kilka papierosów i idą do palarni palić z której wracają około 11
i tam kontynuują rozmowę która trwa do 11:57>

-Anna-
i cóż jakiś czas przed moim przyjazdem tutaj dowiedziałam się jaki jest ojciec oraz nie tylko bo 
jeszcze mój chłopak jaki jest i jaką mam matkę...
-Oktawia-
to rzeczywiście p* teraz już rozumiem czemu to zrobiłaś no ale cóż tu ci pomogą...
<Salowa>
obiad!
-Oktawia-
dobra musimy iść na obiad.

<Idą na obiad po obiedzie Anne w kolejce z lekami zaczepia Maks>

-Maks-
Cześć jestem Maks słyszałem twoją rozmowę z koleżankami i widziałem tą scenę z dzisiaj rano...
-Anna-
Cześć ja jestem Anna cóż trochę nie ładnie że podsłuchujesz ale spoko - heh - <mówi z uśmiechem>
-Maks-
cóż jak chcesz możemy razem pogadać potem w palarni...
-Anna-
ok spoko.

<nagle Anna staje przy pielęgniarce z lekami ona jest podaje i Anna idzie do sali za 10 minut
przychodzą Kasia i Oktawia>

-Oktawia-
Maks ciebie Aniu zaczepił?
-Anna-
Tak.
-Oktawia-
cóż z tego co widzę to on jest spoko możesz mu ufać...
-Anna-
i radzisz mi się z nim spotkać?
-Oktawia-
tak...
-Anna-
dobra to ja idę masz fajkę?
-Oktawia-
mam.
-Anna-
dasz?
-Oktawia-
masz tu kilka.

<Anna bierze kilka papierosów i idzie do palarni tam widzi Maksa>

-Anna-
Cześć mieliśmy pogadać masz ognia?
-Maks-
owszem mam i pogadamy.

<Maks podpala papierosa Annie i zaczyna się dialog>

-Maks-
ja tutaj trafiłem bo straciłem wszystkich... cóż tobie radzę bardziej ufaj bliskim...
bo równie dobrze też możesz ich jak ja stracić.
-Anna-
wiem tyle że to ciężkie.
-Maks-
wiem ale postaraj się i radzę ci nie ćpaj, nie pij i nie tnij się bo to wszystko to gówno...
-Anna-
nawrócony narkoman widzę -heh- <mówi śmiejąc się>
-Maks-
może tak może nie kto to wie ale w każdym razie radzę ci nie rób tego.
-Anna-
postaram się jak chcesz mogę zostać twoją koleżanką bo wyglądasz mi na spoko
człowieka.
-Maks-
ok spoko.

<nagle drzwi palarni otwiera psycholog>

-Psycholog-
Pani Anno proszę do mnie z tobą Maks jutro pogadam ale cóż dobrze że się przyjaźnicie
przynajmniej nie będziecie sami.

<Anna idzie do gabinetu Psychologa>

-Psycholog-
Pani Anno proszę usiąść pogadamy.

<Anna siada>

-Psycholog-
cóż jak się pani czuje po tym co było dzisiaj?
-Anna-
średnio ale nie boję się bo w końcu Bartek nie będzie tutaj i mam wsparcie od koleżanek
oraz od Maksa.
-Psycholog-
cóż faktycznie ma pani powody do spokoju bo żadna krzywda się już pani nie stanie
no i cóż dobrze że ma pani koleżanki i ten pani nowy kolega dobrze że z panią pogadał
na dniach będzie pani mogła wychodzić na spacery oraz już mogą panią odwiedzać
ludzie z poza oddziału więc mogę zadzwonić po pani mamę czy kogo tam pani chce i cóż będzie pani nie długo mieć terapie zajęciową...
-Anna-
na razie potrzebuje trochę pobyć bez nich.
-Psycholog-
ok rozumiem.

<rozmowa trwa dalej tak z godzinę>

-Psycholog-
ok Anno musimy kończyć bo mamy już 13:40 więc godzinę gadaliśmy.
-Anna-
ok.

<Anna wychodzi z gabinetu i idzie do sali kładzie się zmęczona i zasypia śpi do 17 budzi ją 
salowa która woła ją na telefon>

-Anna-
k***a a myślałam że sobie od nich odpocznę <mówi pod nosem>.

<podchodzi do telefonu salowa podaje jej słuchawkę>

-Mama-
Co tam Aniu wszystko dobrze?
-Anna-
To ty Mamo? tak wszystko tylko że chce odpocząć od wszystkich i wszystkiego...
-Mama-
Ok rozumiem to na razie mam nie przychodzić?
-Anna-
no nie chce...
-Mama-
a poznałaś kogoś?
-Anna-
poznałam dwie koleżanki i kolegę.
-Mama-
to super...
-Mama-
cóż ja muszę kończyć bo tacie jedzenie szykuje to pa córeczko!
-Anna-
ok pa...

<odkłada słuchawkę i idzie do sali zaczepiają ją koleżanki ale ona mówi że nie ma siły i ona 
kładzie się i zasypia śpi tak do 18 budzi ją salowa wołająca na kolacje>

<Anna wstaje i idzie na kolacje którą zjada następnie idzie do palarni w której nikogo nie ma
prócz jej koleżanki Oktawii która wcześniej zjadła kolacje>

-Oktawia-
Chcesz zajarać?
-Anna-
Tak.
-Oktawia-
co tak ciebie zdołowało?
-Anna-
to że ludzie spoza szpitala nie dają mi spokoju...
-Oktawia-
kto?
-Anna-
mój były i matka...
-Oktawia-
cóż matkę to rozumiem ale co z twoim byłym?
-Anna-
kilka dni temu próbował się spotkać...
-Oktawia-
aha i co?
-Anna-
ma dostać zakaz na szczęście chociaż od niego odpocznę.
-Oktawia-
to dobrze.

<nagle Oktawie woła salowa bo ktoś do niej dzwoni>

-Oktawia-
dobra ja muszę spadać to pa zobaczymy się potem...
-Anna-
dobrze ja też muszę już iść <mówi kończąc papierosa>

<idzie do sali i kładzie się na łóżku i zasypia potem około 21 budzi ją salowa wołająca pacjentów 
na leki i ona idzie na leki ale pielęgniarka karzę jej zaczekać w dyżurce>

-Anna-
ok poczekam.

<kończy się podawanie leków pielęgniarka mówi że musi założyć jej pampersa jak zwykle>

-Anna-
ech ale muszę...
-Pielęgniarka-
niestety musisz.

<idą do łazienki tam pielęgniarka się nią zajmuje potem Anna wraca do sali zdejmuje kapcie 
i kładzie się na łóżku i zasypia>

koniec odcinka.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.5 - Nowa Znajomość - Oczami Maksa -
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

<streszczenie wydarzeń pomiędzy 15 a 20 grudnia>
Maks powoli dochodził do siebie zaczęło się normalizowanie działania leków a Maks zaczął normalnie funkcjonować poza tym Maks dostał od Kaza dużą paczkę tytoniu oraz gilzy i maszynkę.

------------------

20 Grudnia 2015 rok godzina 7:00

<Maks otwiera oczy mówiąc>

-Maks-
Dobra czas wstawać...

<Nagle wchodzi salowa>

-Salowa-
Dzień dobry panu mam coś dla pana a mianowicie szczotka, ręcznik, mydło i szampon.

<daje mu worek z przyborami do mycia>

-Salowa-
I proszę łóżko jakoś ogarnąć ja muszę lecieć więc do widzenia. <mówi wychodząc>
-Maks-
do widzenia.

<Maks zajmuje się łóżkiem potem idzie do łazienki gdzie myje się i wraca i czeka na lekarza 
w międzyczasie robiąc papierosy i po pół godziny tak o 8:20 przychodzi lekarz>

---Wchodzi Lekarz---

-Lekarz-
Dzień dobry panie Maks.
-Maks-
Dzień dobry.
-Lekarz-
jak się pan czuje?
-Maks-
tak sobie ale i tak dużo lepiej niż kilka dni temu...
-Lekarz-
cóż normalniej pan mówi to na pewno.
-Lekarz-
i cóż w tej sali pan trochę pobędzie bo nie ma wolnych męskich sal wszystkie 
pozajmowane dodatkowo jest sytuacja że niektórych trzymamy poza salami
ponieważ nie ma miejsc więc nawet jak ktoś trafi do izolatki to mimo to nie ma
miejsc <wzrusza ramionami>
-Maks-
ok rozumiem...
-Maks-
a kiedy będę mógł wgl liczyć na jakieś odwiedziny? bo nie mam ubrań ani nawet głupiej pasty
do zębów a poza tym chciałbym pogadać z kumplami którzy zrobili że tutaj jestem...
-Lekarz-
no cóż nie ma przeszkód by już pana odwiedzili pańscy koledzy więc jak ma pan do któregoś
numer to może pan zadzwonić tylko że tutaj to też karta potrzebna do automatu chyba że pan
poprosi kogoś.
-Maks-
a spacery?
-Lekarz-
musi pan poczekać tak po świętach dopiero bo teraz terapeutka jest na urlopie więc nie da się
nic zrobić bo my bez niej pana samego nie puścimy.
-Maks-
ok mam jeszcze jedno ostatnie pytanie na dzisiaj bo wiem że panu się śpieszy.
-Lekarz-
ok tylko że ostatnie.
-Maks-
kiedy wgl stąd wyjdę?
-Lekarz-
tak jak mówiliśmy dopiero za 3 miesiące i to też o ile pan opanuje swoje zachowanie.
-Lekarz-
dobra ja muszę już iść to do widzenia.
-Maks-
do widzenia.

<Lekarz wychodzi a Maks bierze skręconego papierosa i idzie do palarni gdzie go spala następnie
salowa woła innych na śniadanie po śniadaniu Maks jest świadkiem pobicia Anny przez Bartka>

<Bartek podchodzi do Anny> 

-Bartek-
Ty! Ty k* przez ciebie Natalia umarła!

<Bartek wymierza liścia Annie która pada na podłogę nagle przychodzi ochrona a Anna jest
zabierana przez pielęgniarkę do dyżurki a Bartek jest przytrzymywany nagle przychodzą
sanitariusze z kaftanem>

-Bartek-
Zostawcie mnie! zostawcie! <Mówi Bartosz próbując się wyrywać>
-Sanitariusze-
proszę się nie wyrywać to pogarsza pana sytuacje...

<Bartosz jest związywany w Kaftan>

-Bartosz-
jeszcze wam k* pokażę! jeszcze pokażę!!!!!!
-Sanitariusze- <Mówią do Ochroniarzy>
dobrze teraz pomóżcie go wsadzić do izolatki tam jest łóżko z pasami po poprzednim
pacjencie.

<Bartosz jest zabierany do izolatki tam przykuwany do łóżka>

<Mówią ochroniarze do tłumu zaniepokojonych pacjentów>
proszę o spokój zaraz podane zostaną wam leki tylko pielęgniarka musi się zająć pacjentką...

<Cały przestraszony Maks idzie do pielęgniarki po leki która mu je podaje następnie idzie 
po kilka skręconych papierosów z którymi udaje się do palarni w której zastaje Kaza>


-Maks-
Cześć Kaz <mówi odpalając papierosa>
-Kaz-
O cześć...
-Maks-
widziałeś tą scenę na stołówce.
-Kaz-
tak i radzę ci pogadaj z tą dziewczyną którą pobił Bartek ona nazywa się Anna
-Maks-
ok.
dobra ja muszę już lecieć.
-Maks-
ja również.

<gaszą papierosy i wychodzą nagle Maks chowa się w sąsiedniej sali widząc idącą Anne
potem wychodzi i podsłuchuje rozmowę Anny i Oktawii i nagle słyszy wołanie salowej na obiad
na który on pędem biegnie tak by go Anna ani Oktawia nie zauważyły po lekach w kolejce
z lekami Maks zaczepia Annę>

-Maks-
Cześć jestem Maks słyszałem twoją rozmowę z koleżankami i widziałem tą scenę z dzisiaj rano...
-Anna-
Cześć ja jestem Anna cóż trochę nie ładnie że podsłuchujesz ale spoko - heh - <mówi z uśmiechem>
-Maks-
cóż jak chcesz możemy razem pogadać potem w palarni...
-Anna-
ok spoko.

<Anna idzie wziąć leki po niej do wózku z lekami podchodzi Maks następnie Maks idzie 
po papierosy bierze kilka i pali i czeka na Annę która przychodzi po jakiś 10 minutach>

-Anna-
Cześć mieliśmy pogadać masz ognia?
-Maks-
owszem mam i pogadamy.

<Maks podpala papierosa Annie i zaczyna się dialog>

-Maks-
ja tutaj trafiłem bo straciłem wszystkich... cóż tobie radzę bardziej ufaj bliskim...
bo równie dobrze też możesz ich jak ja stracić.
-Anna-
wiem tyle że to ciężkie.
-Maks-
wiem ale postaraj się i radzę ci nie ćpaj, nie pij i nie tnij się bo to wszystko to gówno...
-Anna-
nawrócony narkoman widzę -heh- <mówi śmiejąc się>
-Maks-
może tak może nie kto to wie ale w każdym razie radzę ci nie rób tego.
-Anna-
postaram się jak chcesz mogę zostać twoją koleżanką bo wyglądasz mi na spoko
człowieka.
-Maks-
ok spoko.

<nagle drzwi palarni otwiera psycholog>

-Psycholog-
Pani Anno proszę do mnie z tobą Maks jutro pogadam ale cóż dobrze że się przyjaźnicie
przynajmniej nie będziecie sami.

<Anna idzie do gabinetu Psychologa>

<Maks pali tak z 5 minut jeszcze i potem wychodzi i idzie do sali Kazu>

-Kaz-
Cześć Maks co ciebie tutaj sprowadza?
-Maks-
Cześć pogadałem z nią o wszystkim i cóż nie miała łatwo...
-Kaz-
aha cóż no jak każdy z nas.
-Maks-
A czym się ty Kaz na co dzień zajmujesz?
-Kaz-
cóż rysuje... mogę ci pokazać moje portfolio o ile to tak nazwać można.

<Kaz wyciąga zeszyt z rysunkami które pokazuje Maksowi i oglądają tak z 20 minut>

-Maks-
spoko są ja niezbyt się znam ale spoko.
-Maks-
a czym się interesujesz?
-Kaz-
rapem zresztą mam całą dyskografie Molesty, Slums Attack i ogólnie sporo rapsów...
-Maks-
cóż ja też poniekąd rapem się interesuje.
-Maks-
dobra muszę już lecieć.

<Maks wychodzi i idzie do sali następnie kładzie się na łóżku i zasypia śpi tak do 17:40 potem
wstaje i idzie do palarni z papierosami i będąc sam pali tak z 20 minut i nagle salowa woła
na kolacje pacjentów którą Maks zjada następnie idzie do sali Kaza>

-Maks-
Cześć mogę znowu pogadać z tobą.
-Kaz- <mówi kreśląc rysunek w zeszycie>
cóż spoko możesz.
-Maks-
cóż to dziwne ale coś czuje do Anny...
-Kaz- <mówi z uśmiechem>
po prostu się chłopie zakochałeś - heh -
-Maks-
a bo ja wiem...
-Kaz- 
cóż to naturalne rozumiem ciebie zresztą to nie pierwszy raz mój tutaj
a chyba już z 4-ty kiedyś cóż na 2 pobycie chyba no to miałem podobnie.
-Maks-
ile lat temu?
-Kaz- 
tak z 2 lata.

<opowiada historie tak z godzinę>

-Kaz- 
cóż poniekąd trwa to dalej bo dalej mamy kontakt nawet zastanawiamy się
czy nie być na stałe razem...
-Maks-
cóż spoko historia.
-Maks-
dobra ja muszę już lecieć.
-Kaz- 
ok spoko.

<Maks wychodzi jest godzina około 19:20 i idzie do sali skręcić kilka papierosów z którymi 
następnie udaje się do palarni gdzie pali tak do 20 potem wraca do siebie do sali gdzie 
kładzie się i nie zasypia ale rozmyśla o wszystkim rozmyślanie gdzieś o 21 przerywa salowa 
wołając go na leki po lekach Maks kładzie się spać>

koniec odcinka.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział 1 - Co Było To Minęło - - odc.6 - Co Tam Maks? - Oczami Anny -
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

<Streszczenie w ciągu minionych 2 dni Ania z Maksem się coraz bliżej poznawali z kolei 
Bartek został przeniesiony na oddział dla szczególnie niebezpiecznych pacjentów>

23 Grudnia 2015 godzina 6:40

- Anna się budzi i wstaje z łóżka jako pierwsza w sali -

-Anna-
ech znów to samo... dobra czas ogarnąć łóżku i pójść się umyć...

<Anna ścieli łóżku następnie udaje się pod łazienkę damską która jest zamknięta>


-Anna-
co jest...
-Anna-
dobra idę do piguły bo dyżurka już otwarta.

<Anna idzie do dyżurki pielęgniarek>

-Pielęgniarka-
co jest pani Aniu?
-Anna-
łazienka zamknięta jest...
-Pielęgniarka-
cóż mamy dopiero 6:48 poczekaj kilka minut...
-Pielęgniarka-
albo wiesz co pójdę z tobą bo u nas każdy z personelu ma klucze do łazienek...

<idą razem do łazienki którą pielęgniarka otwiera>

-Pielęgniarka-
proszę możesz iść się umyć.
-Anna-
ok dzięki.

<Anna wchodzi do łazienki gdzie myje się i wychodzi równo o 7 rano i udaje się do sali gdzie 
budzą się jej koleżanki>

-Kasia- <przeciera oczy>
Cześć Aniu ty już nie śpisz...
-Oktawia- <mówi ziewając>
Cześć Aniu która godzina?
-Anna-
Cześć wam wstałam jakieś 20 minut temu jest chyba dopiero 7 rano...

<nagle Kasia i Oktawia wstają i ścielą łóżka Oktawia daje Ani papierosów kilka bo ona prosi 
o nie ją potem udają się do łazienki damskiej gdzie jest już kilka kobiet z innych sali i z korytarza
a Anna idzie do palarni bo uznaje że ma jeszcze trochę czasu w palarni z kolei nikogo nie ma
bo wszyscy są zajęci codzienną higieną po kilku minutach przed godziną 8 Ania wychodzi i idzie
do sali gdzie czeka na lekarza>

<nagle do sali wchodzi kilku lekarzy lekarz Ani podchodzi do jej łóżka i zaczyna się rozmowa>

-Lekarz-
Dzień dobry pani Anno.
-Anna-
Dzień dobry.
-Lekarz-
jak się pani czuje?
-Anna-
ech średnio dzisiaj w nocy miałam koszmary dodatkowo mniej spałam...
-Lekarz-
aha cóż myślę że to efekt tego co było 2 dni temu bo wczoraj było z panią 
podobnie jak dzisiaj.
-Lekarz-
i myślę że warto byłoby jakiś nowy lek wdrożyć do pani leczenia więc pomyślę o tym
ale niech pani porozmawia o tym wszystkim z psychologiem.
-Anna-
ok dobrze.
-Lekarz-
dobra ja muszę już iść do innych pacjentów więc do widzenia.
-Anna-
ok do widzenia.

<Lekarze wychodzą z sali>

-Anna-
Okta może pójdziemy zapalić?
-Oktawia-
spoko.

<Ania i Oktawia idą zapalić>

-Anna- <po zaciągnięciu się papierosem>
i co ci lekarz powiedział?
-Oktawia-
cóż ja mam ChAD i powiedział bym zgłaszała objawy wskazujące na epizody manii.
-Ania-
aha... cóż mam koleżankę poza szpitalem z tym.
-Oktawia-
ok spoko.

<rozmawiają tak z 5 minut nagle słyszą krzyk salowej>

-Salowa-
śniadanie!

<Anna odzywa się na odchodne>

-Anna-
dobra musimy już lecieć bo śniadanie.
-Oktawia-
ok spoko.

<wychodzą z palarni idą na stołówkę gdzie zjadają leki przy wspólnym stole następnie 
idą wziąć leki ale Anna podchodzi wpierw do Maksa>

-Anna-
Co tam Maks?
-Maks-
u mnie spoko a co u ciebie wgl to cóż możesz potem do mnie przyjść.
-Anna-
u mnie też dobrze a w której sali jesteś?
-Maks-
w sali obserwacyjnej.
-Anna-
aha czyli wiem gdzie bo też tam byłam cóż muszę lecieć wziąć leki
potem przyjdę...
-Maks-
ok spoko.

<Anna idzie wziąć leki po niej Maks następnie Anna idzie do sali gdzie spotyka Oktawie>

-Anna-
Spotkałam Maksa potem myślę by do niego pójść ej masz kilka fajek?
-Oktawia-
Mam ale mało no ale mama dzisiaj do mnie przyjdzie to przyniesie kilka paczek
i dam tobie jedną.
-Anna-
to możesz dać z 2 fajki...
-Oktawia-
ok spoko proszę...

<daje jej 2 papierosy Anna idzie zapalić w palarni w której nikogo nie ma ona szybko je spala
następnie udaje się do sali Maksa>

-Anna-
Cześć Maks mogę wejść?
-Maks- <mówi skręcając papierosa>
ok spoko.
-Anna-
widzę że szlugi robisz.
-Maks-
no tak bo tutaj i tak nie ma co robić...
-Anna-
mi ostatnio psycholog powiedział że będę mieć terapie zajęciową ale to po świętach...
-Maks-
cóż mi wczoraj psycholog to samo powiedział i też że po świętach.
-Anna-
aha spoko cóż rozumiem ciebie tutaj idzie oszaleć z nudów co prawda miałam książkę jakiś
czas temu ale po tym co mi Natalia dała zapalić i ja utraciłam kontrolę nad sobą to ją mi chyba
zabrali zresztą sama nie wiem...
-Maks-
cóż słyszałem o Natalii ona podobno dała ci narkotyki i nie dawno podcięła sobie żyły 
i się wykrwawiła.
-Anna-
a no tak.
-Maks-
ej Anka chcesz zajarać bo zrobiłem trochę?
-Anna-
ok spoko.

<idą do palarni w której palą i dokańczają rozmowę potem salowa krzyczy>

<salowa wykrzykuje>
obiad!

-Anna-
Dobra Maks musimy już lecieć bo obiad.
-Maks-
spoko.

<wychodzą z palarni i udają się na stołówkę gdzie zjadają obiad następnie biorą leki i Anna idzie
do sali ale zaczepia ją inna pacjentka>

-Pacjentka-
Cześć jestem Weronika jestem z innej sali
-Anna-
a ja Anna ale możesz mi mówić Ania lub Anka jak tam wolisz...
-Weronika-
ok spoko.
-Weronika-
to ty jesteś tą po narkotykach którą poczęstowała Natalia?
-Anna-
tak... a znałaś ją?
-Weronika-
kiedyś jak była naćpana chciała mnie poczęstować tym gównem ale ja odmówiłam.
-Anna-
i co?
-Weronika-
cóż wkurzyła się ale tylko tyle.
-Weronika-
ej może pójdziemy do mnie do sali...
-Anna-
ok spoko

<Weronika idzie do swojej sali z Anią tam wita ją z 4-ma jej koleżankami>

-Weronika-
Aniu przywitaj się to moje koleżanki Alina, Eliza, Ewa, Paulina.

<Anna wita się>

-Anna-
a czemu was tutaj tak dużo a u mnie tylko 3 łóżka?
-Weronika-
cóż bo obecnie na oddziale więcej jest mężczyzn np. u Kaza jest Piotrek, Sławek, Antoni i Włodek
a u Leszka to jest z kolei Jacek, Paweł, Rychu i Przemek i jest jeszcze kilku poza salami...
-Anna-
aha spoko.
-Weronika-
cóż ja opowiem o sobie a ty o sobie ok?
-Weronika-
ok cóż ja tu trafiłam bo chciałam rzucić się z dachu ale cóż zostałam uratowana...
-Anna-
a czemu?
-Weronika-
chłopak mnie rzucił najpierw a potem kilka dni dalej po tym jak płakałam i miałam trochę 
sesji na studiach to poszłam do niego prosić by wrócił do mnie ale dowiedziałam się
od jego matki że on nie żyje było to miesiąc temu po tym trafiłam tutaj w pasach
bo jeszcze dodatkowo pocięłam się i wyrywała a potem cóż w szpitalu równie ostro...
-Anna-
aha a ile tutaj będziesz?
-Weronika-
jeszcze jakiś miesiąc minimum o ile nie odwali mi jak przed twoim przyjazdem tutaj.
-Weronika-
dobra to teraz ty opowiadaj o sobie.
-Anna-
cóż to było tak...

<Anna opowiada Weronice jakieś 3 godziny>

-Anna-
cóż tak to było...
-Weronika-
to też nieźle p*.
-Anna-
cóż no takie życie.
-Anna-
dobra lecę zapalić palisz?
-Weronika-
czasami tak...
-Weronika-
a masz?
-Anna-
pójdę pożyczyć.
-Weronika-
ok poczekam.

<Anna idzie do sali Maksa>

-Anna-
Cześć Maks.
-Maks-
Cześć...
-Anna-
masz fajki?
-Maks-
mam całą paczkę nawet.
-Anna-
dasz dla mnie i koleżanki?
-Maks-
ok spoko ile chcesz?
-Anna-
cztery.
-Maks-
ok proszę

<Maks daje fajki Ani która idzie do Weroniki następnie idzie z nią do palarni>

-Anna- <mówi paląc>
cóż ja już mam wszystkiego dosyć...
-Weronika-
cóż każdy czasem tak ma.
-Anna- 
tak ale mi to ciężko ogarnąć.
-Weronika-
ten Maks to twój nowy?
-Anna- 
na razie nie ale coś do niego czuję.
-Weronika-
to czemu ty nie próbujesz do niego zagadać?
-Anna- 
boję się że mogę się sparzyć.
-Weronika-
kobieto ile ty masz lat? ja mam 25 lat i wiesz ile już razy się
sparzyłam?
-Anna- 
ja 20 lat mam...
-Weronika-
to jesteś młoda dupa hehehe xD
-Anna- 
chciałabym myśleć równie optymistycznie ale nie potrafię.

<gadają tak do 17 następnie Weronika podnosi nogawkę i gasi papierosa na dolnej partii nogi>

-Anna- 
ej co ty robisz?
-Weronika-
e tam to nic takiego...
-Anna- 
ej chcesz by ci się zakażenie wdało?
-Weronika-
nie wda nie wda bądź spokojna.
-Anna- 
ok... spoko.
-Anna- 
dobra ja lecę do sali bo jestem zmęczona nieco...
-Weronika-
ok na razie.
-Anna- 
na razie.

<Anna wychodzi idzie do sali w której są Oktawia i Kasia potem gada z nimi na różne tematy 
następnie woła ich salowa na kolacje na którą ona idzie z koleżankami następnie zjada potem 
Anna idzie do Maksa pogadać z nim i wchodzi do jego sali Maks leży w łóżku>

-Anna-
Cześć Maks możemy pogadać czemu nie było ciebie na stołówce.
-Maks-
Cześć Anka cóż trochę chory jestem a mianowicie doła mam i nawet jeść mi się
nie chciało to powiedziałem pielęgniarce jak jest a ona że raz przymknie oko.
-Anna-
ej ale musisz jeść... co się Maks wgl dzieje?
-Maks-
ech miewam takie stany że nie mam ochoty na nic.

<rozpoczyna się dialog trwający godzinę>

-Maks-
cóż tak to wygląda schizy, p* sny, głód narkotykowy i wgl dno...
-Anna-
powiadom o tym lekarza proszę ciebie.
-Maks-
ok spoko.
-Maks-
masz ochotę zajarać?
-Anna-
ok spoko możemy zajarać

<Maks bierze kilka papierosów i kilka daje Annie i udają się do palarni w której jest Kaz>

-Maks-
Anna to Kaz
-Anna- <podaje rękę>
Cześć jestem Ania ale znajomi mówią na mnie Ania ewentualnie Anka
-Maks-
Kaz to Anna.
-Kaz- <podaje rękę>
Cześć jestem Kazimierz ale znajomi mówią na mnie Kaz.
-Kaz- 
ej Anka jak ty tu trafiłaś?
-Anna-
cóż opowiem tobie.
-Anna-
otóż...

<Anna opowiada skróconą historie swojego przyjazdu do szpitala gadają tak do 20>

-Kaz-
aha cóż współczuje tobie i utraty chłopaka i tego jakich masz rodziców cóż ja tutaj trafiłem ponieważ...

<Kaz opowiada tak do 20:54>

-Kaz-
no i cóż jestem już tutaj chyba około 4 tygodni.
-Anna-
cóż to też miałeś nie lekko.
-Anna-
a co robisz? bo ja studiuje medycynę a właściwie studiowałam bo pewnie mnie 
już wywalili bo jestem tu prawie miesiąc...
-Kaz-
ja robię rysunki...
-Anna-
aha.
-Kaz-
cóż mogę ci je jutro pokazać bo dzisiaj to...

<nagle salowa woła pacjentów na leki>

-Kaz-
nie dam już rady bo już na leki wołają a potem trzeba iść spać.
-Anna-
dobra ja lecę.
-Maks-
ja tak samo.
-Kaz-
no i ja również.

<nagle cała trójka wychodzi i kieruje się ku dyżurki w której Anna dostaje leki i nagle 
zaczepia ją pielęgniarka i każę jej poczekać>

-Pielęgniarka-
Aniu poczekaj tutaj.

<Ania czeka>

-Pielęgniarka-
dobra ja wezmę pampersa dla ciebie i ci go założę w toalecie bo nie chce żebyś łóżko obsikała...
-Anna-
ok rozumiem...

<Idą do toalety następnie Anna idzie do sali kładzie się i zasypia>

koniec odcinka.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.6 - Rozładowanie Baterie - Oczami Maksa -
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

<Streszczenie w ciągu minionych 2 dni Maksem z Anią się coraz bliżej poznawali 
z kolei Bartek został przeniesiony na oddział dla szczególnie niebezpiecznych pacjentów
co Maks zaczął się wypalać psychicznie coraz mniej sił i ogólne osłabienie jedynie co to 
bardziej potrafił kontrolować swojego zachowanie ale złe sny i urojenia go wyczerpywały.>

23 Grudnia 2015 godzina 7:00

- Maks budzi się wstaje z łóżka i ziewa oraz mówi -

-Maks-
dobrze... czas wstać i ogarnąć to wszystko.

<Maks ścieli łóżko następnie udaje się do łazienki wchodzi do niej szybko bierze prysznic 
i wraca do sali gdzie siada przy na łóżko bierze maszynkę do papierosów oraz gilzy i tytoń
następnie skręca papierosy kończy tak o 8:00 słysząc idących po szpitalu lekarzy odkłada 
rzeczy do szafki i czeka na swojego lekarza który 30 minut później przychodzi>

-Lekarz-
Dzień dobry panie Maks jak się pan czuje?
-Maks-
niezbyt... tzn. czuję się stale senny niby to kontroluje ale czuje ciągle takie zamulenie jakby...
-Lekarz-
cóż musi pan to przeczekać.
-Maks-
a i mam koszmary dodatkowo urojenia nie znikają jedynie co to kontrolę nad swoim 
zachowaniem mam większą raczej.
-Lekarz-
cóż leki jeszcze nie zaczęły właściwie działać.
-Maks-
cóż rozumiem...
-Lekarz-
cóż zobaczymy jak będzie po świętach bo teraz mnie nie będzie tylko lekarz dyżurny.
-Maks-
ok.
-Lekarz-
dobrze ja muszę już iść do innych pacjentów i cóż po świętach będzie pan mieć też psychologa
oraz prawdopodobnie spacery oraz odwiedziny no i terapie zajęciową.
-Maks-
dobrze.
-Lekarz-
no to do zobaczenia po świętach miłych świąt.
-Maks-
ok do zobaczenia i nawzajem.

<Lekarz wychodzi Maks czując zmęczenie kładzie się na łóżku i myśli o wszystkim po jakimś czasie
salowa woła na śniadanie na które Maks idzie po śniadaniu do Maksa podchodzi Anna>

-Anna-
Co tam Maks?
-Maks-
u mnie spoko a co u ciebie wgl to cóż możesz potem do mnie przyjść.
-Anna-
u mnie też dobrze a w której sali jesteś?
-Maks-
w sali obserwacyjnej.
-Anna-
aha czyli wiem gdzie bo też tam byłam cóż muszę lecieć wziąć leki
potem przyjdę...
-Maks-
ok spoko.

<Maks wraca do kolejki będąc po Annie bierze leki następnie idzie do swojej sali 
gdzie rozmyśla o wszystkim potem robi papierosy następnie do jego sali wchodzi Anna>

-Anna-
Cześć Maks mogę wejść?
-Maks- <mówi skręcając papierosa>
ok spoko.
-Anna-
widzę że szlugi robisz.
-Maks-
no tak bo tutaj i tak nie ma co robić...
-Anna-
mi ostatnio psycholog powiedział że będę mieć terapie zajęciową ale to po świętach...
-Maks-
cóż mi wczoraj psycholog to samo powiedział i też że po świętach.
-Anna-
aha spoko cóż rozumiem ciebie tutaj idzie oszaleć z nudów co prawda miałam książkę jakiś
czas temu ale po tym co mi Natalia dała zapalić i ja utraciłam kontrolę nad sobą to ją mi chyba
zabrali zresztą sama nie wiem...
-Maks-
cóż słyszałem o Natalii ona podobno dała ci narkotyki i nie dawno podcięła sobie żyły 
i się wykrwawiła.
-Anna-
a no tak.
-Maks-
ej Anka chcesz zajarać bo zrobiłem trochę?
-Anna-
ok spoko.

<idą do palarni w której palą i dokańczają rozmowę potem salowa woła na obiad>

-Anna-
Dobra Maks musimy już lecieć bo obiad.
-Maks-
spoko.

<Maks idzie na obiad na który nie ma właściwie zbyt bardzo apetytu po obiedzie idzie na leki
po lekach idzie do sali Kaza wchodzi i zaczyna rozmowę>

-Kaz-
Cześć Maks co tam?
-Maks-
a tak sobie jakoś...
-Kaz-
czemu?
-Maks-
ach życie...
-Kaz-
mów stary...

<Gadają 10 minut potem Maks przerywa Kazowi mówiąc>

-Maks-
nie dobrze mi coś... chyba zaraz upadnę...

<Maks chwieje się na nogach następnie pada na podłogę następnie pielęgniarka przychodzi 
sprawdza puls robi resuscytacje i Maks wstaje i idzie z pomocą Kaza i Pielęgniarki do dyżurki>

-Pielęgniarka-
panie Kazimierzu dobrze że pan mi pomógł powiem o tym lekarzowi.
-Kaz-
ok spoko my pacjenci musimy sobie pomagać...

<Kaz chce wyjść ale zatrzymuje go Maks>

-Maks-
ej Kaz ale nie mów o tym Annie...
-Kaz-
ok spoko.

<Kaz wychodzi pielęgniarka odzywa się do Maksa>

-Pielęgniarka-
Panie Maksymilianie co się stało?
-Maks-
nie wiem ale ostatnio jestem słaby coś mogę dzisiaj nie jeść kolacji? 
bo i tak nie mam apetytu a potrzebuje nieco odpocząć...
-Pielęgniarka-
cóż musi pan jeść ale cóż jak nie ma pan apetytu i siły no to myślę że mogę 
nagiąć nieco regulamin ale najpierw muszę to skonsultować z lekarzem
i potem panu powiem.
-Pielęgniarka-
a tymczasem podam panu witaminę C która pana nieco wzmocni i cóż potem
panu powiem a teraz proszę niech pan pójdzie odpocząć zaprowadzę pana
do łóżka.

<Pielęgniarka pomaga Maksowi dojść do łóżka potem on kładzie się i zasypia wstaje tak godzinę 
później i bierze się za skręcenie papierosów za jakiś czas przychodzi pielęgniarka która mówi
mu że może on nie jeść kolacji potem do jego sali po pewnym czasie wchodzi Anna>

-Anna-
Cześć Maks.
-Maks-
Cześć...
-Anna-
masz fajki?
-Maks-
mam całą paczkę nawet.
-Anna-
dasz dla mnie i koleżanki?
-Maks-
ok spoko ile chcesz?
-Anna-
cztery.
-Maks-
ok proszę

<Maks daje fajki Ani która idzie do Weroniki następnie idzie z nią do palarni gdzie 
odpala papierosa ale jest zbyt zmęczony by wtrącać się do dyskusji...>

-Anna- <mówi paląc>
cóż ja już mam wszystkiego dosyć...
-Weronika-
cóż każdy czasem tak ma.
-Anna- 
tak ale mi to ciężko ogarnąć.
-Weronika-
ten Maks to twój nowy?
-Anna- 
na razie nie ale coś do niego czuję.
-Weronika-
to czemu ty nie próbujesz do niego zagadać?
-Anna- 
boję się że mogę się sparzyć.
-Weronika-
kobieto ile ty masz lat? ja mam 25 lat i wiesz ile już razy się
sparzyłam?
-Anna- 
ja 20 lat mam...
-Weronika-
to jesteś młoda dupa hehehe xD
-Anna- 
chciałabym myśleć równie optymistycznie ale nie potrafię.

<gadają tak do 17 następnie Weronika podnosi nogawkę i gasi papierosa na dolnej partii nogi>

-Anna- 
ej co ty robisz?
-Weronika-
e tam to nic takiego...
-Anna- 
ej chcesz by ci się zakażenie wdało?
-Weronika-
nie wda nie wda bądź spokojna.
-Anna- 
ok... spoko.
-Anna- 
dobra ja lecę do sali bo jestem zmęczona nieco...
-Weronika-
ok na razie.
-Anna- 
na razie.

<Anna i Weronika wychodzą Maks jeszcze 10 minut pali następnie idzie do sali gdzie kładzie się
i przesypia kolacje potem budzi się bo do sali wchodzi Anna on przeciera oczy Anna się odzywa...>

-Anna-
Cześć Maks możemy pogadać czemu nie było ciebie na stołówce.
-Maks-
Cześć Anka cóż trochę chory jestem a mianowicie doła mam i nawet jeść mi się
nie chciało to powiedziałem pielęgniarce jak jest a ona że raz przymknie oko.
-Anna-
ej ale musisz jeść... co się Maks wgl dzieje?
-Maks-
ech miewam takie stany że nie mam ochoty na nic.

<rozpoczyna się dialog trwający godzinę>

-Maks-
cóż tak to wygląda schizy, p* sny, głód narkotykowy i wgl dno...
-Anna-
powiadom o tym lekarza proszę ciebie.
-Maks-
ok spoko.
-Maks-
masz ochotę zajarać?
-Anna-
ok spoko możemy zajarać

<Maks bierze kilka papierosów i kilka daje Annie i udają się do palarni w której jest Kaz>

-Maks-
Anna to Kaz
-Anna- <podaje rękę>
Cześć jestem Ania ale znajomi mówią na mnie Ania ewentualnie Anka
-Maks-
Kaz to Anna.
-Kaz- <podaje rękę>
Cześć jestem Kazimierz ale znajomi mówią na mnie Kaz.
-Kaz- 
ej Anka jak ty tu trafiłaś?
-Anna-
cóż opowiem tobie.
-Anna-
otóż...

<Anna opowiada skróconą historie swojego przyjazdu do szpitala gadają tak do 20>

-Kaz-
aha cóż współczuje tobie i utraty chłopaka i tego jakich masz rodziców cóż ja tutaj trafiłem ponieważ...

<Kaz opowiada tak do 20:54>

-Kaz-
no i cóż jestem już tutaj chyba około 4 tygodni.
-Anna-
cóż to też miałeś nie lekko.
-Anna-
a co robisz? bo ja studiuje medycynę a właściwie studiowałam bo pewnie mnie 
już wywalili bo jestem tu prawie miesiąc...
-Kaz-
ja robię rysunki...
-Anna-
aha.
-Kaz-
cóż mogę ci je jutro pokazać bo dzisiaj to...

<nagle salowa woła pacjentów na leki>

-Kaz-
nie dam już rady bo już na leki wołają a potem trzeba iść spać.
-Anna-
dobra ja lecę.
-Maks-
ja tak samo.
-Kaz-
no i ja również.

<nagle cała trójka wychodzi i kieruje się ku dyżurki Maks bierze leki i odchodzi następnie idzie
do sali po fajki by chwilę jeszcze zajarać tam nie ma nikogo i on pali potem po jakimś czasie
postanawia zrobić to co Weronika i gasi papierosa na nodze tak by nikt nie zauważył i wcale
nie czuje bólu następnie wychodzi z palarni i idzie do sali kładzie się i zasypia...>

koniec odcinka.
Odpowiedz
#4
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.7 - Czerwone Dywany i Spalone nadzieje - -Oczami Anny- 
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

"Szanse twoje toną nadzieje twoje przepadną
jeśli osiągniesz bagno oni pragną twoje upadku
więc walcz o siebie bratku rzuć na szaniec
kamienie zobaczysz że sens ma twoje istnienie

Szanse twoje toną nadzieje twoje przepadną
jeśli osiągniesz bagno oni pragną twoje upadku
więc walcz o siebie bratku zamiast siedzieć
na zadku to ratuj swe istnienie i goń marzenie!"


VanitaS - Szanse i Nadzieje.

- Wstęp do roli nowej postaci -

- zaznaczam wstęp nie zawiera prawdziwego przebiegu wydarzeń niektóre wydarzenia są podobne
z rzeczywistością ale większość jest moim marzeniem (szczególnie to z tym wydawcą i ksywami (przyt. ponieważ w 
tamtym okresie i ogólnie jako raper i producent używałem innej ksywy i ksywy "Mich95" fakt używam
na forach a "VanitaS" została wymyślona na potrzeby opowiadania a wydawcy z kolei to nigdy nie miałem i raczej nic nie zmierza w kierunku bym miał) a z kolei co do konkursów to było
też inaczej i data narodzin też jest niemal całkiem zmieniona zatem historia mojej postaci opisuje tylko marzenie moje które i tak w opowiadaniu ulega zniszczeniu -

kolejna postaci to Michał "Mich95/VanitaS" (14.02.1995) (czyli moja poniekąd postać) 
znany podziemny raper/producent który stracił nadzieje wybicia się przez zdradzieckiego
wydawce nieco wcześniej wygrał w 2 konkursach jeden konkurs to konkurs młodych talentów 
w którym on zajął najwyższe miejsce drugi to konkurs dla wokalistów organizowany na jednym 
z for wcześniej miał bardzo trudną przeszłość przed ostatnim pobytem trzykrotnie hospitalizowany 
dwa razy na oddziale dla dzieci i młodzieży i raz na oddziale dla dorosłych uczęszcza do psycholog 
chodzi do psychiatry z używek zażywa tabakę rok przed wydarzeniami z opowiadania zażywał kodeinę 
trafia do szpitala po tym jak powiesił się w pustostanie pewnego budynku nagle tam go znajdują rodzice poinformowani przez sąsiadów którzy próbują go powstrzymać ale koniec końcu on wchodzi na stołek 
zakłada pętle i zwisa ale tylko przez moment bo lina pęka tym samym on zostaje uratowany nagle 
przyjeżdża policja i pogotowie i jest on przewożony do szpitala psychiatrycznego jego stan jest stabilny.

25 grudnia 2015 roku 21-22 godzina

- ostatnie 2 dni Anna coraz bardziej zaprzyjaźniła się z ludźmi z oddziału w szczególności z Weroniką
a Maks powoli dochodził do siebie i przybył wtedy przed tym pacjentem inny pacjent /Przemysław/
po próbie samobójczej trafił do izolatki następnie 25 grudnia godzina 21-22 przyjeżdża nowy pacjent... -

---Szpital psychiatryczny ul.20 Lutego- Izba Przyjęć---

<nadjeżdża radiowóz i karetka>

---Dwaj sanitariusze najpierw wyciągają nosze z ambulansu potem podchodzą do drzwi 
z policjantami i mówią do radia---

-Sanitariusze-
Mamy tu pacjenta stan stabilny po próbie samobójczej nieprzytomnego.

<drzwi się otwierają a oni wchodzą z noszami i szybko zostają przyjęci>

-Lekarz Dyżurny-
Dobry wieczór widzę osoba po próbie samobójczej co on zrobił?
-Sanitariusze-
próbował się powiesić ale linka pękła ta przy gardle.
-Lekarz Dyżurny-
a zagraża sobie?
-Policjanci-
cóż z tego co wiem to pisał z pewną osobą na forum że jak ta próba się 
nie uda i trafi do szpitala to znów będzie próbować...
-Lekarz Dyżurny-
cóż izolatka zajęta w 3A a tylko tam może go dać...
-Lekarz Dyżurny-
dobrze damy go do obserwacyjnej mimo że tam inny pacjent bo wyjścia zbytnio
to raczej nie ma no i cóż zobaczymy jak on będzie się zachowywać jak będzie
spokojny to najwyżej zostanie z tym drugim a jak nie to tego drugiego damy
na korytarz.
-Lekarz Dyżurny-
Dobrze siostro proszę przyjść tutaj z łóżkiem z pasami <woła>

<Przyjeżdża Pielęgniarka z łóżkiem następnie Michał jest na nie przenoszony 
i zapinany w pasy>

-Lekarz Dyżurny-
dobrze panów z policji poproszę o raport zrobię kopię dla siebie a panowie z karetki
mogą pomóc pielęgniarce w transporcie pacjenta na oddział.

<Pielęgniarka i Sanitariusze jadą z łóżkiem na oddział następnie pielęgniarka otwiera drzwi
kluczem i wjeżdżają na oddział>

-Pielęgniarka oddziałowa-
dobry wieczór państwu nowy pacjent?
-Pielęgniarka z IP-
tak.
-Pielęgniarka oddziałowa-
cóż izolatka zajęta...
-Sanitariusze-
lekarz kazał dać go do sali obserwacyjnej i obserwować jego zachowanie jakby zagrażał
tamtemu to tamtemu znaleźć miejsce gdzieś na oddziale.
-Pielęgniarka oddziałowa-
cóż tam jest inny pacjent ale wyjścia nie mamy zbytnio.

<nagle wjeżdżają z łóżkiem do sali obserwacyjnej Maks śpi twardo nie budzi go nawet światło>

-Pielęgniarka oddziałowa-
pasy są dobrze zapięte?
-Sanitariusze-
raczej tak a zaciskać bardziej sensu nie ma.

<gaszą światło i wychodzą z sali>

--- 26 grudnia 2015 roku godzina 4 ---

<budzi się Maks zauważa nowego pacjenta idzie do pielęgniarki>

-Maks-
Dzień dobry.
-Pielęgniarka-
tak Maks?
-Maks-
czemu ten pacjent w pasach jest w mojej sali?
-Pielęgniarka-
bo nie ma miejsca ale on raczej tobie nie będzie zagrażać bardziej sobie
i dlatego go tam daliśmy...
-Maks-
ok będę spokojny <wraca do sali nagle budzi się Michał>
-Michał-
gdzie ja jestem?
-Maks-
w szpitalu.
-Michał-
jakim szpitalu?
-Maks-
psychiatrycznym a jakim...
-Michał-
czemu ja się ruszyć nie mogę?
-Maks-
bo masz pasy i bądź spokojny to ciebie wypuszczą...
-Michał-
ok spoko... jak się nazywasz? bo ja Michał.
-Maks-
ja Maks jestem.
-Maks-
idę spać dobranoc tobie rano pogadamy.

<obaj zasypiają>

- godzina 6:30 rano 26 grudnia -

<Anna się budzi>

-Anna-
ech czas wstawać...

<ścieli łóżko i idzie do łazienki która jest zamknięta>

-Anna-
znów to samo...

<idzie do pielęgniarki>

-Anna-
Dzień dobry łazienka jest zamknięta może mi pani otworzyć.
-Pielęgniarka-
cóż jest 6:40 ale dobrze...

<idą Pielęgniarka otwiera łazienkę potem Anna szybko się ogarnia>
<następnie pielęgniarka idzie do sali Maksa spytać się jak się zachowuje nowy pacjent>

-Pielęgniarka-
dzień dobry panie Maksymilianie.
-Maks-
dzień dobry <mówi ziewając>
-Pielęgniarka-
jak tam noc? pacjent nowy był spokojny?
-Maks-
raczej tak...
-Pielęgniarka-
cóż spytałam się dyżurującego psychiatry i cóż on powiedział że jeśli on do 7 będzie spokojny 
to mam go z pasów rozpiąć i podać mu relanium więc teraz to zrobię zgadzasz się? bo musi
być jeszcze twoja zgoda...
-Maks-
ok no zgadzam się....

<Pielęgniarka rozpina Michała z pasów i on budzi się>

-Pielęgniarka-
Dzień dobry widzę że pan panie Michale się obudził proszę ze mną do dyżurki najpierw krew 
pobiorę potem sprawdzę ciśnienie potem pobiorę od pana mocz a na koniec zastrzyk by 
był pan spokojny...
-Michał-
dobry okej spoko idę... <mówi wstając>

<najpierw z sali wychodzi Michał i idzie do pielęgniarki następnie po tym jak Maks pościelił łóżko idzie do łazienki>
<następnie Anna wraca z łazienki i idzie do swojej sali>

-Anna- <widząc koleżanki ścielące łóżka mówi>
dzień dobry wam kochane.
-Oktawia i Kasia-
dzień dobry tobie.
-Anna-
Okta idziemy zajarać?
-Oktawia-
ok spoko.

<idą do palarni w której jest Maks następnie Oktawia daje papierosa Annie>

-Anna- <odpalając papierosa mówi>
Cześć Maks co tam?
-Maks-
nowego pacjenta mam w sali nazywa się Michał.
-Anna- <zaciągając się dymem odpowiada>
aha spoko jest?
-Maks-
mi się wydaje że tak.
-Maks-
potem go zresztą zobaczysz bo teraz jest u piguły robi mu badania oraz relanium mu podaje 
facet wgl przybył w pasach i chyba próbował się zabić z tego co mi piguła sugerowała bo
mówiła że dla siebie on groźny tylko jest.
-Anna-
cóż pilnuj go.
-Maks-
a co ja? jego ojciec lub matka?
-Anna-
ech Maks nie gadaj tak...
-Maks-
no cóż w sumie to nie potrzebnie wybuchłem bo pewnie on też miał p*.

<słyszą nadchodzących lekarzy>

-Maks-
dobrze ja muszę już bo obchód i lekarze <mówi kończąc papierosa i robiąc zgachę na nodze.
-Anna-
ech Maks możesz nie robić tego?
-Maks-
sorry ale to silniejsze ode mnie...
-Maks-
nikomu nie powiesz mała?
-Anna-
nikomu...
-Oktawia-
cóż ja też nie powiem bo kablarą nie jestem.

<wszyscy wychodzą z palarni na obchód i wracają do siebie do sal Anna i Oktawia w porę
wracają nagle do sali Anny, Oktawii i Kasi wchodzą lekarze i lekarz Anny podchodzi do niej>

-Lekarz dyżurny-
Dzień dobry pani Anno dzisiaj jestem nieco wcześniej ale potem szybko będziesz musiała 
pani iść na śniadanie bo jest dzisiaj wcześniej ono co tam pani Anno? jak się pani czuję?
-Anna-
cóż tak sobie w sumie...
-Lekarz dyżurny-
pogorszyło się pani?
-Anna-
nie tylko martwię się bo pewnie po świętach przyjdą rodzice a ja jestem na to nie gotowa...
-Lekarz dyżurny-
cóż rozumiem to powiem pani rodzicom żeby na razie nie przychodzili.
-Anna-
zresztą nie tylko bo słyszałam wczoraj że znów mój były próbował się dostać do mnie...
-Lekarz dyżurny-
spokojnie policja go zabrała.
-Anna-
zresztą wszystko jest do niczego.
-Lekarz dyżurny-
cóż proszę tak nie mówić po świętach będzie mieć pani spotkanie z psychologiem
a tak to cóż raczej przed lutym panią nie wypuścimy choćby ze względu na pani
sytuacje rodzinną.
-Anna-
ok dziękuje.
-Lekarz dyżurny-
my robimy po prostu co do nas należy.
-Anna-
cóż dobrze.
-Lekarz dyżurny-
dobra ja muszę już lecieć bo inni pacjenci a zaraz śniadanie.

< lekarze wychodzą a po 20 minutach salowa woła na śniadania idą na śniadanie Anna 
je szybko śniadanie następnie idzie wziąć leki po lekach zaczepia Michała>

-Anna-
Cześć to ty ten nowy?
-Michał-
tak.
-Anna-
cóż wiem jesteś Michał a ja jestem Ania.
-Michał-
ok spoko.
-Anna-
jak chcesz możemy pogadać z palarni palisz?
-Michał-
nie ale w sumie to mogę spróbować pierwszy raz bo zwyczajnie to wciągam tabakę.
-Anna-
ej! ale ta tabaka to nie narkotyki?
-Michał-
nie... to tytoń w proszku z aromatami różnymi.
-Anna-
aha.
-Michał-
dobrze ja wziąłem leki już właściwie więc w sumie możemy iść...

<nagle podchodzi do nich Maks>

-Maks-
widzę że już się poznaliście? idziecie zapalić? cóż ja też w sumie idę więc 
pogadamy sobie nieco...
-Anna-
ok spoko możemy iść.
-Maks-
dobra wy tu poczekajcie ja pójdę po fajki dla ciebie Michał dam kilka najwyżej.

<Maks po chwili wraca z papierosami które daje Ani i Michałowi i idą do palarni>

-Maks- <mówi podając Michałowi i zapalając mu papierosa>
to Michał może powiesz nieco o sobie co?
-Michał- <mówi zaciągając się>
cóż ja tu trafiłem bo cóż jestem raperem i producentem muzycznym działającym w podziemi 
moja pierwsza ksywa to Mich95 a druga to VanitaS i cóż ostatnio wydawca w* mnie na 
płycie 2 lata pracowałem nad tym materiałem a ten typ cały zysk wziął dla siebie i zrobił tak 
że nie wiadomo o jakiego rapera chodzi a wcześniej cóż w tym roku zaliczyłem 2 konkursy 
jeden w maju w którym zająłem najwyższe miejsce i wszyscy mi gratulowali a drugi to nie 
dawno tak chyba w listopadzie no i cóż już na pierwszym konkursie zainteresował się mną 
wydawca pewien potem ten drugi konkurs i cóż myślałem jest szansa a tu nagle takie coś 
do tego jeszcze masa innych problemów no i nie wytrzymałem najpierw napisałem do
kolegi że idę się zabić i że jakby mnie uratowali to ja będę drugi raz próbować no i cóż
zrobiłem to wziąłem sznur i poszedłem się wieszać do pewnego pustostanu i tam pamiętam
tylko jak rodzice próbowali mnie powstrzymać a potem założyłem pętle i pamiętam tylko
jak zawisłem i urwał mi się film i potem tylko pamiętam jak ja się obudziłem tutaj w szpitalu.
-Maks-
ech p* sprawa.
-Anna-
cóż Michu współczuje.
-Michał-
a co było w moim życiu to nie chcecie nawet wiedzieć...
-Maks-
cóż opowiadaj mamy czas...

<Michał opowiada tak z 3 godziny>

-Michał-
i tak to wszystko wygląda cóż jak wy widzicie to wszystko jest p*...
-Maks-
no rzeczywiście.
-Anna-
cóż smutne to wszystko co mówiłeś.
-Michał-
dobra jestem nieco zmęczony sorki muszę iść...
-Anna-
to na razie.
-Maks-
ok spoko do zobaczenia w sali.

<Michał wychodzi>

-Anna-
myślisz że się ogarnie i że nie będzie próbować zrobić tego co zapowiadał 
w wiadomości do kolegi?
-Maks-
cóż nie wiem...
-Maks-
dobrze Anka ja muszę już lecieć bo sam jestem zmęczony a wiesz jak ostatnio było...
i lekarz radził odpoczywać mi.
-Anna-
ok spoko luzik ja też idę.

<Maks gasi papierosa Anna także i wszyscy wychodzą z palarni Anna zmierza do sali by tam 
pogadać z koleżankami>

-Anna-
co tam u was?
-Oktawia-
u mnie spoko.
-Kasia-
u mnie w sumie też.
-Oktawia-
jak ten nowy podoba ci się?
-Anna-
raczej chłopakiem moim nie zostanie bo Maks jest bardzo mocno w moim sercu 
ale Michał jest spoko.
-Oktawia-
a co gadał?
-Anna-
opowiadał o sobie i wgl...
-Oktawia-
a w której sali on?
-Kasia-
no właśnie! której?
-Anna-
obserwacyjnej... tam gdzie Maks.
-Anna-
czasem myślę że wy nie macie żadnych problemów...
-Kasia-
e tam nie marudź.
-Oktawia-
no właśnie nie marudź...
-Anna-
ja nie marudzę...
-Kasia i Oktawia-
dobra idziemy do Michała.

<wychodzą z sali idą do nowego pacjenta>

-Anna-
znów jestem sama...

<Anna kładzie się na łóżku i rozmyśla o wszystkim potem wracają koleżanki 
ale one są zbytnio zajęte rozmową między sobą potem nadchodzi pora obiadowa
i salowa woła pacjentów na obiad na który oni idą po posiłku i lekach Anna
idzie do Maksa po fajki następnie idzie do palarni w której nikogo nie ma>

-Anna- <mówi odpalając papieros>
ech i znów ja i ta moja samotnia...

<pali papierosa i nagle wchodzą Maks i Michał>

-Maks i Michał-
Cześć Aniu.
-Anna-
Cześć chłopaki.
-Anna-
jak tam obiad?
-Maks-
spoko...
-Michał-
mnie to jakoś ten obiad nie cieszy...
-Anna-
czemu?
-Michał-
bo ponoć będę tutaj minimum 2 miesiące...
-Anna-
e tam nie smutaj.
-Michał-
łatwo ci to mówić miałem mieć pierwszy koncert i wgl.
-Anna-
p* to.
-Maks-
no właśnie! p* to!
-Michał-
ech...
-Maks-
pogadaj z kimś z oddziału i wgl.
-Michał-
w sumie mogę a macie szlugi? bo chce zajarać.
-Maks- <podaje papierosa>
masz ziomek.
-Michał- <odpala papierosa i zaciągając się mówi>
ok dzięki.

<palą tak jeszcze z pół godziny następnie wracają do sal ale Anna idzie do sali Weroniki>

-Anna-
Cześć Wera co tam? widziałaś tego nowego?
-Weronika-
cóż widziałam i całkiem zajebisty w sumie jest on.
-Anna-
cóż jak chcesz możesz do niego iść.
-Weronika-
a w której on sali?
-Anna-
w obserwacyjnej.
-Weronika-
czyli tam gdzie Maks? w sumie... potem się przejdę.
-Anna-
ok spoko.
-Weronika-
cóż a jak tam dzień? kiedy wyjdziesz?
-Anna-
ponoć na pewno nie przed lutym...
-Weronika-
a ja w sumie sama nie wiem ale chyba w drugiej połowie stycznia.
-Weronika-
ej! wyglądasz na smutną... co jest?
-Anna-
rodzina chyba przyjdzie a ja nie chce... mój były próbował się ze mną spotkać...
no i jeszcze dodatkowo trochę martwię się tym nowym.
-Weronika-
cóż rodzina jak nie chcesz nie przyjdzie a były twój to wiem że został zabrany
a z Michałem potem pogadam by go wesprzeć nieco.
-Anna-
ok spoko.
-Weronika-
a czemu on ciebie tak zasmucił?
-Anna-
ponieważ ponoć przed próbą samobójczą pisał że w szpitalu znów to zrobi.
-Weronika-
e tam nie martw się wszystko będzie dobrze.
-Anna-
ok dobrze ja idę nieco odpocząć.

<Anna idzie do sali kładzie się na łóżku i leży ale nie może zasnąć i leży tak z 2 godziny potem
rozmawia z koleżankami aż w końcu nadchodzi pora kolacji na którą ona idzie następnie
po kolacji idzie do Maksa>

-Anna-
Cześć Maks pójdziemy zajarać?
-Maks-
ok spoko.
-Michał-
ok to ja też idę.

<idą na palarnie>

-Anna- <Odpala papierosa i zaciągając się dymem mówi>
co tam u was?
-Maks-
u mnie w sumie spoko.
-Michał-
ech mi to jest źle mam ochotę pociąć się bo w domu to robiłem...
-Michał-
patrzcie <wyciąga ręce>
-Anna-
ostro...
-Michał-
i jeszcze tu <pokazuje nogi>
-Maks-
ej a te pręgi?
-Michał-
od kabla bo się nim bije bo po tej śmierci kolegi to ja zupełnie się załamałem...
co prawda na początku roku tu byłem ale co z tego? taka prawda że nic to nie dało.
-Maks-
to dobrze że tu trafiłeś.
-Michał-
no nie wiem.

<rozmawiają tak do pory aż salowa woła na leki>

-Anna-
dobra muszę iść bo leki.
-Maks i Michał-
dobra to w sumie my też idziemy.

<wszyscy gaszą papierosy i idą na leki Anna dostaje leki i nagle 
zaczepia ją pielęgniarka i każę jej poczekać>

-Pielęgniarka-
Aniu poczekaj tutaj.
-Ania-
ok spoko.

<Ania czeka>

-Pielęgniarka-
dobra ja wezmę pampersa dla ciebie i ci go założę w toalecie bo nie chce żebyś łóżko obsikała 
bo wczoraj to się zdarzyło ci bo ci go nie założyła zresztą pamiętasz jak ciebie ochrzaniłam 
dlatego wczoraj ci go założyłam i teraz będziesz mieć go dłuższy czas zakładanego
-Anna-
ok rozumiem ale ja się wstydzę...
-Pielęgniarka-
e tam... dobra idziemy.

<Idą do toalety następnie Anna idzie do sali kładzie się i zasypia>

koniec odcinka.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.7 - Któż ty? - -Oczami Maksa-
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

26 grudnia 2015

- ostatnie 2 dni Maks powoli dochodził do siebie 24 grudnia do szpitala przybył nowy pacjent
/Przemysław/ trafił on do izolatki następnie 25 grudnia o godzinie 21-22 przybył nowy pacjent
przyszły kolega Maksa -

--- 26 grudnia 2015 roku godzina 4 ---

<budzi się Maks zauważa nowego pacjenta idzie do pielęgniarki>

-Maks-
Dzień dobry.
-Pielęgniarka-
tak Maks?
-Maks-
czemu ten pacjent w pasach jest w mojej sali?
-Pielęgniarka-
bo nie ma miejsca ale on raczej tobie nie będzie zagrażać bardziej sobie
i dlatego go tam daliśmy...
-Maks-
ok będę spokojny <wraca do sali nagle budzi się Michał>
-Michał-
gdzie ja jestem?
-Maks-
w szpitalu.
-Michał-
jakim szpitalu?
-Maks-
psychiatrycznym a jakim...
-Michał-
czemu ja się ruszyć nie mogę?
-Maks-
bo masz pasy i bądź spokojny to ciebie wypuszczą...
-Michał-
ok spoko... jak się nazywasz? bo ja Michał.
-Maks-
ja Maks jestem.
-Maks-
idę spać dobranoc tobie rano pogadamy.

<obaj zasypiają>

- godzina 6:57 -

<Maksa budzi pielęgniarka>

-Pielęgniarka-
dzień dobry panie Maksymilianie.
-Maks-
dzień dobry <mówi ziewając>
-Pielęgniarka-
jak tam noc? pacjent nowy był spokojny?
-Maks-
raczej tak...
-Pielęgniarka-
cóż spytałam się dyżurującego psychiatry i cóż on powiedział że jeśli on do 7 będzie spokojny 
to mam go z pasów rozpiąć i podać mu relanium więc teraz to zrobię zgadzasz się? bo musi
być jeszcze twoja zgoda...
-Maks-
ok no zgadzam się....

<Pielęgniarka rozpina Michała z pasów i on budzi się>

-Pielęgniarka-
Dzień dobry widzę że pan panie Michale się obudził proszę ze mną do dyżurki najpierw krew 
pobiorę potem sprawdzę ciśnienie potem pobiorę od pana mocz a na koniec zastrzyk by 
był pan spokojny...
-Michał-
dobry okej spoko idę... <mówi wstając>

<najpierw wychodzi Michał do pielęgniarki potem Maks jak pościelił łóżko wychodzi i idzie do łazienki
po łazience idzie on do sali po papierosy i udaje się do palarni następnie wchodzi Anna i Oktawia>

-Anna- <odpalając papierosa mówi>

Cześć Maks co tam?
-Maks-
nowego pacjenta mam w sali nazywa się Michał.
-Anna- <zaciągając się dymem odpowiada>
aha spoko jest?
-Maks-
mi się wydaje że tak.
-Maks-
potem go zresztą zobaczysz bo teraz jest u piguły robi mu badania oraz relanium mu podaje 
facet wgl przybył w pasach i chyba próbował się zabić z tego co mi piguła sugerowała bo
mówiła że dla siebie on groźny tylko jest.
-Anna-
cóż pilnuj go.
-Maks-
a co ja? jego ojciec lub matka?
-Anna-
ech Maks nie gadaj tak...
-Maks-
no cóż w sumie to nie potrzebnie wybuchłem bo pewnie on też miał p*.

<słyszą nadchodzących lekarzy>

-Maks-
dobrze ja muszę już bo obchód i lekarze <mówi kończąc papierosa i robiąc zgachę na nodze.
-Anna-
ech Maks możesz nie robić tego?
-Maks-
sorry ale to silniejsze ode mnie...
-Maks-
nikomu nie powiesz mała?
-Anna-
nikomu...
-Oktawia-
cóż ja też nie powiem bo kablarą nie jestem.

<wszyscy wychodzą z palarni na obchód i wracają do siebie do sal po chwili Maks jest u siebie w sali
w której jest już Michał następnie po 10 minutach przychodzi lekarz ten sam bo ten sam przypadł Maksowi
i Michałowi>

<lekarz podchodzi do Michała>

-Lekarz dyżurny-
najpierw pan Michał... tak?
-Michał-
tak.
-Lekarz dyżurny-
wczoraj w nocy trafił pan na oddział po próbie samobójczej cóż mieliśmy pana jeszcze w pasach
potrzymać ale cóż był pan spokojny to pana wypuściliśmy jak się pan czuje?
-Michał-
tak sobie... trochę po tym zastrzyku jestem osłabiony ale tak to mniej jestem nerwowy.
-Lekarz dyżurny-
aha cóż to dobrze.
-Lekarz dyżurny-
cóż na razie nie mam pana danych od lekarza u którego się pan leczy oraz od psychologa 
do którego pan chodzi ale wszystkich powiadomiliśmy.
-Michał-
aha ok.
-Michał-
ile ja tutaj będę?
-Lekarz dyżurny-
cóż minimum 2 miesiące...
-Michał-
ech...
-Lekarz dyżurny-
cóż to raczej norma w przypadku próby samobójczej i zapowiedzi kolejne w sieci i cóż odwiedziny
ma pan normalnie spacery to dopiero po 2-3 tygodniach pobytu tutaj oddział nie jest duży więc sam
pan go ogarnie.
-Michał-
trochę lipa że aż tyle bo miałem pewne plany zawodowe.
-Lekarz dyżurny-
wszelkie plany musi pan odłożyć na bok bo zdrowie pana ważniejsze.
-Michał-
ok rozumiem.
-Lekarz dyżurny-
dobra to by było na tyle ja będę pana lekarzem jeszcze tak do 1-szego potem wróci z urlopu pan Zet
no i on przejmie leczenie teraz przejdę do pana panie Maks.
-Maks-
tak?
-Lekarz dyżurny-
ostatnio pan był jakiś osłabiony cóż mam nadzieje że teraz jest lepiej...
-Maks-
no wczoraj się poprawiło.
-Lekarz dyżurny-
cóż to dobrze.
-Lekarz dyżurny-
cóż jakby pan chciał mogę powiedzieć pielęgniarce by powiadomiła kogo pan chce 
o możliwości odwiedzin.
-Maks-
ok.
-Lekarz dyżurny-
oto kartka i długopis <podaje mu kartkę i długopis>

<Maks zapisuje 2 numery>

-Maks-
oto one.
-Lekarz dyżurny-
ok.
-Lekarz dyżurny-
potem je przekażę.
-Maks-
dziękuje.
-Lekarz dyżurny-
no i tak jak mówiłem panu Michałowi po 1-wszym wróci pan Zet on przejmie nad panem 
także leczenie a tym czasem ja idę więc do widzenia.

<lekarze wychodzą a po 20 minutach salowa woła na śniadania idą na śniadanie Maks
zjada szybko śniadanie następnie idzie wziąć leki po lekach zauważa jak Anna zaczepia
Michała i podchodzi do nich>

-Maks-
widzę że już się poznaliście? idziecie zapalić? cóż ja też w sumie idę więc 
pogadamy sobie nieco...
-Anna-
ok spoko możemy iść.
-Maks-
dobra wy tu poczekajcie ja pójdę po fajki dla ciebie Michał dam kilka najwyżej.

<Maks po chwili wraca z papierosami które daje Ani i Michałowi i idą do palarni>

-Maks- <mówi podając Michałowi i zapalając mu papierosa>
to Michał może powiesz nieco o sobie co?
-Michał- <mówi zaciągając się>
cóż ja tu trafiłem bo cóż jestem raperem i producentem muzycznym działającym w podziemi 
moja pierwsza ksywa to Mich95 a druga to VanitaS i cóż ostatnio wydawca w* mnie na 
płycie 2 lata pracowałem nad tym materiałem a ten typ cały zysk wziął dla siebie i zrobił tak 
że nie wiadomo o jakiego rapera chodzi a wcześniej cóż w tym roku zaliczyłem 2 konkursy 
jeden w maju w którym zająłem najwyższe miejsce i wszyscy mi gratulowali a drugi to nie 
dawno tak chyba w listopadzie no i cóż już na pierwszym konkursie zainteresował się mną 
wydawca pewien potem ten drugi konkurs i cóż myślałem jest szansa a tu nagle takie coś 
do tego jeszcze masa innych problemów no i nie wytrzymałem najpierw napisałem do
kolegi że idę się zabić i że jakby mnie uratowali to ja będę drugi raz próbować no i cóż
zrobiłem to wziąłem sznur i poszedłem się wieszać do pewnego pustostanu i tam pamiętam
tylko jak rodzice próbowali mnie powstrzymać a potem założyłem pętle i pamiętam tylko
jak zawisłem i urwał mi się film i potem tylko pamiętam jak ja się obudziłem tutaj w szpitalu.
-Maks-
ech p* sprawa.
-Anna-
cóż Michu współczuje.
-Michał-
a co było w moim życiu to nie chcecie nawet wiedzieć...
-Maks-
cóż opowiadaj mamy czas...

<Michał opowiada tak z 3 godziny>

-Michał-
i tak to wszystko wygląda cóż jak wy widzicie to wszystko jest p*...
-Maks-
no rzeczywiście.
-Anna-
cóż smutne to wszystko co mówiłeś.
-Michał-
dobra jestem nieco zmęczony sorki muszę iść...
-Anna-
to na razie.
-Maks-
ok spoko do zobaczenia w sali.

<Michał wychodzi>

-Anna-
myślisz że się ogarnie i że nie będzie próbować zrobić tego co zapowiadał 
w wiadomości do kolegi?
-Maks-
cóż nie wiem...
-Maks-
dobrze Anka ja muszę już lecieć bo sam jestem zmęczony a wiesz jak ostatnio było...
i lekarz radził odpoczywać mi.
-Anna-
ok spoko luzik ja też idę.

<Maks gasi papierosa Anna także i wszyscy wychodzą z palarni Anna zmierza do sali by tam 
pogadać z koleżankami a Maks idzie do sali gdzie jest już Michał leżący na łóżku
a Maks bierze się za kręcenie papierosów nagle do sali wchodzą Kasia i Oktawia>

-Maks-
Cześć.
-Kasia i Oktawia-
Cześć my do Michała.
-Maks-
cóż spoko ja i tak jestem zajęty.
-Kasia i Oktawia- <Do Michała>
Cześć to ty ten nowy? Michał znaczy się?
-Michał-
tak.
-Kasia i Oktawia- 
pogadamy?
-Michał-
ok spoko.

<rozpoczyna się dyskusja trwająca 30 minut po czym kończą i wychodzą>

-Maks-
widzę że wpadłeś im w oko...
-Michał-
e tam.
-Maks-
ej Michał a ile ty masz właściwie lat?
-Michał-
jestem z 1995 roku.
-Maks-
aha spoko to w sumie jak ja.

<po chwili woła ich salowa na obiad>

-Maks-
dobra potem pogadamy bo teraz obiad.
-Michał-
ok.

<Maks i Michał idą na obiad potem biorą leki następnie wracają do sali>

-Maks-
ej Michu pójdziemy może do palarni co? bo tam pewnie Anka jest to sobie z nią trochę pogadamy...
-Michał-
ok spoko.

<idą do palarni i wchodzą do niej a tam Anna>

-Maks i Michał-
Cześć Aniu.
-Anna-
Cześć chłopaki.
-Anna-
jak tam obiad?
-Maks-
spoko...
-Michał-
mnie to jakoś ten obiad nie cieszy...
-Anna-
czemu?
-Michał-
bo ponoć będę tutaj minimum 2 miesiące...
-Anna-
e tam nie smutaj.
-Michał-
łatwo ci to mówić miałem mieć pierwszy koncert i wgl.
-Anna-
p* to.
-Maks-
no właśnie! p* to!
-Michał-
ech...
-Maks-
pogadaj z kimś z oddziału i wgl.
-Michał-
w sumie mogę a macie szlugi? bo chce zajarać.
-Maks- <podaje papierosa>
masz ziomek.
-Michał- <odpala papierosa i zaciągając się mówi>
ok dzięki.

<palą tak jeszcze z pół godziny następnie wracają do sal ale Anna idzie do sali Weroniki a 
Maks z Michałem idą do sali>

-Michał-
ech...
-Maks-
co tak wzdychasz?
-Michał-
a bo nie mam siły na nic...
-Michał-
najchętniej to bym się wgl pociął...
-Maks-
nawet nie próbuj! zresztą ja ci na to nie p.o.z.w.o.l.e bo pilnuje ciebie rozumiesz?
-Michał-
ok spoko.

<Nagle wchodzi do sali Weronika>

-Weronika-
Cześć Chłopaki...
-Michał i Maks-
Cześć.
-Weronika- <podchodzi do Michała>
Cześć ja do ciebie jesteś Michał tak?
-Michał-
No tak Cześć...
-Weronika-
słyszałam że trafiłeś tu po próbie samobójczej i że na necie pisałeś że drugi raz spróbujesz...
-Michał-
nie wiem może spróbuje... a może nie... zresztą nie mam siły. <zalewa się łzami>
-Weronika-
e tam dasz radę zrozum my chcemy dobrze po 1-wszym wróci psycholog to cóż może tak
kilka dni po wizycie normalnego lekarza będziesz mieć spotkania z psychologiem.
-Michał-
cóż może... nie wiem.
-Weronika-
uwierz masz siłę.
-Michał-
nie mam...
-Weronika-
masz uwierz... ej Michał a czym ty się właściwie zajmujesz?
-Michał-
jestem raperem, producentem muzycznym a nawet piszę wiersze.
-Weronika-
taki trochę człowiek renesansu tylko że w 21 wieku? <mówi z uśmiechem na ustach>
-Weronika-
ja cóż jestem trochę starsza bo ty z tego co wiem masz 20 lat no jestem na studiach pedagogicznych.
-Michał-
ja wiem czy jestem... zresztą taki ktoś jak ja nie ma szans...
-Weronika-
dlaczego?
-Michał-
jakiś czas temu oszukał mnie mój wydawca wcześniej fakt zdałem liceum ale bez matury której
też pewnie nie zdam zresztą wszystko bez znaczenia.
-Weronika-
przesadzasz...
-Weronika-
uwierz mi dasz radę to ogarnąć zawsze po burzy wychodzi słońce.
-Michał-
nie wiem czasem mam wrażenie jakbym był spisany na straty tak odgórnie.
-Weronika-
e tam to głupoty zresztą to grzech tak gadać wiesz? wgl jesteś katolikiem?
-Michał-
tak wiem... tak jestem katolikiem jakiś czas temu się nawróciłem ale ostatnio mam kryzys.
-Weronika-
cóż być może wiara by ci pomogła ej a poza tym mówisz że jesteś raperem tak? 
to mogę dać ci zeszyt jeden bo akurat mam i długopis chcesz?
-Michał-
ok spoko.

<idzie po zeszyt i długopis i wraca po 2 minutach>

-Weronika-
oto on. <daje go Michałowi>
-Michał-
dzięki.
-Weronika-
spoko nie masz za co dziękować potem możesz mi pokazać co napisałeś 
dobra ja idę no to do zobaczenia jutro bo za nie długo kolacja,
-Michał-
ok to do zobaczenia.

<Michał bierze zeszyt i piszę tekst>

"Każdy jest kruchy niczym płatek śniegu"

"Każdy jest kruchym niczym płatek śniegu
Świat jest głuchy na cierpienie biegu
Niektórych wydarzeń nie idzie ktoś
Umiera w każdej sekundzie takie życie...
Dlatego o zmarłych proszę pamiętajcie....

Każdy jest kruchym niczym płatek śniegu
Świat jest głuchy na cierpienie biegu
Niektórych wydarzeń nie idzie ktoś
Odczuwa teraz cierpienie takie życie....
Dlatego cierpiącym litość okażcie..."


<po chwili salowa woła pacjentów na kolacje po kolacji Maks i Michał wracają do sali potem 
przychodzi Anna do ich sali>

-Anna-
Cześć Maks pójdziemy zajarać?
-Maks-
ok spoko.
-Michał-
ok to ja też idę.

<idą na palarnie>

-Anna- <Odpala papierosa i zaciągając się dymem mówi>
co tam u was?
-Maks-
u mnie w sumie spoko.
-Michał-
ech mi to jest źle mam ochotę pociąć się bo w domu to robiłem...
-Michał-
patrzcie <wyciąga ręce>
-Anna-
ostro...
-Michał-
i jeszcze tu <pokazuje nogi>
-Maks-
ej a te pręgi?
-Michał-
od kabla bo się nim bije bo po tej śmierci kolegi to ja zupełnie się załamałem...
co prawda na początku roku tu byłem ale co z tego? taka prawda że nic to nie dało.
-Maks-
to dobrze że tu trafiłeś.
-Michał-
no nie wiem.

<rozmawiają tak do pory aż salowa woła na leki>

-Anna-
dobra muszę iść bo leki.
-Maks i Michał-
dobra to w sumie my też idziemy.

<wszyscy gaszą papierosy i idą na leki następnie Maks i Michał udają się do sali Maks przed snem
piszę jeszcze wiersz...>

"I Otoż Upadłem"
"i otoż upadłem i z tobą się zjednałem czy można nazwać 
to upadkiem? nie wiem ale jestem zwykłym wrakiem 
niestety piszę dzieła jednak gdzie się podziała moja siła? 
gdzie ona powędrowała? stałem się słabym człowiekiem
nie jestem już mistrzem jestem wygnańcem z raju niestety
no i niestety przegrałem znów upadłem chciałem być
ideałem a się spaliłem na panewce te życie mnie już
bardziej nie zadepcze nadziei nie ma chcesz to się śmiej
jaki ja nieporadny lecz wiedz że istnienie ludzkie jest kruche 
a głuche jest nie raz milion uszu gdy ktoś woła o pomoc 
Jezu oto kolejny mej pracy owoc docenisz bo tyś sumienny..."


<Michał zamyka zeszyt odkłada go z długopisem gasi światło i zasypia w czasie gdy Maks już śpi>

koniec odcinka.
Odpowiedz
#5
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.8 - Ok mogą przyjść... - - Oczami Anny-
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


27 grudnia 2015 roku godzina 7:00

<Anna się budzi>

-Anna-
ech... znów trzeba... wstawać....

<ścieli łóżko następnie idzie do łazienki w której się myję następnie wraca do sali gdzie jej 
koleżanki ścielą łóżka>

-Anna-
Cześć wam jak się spało?
-Kasia i Oktawia-
cóż spoko.
-Oktawia-
potem jak ogarnę to wszystko to pójdziemy zajarać ok?
-Anna-
ok... jakby co będę czekać w palarni bo mam jeszcze kilka papierosów to pójdę zajarać.

<idzie do palarni gdzie czeka na Oktawię ona po 10 minutach przychodzi>

-Oktawia-
ok już jestem.
-Anna-
spoko.
-Oktawia-
co tam?
-Anna-
a tak średnio myślę cały czas o tym nowy ale i też chyba zakochałam się
w Maksie no i nie wiem co gorsze tak szczerze mówiąc.
-Oktawia-
czemu gorsze?
-Anna-
bo boję się że się sparzę a co do Michała to martwię się tym co ten chłopak mówił
bo nie chce by on się zabił...
-Oktawia-
więc poligamia? <mówi ze śmiechem na ustach>
-Anna-
nie... w Maksie się zakochałam a Michała polubiłam.
-Oktawia-
aha spoko

<nagle wchodzi Maks z Michałem>

-Michał i Maks-
Cześć dziewczyny o kim gadacie?
-Oktawia-
cóż Ania gadała o was.
-Anna-
no tak.
-Maks-
on spoko.
-Maks-
chcecie zapalić bo mam papierosy ale cóż tytoń powoli mi się kończy.
-Anna-
cóż możesz mi dać w razie czego to cóż jakoś tytoń wykombinuje.

<Michał też prosi o papierosa i Maks daje też jemu.>

-Maks-
a jak?
-Anna-
jakoś wykombinuje.

<nagle słuchać stukot butów lekarzy>

-Anna-
dobra czas iść bo obchód.

<wszyscy wychodzą z palarni i idą do sal>

<Anna i Oktawia są w sali następnie do ich sali wchodzą lekarze i 
lekarz podchodzi do Anny>

-Lekarz dyżurny-
dzień dobry pani Anno jak tam samopoczucie?
-Anna-
ech średnio bo dzisiaj miałam koszmary senne.
-Lekarz dyżurny-
cóż one się zdarzać mogą jeszcze...
-Lekarz dyżurny-
rodzina pani naciska bo chce przyjść bardzo.
-Anna-
ok w sumie to mogą jakoś to wytrzymam mimo że jestem ostatnio 
zdołowana bo przeżywam to czy przyjdą...
-Lekarz dyżurny-
ok to jak tylko będę w gabinecie to wykonam telefon do nich.
-Anna-
ok...
-Lekarz dyżurny-
a tak ogólnie nie ma pani jakiś większych problemów?
-Anna-
mam ale nie chce o nich dyskutować z nikim...
-Lekarz dyżurny-
ok dobrze.
-Lekarz dyżurny-
dobra muszę już iść bo inne sale czekają i cóż do widzenia pani.

<lekarze wychodzą następnie Anna szuka papierosów ale ich nie zauważa>

-Anna-
a teraz nie mam co palić...
-Oktawia-
cóż ja mam paczkę Viceroyów.
-Anna-
to idziemy zajarać?
-Oktawia-
ok spoko...

<idą do palarni>

-Oktawia-
ej Anka o jakie problemy ci chodziło w rozmowie z lekarzem?
-Anna-
cóż sama mam ochotę się zabić bo nie widzę dla siebie szans wrócę i co? studia to chyba zawaliłam...
a poza tym jeszcze Andrzej i ta p* sytuacja z rodziną nic tylko się pochlastać....
-Oktawia-
e tam.
-Anna-
żadne - e tam - to bardzo poważne problemy.

<nagle wchodzi Maks z Michałem>

-Maks-
ej Oktawia czemu Anka płaczę?
-Oktawia-
mówi że ma rozwalone życie...
-Maks-
e tam Anka uwierz mi dasz radę....
-Anna-
nie nie dam.
-Maks-
będziesz trochę tutaj unormują ci stan twój i dadzą ci leki.
-Anna-
no nie wiem...
-Maks-
uwierz dasz radę nie ma rzeczy nie możliwych.
-Anna-
i mówi to były narkoman <heh>
-Maks-
e tam cóż jestem też ateistą ale myślę by się nawrócić.
-Anna-
cóż spoko mogę ci w tym pomóc.
-Oktawia-
chyba dzisiaj albo na dniach będzie tutaj ksiądz...
-Michał-
ej a myślicie że to z tą liną to przypadek?
-Anna-
możliwe że nie.
-Michał-
cóż ja też może z nim pogadam ale nie wiem nie mam ochoty na nic...
-Anna-
cóż mogę z wami chłopaki razem pójść bo sama jestem katoliczką.
-Michał-
ja za to nie dawno chciałem się nawrócić ale samobójstwo to przerwało.

<salowa woła na śniadanie>

-Anna-
dobra czas iść.

<wszyscy idą na śniadanie Ania zjada bierze leki potem idzie do sali gdzie 10 minut leży ale po chwili woła ją salowa bo rodzice jej przyszli>

-Mama Ani-
Aniu córeczko nawet nie wiesz jak się ciesze że ciebie widzę... jak tam?
-Anna-
ech tak sobie.
-Mama Ani-
Tata też zwolnił się z pracy.
-Tata Ani-
no zwolniłem się.
-Anna-
mamo a co to za siatki?
-Mama Ani-
cóż raz zadzwoniliśmy i chyba twoja koleżanka odebrała mówiąc że śpisz i się jej spytaliśmy
co by radziła byśmy ci kupili.
-Mama Ani-
masz zobacz.

<Ania wyjmuje z jednej siatki paczkę tytoniu, kawę, herbatę i słodycze 
a z drugiej różnego rodzaju ciuchy>

-Anna-
cóż dzięki mamo...

<nagle przechodzi niespodziewanie Maks>

-Anna-
o... oto Maks mój kolega.
-Maks-
państwo to twoi rodzice Aniu?
-Rodzice Ani-
tak.
-Maks-
przystojną masz Mamę.
-Mama Ani-
dzięki młody człowieku.
-Anna-
cóż jesteśmy tu razem on mnie bardzo wspiera.
-Mama Ani-
to dobrze dziękuje tobie Maks że jej pomagasz.
-Maks-
e tam.
-Mama Ani-
żadne - e tam - tylko dziękuje mam nadzieje że coś więcej pomiędzy wami jest.
-Anna-
Mamo!
-Mama Ani-
a tam córko nie wstydź się uczuć.
-Maks-
<heh>
-Maks-
dobra ja muszę już iść do sali więc do widzenia.
-Rodzice Ani-
do widzenia.
<nagle salowa woła Michała do którego przychodzą jego rodzice i zjawia się Michał>
-Anna-
a to Michał do niego też rodzice przyszli on przyjechał wczoraj po próbie samobójczej.
-Mama Ani-
cóż los go widocznie nie oszczędzał.

<w tle rodzice Michała z nim rozmawiają>

-Anna-
no jak widać.
-Mama Ani-
cóż no pozdrów go ode mnie a i mam coś jeszcze dla ciebie...

<wyjmuje jej mp3 ze słuchawkami oraz telefon i ładowarkę nagle podchodzi pielęgniarka>

-Pielęgniarka-
Aniu ale te słuchawki to będziesz musiała do depozytu dawać na noc podobnie 
z ładowarką bo taki regulamin mamy.
-Anna-
ok spoko.

<nagle pielęgniarka odchodzi>

-Anna-
to pani pielęgniarka nie jest ona zła po prostu tutaj mamy pewien regulamin.
-Mama Ani-
aha.
-Mama Ani-
cóż szkoda tylko że 3 miesiące tu będziesz i że przez tą Natalie i tamtego typa 
co ciebie pobił tyle wycierpiałaś...
-Mama Ani-
cóż córeczko musimy już iść to pa i pozdrów wszystkich!
-Tata Ani-
pa córeczko.
-Anna-
ok to papatki.

<rodzice odchodzą Anna idzie do Michała>

-Michał-
o Cześć Aniu to moja mama i mój tata.
-Anna-
Cześć wam.
-Michał-
Ania tu trafiła przez swojego chłopaka.
-Mama Michała-
pewnie jakiś drań...
-Anna-
no tak o Andrzeju to nawet wolę nie mówić bo nienawidzę go.
-Mama Michała-
aha cóż to rzeczywiście.
-Mama Michała-
cóż Aniu jakbyś mogła to proszę wesprzyj mojego synka.
-Anna-
cóż my go tutaj wszyscy wspieramy.
-Mama Michała-
to dobrze.

<przychodzi Maks>

-Michał-
a to mój kolega z sali Maks

<Michał w tle wysypuje tabakę i wciąga lufką>

-Maks-
Cześć Michał to twoi rodzice? ej co ty?
-Michał-
no to moi rodzice... ja tabakę wciągam to nie narkotyk.
-Mama Michała-
dzięki że jesteś przy nim mam nadzieje że go pilnujesz.
-Maks-
owszem pilnuje.
-Mama Michała-
to dobrze.
-Mama Michała-
dobra my musimy już iść.
-Michał-
Mamo Tato trzymajcie się.
-Rodzice Michała- 
ty też się trzymaj synku

<Michał, Ania i Maks idą Michał z Maksem do swojej sali a Ania do swojej a rodzice Michała 
idą do wyjścia Ania gdy jest już u siebie to się rozpakuje>

-Oktawia-
rodzice u ciebie byli?
-Anna-
tak rodzice i przynieśli mi mnóstwo rzeczy.
-Oktawia-
cóż ja im mówiłam bym przynieśli bo raz dzwonili jak ty byłaś... no w kiepskim stanie...
no pamiętasz na początku z nami jak byłaś w sali?
-Anna-
pamiętam ale oni dopiero teraz mi o tym powiedzieli...
-Oktawia-
bo prosiłam ich by nic nie gadali póki nie przyniosą rzeczy <heh>
-Anna-
a i mam jeszcze maszynkę i gilzy!
-Oktawia-
to dobrze a co w domu też skręcasz?
-Anna-
no także bo wiadomo że normalnie nie było by mnie stać...
-Anna-
dobra zrobię kilka.

<zwija papierosy potem woła salowa pacjentów na obiad ona bierze telefon i mp3 
by mieć je przy sobie po obiedzie i lekach idzie po papierosy i zapalić do palarni 
w której nie ma nikogo>

<Anna odpala papierosy 10 minut później do palarni wchodzi Oktawia i Michał>

-Anna-
Cześć wam.
-Michał-
Cześć co tam?
-Anna-
a jak widzisz... mam tytoń i sobie jaram ale jak chcesz się podzielę bo mam z 2 paczki po 100 gram.
-Michał-
no to sporo.
-Michał-
cóż zajaramy...

<palą i dyskutują tak z 20 minut następnie Anna wychodzi idzie do swojej sali następnie do sali Maksa
a on leży na łóżku>

-Anna-
Cześć Maks...
-Maks-
Cześć drzemałem sobie trochę.
-Anna-
mam dla ciebie trochę tytoniu.
-Maks-
ile masz?
-Anna-
dwie paczki po 100 gram.
-Anna-
dam ci jedną paczkę tylko pilnuj...

<daje mu paczkę>

-Maks-
ok spoko.
-Maks-
dzięki to mi starczy na długo...
-Maks-
a masz gilzy?
-Anna-
cóż mam 2 kartony po 200 gilz
-Maks-
masz bogatych rodziców widzę...
-Anna-
e tam.
-Anna-
ej dzisiaj ma być wizyta księdza więc może pójdziemy?
-Maks-
cóż spoko możemy

<Anna mija się z Michałem któremu mówi o księdzu potem razem idą do księdza z którym Ania
rozmawia o historiach swoich Maksa i Michała i rozpoczyna się ich modlitwa ale Maksowi 
i Michałowi karzę poczekać bo chce z nim podyskutować... potem jak ksiądz rozpoczyna dyskusje 
z Maksem to Anna idzie do siebie do sali tam wkłada na uszy słuchawki i odpala muzykę z mp3 i zwija 
papieros potem przychodzą Oktawia i Kasia i one rozmawiają między sobą potem po pewnym czasie 
Kasia zdejmuje słuchawki Ani>

-Kasia-
ej na kolacje wołają...
-Anna-
ok spoko idę.

<Anna idzie na kolacje którą zjada następnie idzie do sali po papierosy następnie idzie do palarni gdzie zastaje Michała wciągającego brązowy proszek który wcześniej już widziała>

-Anna-
ej co to?
-Michał-
to tabaka...
-Anna-
ej ale po tym nic ci się nie stanie?
-Michał-
to tytoń....
-Anna-
możesz dać trochę? spróbuje....

<Michał sypie na zeszyt Anna wciąga>

-Anna-
w sumie całkiem spoko i co to działa jak papierosy?
-Michał-
tak.
-Anna-
ej a chcesz zapalić?
-Michał-
no mogę.

<Michał chowa tabakę i lufkę do kieszeni nowych spodni dresowych które dostał od rodziców
zeszyt kładzie na drugim krześle i pali następnie do palarni wchodzi Weronika>

-Michał i Ania-
Cześć Weronika.
-Weronika-
Cześć.
-Weronika-
ej Michał i jak tam pisanie? pokażesz?
-Michał-
ok spoko zobacz mam refren do jednego utworu i wiersz napisany i dzięki za zeszyt niezły jest
bo duży.
-Weronika-
nie masz za co dziękować to drobiazg pokarz te dzieła lepiej.

<Michał pokazuje Weronice>

-Weronika-
cóż całkiem spoko.
-Anna-
a mi możesz?

<Michał pokazuje Ani>

-Anna-
cóż spoko nie znam się zbytnio ale spoko.

<dyskutują tak jeszcze pewien czas następnie pielęgniarka woła na leki>

-Anna-
dobra ja idę bo już leki to do jutra...
-Weronika i Michał-
cóż my też idziemy.

<wszyscy gaszą papierosy i idą na leki Anna dostaje leki i nagle 
zaczepia ją pielęgniarka i każę jej poczekać>

-Pielęgniarka-
Aniu poczekaj tutaj.
-Ania-
ok spoko.

<Ania czeka potem gdy wszyscy już odchodzą pielęgniarka odzywa się>

-Pielęgniarka-
dobra Aniu jak zwykle pampers bo wolę nie ryzykować.
-Ania-
ech no dobrze...
-Ania-
a i muszę pani coś dać...
-Pielęgniarka-
co?
-Ania-
ładowarkę i słuchawki do przechowania.
-Pielęgniarka-
ok to daj i masz podpisz tutaj i tu i idziemy.

<Anna podpisuje następnie idzie z pielęgniarką to toalety potem idzie do sali 
i kładzie się na łóżku następnie zasypia>

koniec odcinka.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.8 - - Pierwsze kroki ku nawróceniu - Oczami Maksa -
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

27 grudnia 2015 roku godzina 7:00

<Maks się budzi>

-Maks-
znów... trza wstać.

<ścieli łóżko następnie idzie do łazienki w której się myję następnie wraca do sali 
w której Michał kończy ścielić łóżko>

-Maks-
co tam Michu?
-Michał-
a tak se.... średnio dość...
-Maks-
czemu?
-Michał-
bo żałuje że zostałem uratowany.
-Maks-
e tam... musisz żyć jakoś....
-Michał-
ech...
-Michał-
dobra sorry idę ogarnąć się.

<Michał idzie do łazienki i wraca po 5 minutach i zastaje Maksa kręcącego papierosy>

-Maks-
szybko się ogarnąłeś.
-Michał-
cóż taki już jestem że jestem szybki.
-Maks-
dobra chcesz jarać?
-Michał-
no jasne...
-Maks-
to idziemy zapalić.

<Michał i Maks idą do palarni gdzie zastają Oktawię i Anne>

-Michał i Maks-
Cześć dziewczyny o kim gadacie?
-Oktawia-
cóż Ania gadała o was.
-Anna-
no tak.
-Maks-
on spoko.
-Maks-
chcecie zapalić bo mam papierosy ale cóż tytoń powoli mi się kończy.
-Anna-
cóż możesz mi dać w razie czego to cóż jakoś tytoń wykombinuje.

<Michał też prosi o papierosa i Maks daje też jemu.>

-Maks-
a jak?
-Anna-
jakoś wykombinuje.

<nagle słuchać stukot butów lekarzy>

-Anna-
dobra czas iść bo obchód.

<wszyscy wychodzą z palarni i idą do sal>

<Michał i Maks docierają do sali po 15-20 minutach przychodzi lekarz>

-Lekarz Dyżurny-
Dzień dobry państwu dobrze najpierw zacznę od pana Michała.
-Lekarz Dyżurny-
Dzień dobry panie Michale jak się pan czuje?
-Michał-
cóż tak sobie może dobrze może źle w sumie sam nie wiem...
-Lekarz Dyżurny-
miał pan wczoraj myśli samobójcze?
-Michał-
no niestety.
-Lekarz Dyżurny-
cóż tutaj dopasujemy panu leki.
-Lekarz Dyżurny-
i cóż zapomniałem panu to powiedzieć na poprzednim obchodzie ale po 1-wszym będzie 
mieć pan możliwość wizyty u psychologa poza tym pana rodzice dzwonili i mówili że przyjadą
do pana w odwiedziny.
-Michał-
ok spoko.
-Lekarz Dyżurny-
a i po 1-wszym będzie też terapeuta więc będą też terapie zajęciowe oraz będzie mógł pan
poprosić o książkę jakąś.
-Michał-
to dobrze bo lubię czytać i terapiami też w sumie jestem zainteresowany.
-Lekarz Dyżurny-
ok dobrze to teraz przejdę do pana Maksymiliana.
-Maks-
Dzień Dobry
-Lekarz Dyżurny-
Dzień Dobry jak się pan czuje?
-Maks-
tak dosyć średnio powoli się ogarniam ale dalej jest tak dosyć średnio...
-Lekarz Dyżurny-
ok cóż to dopiero początek pana leczenia a poza tym to pani pielęgniarka dzwoniła 
do osób z tych 2 numerów a jako że nie miała czasu panu to przekazać to mi przekazała
że oni przyjdą prawdopodobnie jutro bo dzisiaj rano mi o tym wgl mówiła.
-Maks-
ok.
-Lekarz Dyżurny-
i cóż jak mówiłem panu Michałowi tak mówię panu że będzie po 1-wszym terapeuta i będą
różnego rodzaju zajęcia na które się zresztą pan zgodził a wcześniej był pan w takim stanie
że one były nie możliwe i cóż myślę że po 1-wszym będzie mógł pan zacząć terapie zajęciową.
-Maks-
cóż to fakt kilka dni temu byłem w nie najlepszym stanie.
-Lekarz Dyżurny-
ma pan jeszcze myśli samobójcze?
-Maks-
ech... to trudny temat... niestety ale dalej je mam.
-Lekarz Dyżurny-
cóż po 1-wszym będzie też psycholog więc będzie mógł pan z nim to przepracować
a poza tym leki potrzebują jeszcze czasu.
-Lekarz Dyżurny-
dobra ja muszę lecieć do widzenia państwu.
-Michał i Maks-
do widzenia.

<lekarz wychodzi>

-Maks-
ej Michu to jak idziemy zajarać jeszcze? bo jeszcze trochę mam skręconych papierosów i tytoniu...
-Michał-
ok spoko.

<idą do palarni w której zastają Annę i Oktawię>

-Maks-
ej Oktawia czemu Anka płaczę?
-Oktawia-
mówi że ma rozwalone życie...
-Maks-
e tam Anka uwierz mi dasz radę....
-Anna-
nie nie dam.
-Maks-
będziesz trochę tutaj unormują ci stan twój i dadzą ci leki.
-Anna-
no nie wiem...
-Maks-
uwierz dasz radę nie ma rzeczy nie możliwych.
-Anna-
i mówi to były narkoman <heh>
-Maks-
e tam cóż jestem też ateistą ale myślę by się nawrócić.
-Anna-
cóż spoko mogę ci w tym pomóc.
-Oktawia-
chyba dzisiaj albo na dniach będzie tutaj ksiądz...
-Michał-
ej a myślicie że to z tą liną to przypadek?
-Anna-
możliwe że nie.
-Michał-
cóż ja też może z nim pogadam ale nie wiem nie mam ochoty na nic...
-Anna-
cóż mogę z wami chłopaki razem pójść bo sama jestem katoliczką.
-Michał-
ja za to nie dawno chciałem się nawrócić ale samobójstwo to przerwało.

<salowa woła na śniadanie>

-Anna-
dobra czas iść.

<wszyscy idą na śniadanie Maks zjada bierze leki potem idzie do sali gdzie skręca papierosy 
potem wychodzi z sali i idzie się przejść i zauważa że ktoś przyszedł do Ani>

-Anna-
o... oto Maks mój kolega.
-Maks-
państwo to twoi rodzice Aniu?
-Rodzice Ani-
tak.
-Maks-
przystojną masz Mamę.
-Mama Ani-
dzięki młody człowieku.
-Anna-
cóż jesteśmy tu razem on mnie bardzo wspiera.
-Mama Ani-
to dobrze dziękuje tobie Maks że jej pomagasz.
-Maks-
e tam.
-Mama Ani-
żadne - e tam - tylko dziękuje mam nadzieje że coś więcej pomiędzy wami jest.
-Anna-
Mamo!
-Mama Ani-
a tam córko nie wstydź się uczuć.
-Maks-
<heh>
-Maks-
dobra ja muszę już iść do sali więc do widzenia.

<idzie do sali mija się z Michałem który mówi mu że rodzice przyszli do niego potem 
w sali chwilę skręca papierosy i potem idzie do Michała>

-Michał-
a to mój kolega z sali Maks

<Michał w tle wysypuje tabakę i wciąga lufką>

-Maks-
Cześć Michał to twoi rodzice? ej co ty?
-Michał-
no to moi rodzice... ja tabakę wciągam to nie narkotyk.
-Mama Michała-
dzięki że jesteś przy nim mam nadzieje że go pilnujesz.
-Maks-
owszem pilnuje.
-Mama Michała-
to dobrze.
-Mama Michała-
dobra my musimy już iść.
-Michał-
Mamo Tato trzymajcie się.
-Rodzice Michała- 
ty też się trzymaj synku

<Michał, Ania i Maks idą Michał z Maksem do swojej sali a Ania do swojej a rodzice Michała 
idą do wyjścia Michał gdy jest już u siebie to się rozpakuje>

<Maks patrz i Michał w jednej siatce ma trochę słodyczy oraz wgl jedzenia i napoi 
w drugiej z 4 opakowania tabaki oraz telefon i mp3 oraz trochę ciuchów>

-Maks-
ej a tytoniu nie masz?
-Michał-
no niestety nie mam bo nie powiedziałem starym by kupili bo nie miałem jak powiedzieć
i cóż te tabaki to to co miałem na chacie.
-Maks-
ej ale tą ładowarkę od telefonu i słuchawki to będziesz musieć zanosić do pielęgniarki na noc
jak nie będziesz chcieć mieć problemów.
-Michał-
spoko w sumie wiem bo w tamtym roku tutaj byłem.
-Maks-
a no fakt opowiadałeś.

<Michał rozpakowuje się następnie przebiera z piżamy w dres dalej po jakiejś godzinie salowa 
woła pacjentów na obiad Michał bierze mp3 i telefon do kieszeni dresu i Michał oraz Maks
wychodzą z sali następnie idą na obiad potem po obiedzie biorą leki i wracają do swojej sali>

-Maks-
jak tam po obiedzie?
-Michał-
tak średnio.
-Maks-
cóż ja sobie trochę poleżę jak chcesz możesz wziąć sobie trochę papierosów.
-Michał-
ok tylko sobie chwilę rapsów posłucham.

<Michał zakłada słuchawki Maks drzemie i nawet nie zauważa jak Michał wychodzi z kilkoma
papierosami które on mu pozwolił wziąć wziął potem Maksa budzi wchodząca 
do jego sali Anna>

-Anna-
Cześć Maks...
-Maks-
Cześć drzemałem sobie trochę.
-Anna-
mam dla ciebie trochę tytoniu.
-Maks-
ile masz?
-Anna-
dwie paczki po 100 gram.
-Anna-
dam ci jedną paczkę tylko pilnuj...

<daje mu paczkę>

-Maks-
ok spoko.
-Maks-
dzięki to mi starczy na długo...
-Maks-
a masz gilzy?
-Anna-
cóż mam 2 kartony po 200 gilz
-Maks-
masz bogatych rodziców widzę...
-Anna-
e tam.
-Anna-
ej dzisiaj ma być wizyta księdza więc może pójdziemy?
-Maks-
cóż spoko możemy

<Anna mija się z Michałem któremu mówi o księdzu potem razem idą do księdza z którym Ania
rozmawia o historiach swoich Maksa i Michała i rozpoczyna się ich modlitwa ale Maksowi 
i Michałowi karzę poczekać bo chce z nim podyskutować... 
potem jak rozpoczyna dyskusje z Maksem...>

-Ksiądz-
młody człowieku zrobiłeś dużo złych rzeczy ale masz szanse wrócić na właściwą drogę
pan Bóg jest miłosierny uwierz mi masz jeszcze szanse wrócić do niego możesz się nawrócić 
i mi się wyspowiadać jak nie wiesz jak to się robi to mogę ci pomóc jesteś na to gotów?
-Maks-
jestem gotowy.

<Maks rozpoczyna modlitwę następnie spowiedź>

-Maks-
więcej grzechów nie pamiętam ale za wszystkie żałuje...
-Ksiądz-
Pan wysłuchał twoich grzechów za wszystkie ci przebacza w imię ojca, syna, ducha amen.
-Maks-
w imię ojca, syna, ducha amen.

<Maks zostaje i przypatruje się jak ksiądz wysłuchuje Michała i jak Michał mu się spowiada
następnie obaj odchodzą i idą do sali>


-Maks-
i jak tam?
-Michał-
ech nie wiem dalej jest mi smutno nie wiem...
-Maks-
uwierz będzie jeszcze dobrze... dasz radę.
-Michał-
oby.
-Maks-
idziemy zapalić?
-Michał-
ok.

<idą zapalić palą tak z 10 minut następnie salowa woła na kolacje pacjentów>

-Maks-
czas iść bo kolacja...

<idą na kolacje potem Maks idzie do sali a Michał do palarni Maks robi papierosy
potem za jakiś czas pielęgniarka woła na leki które Maks bierze i wraca do sali
gdzie jest już Michał który prosi go by nie gasił światła bo pisze coś>

"Popłynąłem tam byłem chwilę ale ciebie boże tu 
odnalazłem choć nie wiem ile wytrzymam to trwam
nie wiem czy ten bój wygrywam wojownik jak Chrobry
panie boże proszę bądź mi litościwym i dobrym

Popłynąłem tam byłem chwilę ale ciebie boże tu 
odnalazłem choć nie wiem ile wytrzymam to trwam
nie wiem czy ten bój wygrywam wojownik jak Chrobry
panie boże daj mnie siły i ustrzeż mnie od mogiły"


"VanitaS - Popłynąłem Byłem Tam"

koniec odcinka.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.9 - Coś dziwnego... - -oczami Anny -
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- przez ostatnie dni Anna starała się pomóc Michałowi jednakże ten od wieczora następnego 
dnia po wizycie księdza która miała miejsce na poprzednim odcinku zaczął podupadać (z winy 
tylko i wyłącznie jego stanów depresyjnych) potem 30-tego był znów ksiądz rozmawiał z nim jednak 
rozmowa zbyt wiele nie dała bo on już zbyt bardzo był pogrążony w stanach depresyjnych z kolei
Maks też się starał rozmawiać z Michałem jednak te rozmowy też zbyt wiele nie dały Michał zaczął
dziwnie się zachowywać też i lekarz zaczął się dziwić temu co się dzieje z nim a personel tym bardziej
jednak w tym odcinku obiecuje nie dojdzie do tragedii a zresztą sami przeczytacie sami zobaczycie 
co do samego Maksa do wizyty jego kolegów nie doszło przez ich sprawy zawodowe niestety-


31 grudnia 2015 roku godzina 6:40


<Anna budzi się>

-Anna-
czas wstawać...
-Anna-
dobra nieco ogarnę się.


<ścieli łóżko szykuje ciuchy do przebrania się w nie po łazience m.in legginsy oraz bluzkę 
następnie sprawdza godzinę na telefonie widzi - 6:45 - i czeka bo myśli że i tak łazienkę 
otwierają o 7:00... jednak wychodzi i widzi chodzącego Michała po korytarzu chce wejść 
do sali Michała i Maksa ale widzi że Maks jest zbyt bardzo zajęty wraca do sali tam skręca
papierosy potem wychodzi z sali i widzi pielęgniarkę otwierającą łazienkę więc bierze ciuchy
i idzie do łazienki widzi że Maks też idzie ale do Męskiej a gdy Anna trafia do Damskiej łazienki 
to tam myje się i przebiera potem wraca do sali mija się z Michałem widzi ja Maks idzie do swojej
sali następnie widzi koleżanki które wstały i szykują łóżko ona bierze trochę kawy sypie do
kubka plastikowego i idzie do jednej z kucharek która jest w jadalni która zastępuje terapeutkę
by ona zalała kawę następnie wraca z kawą do sali wypija i bierze 2 papierosy i idzie do palarni
tam jest już Maks ona siada>


-Maks-
Cześć mała co tam?
-Anna-
tak sobie a co tam u ciebie i Michała?
-Maks-
u mnie spoko... poza tym że koledzy mieli przyjść ale nie przyszli bo coś u nich w pracy niestety wypadło z tego co wczoraj mówili przez telefon i mają przyjść za kilka dni... chyba albo 2-iego albo 3-ciego a u Michała to chyba nie za bardzo bo  najpierw chodził potem płakał potem znów chodził... i tak ciągle.
-Anna-
cóż co zrobić takie życie...
-Maks-
cóż c'est la vie.
-Anna-
ej a nie chcesz przypadkiem kawy?
-Maks-
chciałbym ale kubka nie mam...
-Anna-
to lipa bo ja mam tylko jeden.


<słyszą stukot butów lekarzy>

-Anna-
dobra czas lecieć...

<wychodzą z palarni i idą do sal Anna gdy jest już u siebie to czeka na lekarza kilka minut 
nagle wchodzi on i kilku innych>


-Lekarz dyżurny-
Dzień dobry jak się dziś czuje pani Anno?
-Anna-
dosyć średnio...
-Lekarz dyżurny-
czemu?
-Anna-
martwię się jednym z pacjentów.
-Lekarz dyżurny-
którym?
-Anna-
tym nowym co tu przybył kilka dni temu... Michałem.
-Lekarz dyżurny-
cóż my jakoś damy radę mu pomóc niech pani uwierzy nie ma się czym pani przejmować.
-Lekarz dyżurny-
a tak poza tym?
-Anna-
miewam koszmary senne i jeszcze czasem jestem zdołowana.
-Lekarz dyżurny-
cóż takie coś może jeszcze przez pewien czas występować.
-Lekarz dyżurny-
ale tak ogólnie?
-Anna-
tak sobie nawet się w nocy zdarza mi budzić.
-Anna-
a i ile jeszcze tu będę.
-Lekarz dyżurny-
tak jak mówiłem prawdopodobnie do końca lutego... 
i cóż nie będę już pani męczyć rozmową bo pewnie pani jest nie wyspana.
-Lekarz dyżurny-
więc widzenia jeszcze jutro się pani spotka ze mną a po jutrze przyjdzie pan Zet.
-Anna-
ok to do widzenia.

<potem lekarze wychodzą z sali a Anna idzie zapalić do palarni tam z kolei pustki 
po 10 minutach przychodzi Maks>


-Anna-
Cześć lekarz u ciebie był dzisiaj?
-Maks- <odpala papierosa zaciąga się i odpowiada>
Cześć tak był...
-Anna-
ile tu jeszcze będziesz? też do lutego?
-Maks-
też.
-Anna-
aha a tak poza tym?
-Maks-
cóż nic ciekawego... lekarz rozmawiał z Michałem jeszcze ale on był jakiś taki nie obecny.
-Anna-
to lipa to wszystko.


<wchodzi Michał>

-Maks-
o wilku mowa.
-Maks-
Cześć Michu usiądź sobie masz tu papierosa zapal sobie.


<daje mu papierosa>


-Michał- <odpala i zaciąga się odpowiadając>
Cześć dzięki.
-Anna-
Cześć Michał co tam?
-Michał-
ech brak mi siły bo nawet myśli zebrać nie mogę.
-Anna-
ech... to lipa.


<rozmawiają tak z 10 minut następnie salowa woła na śniadanie oni wychodzą i idą na jadalnie
oraz biorą leki i wracają do sal tylko Anna usiadła jeszcze przy stole bo chciała poczekać
aż dyżurkę otworzą następnie pielęgniarka otworzyła dyżurkę ona do niej idzie prosi o słuchawki
oraz ładowarkę i pielęgniarka jej daje ona wraca do sali patrzy na telefon on prawie rozładowany
podłącza go do ładowarki ładowarkę do kontakt który jest na korytarzu stawia telefon na szafce 
zakłada słuchawki na uszy podłącza je do mp3 i słucha muzyki aż do 11:10 gdy telefon jest 
naładowany idzie słuchawki i ładowarkę oddać pielęgniarce potem po powrocie z dyżurki to idzie
do sali i bierze telefon i mp3 (by nikt nie ukradł) i papierosy i idzie do palarni w której jest Maks>



-Anna-
Cześć znów jak ci smakował obiad? no i co tam po obiedzie?
-Maks-
obiad spoko był a potem... ech szkoda gadać Michał leżał płakał i darł się aż zawołałem
pielęgniarkę i zrobiła mu zastrzyk z hydroksyzyną i śpi tak od pół godziny.
-Anna-
cóż ja nie słyszałam bo słuchałam muzyki.
-Maks-
aha spoko.


<wchodzi Weronika>


-Weronika-
Cześć wam.
-Maks-
jak jesteś tu dla Michała to musisz poczekać trochę bo on śpi bo dostał zastrzyk.
-Weronika-
cóż słyszałam coś tylko nie wiedziałam że to on... co tam u niego?
-Maks-
słabo... upadek za upadkiem niestety....
-Weronika-
ech... radzę tobie pilnuj go.
-Maks-
postaram się.
-Weronika-
macie szlugi?
-Maks-
ja mam.
-Weronika-
to daj...
-Maks-
ok spoko.


<Maks daje papierosa Weronika odpala go> 


<gadają tak z pół godziny potem salowa woła na obiad oni idą zjeść obiad i wziąć leki na obiedzie
nie ma Michała który śpi potem Anna wraca do sali po papierosy i idzie do palarni zajarać widzi
jednakże przy sali obserwacyjnej wózek z lekami i wchodzi do palarni w której nie ma nikogo>


-Anna-
czas zajarać.

<odpala papierosa i się zaciąga dymem i pali po kilku minutach wchodzi Maks>

-Anna-
cześć Maks co tam?
-Maks-
tak sobie Michał leży śpi więc chociaż o niego nie muszę się bać...
-Anna-
ej ale przed chwilą widziałam wózek z lekami u ciebie przy sali więc jak to?
-Maks-
a bo wziął leki i zasnął.
-Anna-
aha.

<gadają tak z pół godziny potem wchodzi Michał>

-Maks-
ej... jak to możliwe że wstałeś?
-Michał-
cóż jakoś się pozbierałem...
-Maks-
lepiej?
-Michał-
trochę...
-Maks-
uch... chwała Bogu.
-Anna-
Cześć Michał jak się czujesz?
-Michał-
Cześć Anka trochę w głowie mi się kręci ale idzie wytrzymać.
-Michał-
macie szlugi?


<Maks daje mu jednego papierosa>


-Michał-
dzięki <mówi odpalając papierosa i zaciągając się dymem>
-Maks-
e tam.


<wchodzi Weronika>


-Weronika-
Cześć śpiochu co tam?
-Michał-
a lepiej...
-Weronika-
to dobrze mój śpiący królewiczu.
-Weronika-
jak tam teksty?
-Michał-
ostatnio brak weny.
-Weronika-
szkoda bo fajnie piszesz


<gadają i palą z 2 godziny potem wszyscy wracają do sal Anna idzie do dyżurki po słuchawki
wraca kładzie się i słucha muzyki i odlatuje po pewnym czasie budzi ją Oktawia i która gdy
ściągnęła jej słuchawki mówi>


-Oktawia-
ej... kolacja wstawaj kochana.
-Anna-
co co co? co jest? co? <budzi się wykrzykując>
-Oktawia-
nic nic tylko kolacja <heh>
-Anna-
aha spoko idę.


<idzie na kolacje po niej idzie do sali po papierosy wchodzi do palarni widzi tam Oktawie, Michała, Maksa, 
Kaza oraz Weronikę i wszyscy palą>


-Anna-
Cześć wam...
-Wszyscy-
Cześć.
-Anna-
co tam u ciebie Michał?
-Michał-
a tak sobie...
-Anna-
a czemu?
-Michał-
myśli samobójcze...
-Michał-
czekajcie pójdę po coś.


<Michał wychodzi i wraca po 2 minutach z zeszytem i tabaką oraz plastikową lufką do tabaki
sypie tabakę na okładkę zeszytu i wciąga>


-Anna-
i co ci to daje?
-Michał-
to co tytoń.
-Oktawia i Weronika-
ej co to wgl? mów szybko!
-Michał-
to tabaka czyli tytoń zmielony.
-Oktawia i Weronika-
aha cóż spoko.


<palą oprócz tego Michał wciąga tabakę potem pielęgniarka woła na leki>


-Anna-
dobra ja już lecę na leki... bo wołają.
-wszyscy z wyjątkiem Oktawii-
ok spoko to dobranoc tobie.
-Oktawia-
ja nie mówię dobranoc bo jeszcze spotkamy się na sali więc mówię - do zobaczenia -


<wszyscy wychodzą i idą wziąć leki nadchodzi kolei Anny
i Anna dostaje leki i nagle zaczepia ją pielęgniarka i każę jej poczekać>



-Pielęgniarka-
Aniu poczekaj tutaj.
-Ania-
ok spoko.

<Ania czeka potem gdy wszyscy już odchodzą pielęgniarka odzywa się>

-Pielęgniarka-
dobra Aniu jak zwykle pampers bo wolę nie ryzykować.
-Ania-
ech no dobrze...
-Ania-
a i muszę pani coś dać...
-Pielęgniarka-
co?
-Ania-
ładowarkę i słuchawki do przechowania.
-Pielęgniarka-
ok to daj i masz podpisz tutaj i tu i idziemy.
-Pielęgniarka-
a i lekarz mi powiedział że po jutrze będziesz mieć badania urologiczne bo coś 
z tym twoim moczeniem trzeba zrobić bo to trwa zbyt długo a ostatnio lekarzy 
to raczej nie było.

-Ania-
ok dobrze

<Anna podpisuje następnie idzie z pielęgniarką to toalety potem idzie do sali 
i kładzie się na łóżku następnie zasypia>


koniec odcinka.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.9 - On Chyba Zwariował... - -oczami Maksa -

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

31 grudnia 2015 roku godzina 6:40

<Maks budzi się>

-Maks-
dobra Maks czas wstawać...

<wstaje rozgląda się widzi pustą salę i pościelone łóżko Michała i się zastanawia>

-Maks-
gdzie on jest...

<nagle do sali wchodzi Michał>

-Maks-
Cześć Michu co tam?
-Michał-
ech ach... nic cześć cześć....

<Michał odchodzi>

-Maks-
ej... Michał... co ci? gdzie idziesz? powiedz proszę.
-Michał-
ech potrzebuje jakoś odreagować to wszystko to chodzę.
-Maks-
ok.
-Maks- <mówi szeptem>
on chyba zwariował...
-Maks-
no nic... czas pościelić łóżko i pójść do łazienki.

<ścieli łóżko potem do sali wchodzi Michał znowu>

-Maks-
ej Michał nie wiesz która jest?
-Michał- <zagląda na ekran telefonu>
6:45
-Maks-
ok dzięki.

<Michał kładzie się na łóżku i płaczę>

-Maks-
ej Michał!
-Michał- 
<płaczę i nie odpowiada>
-Maks-
Michał czemu płaczesz?
-Michał- 
<płaczę i nie odpowiada>
-Maks-
mam zawołać pielęgniarkę?
-Michał- 
nie nie wołaj będzie dobrze jakoś dam radę...

<Michał wstaje znów chodzi Maks skręca papierosy i po kilku minutach wychodzi z sali do łazienki następnie wracając mija się z Anną
potem idzie do sali po papierosy a następnie do palarni w której jest całkowita pustka i siada po 10 minutach dołącza do niego Anna>

-Maks-
Cześć mała co tam?
-Anna-
tak sobie a co tam u ciebie i Michała?
-Maks-
u mnie spoko... poza tym że koledzy mieli przyjść ale nie przyszli bo coś u nich w pracy niestety wypadło z tego co wczoraj 
mówili przez telefon i mają przyjść za kilka dni... chyba albo 2-iego albo 3-ciego a u Michała to chyba nie za bardzo bo 
najpierw chodził potem płakał potem znów chodził... i tak ciągle.
-Anna-
cóż co zrobić takie życie...
-Maks-
cóż c'est la vie.
-Anna-
ej a nie chcesz przypadkiem kawy?
-Maks-
chciałbym ale kubka nie mam...
-Anna-
to lipa bo ja mam tylko jeden.


<słyszą stukot butów lekarzy>

-Anna-
dobra czas lecieć...

<wychodzą z palarni i idą do sal Maks gdy jest już u siebie widzi Michała leżącego na łóżku płaczącego
i czeka na lekarza z 20 nagle wchodzi on>

-Lekarz dyżurny-
Dzień dobry najpierw zacznę od pana Michała...
-Michał-
Dzień dobry...
-Lekarz dyżurny-
jak się pan czuje?
-Michał-
nie wiem chyba skali brak by określić moje stany depresyjne.
-Lekarz dyżurny-
cóż faktycznie były pewne niepokojące informacje od pielęgniarek że pan chodzi
w oba strony i płakał...
-Michał-
...
<po kilku minutach odpowiada>
-Michał-
a no to prawda ale chodzę by rozładować swoje nerwy.
-Lekarz dyżurny-
cóż rozumiem w sumie to dobrze że pan ma sposób a ten płacz?
-Michał-
...
<po kilku minutach odpowiada>
-Michał-
a bo smuci mnie moje życie.
-Lekarz dyżurny-
rozumiem.
-Lekarz dyżurny-
a czemu pan odpowiada z takim jakby opóźnieniem?
-Michał-
bo cóż no jakoś taki jestem zamulony.
-Lekarz dyżurny-
cóż dopiero zaczynamy dopasowywanie leków trochę pan jeszcze 
tu pobędzie dopiero jest pan tu kilka dni więc nie ma co się 
spodziewać cudów.
-Lekarz dyżurny-
dobra teraz przejdę do pana panie Maksymilianie.
-Maks-
Dzień dobry.
-Lekarz dyżurny-
Dzień dobry jak tam samopoczucie?
-Maks-
cóż tak dosyć średnio bo mieli koledzy przyjść nie przyszli bo coś im wypadło zresztą
nie tylko bo martwię się Michałem a poza tym wracają wspomnienia teraz może i nie
na jawie tylko w snach i to jest dosyć męczące.
-Lekarz dyżurny-
cóż na kolegów nie nie poradzimy bo jak mieli pewne sprawy no to muszą je załatwić
co do pana Michała to jest on pod naszą opieką nie musi pan się tak angażować by mu
próbować pomóc bo najpierw musi pan sobie pomóc a co do snów to tutaj to te
zmartwienia to wywołały.
-Maks-
ma pan racje tylko ja tak mam że cierpiącego człowieka jakoś tak zostawić nie mogę
bo to trochę egoistyczne.
-Lekarz dyżurny-
czasem nie ma przebacz trzeba być egoistą a jak pan Michał będzie zagrażał sobie
to wtedy zrobimy co trzeba jakby on sobie coś zrobił to też bo jest on w szpitalu
my tutaj cały personel jest po to by pomagać pacjentom.
-Maks-
ok to dobrze.
-Lekarz dyżurny-
wracając do tych snów to będzie pan mieć za kilka dni spotkanie z psychologiem
a jutro wraca pana panie Maksymilianie i pana panie Michał lekarz więc jakoś
to wszystko zostanie ogarnięte.
-Maks-
ok.
-Lekarz dyżurny-
tym czasem ja muszę lecieć no więc do zobaczenia.
-Maks i Michał-
ok do widzenia.

<Maks po 5 minutach wychodzi z sali i idzie do palarni> 

-Anna-
Cześć lekarz u ciebie był dzisiaj?
-Maks- <odpala papierosa zaciąga się i odpowiada>
Cześć tak był...
-Anna-
ile tu jeszcze będziesz? też do lutego?
-Maks-
też.
-Anna-
aha a tak poza tym?
-Maks-
cóż nic ciekawego... lekarz rozmawiał z Michałem jeszcze ale on był jakiś taki nie obecny.
-Anna-
to lipa to wszystko.


<wchodzi Michał>

-Maks-
o wilku mowa.
-Maks-
Cześć Michu usiądź sobie masz tu papierosa zapal sobie.


<daje mu papierosa>


-Michał- <odpala i zaciąga się odpowiadając>
Cześć dzięki.
-Anna-
Cześć Michał co tam?
-Michał-
ech brak mi siły bo nawet myśli zebrać nie mogę.
-Anna-
ech... to lipa.

<rozmawiają tak z 10 minut następnie salowa woła na śniadanie oni wychodzą i idą na jadalnie
oraz biorą leki i wracają do sal Maks siada i skręca papierosy potem Michał zaczyna płakać>

-Maks-
ej co ci?
-Michał-
<nie odpowiada i płaczę>
-Maks-
ej no proszę odpowiedz...
-Michał-
życie mnie ewidentnie w* wszystkiego mam dość <mówi uniesionym głosem płacząc>
-Maks-
ej no uspokój się...
-Michał-
ale ja nie potrafię...
-Michał-
nie...
-Michał-
nie...
-Michał-
nie potrafię wcale!
-Maks-
dobra idę po pielęgniarkę tylko ty tutaj siedź i nie ruszaj się mi.

<Maks wstaje i idzie po pielęgniarkę ta przychodzi i rozmawia z Michałem>

-Pielęgniarka-
dzień dobry panie Michale co się dzieje?
-Michał-
życie...
-Michał-
życie...
-Pielęgniarka-
co życie?
-Michał-
życie mi przeleciało przez palce nie mam już nic.
-Pielęgniarka-
ech widzę że będę musiała podać ci jakiś lek ty go tutaj Maks pilnuj a ja idę do lekarza spytam się co mu wolno podać.

<pielęgniarka wraca i widzi Michała płaczącego>

-Pielęgniarka-
chodź ze mną Michał podam ci zastrzyk z hydroksyzyny bo relanium lekarz odradził ale i tak trochę sobie pośpisz ty Maks
też chodź ze mną bo ktoś będzie go musiał tu przyprowadzić i cóż ty Michał jak nie chcesz nie będziesz musiał jeść obiadu
bo musisz trochę sobie odpocząć

<wychodzą z sali następnie wracają po kilku minutach Michał kładzie się i zasypia po pewnym czasie Maks wychodzi z sali
bierze telefon Michała bo ten prosił by jego telefon był pilnowany i idzie do palarni po pewnym czasie przychodzi tam Anna>

-Anna-
Cześć znów jak ci smakował obiad? no i co tam po obiedzie?
-Maks-
obiad spoko był a potem... ech szkoda gadać Michał leżał płakał i darł się aż zawołałem
pielęgniarkę i zrobiła mu zastrzyk z hydroksyzyną i śpi tak od pół godziny.
-Anna-
cóż ja nie słyszałam bo słuchałam muzyki.
-Maks-
aha spoko.


<wchodzi Weronika>


-Weronika-
Cześć wam.
-Maks-
jak jesteś tu dla Michała to musisz poczekać trochę bo on śpi bo dostał zastrzyk.
-Weronika-
cóż słyszałam coś tylko nie wiedziałam że to on... co tam u niego?
-Maks-
słabo... upadek za upadkiem niestety....
-Weronika-
ech... radzę tobie pilnuj go.
-Maks-
postaram się.
-Weronika-
macie szlugi?
-Maks-
ja mam.
-Weronika-
to daj...
-Maks-
ok spoko.


<Maks daje papierosa Weronika odpala go> 


<gadają tak z pół godziny potem salowa woła na obiad oni idą zjeść obiad i wziąć leki na obiedzie
nie ma Michała który śpi w sali będąc w sali Maks skręca papierosy następnie przyjeżdża pielęgniarka
z lekami Maks dalej skręca po kilku minutach Maks wychodzi z sali i idzie do palarni>

-Anna-
cześć Maks co tam?
-Maks-
tak sobie Michał leży śpi więc chociaż o niego nie muszę się bać...
-Anna-
ej ale przed chwilą widziałam wózek z lekami u ciebie przy sali więc jak to?
-Maks-
a bo wziął leki i zasnął.
-Anna-
aha.

<gadają tak z pół godziny potem wchodzi Michał>

-Maks-
ej... jak to możliwe że wstałeś?
-Michał-
cóż jakoś się pozbierałem...
-Maks-
lepiej?
-Michał-
trochę...
-Maks-
uch... chwała Bogu.
-Anna-
Cześć Michał jak się czujesz?
-Michał-
Cześć Anka trochę w głowie mi się kręci ale idzie wytrzymać.
-Michał-
macie szlugi?


<Maks daje mu jednego papierosa>


-Michał-
dzięki <mówi odpalając papierosa i zaciągając się dymem>
-Maks-
e tam.


<wchodzi Weronika>


-Weronika-
Cześć śpiochu co tam?
-Michał-
a lepiej...
-Weronika-
to dobrze mój śpiący królewiczu.
-Weronika-
jak tam teksty?
-Michał-
ostatnio brak weny.
-Weronika-
szkoda bo fajnie piszesz

<gadają i palą z 2 godziny potem wszyscy wracają do sal potem Maks wychodzi z sali i idzie do sali Kazu>

-Maks-
Cześć Kaz.
-Kazu-
a no Cześć.
-Kazu-
co tam u ciebie?
-Maks-
cóż o kolegach już wiesz bo wczoraj ci mówiłem że nie mieli czasu przyjść i wgl.
-Kazu-
tak wiem.
-Kazu-
a co dzisiaj? co tam wgl u Michała bo jakoś na obiedzie go nie widziałem... i co on ma wgl z tą tabaką?
-Maks-
cóż dostał zastrzyk a cóż tabakę on wciąga bo cóż odniosłem wrażenie że jest on uzależniony bardzo od nikotyny
a poza tym czemu ostatnio ciebie nie ma w palarni?
-Kazu-
cóż pospał pewnie <heh> a teraz jest on na nogach czy dalej kima? co do tabaki to cóż to tylko nikotyna z tego co wiem więc w sumie...
niech sobie wciąga ale pilnuj go radzę ci z tą tabaką bo jak z każdą używką trzeba uważać... a nie ma mnie w palarni bo cóż brak papierosów.
-Maks-
cóż teraz jest na nogach co do tabaki to będę pilnować go owszem a cóż brak papierosów cóż mogę ci dać akurat mam trochę bo skręciłem
ponieważ dostałem tytoniu trochę od Anki.
-Kazu-
Ania i Maks para zakochana od pierwszego spojrzenia <heh>
-Maks-
cóż coś w tym jest bo coś do niej czuje <śmieje się>
-Maks-
ok masz te papierosy <daje mu kilka papierosów> ja muszę Michała pilnować potem po kolacji w palarni pogadamy 
zresztą 31-wszy mamy trzeba świętować nowy rok mimo że o 21 gaszą światła to choć do 21 trzeba świętować...
-Kazu-
ok spoko będę na pewno.

<Maks wraca do sali siada i skręca papierosy Michał siedzi na łóżku i słucha muzyki po 20 minutach ściąga słuchawki i bierze od Maksa
telefon sprawdza baterię podłącza telefon by się naładował potem po 20 minutach idzie do pielęgniarki odnieść słuchawki potem
ładowarkę i po pewnym czasie salowa woła na kolacje pacjentów z oddziału i Maks i Michał idą na kolacje potem idą razem na palarnie
zastają tam Oktawie, Kaza oraz Weronikę wszystkich palących po pewnym czasie dołącza do nich Anna>


-Anna-
Cześć wam...
-Wszyscy-
Cześć.
-Anna-
co tam u ciebie Michał?
-Michał-
a tak sobie...
-Anna-
a czemu?
-Michał-
myśli samobójcze...
-Michał-
czekajcie pójdę po coś.


<Michał wychodzi i wraca po 2 minutach z zeszytem i tabaką oraz plastikową lufką do tabaki
sypie tabakę na okładkę zeszytu i wciąga>


-Anna-
i co ci to daje?
-Michał-
to co tytoń.
-Oktawia i Weronika-
ej co to wgl? mów szybko!
-Michał-
to tabaka czyli tytoń zmielony.
-Oktawia i Weronika-
aha cóż spoko.


<palą oprócz tego Michał wciąga tabakę potem pielęgniarka woła na leki>

-Anna-
dobra ja już lecę na leki... bo wołają.
-wszyscy z wyjątkiem Oktawii-
ok spoko to dobranoc tobie.
-Oktawia-
ja nie mówię dobranoc bo jeszcze spotkamy się na sali więc mówię - do zobaczenia -

<wszyscy wychodzą i idą wziąć leki następnie biorą je i Maks z Michałem wracają do sali
Michał jest zbyt zmęczony by pisać więc szybko zasypia Maks pilnuje go potem on też zasypia
ale potem budzi się po godzinie bo czuje ból zęba idzie do pielęgniarki>

-Maks-
dobry wieczór.
-Pielęgniarka-
dobry wieczór Maks a ty czemu nie w łóżku?
-Maks-
a bo ząb ćmi mnie a pasty zbytnio nie mam...
-Pielęgniarka-
cóż poczekaj dam ci jakiś środek przeciwbólowy.

<po minucie pielęgniarka wraca z tabletką i wodą do popicia Maks bierze tabletkę następnie popija ją>

-Maks-
cóż dziękuje.
-Pielęgniarka-
nie masz za co dziękować lepiej idź spać.
-Maks-
ok.

<Maks wraca do sali kładzie się i gdy ból przestaje go męczyć no to on zasypia>

koniec odcinka.
Odpowiedz
#6
------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.10 - Michał czemu? - oczami Anny -
----------------------------------------------------------------------------

1 Stycznia 2016 godzina 6:40

<Anna się budzi>

-Anna-
ech już nowy rok czas wstawać...

<wstaje patrzy w wyświetlacz telefonu>

-Anna-
ech... 6:40.
-Anna-
dobra czas się ogarnąć.

<Anna wstaje ścieli łóżko następnie idzie do łazienki wychodząc z sali widzi Michała który chodzi w te i nazad 
przecierając zapłakane oczy idzie dalej chwyta za klamkę i otworzyć nie może drzwi od łazienki idzie do dyżurki
pyta pielęgniarkę czy by mogła jej otworzyć łazienkę ta się zgadza idą pielęgniarka otwiera drzwi z nie uwagi
pielęgniarki korzysta Michał ten kradnie klucze do męskiej łazienki następnie szybko ucieka z kluczami przy
okazji kradnąc żyletkę która była w depozycie w kopercie którą przypadkowo zostawiono otwartą i chowa ją
pośród inne salowa wraca sprawdza czy jest wszystko na miejscu zauważa że nie ma kompletu kluczy i ona 
pomyślała po zastanowieniu się że to raczej nie możliwe by ktoś ukradł klucze a Anna po umyciu się wraca
do sali sprawdza godzinę jest 6:55 bierze kubek sypie kawy następnie idzie z nią by ją zaparzono widzi że
jest już terapeutka która wróciła z urlopu pewnie ta leje wody Anna idzie z kubkiem kawy do sali widzi
koleżanki które ścielą łóżka ona wypija kawę bierze papierosy i następnie idzie do palarni tam 
zastaje Maksa i Michała>

-Anna-
Cześć chłopaki jak się spało?
-Michał-
...
-Maks-
Cześć nawet dobrze.
<Anna odpala papierosa i zaciąga się dymem>
-Anna-
Maks ej a co Michał taki nieobecny?
-Maks-
nie wiem... do mnie też on coś się nie odzywał prawie dzisiaj 
jedynie przed chwilą poprosił o 2 papierosy.
-Anna-
aha.
-Anna-
ech szkoda mi go.

<palą papierosy tak z godzinę następnie słyszą stukot butów lekarzy>

-Anna-
czas lecieć znów bo lekarze.

<wszyscy wychodzą z palarni i wracają do sal Michał z Maksem do siebie i Anna do swojej sali tam widzi koleżanki 
siedzące na łóżkach po chwili przychodzą lekarze jeden z nich podchodzi do łóżka Anny na którym ona siedzi>

-Lekarz-
Dzień dobry pani Anno jak się pani czuje?
-Anna-
średnio dosyć teraz pan będzie się mną zajmować?
-Lekarz-
tak wróciłem z urlopu i teraz ja będę panią leczyć a średnio bo czemu?
-Anna-
nie wiem... dzisiaj w nocy na przykład budziłam się z 3 razy z krzykiem.
-Lekarz-
cóż jest pani tutaj prawie miesiąc i cóż dziwi mnie to bo leki niby powinny działać...
-Anna-
a jednak jest jak jest.
-Lekarz-
cóż dobrze że pani tutaj pobędzie dłużej widocznie to nie była mylna decyzja.
-Anna-
no... nie wiem.
-Lekarz-
jutro będzie pani mieć wizytę u psychologa no bo dzisiaj cały personel jeszcze nie wrócił.
-Anna-
ok rozumiem.
-Lekarz-
dobrze ja muszę już lecieć to do widzenia.
-Anna-
ok do widzenia.

<lekarze wchodzą>

-Anna-
ej Okta idziemy zapalić?
-Oktawia-
ok spoko możemy.

<idą na palarnię gdy są zaczyna się rozmowa>

-Oktawia-
ej co ty tak w nocy krzyczysz?
-Anna-
nie wiem sama... mam jakieś koszmarne sny.
-Oktawia-
a mówiłaś o tym lekarzowi?
-Anna-
mówiłam a on mówił że psycholog się mną zajmie jutro i 
że dobrze że będę tutaj tak długo ej a kiedy ty wychodzisz?
-Oktawia-
nie wiem do końca kiedy ale chyba tak po 15 stycznia.
-Anna-
cóż mi lekarz powiedział że 3 miechy tu będę czyli od 1 grudnia
do 29 lutego.
-Oktawia-
cóż lipa trochę.
-Oktawia-
zresztą i twoi koledzy nie będą mieli zbytnio z kim gadać
bo 10 stycznia wychodzi Leszek potem 20 stycznia Kazu
z tego co wiem od nich.
-Anna-
cóż mają też mnie zresztą Michał trochę jest taki zamknięty
w sobie.

<wchodzi Maks z Michałem>

-Anna-
Cześć Maks Cześć Michał co tam?
-Oktawia-
No Cześć wam.
<odpalają papierosy>
-Maks-
u mnie tak sobie martwię się Michałem.
-Michał-
....
-Maks-
sami widzicie że on milczy niemalże ciągle lekarz był
też niewiele mówił i nie wiem co z nim wgl jest.
-Anna-
cóż przykro mi ale niewiele mogę.
-Maks-
dodatkowo ja znów mam koszmary tzn. wczoraj nie miałem 
ale dzisiaj to wróciło.
-Anna-
a lekarz?
-Maks-
że jeszcze tutaj pobędę i mi dopasują leki oraz że będę mieć spotkania z psychologiem na nowo.
-Anna-
cóż ja też mam koszmary i prawie tak samo mi lekarz powiedział.
-Maks-
ale cóż niewiele oni mogą.

<salowa woła na śniadanie>

-Anna-
dobra czas lecieć zjeść coś.

<wszyscy idą z palarni na śniadanie i leki potem po śniadaniu Anna zostaje w stołówce i czeka aż pielęgniarka otworzy drzwi od dyżurki pielęgniarka otwiera Anna prosi o słuchawki i ładowarkę ta jej daje i Anna idzie i będąc w sali słucha ona sobie muzyki i ładuje telefon potem jak telefon ona ma już naładowany idzie do palarni zapalić tam jest Maks i Michał>

-Anna-
Cześć chłopaki
-Maks-
Cześć.
-Michał-
...
-Anna-
a on dalej milczy.
-Michał-
ech po prostu brak mi już siły...
-Anna-
Michał cieszę się że się odezwałeś czemu brak ci siły?
-Michał-
a bo Anka życie jest do dupy.
-Anna-
nie mów tak.
-Michał-
ale taka prawda.
-Anna-
e tam jeszcze będzie dobrze.
-Michał-
nie nie będzie!

<wybiega z palarni>

-Anna-
idziemy za nim lepiej nie ryzykować...
-Maks-
dobrze...

<wychodzą z palarni widzą Michała wchodzącego do łazienki z czymś ostrym w dłoni oni za nim wchodzą ale za późno bo on
zamyka się w części łazienki z prysznicem która jest za drzwiami Michał barykaduje się w niej przy okazji i podcina sobie żyły
Anna w międzyczasie woła pielęgniarkę wokół łazienki zbiera się tłum>

-Pielęgniarka-
dobrze... chyba mam tu gdzieś kluczę...
-Pielęgniarka-
cholera... nie mam chyba ktoś wziął zapasowy komplet bo ten pierwszy to i ja nie mogłam znaleźć.
-Pielęgniarka-
dobra zawołam ochronę oni mają.

<po minucie przychodzi ochrona otwierają drzwi następnie usuwają przeszkodę przed drzwiami potem następnie pielęgniarka szybko ratuje leżącego we krwi Michała tamuje mu krew puls okazuje się być w normie jedynie co to on utracił świadomość pielęgniarka szybko wzywa sanitariuszy z noszami by Michała przenieść do zabiegowego następnie jest on przenoszony na noszy do łazienki wchodzi jeszcze Maks zauważa kartkę ze słowami:

"Chciałem żyć ale nie umiałem zderzyłem się z faktami jak Ikar z promienień słońca i następnie 
te życie moje marzenia spaliły tak jak spalił się Feniks pamiętajcie życie macie jedno walczcie!
ja przegrałem"
- Wasz na zawsze M -

daje ją pielęgniarce która zszywa Michałowi rękę następnie podchodzi do salowej lekarz Michała>

-Lekarz-
dobrze siostro trzeba będzie go teraz w pasach umieścić nie ma co ryzykować... 
poprzedni pacjent opuścił izolatkę na razie on tam będzie tak z 2 dni potem damy go
do jakiejś sali proszę niech siostra podziękuje Maksowi i Annie bo dzięki nim on żyje.
-Pielęgniarka-
ok podziękuje.
-Pielęgniarka-
a i dostałam ten list Maks go znalazł... niech pan przeczyta.
-Lekarz- <czyta i po chwili mówi>
ech... trzeba go do izolatki a na ten czas niech siostra przechowa wartościowe rzeczy
pacjenta bo lepiej nie ryzykować że ktoś je ukradnie.
-Pielęgniarka-
ok zrobię tak.

<lekarz wychodzi następnie siostra woła sanitariuszy z łóżkiem z pasami w którym Michał jest umieszczany następnie wiozą go do izolatki a pielęgniarka podchodzi do zapłakanej Anny i Maksa który ją pociesza i tuli>

-Pielęgniarka-
ech lekarz wam kazał podziękować...
-Anna-
szkoda mi mi mi Michała... że ja nic nie wyczułam....
-Pielęgniarka-
Anno nie smuć się Michał już nie dał rady ale my go z tego wyciągniemy dobrze że wy za nim pobiegliście
naprawdę dziękuje wam za to.
-Maks-
to był nasz koleżeński obowiązek.
-Maks-
ecchh teraz mam tylko nadzieje że wy go jakoś wyprowadzicie z tego...
-Pielęgniarka-
wyprowadzimy a cóż do was potem po obiedzie zawołam lekarza by z wami porozmawiał bo potrzebujecie rozmowy
a teraz lećcie odpocznijcie sobie ja Maks jeszcze do twojej sali zaraz przyjdę bo będzie trzeba rzeczy Michała
przechować żeby nie zginęły.

<Anna i Maks rozchodzą się do sal Anna gdy jest już w sali to zaczepia ją Oktawia>

-Oktawia-
ech widzieliśmy nie musisz się obwiniać...
-Anna-
ale że ja nie przewidziałam tego?
-Oktawia-
a co ty? jasnowidztwem się zajmujesz? jesteś katoliczką i nie możesz w takie rzeczy 
wierzyć że można coś wgl przewidzieć!
-Anna-
cóż w sumie masz racje.

<przychodzi Weronika>

-Weronika-
Aniu nie martw się będzie dobrze... Michał da sobie radę.
-Anna-
ech nie wiem...
-Anna-
a wgl gdzie go zabrali?
-Weronika-
do izolatki.... no ale to dla jego bezpieczeństwa...
-Anna-
ech...
-Weronika-
pewnie 3 dni tam będzie potem cóż będzie on pewnie pilnowany.
-Anna-
aha.

<gadają tak z 10 minut jeszcze nagle Anna przerywa>

-Anna-
pójdziemy zapalić?
-Weronika i Oktawia-
ok spoko.

<idą do palarni w której jest Maks>

-Maks-
Cześć dziewczyny.
-Weronika, Oktawia i Anna>
No Cześć.

<Anna podpala papierosa po niej Weronika a potem Oktawia>

-Maks-
Anka wiesz co tam z Michałem?
-Anna-
w izolatce w pasach jest...
-Anna-
i pewnie 3 dni tam będzie a co dalej... to nie wiemy....
-Maks-
mnie po południu mają przenieść do zwykłej sali bo jeden z pacjentów
odchodzi więc nie wiem czy cieszyć się czy nie ponoć do sali Kaza
bo Antoni odchodzi z jego sali no bo przenoszą go na 3C...
a przynajmniej tak mi salowa mówiła gdy szedłem do palarni.
-Anna-
cóż możliwe że po izolatce Michał będzie w obserwacyjnej.
-Maks-
cóż... możliwe.

<po pewnym czasie rozmowy nagle wszyscy obecni w palarni słyszą wołanie salowej na obiad>

-Maks-
czas iść na obiad...

<wychodzą z palarni i idą na obiad i leki potem po obiedzie i lekach Anna wraca do sali skręca papierosy potem wychodzi z mp3-ką i słuchawkami do palarni widzi że Maks jest przenoszony do innej sali potem że go ktoś woła bo przyszli jego koledzy do niego ona zamiast iść do palarni zmienia kierunek idzie do Maksa>

-Anna-
Cześć Maks.
-Maks-
Aniu to Radek i Tomek.

<podają sobie ręce i rozpoczyna się rozmowa>

-Tomek-
a poza tym jeszcze Maks co więcej u ciebie? widzę że fajną dziewczynę tu poznałeś.
-Maks-
ech no szkoda gadać jeden z moich kolegów stąd próbował się dzisiaj zabić...
-Tomek-
to lipa.
-Radek-
no i widzisz Maks? a ty sam to próbowałeś zrobić...
-Maks-
wiem głupio zrobiłem.
-Radek-
ty Aniu pilnuj go bo ty mi wyglądasz na spoko laskę a Maks cóż swoje przeżył.
-Anna-
będę pilnować na tyle ile dam na tyle będę.
-Radek-
to dobrze.
-Tomek-
wgl to w tych torbach Maks które są dla ciebie to masz tam ciuchy, rzeczy do mycia się, trochę żarcia 
takiego jakie tu wolno mieć więc nikt ci nic nie zabierze oraz jeszcze mp3, słuchawki, telefon, 
ładowarka... wszystko co jest ci potrzebne a i trochę tytoniu i maszynkę do papierosów a i gilzy.
-Maks-
gilzy i maszynkę już mam ale gilzów mam mało.
-Tomek-
to nic... przyda się.
-Radek-
a i to ode mnie.

<daje mu torebkę Maks wyciąga jest tam trochę ciasta>

-Maks-
no dzięki przynajmniej tak sobie osłodzę ten dzień a i Aniu tobie też dam.
-Anna-
no cóż spoko...
-Tomek-
cóż my musimy już lecieć będziemy za jakiś czas.
-Maks-
ok spoko dzięki chłopaki.

<Anna idzie do palarni a Maks z nowymi rzeczami do swojej nowej sali Anna będąc w palarni odpala papierosa>

-Anna-
ech teraz sobie zapalę...
-Anna-
i posłucham trochę <mówi włączając Mp3 i zakładając słuchawki>

<po godzinie palenia i słuchania muzyki i braku rozmowy z innymi którzy przychodzili Anna idzie do sali by porobić papierosy>

-Oktawia-
co tam Aniu?
-Anna-
u Maksa byli koledzy wiesz?
-Oktawia-
cóż nie wiem byłam wtedy w toalecie chyba.
-Oktawia-
i jacy są?
-Anna-
cóż całkiem spoko.

<rozmawiają tak z godzinę potem idą do palarni na palarni jest Maks i Weronika>

-Anna i Oktawia-
Cześć wam.
-Maks-
a no Cześć.
-Weronika-
Siemka.
-Oktawia-
i jak tam koledzy twoi Maks?
-Maks-
pewnie od Ani wiesz że przyszli? cóż dali mi dużo rzeczy i chwilę pogadali ze mną i Anią chwilę...
-Oktawia-
no wiem od Ani no spoko.

<palą tak i rozmawiają do 16 wtedy Annę i Maksa woła pielęgniarka która ich prowadzi do gabinetu lekarza>

-Lekarz-
dzień dobry wam... cóż jesteście bardzo zżyci z Michałem dlatego rozdzielać was od niego nie będę ale chce
z wami chwilę pogadać bo jestem waszym wspólnym lekarzem a wam rozmowa potrzebna a psychologa jeszcze
nie ma bo jutro wraca z urlopu.
-Maks-
o czym?
-Lekarz-
cóż tak ogólnie wypytać się was o wszystko.
-Lekarz-
możemy porozmawiać?
-Anna i Maks-
ok możemy bo w sumie musimy...
-Lekarz-
czemu czujecie że musicie?
-Maks-
przez tą sytuacje z Michałem to szczególnie Anna potrzebuje rozmowy.
-Lekarz-
to prawda Aniu?
-Anna-
prawda...
-Lekarz-
ok to porozmawiamy.

<kończą rozmowę tak o 17:30>

-Lekarz-
dobra... musimy kończyć bo nie długo kolacja.
-Anna i Maks-
ok dobrze.

<Anna wraca do sali sprawdza stan baterii w telefonie jest około 80% bierze ładowarkę i słuchawki i idzie z nimi do dyżurki by je oddać>

-Pielęgniarka-
Dobry wieczór Aniu masz jakąś sprawę?
-Anna-
ładowarkę i słuchawki chce dać na przechowanie.
-Pielęgniarka-
ok.

<bierze kładzie na biurku pielęgniarka chowa słuchawki i ładowarkę do koperty i daje papier do podpisania>

-Pielęgniarka-
dobra Aniu podpisz tutaj.

<Anna podpisuje>

-Pielęgniarka-
dobrze to wszystko ja muszę zamykać bo zaraz kolacja i będę musiała pomóc nieco salowej i kucharce.

<Anna odchodzi do sali kładzie się i myśli o wszystkim potem myślenie przerywa salowa wołająca na kolacje
po kolacji Anna idzie do sali po papierosy następnie do palarni w której jest Maks>

-Maks-
Cześć Aniu.
-Anna-
co ty tutaj tak sam?
-Maks-
a no bo myślę o Michale...
-Anna-
nie myśl nie zadręczaj się.
-Anna-
nie masz papierosa? chcesz jednego?
-Maks-
nie mam bo tak z roztargnienia zapomniałem wziąć więcej niż jednego no i możesz dać...
-Anna- <daje mu kilka i mówi>
masz tutaj kilka papierosów bo trochę chce pogadać...

<zaczyna się rozmowa trwająca do czasu aż na leki pacjentów woła pielęgniarka>

-Anna-
i powiem ci kocham ciebie chce z tobą być...
-Maks-
cóż w szpitalu to nie wiem czy tak wolno...
-Maks-
może poczekajmy z tym aż wyjdziemy ze szpitala?
-Anna-
ok dobrze.

<pielęgniarka woła na leki pacjentów>

-Anna-
musimy już lecieć bo wołają nas na leki Maks...
-Maks-
ok kochanie.

<Anna wychodzi z palarni i idzie wziąć leki nadchodzi kolei Anny
i Anna dostaje leki i nagle zaczepia ją pielęgniarka i każę jej poczekać>


-Pielęgniarka-
Aniu poczekaj tutaj.
-Anna-
ok spoko.

<Anna czeka potem gdy wszyscy już odchodzą pielęgniarka odzywa się>

-Pielęgniarka-
dobra Aniu jak zwykle pampers bo wolę nie ryzykować.
-Anna-
ech no dobrze...
-Pielęgniarka-
a i jutro masz wizytę u urologa.
-Anna-
ok spoko.

<Anna idzie z pielęgniarką do łazienki następnie wraca do sali i kładzie się spać>

koniec odcinka.



---Przedmowa przed odcinkiem kończącym rozdział---
Powiem wam na wstępie że cóż chce pisać dalej chce rozwinąć te opowiadanie chce żeby ono było naprawdę długie bo mam motywacje widzę że to co robię w pewnym zakresie ma sens możecie gadać że to gniot i że ja jestem  beztalenciem ja w sumie sam nie wiem czy oraz kim jestem ale chce pisać bo zależy mi żeby stworzyć coś znowu jakiś nowy projekt nie wiem czy to ma sens ale ja mowie - Alea iacta est - i nie mam zamiaru się cofać przed pisaniem kolejnych rozdziałów bo to moja pasja i chce w niej się spełniać bo lubię pisać taki już jestem że jak robię coś to do końca a nie tylko na pół gwizdka bo albo coś robię do końca no albo ja nie robię tego wcale dlatego ten projekt musi dobrnąć do końca bo tak postanowiłem i tak już zrobię bo taki mam plan ustanowiony.

---Plany rozwoju opowiadania i zapowiedź---

Na początek określę plany jakie mam wobec opowiadania otóż planuje napisać tak jeszcze z 3 rozdziały od następnego rozdziału będzie 10 odcinków po 3 części następny rozdział toczyć się będzie 3 dni dalej czyli już 4 stycznia poza tym to planuje zrobić dodatkową perspektywę tym razem z oczu Michała - i dlatego jeden odcinek będzie mieć 3 części - poza tym to cóż nowy rozdział nosić będzie tytuł: "Rezygnacja? jednak nie dla mnie" poza tym to opowiadanie to pierwszy tom cyklu który będzie mieć 10 tomów ponieważ planuje pokazać jak  bohaterowie z opowiadania układają swoje życie po szpitalu a poza tym chce pokazać jak wyglądało życie bohaterów przed szpitalem  tak by to było naprawdę ciekawe opowiadanie a poza tym co do zapowiedzi no to cóż zapowiadam 2 albumy jeden duży to będzie "Preludium w Psychiatryku" a drugi to EPka - "Ten_Kolo_Jest_Chory_Na_Optymizm#Psychodela_19" będą one do czerwca na moim kanale na YT.

--------------------------------------------------------------------
Rozdział 1 - CBTM - - odc.10 - Ratunek nadszedł w porę -

---------------------------------------------------------------

1 Stycznia 2016 godzina 6:40

<Maks budzi się>

-Maks-
kolejny dzień...

<wstaje i zerka na puste łóżko Michała ten ku zdziwieniu Maks po chwili wraca do sali>

-Maks-
ej Michał co się dzieje?
-Michał-
....
-Maks-
ej no czemu nie mówisz?
-Michał-
....
-Maks-
dobra ja muszę się ogarnąć nie chcesz to nie gadaj...

<Maks ścieli łóżko i pyta się Michała>

-Maks-
ej mogę sprawdzić godzinę?
-Michał-
a czy to ma znaczenie?
-Maks-
ok czyli mogę?
-Michał-
możesz bo mi już wszystko bez znaczenia.

<zerka na wyświetlacz telefonu a Michał wychodzi>

-Maks-
6:42...

<Maks słyszy rozmowę pielęgniarki i Anny więc postanawia poczekać aż Anna załatwi sprawę potem pielęgniarka odchodzi
on widzi słyszy kogoś innego w dyżurce ale był zbyt zmęczony - bo w nocy kiepsko spał - i nie miał siły sprawdzić kto to
potem tamta postać ucieka tak jakby potem pielęgniarka wraca Maks idzie spytać się ją o to czy może otworzyć męską
łazienkę ta się zgadza i bierze kluczę do męskiej łazienki te które ma pod ręką następnie Maks idzie do sali po rzeczy
do higieny no i idą potem Maks wraca na sale sprawdza godzinę jest 6:50 potem wchodzi Michał pyta się go czy chce
zapalić on się zgadza i idą do palarni Maks próbuje rozmawiać z Michałem ten go zbywa i nie dochodzi do żadnej
rozmowy przez dłuższy czas Maks nie wie niepokoi się co się dzieje z Michałem no i potem przychodzi Anna>

-Anna-
Cześć chłopaki jak się spało?
-Michał-
...
-Maks-
Cześć nawet dobrze.
<Anna odpala papierosa i zaciąga się dymem>
-Anna-
Maks ej a co Michał taki nieobecny?
-Maks-
nie wiem... do mnie też on coś się nie odzywał prawie dzisiaj 
jedynie przed chwilą poprosił o 2 papierosy.
-Anna-
aha.
-Anna-
ech szkoda mi go.

<palą papierosy tak z godzinę następnie słyszą stukot butów lekarzy>

-Anna-
czas lecieć znów bo lekarze.

<wszyscy wychodzą z palarni i wracają do sal Michał z Maksem do siebie i Anna do swojej sali Maks i Michał 
będąc w sali czekają z 10-20 minut tylko na lekarza ten przychodzi>

-Lekarz-
dzień dobry najpierw zacznę od pana Michała jak się pan czuje?
-Michał-
...
-Lekarz-
panie Michale czemu pan nie odpowiada?
-Michał-
...
-Maks-
on już od rana taki...
-Lekarz-
cóż dziwne to jest.
-Michał-
po prostu nie mam ochoty na nic nawet rozmowę.
-Lekarz-
ok rozumiem cóż w takim razem niech pan odpoczywa ja przejdę do pana Maksymiliana.
-Lekarz-
jak się pan czuje panie Maksymilianie?
-Maks-
cóż dzisiaj w nocy kiepsko spałem bo jak nie koszmary senne to ból zęba.
-Lekarz-
cóż to dziwne bo ostatnio pan mówił tylko o wspomnieniach złych a teraz sny jeszcze...
-Lekarz-
cóż jutro lub pojutrze czeka pana rozmowa z psychologiem potem jeszcze będzie pan mieć terapie zajęciową.
-Maks-
ok i myśli pan że to pomoże?
-Lekarz-
powinno pomóc bo same leki to za mało zdecydowanie.
-Maks-
ok.
-Lekarz-
i cóż w razie jakby coś się działo no to wie pan gdzie mój gabinet pewnie jest jeszcze gabinet dyżurnego lekarza 
oraz psychologa więc tutaj nie ma pan czego się bać jest pan bezpieczny.
-Maks-
rozumiem.
-Lekarz-
dobrze ja muszę lecieć więc do widzenia państwu.

<lekarz wychodzi Maks siada na łóżku robi papierosy Michał siedzi na łóżku i nic nie robi po jakimś czasie Maks 
pyta się czy Michał chce iść do palarni ten się zgadza więc idą tam i gdy są jest tam Anna i Oktawia>

-Anna-
Cześć Maks Cześć Michał co tam?
-Oktawia-
No Cześć wam.
<odpalają papierosy>
-Maks-
u mnie tak sobie martwię się Michałem.
-Michał-
....
-Maks-
sami widzicie że on milczy niemalże ciągle lekarz był
też niewiele mówił i nie wiem co z nim wgl jest.
-Anna-
cóż przykro mi ale niewiele mogę.
-Maks-
dodatkowo ja znów mam koszmary tzn. wczoraj nie miałem 
ale dzisiaj to wróciło.
-Anna-
a lekarz?
-Maks-
że jeszcze tutaj pobędę i mi dopasują leki oraz że będę mieć spotkania z psychologiem na nowo.
-Anna-
cóż ja też mam koszmary i prawie tak samo mi lekarz powiedział.
-Maks-
ale cóż niewiele oni mogą.

<salowa woła na śniadanie>

-Anna-
dobra czas lecieć zjeść coś.

<wszyscy idą z palarni na śniadanie i leki potem zarówno Maks jak i Michał idą do sali Maks zwija papierosy potem Maks i Michał idą na palarnie po jakimś czasie wchodzi Anna do palarni>

-Anna-
Cześć chłopaki
-Maks-
Cześć.
-Michał-
...
-Anna-
a on dalej milczy.
-Michał-
ech po prostu brak mi już siły...
-Anna-
Michał cieszę się że się odezwałeś czemu brak ci siły?
-Michał-
a bo Anka życie jest do dupy.
-Anna-
nie mów tak.
-Michał-
ale taka prawda.
-Anna-
e tam jeszcze będzie dobrze.
-Michał-
nie nie będzie!

<wybiega z palarni>

-Anna-
idziemy za nim lepiej nie ryzykować...
-Maks-
dobrze...

<wychodzą z palarni widzą Michała wchodzącego do łazienki z czymś ostrym w dłoni oni za nim wchodzą ale za późno bo on zamyka się w części łazienki z prysznicem która jest za drzwiami Michał barykaduje się w niej przy okazji i podcina sobie żyły Anna w międzyczasie woła pielęgniarkę wokół łazienki zbiera się tłum>

-Pielęgniarka-
dobrze... chyba mam tu gdzieś kluczę...
-Pielęgniarka-
cholera... nie mam chyba ktoś wziął zapasowy komplet bo ten pierwszy to i ja nie mogłam znaleźć.
-Pielęgniarka-
dobra zawołam ochronę oni mają.

<po minucie przychodzi ochrona otwierają drzwi następnie usuwają przeszkodę przed drzwiami potem następnie pielęgniarka szybko ratuje leżącego we krwi Michała tamuje mu krew puls okazuje się być w normie jedynie co to on utracił świadomość pielęgniarka szybko wzywa sanitariuszy z noszami by Michała przenieść do zabiegowego następnie jest on przenoszony na noszy do łazienki wchodzi jeszcze Maks zauważa kartkę ze słowami:

"Chciałem żyć ale nie umiałem zderzyłem się z faktami jak Ikar z promienień słońca i następnie 
te życie moje marzenia spaliły tak jak spalił się Feniks pamiętajcie życie macie jedno walczcie!
ja przegrałem"
- Wasz na zawsze M -

daje ją pielęgniarce która zszywa Michałowi rękę następnie podchodzi do salowej lekarz Michała>

-Lekarz-
dobrze siostro trzeba będzie go teraz w pasach umieścić nie ma co ryzykować... 
poprzedni pacjent opuścił izolatkę na razie on tam będzie tak z 2 dni potem damy go
do jakiejś sali proszę niech siostra podziękuje Maksowi i Annie bo dzięki nim on żyje.
-Pielęgniarka-
ok podziękuje.
-Pielęgniarka-
a i dostałam ten list Maks go znalazł... niech pan przeczyta.
-Lekarz- <czyta i po chwili mówi>
ech... trzeba go do izolatki a na ten czas niech siostra przechowa wartościowe rzeczy
pacjenta bo lepiej nie ryzykować że ktoś je ukradnie.
-Pielęgniarka-
ok zrobię tak.

<lekarz wychodzi następnie siostra woła sanitariuszy z łóżkiem z pasami w którym Michał jest umieszczany następnie wiozą go do izolatki a pielęgniarka podchodzi do zapłakanej Anny i Maksa który ją pociesza i tuli>

-Pielęgniarka-
ech lekarz wam kazał podziękować...
-Anna-
szkoda mi mi mi Michała... że ja nic nie wyczułam....
-Pielęgniarka-
Anno nie smuć się Michał już nie dał rady ale my go z tego wyciągniemy dobrze że wy za nim pobiegliście
naprawdę dziękuje wam za to.
-Maks-
to był nasz koleżeński obowiązek.
-Maks-
ecchh teraz mam tylko nadzieje że wy go jakoś wyprowadzicie z tego...
-Pielęgniarka-
wyprowadzimy a cóż do was potem po obiedzie zawołam lekarza by z wami porozmawiał bo potrzebujecie rozmowy
a teraz lećcie odpocznijcie sobie ja Maks jeszcze do twojej sali zaraz przyjdę bo będzie trzeba rzeczy Michała
przechować żeby nie zginęły.

<Anna i Maks rozchodzą się do sal Maks siada na łóżku i płaczę potem do sali wchodzi pielęgniarka ta mówi mu o pacjencie przenoszonym na inny oddział i że dzisiaj on (czyli Maks) będzie już w normalnej sali następnie odchodzi z rzeczami Michała i jego ubraniami które trafią pewnie do depozytu następnie Maks idzie do palarni potem przychodzą Anna, Weronika i Oktawia>

-Maks-
Cześć dziewczyny.
-Weronika, Oktawia i Anna>
No Cześć.

<Anna podpala papierosa po niej Weronika a potem Oktawia>

-Maks-
Anka wiesz co tam z Michałem?
-Anna-
w izolatce w pasach jest...
-Anna-
i pewnie 3 dni tam będzie a co dalej... to nie wiemy....
-Maks-
mnie po południu mają przenieść do zwykłej sali bo jeden z pacjentów
odchodzi więc nie wiem czy cieszyć się czy nie ponoć do sali Kaza
bo Antoni odchodzi z jego sali no bo przenoszą go na 3C...
a przynajmniej tak mi salowa mówiła gdy szedłem do palarni.
-Anna-
cóż możliwe że po izolatce Michał będzie w obserwacyjnej.
-Maks-
cóż... możliwe.

<po pewnym czasie rozmowy nagle wszyscy obecni w palarni słyszą wołanie salowej na obiad>

-Maks-
czas iść na obiad...

<wychodzą z palarni i idą na obiad i leki potem po obiedzie i lekach potem Maks idzie do sali po chwili przychodzi po niego salowa która prosi go zejście z łóżka Maks pyta się czy ma się pakować salowa mówi mu że pakować się nie musi ponieważ jego rzeczy które są w szafce zostaną mu dostarczone na nową salę razem z szafką ale jeśli ma ubrania to żeby spakowałem ten mówi że nie ma następnie 
woła go pielęgniarka która mówi o kolegach którzy przyszli do niego salowa mówi że ma iść ona się wszystkim zajmie Maks idzie>

-Maks-
Cześć wam.
-Radek-
no Cześć.
-Tomek-
Cześć.
-Maks-
a co wy tak szybko? mieliście chyba przyjść dopiero po drugim
-Radek-
a bo martwiliśmy się o ciebie i chcieliśmy szybciej zobaczyć kumpla.
-Tomek-
no właśnie i mamy dla ciebie trochę rzeczy ale o tym potem.
-Maks-
spoko.
-Radek-
na początek jak się czujesz?
-Maks-
bywało lepiej...
-Tomek-
a kiedy wyjdziesz?
-Maks-
dopiero po lutym.
-Radek-
i widzisz... tak ci się to opłacało.
-Maks-
cóż no takie życie.
-Tomek-
ja mam tylko nadzieje że nie wrócisz do tego ścierwa.
-Maks-
raczej nie... alkohol i narkotyki to już dla mnie przeszłość
-Radek-
to dobrze.

<po chwili przychodzi do Maksa jego koleżanka Anna>

-Anna-
Cześć Maks.
-Maks-
Aniu to Radek i Tomek.

<podają sobie ręce i rozpoczyna się rozmowa>

-Tomek-
a poza tym jeszcze Maks co więcej u ciebie? widzę że fajną dziewczynę tu poznałeś.
-Maks-
ech no szkoda gadać jeden z moich kolegów stąd próbował się dzisiaj zabić...
-Tomek-
to lipa.
-Radek-
no i widzisz Maks? a ty sam to próbowałeś zrobić...
-Maks-
wiem głupio zrobiłem.
-Radek-
ty Aniu pilnuj go bo ty mi wyglądasz na spoko laskę a Maks cóż swoje przeżył.
-Anna-
będę pilnować na tyle ile dam na tyle będę.
-Radek-
to dobrze.
-Tomek-
wgl to w tych torbach Maks które są dla ciebie to masz tam ciuchy, rzeczy do mycia się, trochę żarcia 
takiego jakie tu wolno mieć więc nikt ci nic nie zabierze oraz jeszcze mp3, słuchawki, telefon, 
ładowarka... wszystko co jest ci potrzebne a i trochę tytoniu i maszynkę do papierosów a i gilzy.
-Maks-
gilzy i maszynkę już mam ale gilzów mam mało.
-Tomek-
to nic... przyda się.
-Radek-
a i to ode mnie.

<daje mu torebkę Maks wyciąga jest tam trochę ciasta>

-Maks-
no dzięki przynajmniej tak sobie osłodzę ten dzień a i Aniu tobie też dam.
-Anna-
no cóż spoko...
-Tomek-
cóż my musimy już lecieć będziemy za jakiś czas.
-Maks-
ok spoko dzięki chłopaki.

<Maks idzie ze swoimi rzeczami do swojej nowej sali tam widzi Kaza i jego kolegów>

-Kaz-
Cześć Maks cieszę się że ciebie tutaj dali oto moi koledzy Piotrek, Sławek i Włodek jeszcze 
był Antoni ale on odszedł.

<podchodzą do Maksa witają się z nim>

-Maks-
ok spoko nikt mi tu nic nie ukradnie?
-Kaz-
no nikt bądź spokojny ja tutaj jestem prawie cały czas więc mogę przypilnować a co?
ktoś u ciebie był i dał ci trochę rzeczy?
-Maks-
byli koledzy ci sami co wezwali pomoc i dali trochę rzeczy mi żebym miał co jeść i nie tym jak chcesz
mam duży kawałek ciasta mogę się podzielić.
-Kaz-
cóż spoko możesz dać.
<daje Kazowi kawałek ciasta ten je i po chwili mówi.
-Kaz-
masz dobrych kolegów.
-Maks-
a no spoko są.
-Kaz-
a wy chłopaki chcecie?
-Piotrek-
cóż ja mam dietę i mi niezbyt wolno.
-Sławek i Włodek-
cóż my możemy.

<Maks daje im po kawałku ciasta i zostaje Maksowi jeszcze trochę>

-Kaz-
a co tam z Michałem?
-Maks-
ech no szkoda gadać...
-Kaz-
ok spoko rozumiem.
-Maks-
a teraz sorry ale chcę chwilę sobie odpocząć i posłuchać trochę muzyki...
-Kaz-
ok spoko.

<zakłada słuchawki i zasypia śpi tak z godzinę budzi go Weronika>

-Weronika-
ej śpiochu może pójdziemy zapalić?
-Maks-
a no spoko spoko...

<wychodzą do Weroniki podchodzi pielęgniarka która mówi jej że kobiety do męskich sal nie mogą zbytnio wchodzić ta mówi że ona musi jakoś Maksowi pomóc bo widzi że on jest załamany na co pielęgniarka że nie ma nic przeciwko temu byleby nie doszło do naruszeń regulaminu szpitalnego i idzie do palarni gdzie jest już Maks>

-Maks- <mówi paląc>
ech... życie jest ciężkie.
-Weronika-
cóż jest ale ty musisz walczyć o siebie Maks bo twój kolega 
jest tego wart uwierz mi Michał jest tego wart.
-Maks-
wiem Wera tyle że mi szkoda że nie mogłem go powstrzymać...
-Weronika-
ech zrozum Michał był w takim stanie że nikt nie mógł go powstrzymać.
-Maks-
ech... mam tylko nadzieje że izolatka wystarczy by on zrozumiał 
że nie może tak.
-Weronika-
ja również.

<po chwili przychodzi Anna i Oktawia>

-Anna i Oktawia-
Cześć wam.
-Maks-
a no Cześć.
-Weronika-
Siemka.
-Oktawia-
i jak tam koledzy twoi Maks?
-Maks-
pewnie od Ani wiesz że przyszli? cóż dali mi dużo rzeczy i chwilę pogadali ze mną i Anią chwilę...
-Oktawia-
no wiem od Ani no spoko.

<palą tak i rozmawiają do 16 wtedy Annę i Maksa woła pielęgniarka która ich prowadzi do gabinetu lekarza>

-Lekarz-
dzień dobry wam... cóż jesteście bardzo zżyci z Michałem dlatego rozdzielać was od niego nie będę ale chce
z wami chwilę pogadać bo jestem waszym wspólnym lekarzem a wam rozmowa potrzebna a psychologa jeszcze
nie ma bo jutro wraca z urlopu.
-Maks-
o czym?
-Lekarz-
cóż tak ogólnie wypytać się was o wszystko.
-Lekarz-
możemy porozmawiać?
-Anna i Maks-
ok możemy bo w sumie musimy...
-Lekarz-
czemu czujecie że musicie?
-Maks-
przez tą sytuacje z Michałem to szczególnie Anna potrzebuje rozmowy.
-Lekarz-
to prawda Aniu?
-Anna-
prawda...
-Lekarz-
ok to porozmawiamy.
-Lekarz-
cóż powiem wam szczerze musicie trochę bardziej skupić się na sobie niż na innych bo lekarze i psycholodzy
tutaj bardziej są by pomagać pacjentom możecie reagować i wołać pielęgniarkę lub lekarza ale bardziej
musicie się skupić na sobie...
-Anna-
tyle że ciężko mi tak jakoś olać jak komuś dzieje się coś złego.
-Maks-
mi również.
-Lekarz-
cóż po jutrze będziecie mieć spotkanie z psychologiem.
-Lekarz-
a poza tym zmian w okresie pobytu waszego to nie będzie ponieważ wy wymagacie takiego długotrwałego leczenia.
-Anna-
ok rozumiem.
-Maks-
ja także
-Lekarz-
dlatego cóż ta rozmowa i przejdźmy dalej...

<rozmowa trwa tak do 17:30>

-Lekarz-
dobra... musimy kończyć bo nie długo kolacja.
-Anna i Maks-
ok dobrze.

<Maks wraca do sali sprawdza stan baterii w telefonie jest tak 80% więc postanawia go nie ładować następnie bierze odłącza słuchawki od mp3 ale widzi że pielęgniarka zamyka dyżurkę... więc siada na łóżku i czeka na kolacje w pustej sali bo chyba wszyscy pacjenci za w czasu poszli na stołówkę po jakimś czasie woła salowa wszystkich na kolacje którą Maks zjada szybko następnie Maks widzi otwartą dyżurkę i idzie oddać rzeczy pielęgniarce>

-Pielęgniarka-
dobry wieczór Maks.
-Maks-
dobry wieczór proszę siostro mam słuchawki i ładowarkę które chce dać do depozytu.
-Pielęgniarka-
ok.

<podsuwa mu kawałek papieru>

-Pielęgniarka-
proszę masz tu takie zaświadczenie i podpisz tutaj i tutaj 

<daje mu długopis i Maks podpisuje>

-Pielęgniarka-
dobrze ja schowam do koperty i cóż takie rzeczy jak słuchawki i ładowarki wolno mieć na szpitalu 
ale trzeba oddawać do dyżurki na noc.
-Maks-
ok właściwie to dobrze bo słuchawki trochę drogie bo za 100zł a ładowarka to wiadomo telefon bez niej to lipa.
-Maks-
no i do widzenia.
-Pielęgniarka-
ok do widzenia.

<Maks idzie do sali po papierosy w czasie gdy wszyscy jeszcze jedzą następnie udaje się do palarni i odpala papierosa po kilku minutach przychodzi Anna>

-Maks-
Cześć Aniu.
-Anna-
co ty tutaj tak sam?
-Maks-
a no bo myślę o Michale...
-Anna-
nie myśl nie zadręczaj się.
-Anna-
nie masz papierosa? chcesz jednego?
-Maks-
nie mam bo tak z roztargnienia zapomniałem wziąć więcej niż jednego no i możesz dać...
-Anna- <daje mu kilka i mówi>
masz tutaj kilka papierosów bo trochę chce pogadać...

<zaczyna się rozmowa trwająca do czasu aż na leki pacjentów woła pielęgniarka>

-Anna-
i powiem ci kocham ciebie chce z tobą być...
-Maks-
cóż w szpitalu to nie wiem czy tak wolno...
-Maks-
może poczekajmy z tym aż wyjdziemy ze szpitala?
-Anna-
ok dobrze.

<pielęgniarka woła na leki pacjentów>

-Anna-
musimy już lecieć bo wołają nas na leki Maks...
-Maks-
ok kochanie.

<Maks wychodzi i idzie wziąć leki następnie wraca do sali i kładzie się na łóżku i zasypia>

<KONIEC ODCINKA I ROZDZIAŁU PIERWSZEGO>
Odpowiedz
#7
----------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.1 Dobrze Że Żyjesz... - Oczami Anny -
----------------------------------------------------------------------------------

4 Stycznia godzina 06:40

"Jeden Krok"
"Robię jeden krok nie wiem dokąd ale cierpię
Idę wyznaczoną drogą życie jak Video idzie
czasem dobrze czasem bezgranicznie nas
beszta wiesz jest tak że raz brak sił i czujemy
jakby ktoś z nas kpił a życie robi nam na złość
no i mówi - mam cię - ja nie jestem drugi Tuwim
jestem ledwie tłem tego świata ledwie cząstką
ludzkości nie jeden człowiek wrogo mnie na
tym świecie traktuje a inny myśli jakie korzyści
mieć ze mnie inny chce bym czuł się winny
człowiek dla człowieka jest zimny ja już
nie wiem o co w tym biega mało polegać
na kim mogę bo wielu na świecie mi wrogiem
a ja niczym ciem pragnę ciepła już przejechałem
nie raz się na życia trasie nie raz czuję że umieram
bo serio dosyć już mam szczególnie gdy dna sięgam
jednak wiem że jest nie jedna osoba która mnie ma
za swojego kumpla za swojego najlepszego fumfla
dzięki tobie boże że mam ich ja serio to doceniam
wiem że życie swe jeszcze pozmieniam i że marzenia
me zostaną spełnione a starania docenione że będę
mieć jeszcze kolorem życie barwione nie chce być
wzorem lecz nie chce też i być tragedii aktorem."


- Przez ostatnie 3 dni Michał leżał w pasach w sali obserwacyjnej do której go przeniesiono na krótko po przeniesieniu Maksa do zwykłej 
sali Michał tak długo był w pasach ponieważ personel wolał nie ryzykować kolejnym samobójstwem Anna z Maksem ciągle się o niego pytali 
Anna była u urologa przeszła badania i ten przepisał jej leki po których ona przestała się moczyć w nocy poza tym do Anny dzwoniła 
matka która przyłapała jej ojca na zdradzie i doszło do kłótni a Maks z kolei coraz bardziej zaprzyjaźniał się z ludźmi z nowej sali -


<Anna budzi się i wstaje z łóżka>

-Anna-
czas się ogarnąć...
-Anna-
najpierw godzina...

<bierze telefon i zerka na wyświetlacz>

-Anna-
ech... 6:40 dobra idę może uda się i piguła otworzy wcześniej drzwi od łazienki

<ścieli łóżko następnie wyjmuje z szafy nowy ciuch bierze je pod rękę do drugiej rzeczy do mycia się idzie 
do pielęgniarki słyszy jak pielęgniarka rozmawia z Michałem następnie pielęgniarka wychodzi z sali obserwacyjnej>

-Pielęgniarka-
Anno a co ty tak wcześnie wstałaś?
-Anna-
tak jakoś wyszło pani rozmawiała z Michałem?
-Pielęgniarka-
tak... już zdjęliśmy mu pasy ale cały czas będzie on obserwowany bo wolimy nie ryzykować.
-Anna-
ok mam pytanie może mi pani otworzyć drzwi od łazienki? bo chcę się umyć...
-Pielęgniarka-
no ok dobra.

<Pielęgniarka bierze klucz i idą z Anną do łazienki następnie pielęgniarka otwiera drzwi Annie i Anna wchodzi i myję się
oraz przebiera potem wraca do siebie do sali bierze kubek sypie kawy i idzie na stołówkę gdzie terapeutka parzy innym
już kawy i herbaty następnie wraca z kawą do sali gdzie ją wypija potem bierze papierosów kilka i idzie z nimi do palarni
gdzie są już Michał, Maks i Weronika i gadają sobie>

-Anna-
Cześć wam Michał co u ciebie? czemu tak długo byłeś w pasach?

<wszyscy się witają z Anną następnie odpowiada Annie Michał>

-Michał-
a bo ci z personelu bali się mnie wypuścić...
-Anna-
aha rozumiem.

<odpala papierosa>

-Anna-
a co odwalałeś co?
-Michał-
nie nie... tylko bali się że mogę znów to zrobić.
-Anna-
a co chcesz znów? nawet nie próbuj bo my się tutaj o ciebie martwimy!
-Michał-
nie wiem raz mam dość raz chce żyć.
-Anna-
no ale uwierz mi że musisz ja też mam ostatnio ciężkie momenty a jakoś daję radę...

<wszyscy gadają i palą następnie po pół godzinie słychać stukot butów>

-Anna-
czas już się zwijać.

<wszyscy rozchodzą się do swoich sal do Anny bardzo szybko przychodzi lekarz>

-Lekarz-
Dzień dobry pani Anno jak się pani dzisiaj czuję?
-Anna-
psychicznie to tak średnio... ale leki od urologa pomagają bo się nie moczę.
-Lekarz-
ok dobrze że się pani nie moczy a czemu psychicznie średnio?
-Anna-
bo wczoraj moja mama dzwoniła i powiedziała mi że ojciec ją zdradza...
-Lekarz-
jutro będzie mieć pani spotkanie z psychologiem bo to bardziej sprawa dla psychologa.
-Lekarz-
a tak poza tym?
-Anna-
i przez ten telefon wpadłam w doła.
-Lekarz-
na czym ten dół polega?
-Anna-
stale jestem smutna staram sobie radzić z tym ale tak średnio mi wychodzi dodatkowo dzisiaj miałam 
koszmar senne może pan coś zaradzić?
-Lekarz-
cóż nie wiem czy pani leki coś dadzą to jest bardziej wina emocji dlatego mówię o psychologu.
-Anna-
aha.
-Lekarz-
dobrze ja muszę już iść do następnych pacjentów więc do zobaczenia a i dzisiaj po obiedzie będzie mieć
pani zajęcia terapeutyczne.
-Anna-
ok do zobaczenia.

<po kilku minutach lekarze wychodzą>

-Anna-
Okta idziemy zapalić?
-Oktawia-
ok spoko.

<idą do palarni w której nikogo nie ma będąc w niej odpalają papierosy>

-Oktawia-
co tam u ciebie?
-Anna-
a lipa...
-Oktawia-
cóż słyszałam rozmowę z lekarzem myślę że psycholog może ci pomóc.
-Anna-
nie wiem...
-Oktawia-
uwierz mi dasz radę.
-Anna-
oby.
-Oktawia-
ej Anka! co jest?
-Anna-
ech nic po prostu mam ciężki moment.

<wchodzi Michał>

-Michał-
Cześć dziewczyny co jest?
-Oktawia-
a nic tylko Anka coś smutna jest.
-Michał-
a czemu?
-Oktawia-
wolisz nie wiedzieć...
-Michał-
nie no niech powiem.
-Anna-
problemy rodzinne tzn. mój ojciec zdradza matkę.
-Michał-
to faktycznie p*.

<Michał odpala papierosa i wchodzi Maks który też zapala następnie się odzywa>

-Maks-
Cześć wam co tam?
-Michał-
Anka ma problemy rodzinne.
-Maks-
to prawda?
-Anna-
nie! fatamorgana!
-Maks-
ej spokojnie...
-Anna-
pytacie pytacie się i pytacie...
-Maks-
bo martwimy się...
-Anna-
przesadzacie.
-Maks-
nie nie przesadzamy.

<słychać wołanie salowej na śniadanie>

-Anna-
dobra po śniadaniu pogadamy.
-Maks-
ok.

<wszyscy wychodzą i idą na śniadanie do Michała podchodzi pielęgniarka i mówi mu o czymś Anna i Maks biorą talerze ze śniadaniem
idą do swojego stolika jedzą następnie idą odłożyć talerze i idą wziąć leki potem Anna wraca do sali po papierosy i idzie do palarni
tam jest już Maks>

-Maks-
no to mów co tam...
-Anna-
mój ojciec zdradza matkę.
-Maks-
cóż nie martwi się jeszcze będzie dobrze.
-Anna-
no nie wiem...
-Maks-
uwierz mi kochanie damy radę.
-Anna-
a może... w sumie nie wiem....

<Anna wybucha płaczem>

-Anna-
mogę się przytulić?
-Maks-
możesz.

<Anna tuli się do Maksa>

-Maks-
i jak? już dobrze?
-Anna-
trochę lepiej.
-Anna-
dobra możemy kontynuować rozmowę.
-Maks-
ok spoko.
-Maks-
jak tam ci noc wgl minęła?
-Anna-
tak średnio bo znów koszmary
-Maks-
cóż lipa.

<wchodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam co tam?
-Maks-
a nic.
-Anna-
no nic.
-Michał-
przecież widzę że się zakochaliście...
-Anna-
trochę tak.
-Maks-
no może.
-Michał-
cóż ja też dzisiaj taki jestem nieco padnięty...
-Maks-
ej Michał a o czym gadała z tobą pielęgniarka?
-Michał-
że od jutra samemu nie będę mógł chodzić po szpitalu i będę wszędzie chodzić z ochroniarzem jedynie w palarni i łazience będę
mieć "prywatność" w pewnym stopniu bo wiadomo że i tak kamery...
-Maks-
aha to lipa...
-Michał-
cóż no nie mogę nic zrobić.
-Maks-
no spoko a jak tam z rzeczami?
-Michał-
cóż pielęgniarka mi je oddała do sali i nawet słuchawki i ładowarkę mogę mimo wszystko mieć.
-Anna-
a wolno nam do ciebie przychodzić?
-Michał-
cóż pytałem się i pielęgniarka zastrzeżeń nie widzi.
-Maks-
a ile jeszcze będziesz w obserwacyjnej?
-Michał-
tak z 2 tygodnie minimum tak powiedziała piguła a jakbym coś odwalał no to znów pasy.
-Maks-
miejmy nadzieje że nie...

<gadają tak z godzinę następnie Anna wychodzi z palarni i idzie po słuchawki do pielęgniarki ona jej je daje i ona wraca do sali
gdzie odpala muzykę i słucha jej i nawet nie zauważa jak mijają jej następne 2 godziny potem Oktawia wyjmuje słuchawki
Annie z uszu i mówi że trzeba iść bo obiad i Anna idzie zjeść obiad następnie po obiedzie bierze leki i wraca do sali i dalej
słucha muzyki po 10 minutach przychodzi Terapeutka a Anna zdejmuje słuchawki z uszu>

-Terapeutka-
dzień dobry Anno ja jestem Terapeutką w tym szpitalu mówiłaś lekarzowi że zgadzasz się na terapie zajęć 3-4 razy w tygodniu
po godzinę będziesz mieć rysunki, gimnastykę, biblioterapię i kulinoterapię zapraszam ze mną
-Anna-
ok.

<idą na terapie Anna po godzinie wraca do sali mija się z Kasią która również wracając z terapii idzie do łazienki
wchodząc do sali zastaje tam Oktawie>

-Oktawia-
byłaś na terapii zajęć?
-Anna-
tak... a ty czemuś tak szybko wyszłaś?
-Oktawia-
bo jestem jakaś taka zmęczona...
-Anna-
ok spoko.
-Oktawia-
idziemy zapalić?
-Anna-
ty idź bo ja muszę oddać słuchawki pigule by nikt mi ich nie ukradł.

<idzie do pielęgniarki oddaje jej słuchawki następnie sprawdza telefon i jest około 80% baterii następnie wraca do sali 
oraz bierze fajki i idzie do palarni w której zastaje Oktawię, Michała i Maksa>

-Anna-
Cześć wam co u was?
-Maks-
no ja byłem na terapii.
-Michał-
mnie na terapii zajęć nie było bo pielęgniarka mi mówiła że nie ma co ryzykować...
-Oktawia-
ze mną już gadałaś.
-Michał-
a co tam u ciebie?
-Anna-
a nic... byłam na terapii zajęć i nic się nie zmieniło.
-Maks-
nie smuć się będzie dobrze...
-Anna-
nie wiem.

<gadają tak z 2 godziny następnie Anna idzie po słuchawki potem wraca i siada przy biurku przy oknie i słucha muzyki 
po pół godzinie Kasia zdejmuje jej słuchawki i zwraca uwagę że kolacja Anna idzie na kolacje którą zjada następnie
wraca do sali bierze papierosy idzie do palarni i pali papierosa sama po chwili wchodzi Maks>

<Maks odpala papierosa zaciąga się dymem i mówi>
-Maks-
Cześć Aniu co tam?
-Anna-
a nic... tak sobie... doła mam.
-Maks-
nie wiem co ci poradzić.
-Anna-
nic... bo nic się nie da zrobić.
-Maks-
da się uwierz mi da się.
-Anna-
nie wiem... nie wiem czy da się...

<przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć o czym gadacie?
-Maks-
o problemach Ani.
-Michał-
cóż ja nie wiem co mam poradzić...
-Anna-
bo mi się nie da poradzić... <Anna płacze>
-Maks-
cóż jutro masz spotkanie z psychologiem? czy kiedy?
-Anna-
chyba jutro.
-Maks-
no właśnie... pogadasz sobie i będzie dobrze.
-Anna-
no nie wiem...

<gadają tak z godzinę następnie Anna wychodzi i dzwoni do matki>

-Anna-
Cześć mamo jak się czujesz? co tam z tatą?
-Mama Anny-
ech... czuję się dobrze a tata cóż jesteśmy nieco pokłóceni.
-Anna-
ale tak to jest dobrze?
-Mama Anny-
no tak niezbyt bo bywało lepiej ale Aniu kochanie nie martw się.
-Anna-
postaram się ech... kiedy przyjedziesz mamo?
-Mama Anny-
nie długo... z tego co wiem to teraz najlepiej jak w sobotę przyjadę bo teraz masz mieć
zajęcia terapeutyczne i spotkania z psychologiem.
-Anna-
no tak.
-Mama Anny-
i przyjadę bez taty bo póki co nie chcę z nim gadać.
-Anna-
ok dobrze.
-Mama Anny-
dobra kochanie ja muszę kończyć to pa i całuje ciebie dobranoc tobie.
-Anna-
dobranoc mamo ja też całuje.

<rozłącza się połączenie Anna sprawdza ile baterii jest i jest tak 70% bierze słuchawki i idzie z nimi do dyżurki gdzie oddaje je 
pielęgniarce następnie idzie do palarni gdzie są Michał i Maks>

-Michał-
jak tam Aniu?

<odpala papierosa i odpowiada?>

-Anna-
gadałam z mamą przez telefon.
-Maks-
i jak?
-Anna-
cóż już chyba lepiej.
-Michał i Maks-
to dobrze.
-Anna-
a no dobrze.
-Anna-
nareszcie może jakoś odpocznę od tego wszystkiego...

<rozmawiają z pół godziny następnie pielęgniarka woła na leki>

-Anna-
dobra ja muszę lecieć na leki Pa! Maks kochanie! jutro pogadamy! a ty Michał trzymaj się!

<Anna idzie wziąć leki staje w kolejce pielęgniarka jej je podaje następnie wraca do sali i kładzie się spać>

<Koniec odcinka>

----------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.1 Codzienność... - Oczami Maksa -
-------------------------------------------------------------------------------------------------

4 Stycznia godzina 06:00

<Maks budzi się i wstaje z łóżka>

-Maks-
znów wstawaj... dobra to sprawdzę godzinę.

<bierze telefon do rąk i sprawdza godzinę>

-Maks-
jest 6:50... dobra idę się ogarnąć nieco.

<ścieli łóżko następnie bierze przybory do mycia i ciuchy idzie do łazienki tam o dziwo pomimo pory drzwi są otwarte i się myje potem 
wraca i kręci fajki i idzie do palarni w której są już Michał i Weronika.>

-Maks-
Cześć państwu co tam?
-Weronika-
Cześć Michał rozpacza nad swoim życiem...
-Michał-
Cześć nie rozpaczam tylko nic mnie nie cieszy...
-Maks-
widzę że poważny problem.
-Weronika-
a no poważny.
-Maks-
cóż no Michu my za wiele nie możemy.

<wchodzi Anna>

-Anna-
Cześć wam Michał co u ciebie? czemu tak długo byłeś w pasach?

<wszyscy się witają z Anną następnie odpowiada Annie Michał>

-Michał-
a bo ci z personelu bali się mnie wypuścić...
-Anna-
aha rozumiem.

<odpala papierosa>

-Anna-
a co odwalałeś co?
-Michał-
nie nie... tylko bali się że mogę znów to zrobić.
-Anna-
a co chcesz znów? nawet nie próbuj bo my się tutaj o ciebie martwimy!
-Michał-
nie wiem raz mam dość raz chce żyć.
-Anna-
no ale uwierz mi że musisz ja też mam ostatnio ciężkie momenty a jakoś daję radę...

<wszyscy gadają i palą następnie po pół godzinie słychać stukot butów>

-Anna-
czas już się zwijać.

<wszyscy rozchodzą się do swoich w sali w której jest Maks i jego kumple po pewnym czasie pojawia się kilku lekarzy jeden z nich
podchodzi do Maksa>

-Lekarz-
Cześć panie Maksymilianie jak tam samopoczucie?
-Maks-
tak średnio ale chyba już lepiej...
-Lekarz-
aha cóż nie wiem co mam wywnioskować z pana odpowiedzi.
-Lekarz-
dzisiaj będą wgl zajęcia terapeutyczne zgadza się pan na uczestniczenie w nich?
-Maks-
zgadzam się bo zawsze to jakieś zajęcie.
-Lekarz-
cóż przekaże to terapeutce potem się ona zgłosi do pana.
-Maks-
no dobrze.
-Lekarz-
a tak sny? dalej ma pan koszmary?
-Maks-
właściwie już nie...
-Lekarz-
ok to dobrze.
-Lekarz-
dobrze ja muszę już iść to do zobaczenia panu.
-Maks-
do zobaczenia.

<w ciągu 5 minut lekarze wychodzą do Maksa odzywa się Kazu>

-Kazu-
co tam? jak noc?
-Maks-
a no taka sobie...
-Kazu-
koszmary?
-Maks-
nie... tylko jakoś nie cieszy mnie to że zasypiam nie mówiłem tego lekarzowi ale nie cieszy mnie nic.
-Kazu-
przez co?
-Maks-
przez tą sytuacje z Michałem.
-Kazu-
a co u niego?
-Maks-
dzisiaj wypuścili go z pasów.
-Kazu-
cóż wiedzą co robią lekarze dlatego go wypuścili.
-Maks-
ale żeby on znów tego nie zrobił.
-Kazu-
nie powinien... dobra ja nieco kimnę sorry ale w nocy kiepsko spałem bo ból zębów.
-Maks-
ok ja idę do palarni zajarać a tobie miłych snów.
-Kazu-
ok dzięki.

<Kazu kładzie się i zasypia a Maks idzie do palarni otwiera drzwi i wchodzi a tam Anna, Oktawia i Michał>

-Maks-
Cześć wam co tam?
-Michał-
Anka ma problemy rodzinne.
-Maks-
to prawda?
-Anna-
nie! fatamorgana!
-Maks-
ej spokojnie...
-Anna-
pytacie pytacie się i pytacie...
-Maks-
bo martwimy się...
-Anna-
przesadzacie.
-Maks-
nie nie przesadzamy.

<słychać wołanie salowej na śniadanie>

-Anna-
dobra po śniadaniu pogadamy.
-Maks-
ok.

<wszyscy wychodzą i idą na śniadanie do Michała podchodzi pielęgniarka i mówi mu o czymś Anna i Maks biorą talerze ze śniadaniem
idą do swojego stolika jedzą następnie idą odłożyć talerze i idą wziąć leki potem Maks bierze szybko paczkę ze zrobionymi papierosami
no i idzie do palarni wchodzi a tam nikogo nie ma po chwili przychodzi Anna>

-Maks-
no to mów co tam...
-Anna-
mój ojciec zdradza matkę.
-Maks-
cóż nie martwi się jeszcze będzie dobrze.
-Anna-
no nie wiem...
-Maks-
uwierz mi kochanie damy radę.
-Anna-
a może... w sumie nie wiem....

<Anna wybucha płaczem>

-Anna-
mogę się przytulić?
-Maks-
możesz.

<Anna tuli się do Maksa>

-Maks-
i jak? już dobrze?
-Anna-
trochę lepiej.
-Anna-
dobra możemy kontynuować rozmowę.
-Maks-
ok spoko.
-Maks-
jak tam ci noc wgl minęła?
-Anna-
tak średnio bo znów koszmary
-Maks-
cóż lipa.

<wchodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam co tam?
-Maks-
a nic.
-Anna-
no nic.
-Michał-
przecież widzę że się zakochaliście...
-Anna-
trochę tak.
-Maks-
no może.
-Michał-
cóż ja też dzisiaj taki jestem nieco padnięty...
-Maks-
ej Michał a o czym gadała z tobą pielęgniarka?
-Michał-
że od jutra samemu nie będę mógł chodzić po szpitalu i będę wszędzie chodzić z ochroniarzem jedynie w palarni i łazience będę
mieć "prywatność" w pewnym stopniu bo wiadomo że i tak kamery...
-Maks-
aha to lipa...
-Michał-
cóż no nie mogę nic zrobić.
-Maks-
no spoko a jak tam z rzeczami?
-Michał-
cóż pielęgniarka mi je oddała do sali i nawet słuchawki i ładowarkę mogę mimo wszystko mieć.
-Anna-
a wolno nam do ciebie przychodzić?
-Michał-
cóż pytałem się i pielęgniarka zastrzeżeń nie widzi.
-Maks-
a ile jeszcze będziesz w obserwacyjnej?
-Michał-
tak z 2 tygodnie minimum tak powiedziała piguła a jakbym coś odwalał no to znów pasy.
-Maks-
miejmy nadzieje że nie...

<gadają tak z godzinę następnie Anna wychodzi z palarni potem oni kontynuują rozmowę która trwa do obiadu na który Maks i Michał
idą mijając się z Anną po obiedzie Maks idzie i bierze leki szybko u pielęgniarki z wózkiem z lekami następnie Maks idzie do sali
potem za jakiś czas przychodzi do niego terapeutka która się pyta go o to czy chcę pójść dzisiaj na terapie Maks się zgadza i idą
do miejsca zbiórki na którym jest Anna i kilka innych osób po zajęciach terapeutycznych Maks wraca do sali po fajki następnie
idzie do palarni gdzie jest Michał>

-Maks-
Cześć Michał co tam?
-Michał-
u mnie średnio... a ty byłeś na zajęciach terapeutycznych?
-Maks-
a no byłem na niej i cóż było spoko całkiem.
-Michał-
co robiliście?
-Maks-
mieliśmy jakieś ćwiczenia taka jakby siłka każdy mógł robić co zechce.
-Michał-
aha.

<po chwili wchodzi Oktawia>

-Oktawia-
Cześć chłopaki zaraz przyjdzie Anka jakby co.
-Michał-
spoko co tam u ciebie?
-Maks-
Cześć.
-Oktawia-
cóż byłam na zajęciach terapeutycznych.
-Michał-
i jak było?
-Oktawia-
całkiem spoko.

<wchodzi Anna do palarni>

-Anna-
Cześć wam co u was?
-Maks-
no ja byłem na terapii.
-Michał-
mnie na terapii zajęć nie było bo pielęgniarka mi mówiła że nie ma co ryzykować...
-Oktawia-
ze mną już gadałaś.
-Michał-
a co tam u ciebie?
-Anna-
a nic... byłam na terapii zajęć i nic się nie zmieniło.
-Maks-
nie smuć się będzie dobrze...
-Anna-
nie wiem.

<gadają tak z 2 godziny następnie Anna wychodzi z palarni oni kontynuują rozmowę którą przerywa salowa wołaniem na 
kolacje na którą Maks, Oktawia i Michał idą i ją zjadają po pewnym czasie Maks wraca do sali po fajki i idzie do palarni
zastaje tam Annę>

<Maks odpala papierosa zaciąga się dymem i mówi>

-Maks-
Cześć Aniu co tam?
-Anna-
a nic... tak sobie... doła mam.
-Maks-
nie wiem co ci poradzić.
-Anna-
nic... bo nic się nie da zrobić.
-Maks-
da się uwierz mi da się.
-Anna-
nie wiem... nie wiem czy da się...

<przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć o czym gadacie?
-Maks-
o problemach Ani.
-Michał-
cóż ja nie wiem co mam poradzić...
-Anna-
bo mi się nie da poradzić... <Anna płacze>
-Maks-
cóż jutro masz spotkanie z psychologiem? czy kiedy?
-Anna-
chyba jutro.
-Maks-
no właśnie... pogadasz sobie i będzie dobrze.
-Anna-
no nie wiem...

<gadają tak z godzinę następnie Anna wychodzi bo mówi że musi gdzieś zadzwonić>

-Maks-
ty Michał tutaj siedź ja ją idę podsłuchać ok?
-Michał-
ej ale to nie jest zbytnio fair...
-Maks-
cóż muszę...
-Michał-
no ok to idź.

<Maks wychodzi śledzi Annę nagle staje przy drzwiach sali Anny tak by go nie zauważono i słyszy ją dzwoniącą pod pewien numer...>

-Anna-

Cześć mamo jak się czujesz? co tam z tatą?
-Mama Anny-
ech... czuję się dobrze a tata cóż jesteśmy nieco pokłóceni.
-Anna-
ale tak to jest dobrze?
-Mama Anny-
no tak niezbyt bo bywało lepiej ale Aniu kochanie nie martw się.
-Anna-
postaram się ech... kiedy przyjedziesz mamo?
-Mama Anny-
nie długo... z tego co wiem to teraz najlepiej jak w sobotę przyjadę bo teraz masz mieć
zajęcia terapeutyczne i spotkania z psychologiem.
-Anna-
no tak.
-Mama Anny-
i przyjadę bez taty bo póki co nie chcę z nim gadać.
-Anna-
ok dobrze.
-Mama Anny-
dobra kochanie ja muszę kończyć to pa i całuje ciebie dobranoc tobie.
-Anna-
dobranoc mamo ja też całuje.

<kończy podsłuchiwanie i biegnie do palarni tam mówi Michałowi że nie ma czasu opowiadać bo zaraz Anna będzie
ale nie jest za ciekawie z Anną po chwili Anna wchodzi do palarni>

-Michał-
jak tam Aniu?

<odpala papierosa i odpowiada>

-Anna-
gadałam z mamą przez telefon.
-Maks-
i jak?
-Anna-
cóż już chyba lepiej.
-Michał i Maks- <odpowiadają udając że nic nie wiedzą>
to dobrze.
-Anna-
a no dobrze.
-Anna-
nareszcie może jakoś odpocznę od tego wszystkiego...

<rozmawiają z pół godziny następnie pielęgniarka woła na leki>

-Anna-
dobra ja muszę lecieć na leki Pa! Maks kochanie! jutro pogadamy! a ty Michał trzymaj się!

<Michał i Maks zostają Maks szybko opowiada Michałowi co jest takiego po chwili przychodzi salowa która zagania ich 
by poszli wziąć leki idą biorą leki Maks idzie do swojej sali i kładzie się następnie zasypia>

<Koniec odcinka>



--------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.1 - Powód do Radości? - Oczami Michała -
--------------------------------------------------------------------------------------

4 Stycznia godzina 6:30

<Michała budzi pielęgniarka zdejmująca mu pasy którymi on był przykuty>

-Pielęgniarka-
dzień dobry panie Michale był pan w pasach przez 3 dni w ciągu tych 3 dni pan trochę szalał leżąc w pasach
ale wczoraj się pan uspokoił dlatego lekarz podjął decyzję o tym by zdjąć panu pasy bezpieczeństwa jak
będzie wyglądać pana dalszy pobyt potem panu powiemy.
-Michał-
ok dobrze.
-Pielęgniarka-
cóż pana rzeczy potem przyniosę bo wszystko jest w depozycie więc nic nikt panu nie ukradł.
-Michał-
dobrze.
-Pielęgniarka-
jakby pan próbował drugi raz popełnić samobójstwo no to wtedy będzie inaczej a mianowicie najpierw pasy a potem
przez minimum tydzień izolatka bo my tutaj bierzemy za pana odpowiedzialność i musimy naprawdę musimy pana
jak najmocniej pilnować.
-Michał-
ech no dobrze.
-Pielęgniarka-
cóż to myślę że tyle teraz niech pan się nieco ogarnie łazienkę męską wcześniej otworzyłam by nie musiał pan prosić.
-Michał-
ale ja nie mam czym... i szampon i inne rzeczy do mycia są w moich rzeczach...
-Pielęgniarka-
ok za chwilę je przeszukam i panu przyniosę.

<po 5 minutach przychodzi pielęgniarka z rzeczami Michała>

-Pielęgniarka-
oto te rzeczy.

<daje mu je>

-Michał-
ok dziękuje.
-Pielęgniarka-
dobrze nie ma za co a ja tymczasem już muszę naprawdę iść.

<pielęgniarka wychodzi z sali Michała a Michał idzie do łazienki gdzie się myje potem wraca do sali gdzie odkłada te rzeczy
jest 6:45 on idzie do palarni ale idąc do niej zaczepia go Weronika i idą razem do palarni>

-Weronika-
to co tam Misiek u ciebie?
-Michał-
a no tak sobie... wypuścili mnie z pasów a mnie to nie cieszy zbytnio.
-Weronika-
czemu?
-Michał-
moje życie i tak jest bez znaczenia bo wszystko co dobre mnie już spotkało.
-Weronika-
brednie gadasz.
-Weronika-
zrozum jeszcze wiele dobrego ciebie czeka...
-Michał-
nie... mnie już nic nie czeka....
-Weronika-
wiele dobrego uwierz mi czeka ciebie.

<Wchodzi Maks>

-Maks-
Cześć państwu co tam?
-Weronika-
Cześć Michał rozpacza nad swoim życiem...
-Michał-
Cześć nie rozpaczam tylko nic mnie nie cieszy...
-Maks-
widzę że poważny problem.
-Weronika-
a no poważny.
-Maks-
cóż no Michu my za wiele nie możemy.

<nagle wchodzi Anna>

<wchodzi Anna>

-Anna-
Cześć wam Michał co u ciebie? czemu tak długo byłeś w pasach?

<wszyscy się witają z Anną następnie odpowiada Annie Michał>

-Michał-
a bo ci z personelu bali się mnie wypuścić...
-Anna-
aha rozumiem.

<odpala papierosa>

-Anna-
a co odwalałeś co?
-Michał-
nie nie... tylko bali się że mogę znów to zrobić.
-Anna-
a co chcesz znów? nawet nie próbuj bo my się tutaj o ciebie martwimy!
-Michał-
nie wiem raz mam dość raz chce żyć.
-Anna-
no ale uwierz mi że musisz ja też mam ostatnio ciężkie momenty a jakoś daję radę...

<wszyscy gadają i palą następnie po pół godzinie słychać stukot butów>

-Anna-
czas już się zwijać.

<wszyscy rozchodzą się do swoich sal do sali w której jest Michał po pewnym czasie przychodzi lekarz>

-Lekarz-
Dzień dobry panie Michale.
-Michał-
dzień dobry.
-Lekarz-
musieliśmy panu założyć na 3 dni pasy ponieważ woleliśmy nie ryzykować to pana list <daje mu kartkę>
-Michał-
tak to mój list...
-Lekarz-
także widzi pan my wolimy nie ryzykować samobójstwami i musieliśmy pana przykuć do łóżka i jak pan próbował ponownie
tego samego no to 3 dni w pasach i tydzień w izolatce bo my nie możemy ryzykować więc myślę że pan już tego próbować
nie będzie bo tu chodzi o pana życie.
-Michał-
wiem tyle że mnie moje życie nie cieszy.
-Lekarz-
cóż na dniach będzie mieć pan spotkanie z psychologiem a leki cóż stale panu dopasowujemy,
-Michał-
mi już nic nie pomoże.
-Lekarz-
niech pan zrozumie że ma pan jeszcze szanse wybrnąć na prostą.
-Michał-
ech...
-Lekarz-
dobra ja muszę już lecieć potem za jakiś czas przyjdzie do pana pielęgniarka która powie panu jeszcze parę rzeczy.
-Michał-
a odwiedziny będę mieć normalnie?
-Lekarz-
tak tylko spacer no to póki co go pan mieć nie będzie za zajęcia terapeutyczne to cóż póki co musimy pana poobserwować.
-Lekarz-
dobra ja już naprawdę muszę kończyć więc do zobaczenia.
-Michał-
ok do widzenia.

<lekarz wychodzi Michał idzie do palarni w której są już Oktawia i Anna>

-Michał-
Cześć dziewczyny co jest?
-Oktawia-
a nic tylko Anka coś smutna jest.
-Michał-
a czemu?
-Oktawia-
wolisz nie wiedzieć...
-Michał-
nie no niech powie.
-Anna-
problemy rodzinne tzn. mój ojciec zdradza matkę.
-Michał-
to faktycznie p*.

<Michał odpala papierosa i wchodzi Maks który też zapala następnie się odzywa>

-Maks-
Cześć wam co tam?
-Michał-
Anka ma problemy rodzinne.
-Maks-
to prawda?
-Anna-
nie! fatamorgana!
-Maks-
ej spokojnie...
-Anna-
pytacie pytacie się i pytacie...
-Maks-
bo martwimy się...
-Anna-
przesadzacie.
-Maks-
nie nie przesadzamy.

<słychać wołanie salowej na śniadanie>

-Anna-
dobra po śniadaniu pogadamy.
-Maks-
ok.

<wszyscy wychodzą i idą na śniadanie do Michała podchodzi pielęgniarka>

-Pielęgniarka-
Dzień dobry panie Michale muszę panu powiedzieć kilka rzeczy...
-Michał-
ok.
-Pielęgniarka-
cóż powiem panu szczerze przez ostatni wybryk od jutra będzie pan stale obserwowany tzn. będzie mieć pan asystę ochroniarza ponieważ wolimy nie ryzykować prócz tego po lekach przyniosę panu rzeczy sprawdziłam i niczego złego tam nie było i w sali obserwacyjnej będziesz minimum 2 tygodnie jeszcze a tymczasem zapraszam na obiad a i jeszcze jedna rzecz do łazienki oraz do palarni ochroniarz za panem nie wejdzie bo musi mieć pan trochę prywatności.
-Michał-
ok dobrze.
-Pielęgniarka-
no to do widzenia.
-Michał-
do widzenia.

<Michał zajada śniadanie i bierze leki potem idzie do sali przychodzi pielęgniarka która daje mu jego rzeczy
a on idzie następnie do palarni gdzie zastaje Annę z Maksem>

-Michał-
Cześć wam co tam?
-Maks-
a nic.
-Anna-
no nic.
-Michał-
przecież widzę że się zakochaliście...
-Anna-
trochę tak.
-Maks-
no może.
-Michał-
cóż ja też dzisiaj taki jestem nieco padnięty...
-Maks-
ej Michał a o czym gadała z tobą pielęgniarka?
-Michał-
że od jutra samemu nie będę mógł chodzić po szpitalu i będę wszędzie chodzić z ochroniarzem jedynie w palarni i łazience będę
mieć "prywatność" w pewnym stopniu bo wiadomo że i tak kamery...
-Maks-
aha to lipa...
-Michał-
cóż no nie mogę nic zrobić.
-Maks-
no spoko a jak tam z rzeczami?
-Michał-
cóż pielęgniarka mi je oddała do sali i nawet słuchawki i ładowarkę mogę mimo wszystko mieć.
-Anna-
a wolno nam do ciebie przychodzić?
-Michał-
cóż pytałem się i pielęgniarka zastrzeżeń nie widzi.
-Maks-
a ile jeszcze będziesz w obserwacyjnej?
-Michał-
tak z 2 tygodnie minimum tak powiedziała piguła a jakbym coś odwalał no to znów pasy.
-Maks-
miejmy nadzieje że nie...

<gadają tak z godzinę następnie Anna wychodzi z palarni potem oni kontynuują rozmowę która trwa do obiadu na który Maks i Michał
idą mijając się z Anną po obiedzie Maks idzie i bierze leki szybko u pielęgniarki z wózkiem z lekami następnie Michał szuka mp3
no i idzie po słuchawki do salowej ona mu daje on słucha muzyki chodząc po szpitalu widzi wszędzie pustki następnie sprawdza czy
ma telefon i w jakim stanie jest bateria on był wyłączony a bateria jakieś 80% co go zdziwiło po pewnym czasie on skręca papierosy
potem idzie do palarni i pali następnie za jakiś czas przychodzi Maks>

-Maks-
Cześć Michał co tam?
-Michał-
u mnie średnio... a ty byłeś na zajęciach terapeutycznych?
-Maks-
a no byłem na niej i cóż było spoko całkiem.
-Michał-
co robiliście?
-Maks-
mieliśmy jakieś ćwiczenia taka jakby siłka każdy mógł robić co zechce.
-Michał-
aha.

<po chwili wchodzi Oktawia>

-Oktawia-
Cześć chłopaki zaraz przyjdzie Anka jakby co.
-Michał-
spoko co tam u ciebie?
-Maks-
Cześć.
-Oktawia-
cóż byłam na zajęciach terapeutycznych.
-Michał-
i jak było?
-Oktawia-
całkiem spoko.

<wchodzi Anna do palarni>

-Anna-
Cześć wam co u was?
-Maks-
no ja byłem na terapii.
-Michał-
mnie na terapii zajęć nie było bo pielęgniarka mi mówiła że nie ma co ryzykować...
-Oktawia-
ze mną już gadałaś.
-Michał-
a co tam u ciebie?
-Anna-
a nic... byłam na terapii zajęć i nic się nie zmieniło.
-Maks-
nie smuć się będzie dobrze...
-Anna-
nie wiem.

<gadają tak z 2 godziny następnie Anna wychodzi z palarni oni kontynuują rozmowę którą przerywa salowa wołaniem na 
kolacje na którą Anna ,Maks, Oktawia i Michał idą i ją zjadają potem Michał wraca do sali gdzie robi papierosy i słucha muzyki
po pół godzinie idzie do dyżurki i oddaje słuchawki następnie idzie do palarni>

Michał-
Cześć o czym gadacie?
-Maks-
o problemach Ani.
-Michał-
cóż ja nie wiem co mam poradzić...
-Anna-
bo mi się nie da poradzić... <Anna płacze>
-Maks-
cóż jutro masz spotkanie z psychologiem? czy kiedy?
-Anna-
chyba jutro.
-Maks-
no właśnie... pogadasz sobie i będzie dobrze.
-Anna-
no nie wiem...

<gadają tak z godzinę następnie Anna wychodzi bo mówi że musi gdzieś zadzwonić>

-Maks-
ty Michał tutaj siedź ja ją idę podsłuchać ok?
-Michał-
ej ale to nie jest zbytnio fair...
-Maks-
cóż muszę...
-Michał-
no ok to idź.

<Maks wychodzi śledzi Annę a Michał siedzi i pali po jakimś czasie przybiega Maks cały zziajany i mówi że nie da rady 
mu teraz odpowiedzieć ponieważ nie zdąży mu to opowiedzieć>

-Michał-
jak tam Aniu?

<odpala papierosa i odpowiada>

-Anna-
gadałam z mamą przez telefon.
-Maks-
i jak?
-Anna-
cóż już chyba lepiej.
-Michał i Maks- <odpowiadają udając że nic nie wiedzą>
to dobrze.
-Anna-
a no dobrze.
-Anna-
nareszcie może jakoś odpocznę od tego wszystkiego...

<rozmawiają z pół godziny następnie pielęgniarka woła na leki>

-Anna-
dobra ja muszę lecieć na leki Pa! Maks kochanie! jutro pogadamy! a ty Michał trzymaj się!

<Michał i Maks zostają Maks szybko opowiada Michałowi co jest takiego po chwili przychodzi salowa która zagania ich 
by poszli wziąć leki idą biorą leki Michał idzie do swojej sali i piszę w zeszycie refren>

VanitaS - "Wolę walczyć niż skończyć na tarczy"

"Wolę walczyć niż skończyć na tarczy
już cierpienia wystarczy gladiatorem
jestem a to koloseum ja chce podium
ty możesz czuć do mnie odium

Wolę walczyć niż skończyć na tarczy
już cierpienia wystarczy gladiatorem
jestem a to koloseum wiwatuje tłum 
robi się szum ja nie wiem czy żyję..."

<po napisaniu wyłącza światło kładzie się i idzie spać i zasypia>

<koniec odcinka>
Odpowiedz
#8
---------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.2 - Romantyczny Klimat - Oczami Anny -
---------------------------------------------------------------------------------------

5 Stycznia godzina 6:50

<Anna budzi się i wstaje>

-Anna-
ech... znów trzeba żyć tutaj.
-Anna-
dobra sprawdzę która jest godzina.

<patrzy na wyświetlacz telefonu>

-Anna-
6:50...
-Anna-
cóż spróbuje się spytać może otworzy mi pielęgniarka łazienkę.

<bierze rzeczy jej potrzebne i idzie do pielęgniarki poprosić o otwarcie łazienki ta zgadza się następnie ona idzie się umyć
potem idzie zaparzyć kawę którą wypija bierze papierosy idzie do palarni by spalić papierosa idąc widzi że ktoś z ochrony gada z Michałem tam nikogo nie ma po 10 minutach przychodzi Maks>

-Maks-
Cześć kochanie co tam jak tam noc minęła?
-Anna-
tak sobie...
-Maks-
a czemu?
-Anna-
depresja.
-Maks-
cóż takie jest już życie nikt nie ma lekko.
-Anna-
ech...
-Anna-
ale ja mam jakiś dramat...
-Maks-
przesadzasz.
-Anna-
no nie wiem.

<przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam.
-Anna i Maks-
Cześć.
-Anna-
co tam u ciebie? widziałam że ktoś z ochrony z tobą gadał coś narozrabiałeś?
-Michał-
u mnie tak sobie... nie narozrabiałem tylko podszedł typek z ochrony i mówił że będzie mnie pilnować 
nawet teraz jest za drzwiami.
-Anna-
aha a czemu tak sobie?
-Michał-
wracają wspomnienia bo cóż jakiś czas temu miałem dziewczynę z którą musiałem rozstać się przez hejterów.
-Anna-
aha.

<wchodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam?
-Anna i Maks-
Cześć Michał mówi o swoich wspomnieniach.
-Michał-
Cześć a no mówię.
-Weronika-
możesz mi się zwierzyć o co chodzi...
-Michał-
tzn. wracają wspomnienia bo cóż jakiś czas temu miałem dziewczynę z którą musiałem rozstać się przez hejterów.
-Weronika-
co zamierzasz z tym zrobić?
-Michał-
nie wiem ale tęsknię za nią...
-Weronika-
kiedy to było?
-Michał-
rok temu.
-Weronika-
aha to nie dawno.
-Michał-
no i nie wiem...
-Weronika-
no to może tekst napiszesz...
-Michał-
w sumie mogę.

<nagle wszyscy słyszą tupot butów lekarzy>

-Anna-
dobra czas lecieć.

<wszyscy wychodzą Anna idzie do siebie do sali po kilku minutach przychodzi lekarz-

-Lekarz-
dzień dobry pani Anno jak się pani czuje?
-Anna-
ech tak sobie przez sytuacje w domu.
-Lekarz-
cóż jutro będzie mieć pani spotkanie z psychologiem wiem myślała pani że dzisiaj ale niestety psycholog poszedł na urlop 
a jego zastępca rozchorował się.
-Anna-
aha ale co mi to da? tak naprawdę nic... zresztą wszystko bez znaczenia jest....
-Lekarz-
nie wolno tak pani mówić nie może się pani poddawać...
-Anna-
problem że nie mam siły już kompletnie na nic.
-Lekarz-
cóż po to pani tutaj jest my musimy pani jakoś pomóc i pomożemy.
-Lekarz-
no i cóż pomyślę jeszcze nad jakimiś innymi lekami dla pani bo chyba te pani nie służą a i przed spotkaniem z psychologiem jutro
będzie mieć pani zajęcia terapeutyczne.
-Anna-
dobrze...
-Lekarz-
a tymczasem idę bo mam jeszcze innych pacjentów więc do widzenia.
-Anna-
do widzenia 

<lekarze po kilku minutach wychodzą z sali Anna bierze papierosa i idzie zapalić do palarni tam nikogo nie ma po kilku minutach
przychodzi Michał z zeszytem i długopisem>

-Anna-
Cześć Michał co tam?
-Michał- 
Cześć a no cóż tak średnio masz ognia?

<Anna daje zapalić Michałowi papierosa on otwiera zeszyt i coś piszę i pali papierosa>

-Anna-
co tam piszesz?
-Michał- 
tekst.
-Anna-
aha spoko.

<po chwili przychodzi Maks>

-Maks-
Cześć wam co ty tam Michał piszesz?
-Anna-
Cześć on pisze tekst.
-Maks-
ale o czym?
-Michał- 
Cześć a taki rap o życiu, miłości i wgl wielu sprawach...
-Maks-
kiedy będzie gotowy?
-Michał- 
tak gdzieś po śniadaniu tak przed obiadem...
-Maks-
pokażesz?
-Michał- 
pokażę.
-Maks-
ok spoko.

<po chwili słychać wołanie salowej na śniadanie Anna i Maks idą prosto na stołówkę Michał idzie odłożyć zeszyt Anna zjada śniadanie
następnie bierze leki idzie do sali po papierosy następnie idzie do palarni tam nie ma nikogo po 10 minutach przychodzi Maks>

-Maks-
Cześć co tam?
-Anna-
Cześć a tak średnio...
-Anna-
a co tam u ciebie?
-Maks-
ech nie chciałem tego przy Michale mówić ani nikim ale doła mam totalnego.
-Anna-
czemu?
-Maks-
bo myślę o tym co będzie jak stąd wyjdę.
-Anna-
czemu się martwisz?
-Maks-
bo pewnie z roboty mnie już wyrzucili.
-Anna-
a czym się zajmujesz?
-Maks-
a czym może zajmować się typ bez matury... pracuje na budowie.
-Anna-
cóż lipa...
-Maks-
cóż przy rachunkach pomagają mi koledzy bo dzwonili te kilka dni temu i mówili że pomogą mi finansowo 
na ten czas co jestem w szpitalu.
-Anna-
aha to dobrych masz kumpli.

<po chwili przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam u was?
-Anna-
Maks mówi o tym jak ma ciężko.
-Maks-
e tam ciężko...
-Weronika-
a co tam Maks?
-Maks-
boję się że mnie wyrzucono z roboty ale na szczęście mam przyjaciół poza szpitalem którzy mi pomogą finansowo
bo tak to by była wgl już lipa.
-Weronika-
to fakt niezbyt ciekawie ale dobrze że masz ty kumpli.

<rozmowa trwa tak z pół godziny wtedy przychodzi Michał z zeszytem>

-Michał-
Cześć wam chcecie zobaczyć mój nowy tekst który napisałem?
-Weronika-
cóż ja mogę...
-Maks i Anna-
my również.

<Michał pokazuje tekst>

-------------------------------------------------------------
VanitaS - "Wiem że poznam jeszcze...

Ref 
Nie jestem ideał jednak ona jest jak orchidea 
dobrze wiem że poznam jeszcze tą kobietę 
nie będę musiał samotnie raczyć się tym petem 
bo czuję się okropnie - życie - co to ma znaczyć? 


Nie jestem ideał jednak ona jest jak orchidea 
dobrze wiem że poznam jeszcze tą kobietę nie będę 
musiał samotnie raczyć się tym petem bo czuję się 
okropnie bo na dnie - szczęście - chce cię zobaczyć! 
2x 

lecę tu teraz po rymach po tych bitach w snach 
nie umiem wyobrazić ciebie prostym chłopakiem 
jestem lubię raczyć się ciągle papieroskiem 
życie! życie! przez palce mi nie uciekniesz! 

to nie gadanie tanie nie przegram już nie! 
kocham kobiety i ich charakter doceniam 
nie wygląd może to błąd lecz wiem że ułożę 
sobie życie z rapem daje temat za tematem 

jestem nieograniczonym nie nie aktorem 
nie gram żadną rolę wiem że ja wygram 
pomimo zapowiedzi tego co bredzi wielu 
ja nie potrzebuje dj'ów ani beatmaker'ów 

daje znów pod swój bit mam gdzieś ten kit 
ten tekst to nie jest me rest in peace nie licz 
na moje odejście to króla szybkie wejście 
bo to moje życie nie żyje by odtrąbić odejście 

nie chce śnić o wygranej szansy mi danej 
nie zmarnuje jednakże przedzieram się 
przez morze strat #Bałtyk nie chce łyk 
wódki znam skutki nie jestem obłudnik 

nie wyskoczę z okna #Magik mimo że PFK-i 
słucham to wiem że się nie poddam nie oddam 
łatwo skóry ponieważ stronie od chały i chałtury 
latam po rymach #Małysz pożądam ciebie szczęście 

i wiem że moment na ciebie się serio znajdzie 
moje życie tragikomedią nie potrzebuje uwagi 
potrzebuje odwagi ziom czuję że coś buduje 
a po chwili to się znów rozsypuje cóż takie życie 

jednak nie żałuje pięknych chwil dziś już chill 
pełen relaks bez tych nie potrzebnych jazd 
bez tych kraks na wybojach #Mazda_Rx7 
wiem że to poukładam bo to ja to ja VanitaS! 

Ref 
Nie jestem ideał jednak ona jest jak orchidea 
dobrze wiem że poznam jeszcze tą kobietę 
nie będę musiał samotnie raczyć się tym petem 
bo czuję się okropnie - życie - co to ma znaczyć? 


Nie jestem ideał jednak ona jest jak orchidea 
dobrze wiem że poznam jeszcze tą kobietę nie będę 
musiał samotnie raczyć się tym petem bo czuję się 
okropnie bo na dnie - szczęście - chce cię zobaczyć! 
2x
-------------------------------------------------------------------

<wszyscy Michałowi mówią słowa uznania Weronika mówi że się w nim zakochała i chce mu coś dać ale potem i rozmawiają jeszcze
trochę po pewnym czasie wszyscy idą na stołówkę na obiad poza Michałem który idzie z zeszytem do swojej sali potem gdy Michał
jest na stołówce Weronika rzuca mu się na szyje i całuje go namiętnie i mówi mu jak bardzo go kocha przy wszystkich ludziach nawet 
ochroniarz który pilnuje Michała nie zwraca na to uwagi następnie Michał idzie po jedzenie siada i je obiad w trakcie gdy Anna już 
bierze drugie danie po jakimś czasie wszyscy biorą leki Anna wraca do sali i skręca papierosy następnie idzie do palarni tam jest Maks>

-Anna-
Cześć Maks co tam?
-Maks-
nie dobrze ani nie źle a co sądzisz o tym co było na stołówce i o tekście?
-Anna-
że fajnie że Michał będzie mieć dziewczynę oraz że potrafi pisać.
-Maks-
a no to fakt...

<po chwili przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam macie ognia?

<Anna daje zapalić>

-Anna-
jak tam Michał po tym ze stołówki?
-Michał-
nie wiem no cieszę się że Weronika mnie Kocha ja ją też ale nie wiem czy jestem dobrym partnerem dla niej.
-Anna-
uwierz mi że jesteś.
-Maks-
ja uważam jak Anna.
-Michał-
no nie wiem.
-Maks-
e tam jesteś uwierz mi.
-Michał-
a co jak znowu się załamię i znów będę próbować się zabić?
-Maks-
uwierz mi wtedy my ciebie powstrzymamy...
-Michał-
to dobrze.

<po chwili przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam u was? co tam Misiek kochanie?
-Michał-
cóż cieszę się że ciebie mam a tak to średnio.
-Weronika-
to dobrze a co u ciebie Maks? co tam u ciebie Aniu?
-Maks-
u mnie z kolei tak średnio.
-Anna-
u mnie tak samo ale u was widzę miłość kwitnie...
-Weronika-
no tak.
-Michał-
cóż Weronika to zajebista kobietka.
-Weronika-
cóż a ty Michał to jesteś genialny artysta.

<rozmawiają i palą po 2 godzinach Anna wychodzi idzie po słuchawki do pielęgniarki ona jej je daje Anna wraca do sali kładzie się i drzemie potem po godzinie budzi ją Oktawia>

-Oktawia-
Cześć śpiąca królewno pogadamy?
-Anna-
aaa nooo możemy... <odpowiada ziewając z zaspania>
-Oktawia-
co tam?
-Anna-
słyszałaś o romansie Weroniki z Michałem?
-Oktawia-
mówi o tym cały szpital hehehe xD
-Anna-
w sumie dobrze że się spotkali.
-Oktawia-
a no dobrze przynajmniej coś Michała powstrzymać będzie mogło od samobójstwa.
-Oktawia-
idziemy zajarać?
-Anna-
ok mogę iść poczekaj tylko bo muszę sprawdzić ile mam procent baterii w telefonie oraz oddać słuchawki.

<Anna sprawdza procenty w baterii widzi że nie jest ona prawie rozładowana bo jest 70% następnie oddaje słuchawki no i idzie
z Oktawią do palarni tam widzą Michała całującego się z Weroniką poza nimi i ochroniarza za drzwiami palarni pilnującego Michała 
nikogo nie ma>

-Anna-
Cześć.
-Oktawia-
Cześć państwu...
-Michał-
a no Cześć Anno i Oktawio,
-Weronika-
Cześć wam.

<Anna i Oktawia zapalają po papierosie>

-Anna-
kochacie się widzę jak dwie nie rozłączne połówki...
-Michał-
a no Weronika ma to coś mówię wam jest niezwykła.
-Weronika-
e tam niezwykła ja jestem tylko kobietą.

<gadają tak do pory aż przerywa im salowa wołająca na kolacje wszyscy idą na kolacje po kolacji Anna idzie po papierosy
następnie idzie do palarni która jest pusta ale po 10 minutach przychodzi Maks>

-Maks-
Cześć Anka.
-Anna-
a no Cześć kochany.

<rzuca mu się na szyje i go całuje>

-Maks-
ej no szalona jesteś?
-Anna-
nie nie jestem... ja po prostu ciebie kocham Maks... ty jesteś normalnie pan życia.
-Maks-
ta pan życia... bez matury....
-Anna-
a p* te bzdury! jesteś zajebisty i bez niej!
-Maks-
no dobra wierzę ci.

<namiętnie się całują aż przerywają im Michał i Weronika>

-Weronika-
ymmmm... Cześć wam wy też widzę że zakochani.
-Michał-
Cześć wam.
-Anna-
po prostu Maks jest mój!
-Anna-
hehehehe xD
-Weronika-
ej co ty Aniu oszalałaś?
-Anna-
oszalałam z miłości! xD
-Maks-
ona po prostu mnie kocha.

<Michał i Weronika odpalają po papierosie>

-Weronika-
w sumie to dobrze bo przynajmniej więcej pozytywnych emocji damy temu miejscu.
-Michał-
zgadzam się!

<rozmawiają i palą aż woła ich na leki salowa-

-Anna-
dobranoc kochanie!
-Maks-
dobranoc kochana...
-Michał-
Miłej nocy Weronika kochanie moje...
-Weronika-
dobrej nocy misiu!

<Maks z Anną i Weronika z Michałem się całują i idą wziąć leki po lekach Anna wraca do sali przebiera się w piżamę i idzie spać>

<koniec odcinka>

-------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.2 - Oni Zwariowali? - Oczami Maks -
-------------------------------------------------------------------------------

5 Stycznia godzina 6:50

<Maks budzi się i wstaje>

-Maks-
ech znów jest rano...
-Maks-
dobra... czas się ogarnąć nieco ale najpierw sprawdzę czas...

<Maks patrzy w wyświetlacz telefonu>

-Maks-
6:50...
-Maks-
dobra to nieco ogarnę to łóżko i poczekam do 7-mej...

<Maks ścieli łóżko potem czeka do 7-mej następnie o 7-mej idzie do łazienki z rzeczami i ciuchami po myciu przebiera się 
w ciuchy z piżamy następnie wraca do sali bierze kilka skręconych papierosów i idzie do palarni tam zastaje Annę>

-Maks-
Cześć kochanie co tam jak tam noc minęła?
-Anna-
tak sobie...
-Maks-
a czemu?
-Anna-
depresja.
-Maks-
cóż takie jest już życie nikt nie ma lekko.
-Anna-
ech...
-Anna-
ale ja mam jakiś dramat...
-Maks-
przesadzasz.
-Anna-
no nie wiem.

<przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam.
-Anna i Maks-
Cześć.
-Anna-
co tam u ciebie? widziałam że ktoś z ochrony z tobą gadał coś narozrabiałeś?
-Michał-
u mnie tak sobie... nie narozrabiałem tylko podszedł typek z ochrony i mówił że będzie mnie pilnować 
nawet teraz jest za drzwiami.
-Anna-
aha a czemu tak sobie?
-Michał-
wracają wspomnienia bo cóż jakiś czas temu miałem dziewczynę z którą musiałem rozstać się przez hejterów.
-Anna-
aha.

<wchodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam?
-Anna i Maks-
Cześć Michał mówi o swoich wspomnieniach.
-Michał-
Cześć a no mówię.
-Weronika-
możesz mi się zwierzyć o co chodzi...
-Michał-
tzn. wracają wspomnienia bo cóż jakiś czas temu miałem dziewczynę z którą musiałem rozstać się przez hejterów.
-Weronika-
co zamierzasz z tym zrobić?
-Michał-
nie wiem ale tęsknię za nią...
-Weronika-
kiedy to było?
-Michał-
rok temu.
-Weronika-
aha to nie dawno.
-Michał-
no i nie wiem...
-Weronika-
no to może tekst napiszesz...
-Michał-
w sumie mogę.

<nagle wszyscy słyszą tupot butów lekarzy>

-Anna-
dobra czas lecieć.

<wszyscy wychodzą Maks idzie do siebie do sali po 15 minutach przychodzi lekarz>

-Lekarz-
dzień dobry panie Maksymilianie jak tam samopoczucie?
-Maks-
doskonałe po prostu idealne jak na typa którego pewnie wyrzucili z pracy przez własną głupotę...
-Lekarz-
cóż wiem że to sarkazm co pan mówi.
-Maks-
no tak bo czuje się beznadziejnie.
-Lekarz-
praca i pieniądze niech pan zrozumie to nie wszystko.
-Maks-
tak ale za co ja się utrzymam?
-Lekarz-
cóż może pan znaleźć drugą...
-Maks-
to nie takie łatwe jak nie ma się nawet matury oraz jak jest się chorym psychicznie.
-Lekarz-
no tutaj to fakt ale niech pan zrozumie na niektóre rzeczy wpływu my nie mamy poza tym to serio pan wybrnie z tego jakoś.
-Maks-
tak... albo popełnię udane samobójstwo.
-Lekarz-
cóż to co pan powiedział mnie niepokoi po jutrze będzie mieć pan spotkanie z psychologiem bo jutro nie da się ponieważ
jutro spotkanie ma pani Anna i psycholog panu pomoże cóż ja mogę panu tylko leki dopasować i widzę że obecne leki
średnio działają.
-Maks-
no tak dosyć średnio.
-Lekarz-
cóż postaram się panu dopasować je a tym czasem mam do pana pytanie nie chciałby pan wypożyczyć jakiejś książki 
z biblioteki szpitalnej? a i jeszcze jedno jutro będą znów zajęcia terapeutyczne.
-Maks-
no cóż mógłbym wypożyczyć.
-Lekarz-
ok to za chwilę do pana przyjdzie pani terapeutka ona się zajmuje biblioteką szpitalną więc niech pan zostanie nieco dłużej w sali.
-Maks-
dobrze a co do tych zajęć to cóż fajnie że są bo przynajmniej coś robię bo tak bym do reszty zwariował <mówi śmiejąc się>
-Lekarz-
cóż cieszę się że pan to docenia ja tym razem muszę już lecieć więc do widzenia.
-Maks-
do widzenia.

<lekarze wychodzą do Maksa podchodzi terapeutka>

-Terapeutka-
dzień dobry pan Maksymilian tak?
-Maks-
owszem.
-Terapeutka-
ja w sprawie tej książki.
-Terapeutka-
jaką tematyką się pan interesuje?
-Maks-
a są dostępne takie o historii?
-Terapeutka-
są.
-Maks-
to proszę niech pani czegoś takiego poszuka.
-Terapeutka-
dobrze jutro przyjdę do pana z książką.
-Maks-
ok dobrze.
-Terapeutka-
a tymczasem do widzenia.
-Maks-
do widzenia.

<terapeutka wychodzi Maks bierze kilka papierosów i idzie do palarni wchodzi i zastaje tam Annę i Michała piszącego coś w zeszycie>

-Maks-
Cześć wam co ty tam Michał piszesz?
-Anna-
Cześć on pisze tekst.
-Maks-
ale o czym?
-Michał- 
Cześć a taki rap o życiu, miłości i wgl wielu sprawach...
-Maks-
kiedy będzie gotowy?
-Michał- 
tak gdzieś po śniadaniu tak przed obiadem...
-Maks-
pokażesz?
-Michał- 
pokażę.
-Maks-
ok spoko.

<po chwili słychać wołanie salowej na śniadanie Anna i Maks idą prosto na stołówkę Michał idzie odłożyć zeszyt Maks zjada śniadanie
bierze dokładkę bo jest coś głodniejszy niż zwykle następnie bierze leki idzie do sali po papierosy i idzie do palarni tam zastaje Annę>

-Maks-
Cześć co tam?
-Anna-
Cześć a tak średnio...
-Anna-
a co tam u ciebie?
-Maks-
ech nie chciałem tego przy Michale mówić ani nikim ale doła mam totalnego.
-Anna-
czemu?
-Maks-
bo myślę o tym co będzie jak stąd wyjdę.
-Anna-
czemu się martwisz?
-Maks-
bo pewnie z roboty mnie już wyrzucili.
-Anna-
a czym się zajmujesz?
-Maks-
a czym może zajmować się typ bez matury... pracuje na budowie.
-Anna-
cóż lipa...
-Maks-
cóż przy rachunkach pomagają mi koledzy bo dzwonili te kilka dni temu i mówili że pomogą mi finansowo 
na ten czas co jestem w szpitalu.
-Anna-
aha to dobrych masz kumpli.

<po chwili przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam u was?
-Anna-
Maks mówi o tym jak ma ciężko.
-Maks-
e tam ciężko...
-Weronika-
a co tam Maks?
-Maks-
boję się że mnie wyrzucono z roboty ale na szczęście mam przyjaciół poza szpitalem którzy mi pomogą finansowo
bo tak to by była wgl już lipa.
-Weronika-
to fakt niezbyt ciekawie ale dobrze że masz ty kumpli.

<rozmowa trwa tak z pół godziny wtedy przychodzi Michał z zeszytem>

-Michał-
Cześć wam chcecie zobaczyć mój nowy tekst który napisałem?
-Weronika-
cóż ja mogę...
-Maks i Anna-
my również.

<Michał pokazuje tekst>

<wszyscy Michałowi mówią słowa uznania Weronika mówi że się w nim zakochała i chce mu coś dać ale potem i rozmawiają jeszcze
trochę po pewnym czasie wszyscy idą na stołówkę na obiad poza Michałem który idzie z zeszytem do swojej sali potem gdy Michał
jest na stołówce Weronika rzuca mu się na szyje i całuje go namiętnie i mówi mu jak bardzo go kocha przy wszystkich ludziach nawet 
ochroniarz który pilnuje Michała nie zwraca na to uwagi następnie Michał idzie po jedzenie siada i je obiad w trakcie gdy Maks
jest już po obiedzie bo nie miał apetytu zbytnio na drugie danie i wziął już leki po lekach poszedł do sali po papierosy następnie
do palarni tam nikogo nie ma po 20 minutach przychodzi Anna>

-Anna-
Cześć Maks co tam?
-Maks-
nie dobrze ani nie źle a co sądzisz o tym co było na stołówce i o tekście?
-Anna-
że fajnie że Michał będzie mieć dziewczynę oraz że potrafi pisać.
-Maks-
a no to fakt...

<po chwili przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam macie ognia?

<Anna daje zapalić>

-Anna-
jak tam Michał po tym ze stołówki?
-Michał-
nie wiem no cieszę się że Weronika mnie Kocha ja ją też ale nie wiem czy jestem dobrym partnerem dla niej.
-Anna-
uwierz mi że jesteś.
-Maks-
ja uważam jak Anna.
-Michał-
no nie wiem.
-Maks-
e tam jesteś uwierz mi.
-Michał-
a co jak znowu się załamię i znów będę próbować się zabić?
-Maks-
uwierz mi wtedy my ciebie powstrzymamy...
-Michał-
to dobrze.

<po chwili przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam u was? co tam Misiek kochanie?
-Michał-
cóż cieszę się że ciebie mam a tak to średnio.
-Weronika-
to dobrze a co u ciebie Maks? co tam u ciebie Aniu?
-Maks-
u mnie z kolei tak średnio.
-Anna-
u mnie tak samo ale u was widzę miłość kwitnie...
-Weronika-
no tak.
-Michał-
cóż Weronika to zajebista kobietka.
-Weronika-
cóż a ty Michał to jesteś genialny artysta.

<rozmawiają i palą po 2 godzinach Anna wychodzi rozmowa między Maksem a Weroniką i Michałem się kończy potem po 20 minutach Maks wychodzi idzie do swojej sali gdzie jest jego współlokator Kazu>

-Maks-
Cześć.
-Kazu-
a no Cześć dzisiaj coś ciebie nie widziałem co tam?
-Maks-
widziałeś to co było pomiędzy Michałem a Weroniką?
-Kazu-
widzieć widziałem ale co z tego?
-Maks-
cóż nic.
-Kazu-
cóż cieszę się że on ma dziewczynę i że mu zaczyna się jakoś układać.
-Maks-
a no ja też się cieszę.
-Kazu-
a co u ciebie?
-Maks-
u mnie p* sytuacja bo wrócę ze szpitala i będę bez pracy...
-Kazu-
martwisz się że szef ciebie wywalił?
-Maks-
no tak...

<dzwoni telefon Maks zerka na wyświetlacz widzi napis "szef">

-Maks-
o k*... sorry ja muszę na chwilę pójść na bok bo o wilku mowa.
-Kazu-
szef?
-Maks-
tak...

<Maks idzie do łazienki i odbiera telefon>

-Szef Maksa-
Maks co jest k*? od miesiąca nie ma ciebie w pracy! co ty o*?
-Maks-
jestem w szpitalu...
-Szef Maksa-
mam to w dupie wracasz nie masz pracy!
-Maks-
ale szefie ja jestem po próbie samobójczej.
-Szef Maksa-
c* mnie to! ty odwaliłeś to i ty poniesiesz konsekwencje...
-Maks-
ok dobrze...
-Szef Maksa-
co dobrze?
-Maks-
nic.

<telefon nagle połączenie się rozłącza>

-Maks-
no i pięknie jestem bez pracy...

<Maks wraca do sali>

-Kazu-
co tam?
-Maks-
jestem bez roboty... bez... bez roboty.

<Maksowi nogi się uginają upada na ziemie Kazu bierze telefon Maksa chowa do jego szafki i woła pielęgniarkę po chwili ona przychodzi ocucają Maksa pyta co się stało pielęgniarka i Kazu pocieszają Maksa który płacze i pielęgniarka prowadzi Maksa do psychiatry dyżurnego ten mu podaje odpowiednie leki i karzę mu się położyć na godzinę choćby Maks wraca do sali kładzie się na łóżko budzi go Kazu który mówi mu o kolacji on wstaje i Kazu prowadzi Maksa chwiejącego się na nogach na stołówkę Maks zjada kolacje i przestaje się chwiać potem wraca do sali idzie po papierosy potem idzie do palarni gdzie zastaje Annę>

-Maks-
Cześć Anka.
-Anna-
a no Cześć kochany.

<rzuca mu się na szyje i go całuje>

-Maks-
ej no szalona jesteś?
-Anna-
nie nie jestem... ja po prostu ciebie kocham Maks... ty jesteś normalnie pan życia.
-Maks-
ta pan życia... bez matury....
-Anna-
a p* te bzdury! jesteś zajebisty i bez niej!
-Maks-
no dobra wierzę ci.

<namiętnie się całują aż przerywają im Michał i Weronika>

-Weronika-
ymmmm... Cześć wam wy też widzę że zakochani.
-Michał-
Cześć wam.
-Anna-
po prostu Maks jest mój!
-Anna-
hehehehe xD
-Weronika-
ej co ty Aniu oszalałaś?
-Anna-
oszalałam z miłości! xD
-Maks-
ona po prostu mnie kocha.

<Michał i Weronika odpalają po papierosie>

-Weronika-
w sumie to dobrze bo przynajmniej więcej pozytywnych emocji damy temu miejscu.
-Michał-
zgadzam się!

<rozmawiają i palą aż woła ich na leki salowa>

-Anna-
dobranoc kochanie!
-Maks-
dobranoc kochana...
-Michał-
Miłej nocy Weronika kochanie moje...
-Weronika-
dobrej nocy misiu!

<Maks z Anną i Weronika z Michałem się całują i idą wziąć leki po lekach Maks idzie do sali gdzie zaczyna płakać 
następnie idzie do Michała który nie śpi jeszcze prosi go o tabakę on mu daje jedno opakowanie i jego jedną z lufek
zrobionych z plastikowego długopisu Maks wraca zażywa nieco jej chowa przebiera się w piżamę, kładzie się i zasypia>

<koniec odcinka>

----------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.2 - Zakochany? czy nie? - Oczami Michała -
----------------------------------------------------------------------------------------

5 Stycznia godzina 6:50

<Michał budzi się>

-Michał-
ech i znów kolejny p* dzień...
-Michał-
dobra sprawdzę która tam godzina...,

<bierze telefon i sprawdza godzinę>

-Michał-
ech... 6:50
-Michał-
to ja poczekam bo przed 7-mą to nie ma co...
-Michał-
i przy okazji to łóżko ogarnę.

<ścieli łóżko potem siada i kręci papierosy tak mija mu ileś tam minut>

-Michał-
dobrze sprawdzę jak tam czas.

<bierze telefon i zerka by sprawdzić godzinę>

-Michał-
dobra... jest 7:14... czas się ogarnąć.

<bierze ciuchy i rzeczy do mycia i wychodzi z sali na korytarzu zaczepia go ochroniarz>

-Ochroniarz-
dzień dobry panie Michale od dzisiaj będzie pan pilnowany przeze mnie.
-Michał-
no ok...
-Ochroniarz-
gdzie się teraz wybierasz? bo muszę wiedzieć...
-Michał-
no do łazienki myć się.
-Ochroniarz-
dobrze.

<Michał idzie do łazienki za nim ochroniarz który zatrzymuje się w korytarzu przy drzwiach łazienki po wyjściu 
Michała pyta się znów ochroniarz gdzie on chce iść on idzie do sali potem Michał idzie do palarni a za nim ochroniarz
który zatrzymuje się przy drzwiach palarni tam jest już Anna z Maksem>

-Michał-
Cześć wam.
-Anna i Maks-
Cześć.
-Anna-
co tam u ciebie? widziałam że ktoś z ochrony z tobą gadał coś narozrabiałeś?
-Michał-
u mnie tak sobie... nie narozrabiałem tylko podszedł typek z ochrony i mówił że będzie mnie pilnować 
nawet teraz jest za drzwiami.
-Anna-
aha a czemu tak sobie?
-Michał-
wracają wspomnienia bo cóż jakiś czas temu miałem dziewczynę z którą musiałem rozstać się przez hejterów.
-Anna-
aha.

<wchodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam?
-Anna i Maks-
Cześć Michał mówi o swoich wspomnieniach.
-Michał-
Cześć a no mówię.
-Weronika-
możesz mi się zwierzyć o co chodzi...
-Michał-
tzn. wracają wspomnienia bo cóż jakiś czas temu miałem dziewczynę z którą musiałem rozstać się przez hejterów.
-Weronika-
co zamierzasz z tym zrobić?
-Michał-
nie wiem ale tęsknię za nią...
-Weronika-
kiedy to było?
-Michał-
rok temu.
-Weronika-
aha to nie dawno.
-Michał-
no i nie wiem...
-Weronika-
no to może tekst napiszesz...
-Michał-
w sumie mogę.

<nagle wszyscy słyszą tupot butów lekarzy>

-Anna-
dobra czas lecieć.

<Michał idzie do siebie do sali za nim ochroniarz następnie przychodzi lekarz do niego do sali>

-Lekarz-
dzień dobry panie Michale jak tam dzień?
-Michał-
tak sobie...
-Lekarz-
czemu?
-Michał-
wracają wspomnienia sprzed paru lat...
-Lekarz-
cóż na dniach będzie mieć pan spotkanie z psychologiem.
-Michał-
nie wiem czy mi on pomoże...
-Lekarz-
czemu miałby nie pomóc?
-Michał-
bo wątpię w siebie....
-Lekarz-
cóż my tu jesteśmy by tobie pomóc.
-Michał-
wiem.
-Lekarz-
cóż za jakiś czas zostaniesz przeniesiony do nowej sali ale nie wiadomo kiedy bo póki co nie ma miejsc 
poza tym to wcześniej będziesz mieć psychoterapie.
-Michał-
a jak długo tutaj będę w szpitalu?
-Lekarz-
pod koniec lutego lub w pierwszym tygodniu Marca ciebie wypuścimy.
-Michał-
ok.
-Lekarz-
dobra ja już muszę lecieć więc do widzenia panu.
-Michał-
no panu też do widzenia>

<Lekarz wychodzi z sali Michała on piszę następnie snuffa trochę tabaki potem postanawia iść do palarni zapalić papierosa więc bierze
zeszyt długopis, papierosy i idzie>

-Anna-
Cześć Michał co tam?
-Michał- 
Cześć a no cóż tak średnio masz ognia?

<Anna daje zapalić Michałowi papierosa on otwiera zeszyt i coś piszę i pali papierosa>

-Anna-
co tam piszesz?
-Michał- 
tekst.
-Anna-
aha spoko.

<po chwili przychodzi Maks>

-Maks-
Cześć wam co ty tam Michał piszesz?
-Anna-
Cześć on pisze tekst.
-Maks-
ale o czym?
-Michał- 
Cześć a taki rap o życiu, miłości i wgl wielu sprawach...
-Maks-
kiedy będzie gotowy?
-Michał- 
tak gdzieś po śniadaniu tak przed obiadem...
-Maks-
pokażesz?
-Michał- 
pokażę.
-Maks-
ok spoko.

<po chwili słychać wołanie salowej na śniadanie Anna i Maks idą prosto na stołówkę Michał idzie odłożyć zeszyt potem Michał zjada
wraca do pisania i piszę tak przez pewien czas następnie kończy i idzie do palarni tam jest Anna, Maks i Weronika >

-Michał-
Cześć wam chcecie zobaczyć mój nowy tekst który napisałem?
-Weronika-
cóż ja mogę...
-Maks i Anna-
my również.

<Michał pokazuje tekst wszyscy Michałowi mówią słowa uznania Weronika mówi że się w nim zakochała i chce mu coś dać ale potem 
i rozmawiają jeszcze trochę po pewnym czasie wszyscy idą na stołówkę na obiad poza Michałem który idzie z zeszytem do swojej sali 
potem gdy Michał jest na stołówce Weronika rzuca mu się na szyje i całuje go namiętnie>

-Michał-
no co ty głupia jesteś?
-Weronika-
nie kochanie! kocham ciebie...
-Michał-
zwariowałaś?
-Weronika-
nie nie zwariowałam tylko się zakochałam kochanie.
-Michał-
we mnie? przecież ja nie materiał do kochania.
-Weronika-
materiał jesteś mój drogi i to zajebisty serio uwierz mi.
-Michał-
no ok.

<jeszcze raz się całują nikt im nie przerywa następnie idą po jedzenie i Weronika bierze za rękę Michała i obaj idą 
do - już - swojego stoliku zjadają śniadanie potem idą wziąć leki - również razem (sic!) i następnie rozchodzą się
do swoich sal Michał skręca papierosa potem idzie do palarni razem z ochroniarzem który zostaje na korytarzu 
tam w palarni jest Anna i Maks>

<po chwili przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam macie ognia?

<Anna daje zapalić>

-Anna-
jak tam Michał po tym ze stołówki?
-Michał-
nie wiem no cieszę się że Weronika mnie Kocha ja ją też ale nie wiem czy jestem dobrym partnerem dla niej.
-Anna-
uwierz mi że jesteś.
-Maks-
ja uważam jak Anna.
-Michał-
no nie wiem.
-Maks-
e tam jesteś uwierz mi.
-Michał-
a co jak znowu się załamię i znów będę próbować się zabić?
-Maks-
uwierz mi wtedy my ciebie powstrzymamy...
-Michał-
to dobrze.

<po chwili przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam u was? co tam Misiek kochanie?
-Michał-
cóż cieszę się że ciebie mam a tak to średnio.
-Weronika-
to dobrze a co u ciebie Maks? co tam u ciebie Aniu?
-Maks-
u mnie z kolei tak średnio.
-Anna-
u mnie tak samo ale u was widzę miłość kwitnie...
-Weronika-
no tak.
-Michał-
cóż Weronika to zajebista kobietka.
-Weronika-
cóż a ty Michał to jesteś genialny artysta.

<rozmawiają i palą po 2 godzinach Anna wychodzi rozmowa między Maksem a Weroniką i Michałem się kończy Michał idzie 
do siebie do sali się położyć bo z wrażeń musi się zdrzemnąć potem budzi się po godzinie i idzie do palarni w której nikogo
nie ma po pewnym czasie przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć skarbie!
-Michał-
Cześć kochanie.
-Weronika-
masz papieroska? bo chce sobie trochę zapalić...
-Michał-
masz kochana.

<daje jej papierosa następnie obaj palą potem się całują po pewnym czasie przychodzi Anna z Oktawią 
zastają ich całujących się>

-Anna-
Cześć.
-Oktawia-
Cześć państwu...
-Michał-
a no Cześć Anno i Oktawio.
-Weronika-
Cześć wam.

<Anna i Oktawia zapalają po papierosie>

-Anna-
kochacie się widzę jak dwie nie rozłączne połówki...

-Michał-
a no Weronika ma to coś mówię wam jest niezwykła.
-Weronika-
e tam niezwykła ja jestem tylko kobietą.

<gadają tak do pory aż przerywa im salowa wołająca na kolacje wszyscy idą na kolacje po kolacji po kolacji Michał wraca do
sali kładzie się i drzemie z pół godziny z nadmiaru wrażeń i budzi go Weronika -

-Weronika-
Cześć słonko co tam kochanie? wyspałeś się?
-Michał-
a no wyspałem a jak ty tutaj weszłaś?
-Weronika-
pielęgniarka mi pozwoliła... a jak się czujesz?
-Michał-
w sumie lepiej niż zwykle.
-Weronika-
to się skarbie cieszę może pójdziemy zapalić?
-Michał-
no ok możemy.

<idą razem do palarni tam Anna i Maks się całują Weronika i Maks im przerywają>

-Weronika-
ymmmm... Cześć wam wy też widzę że zakochani.
-Michał-
Cześć wam.
-Anna-
po prostu Maks jest mój!
-Anna-
hehehehe xD
-Weronika-
ej co ty Aniu oszalałaś?
-Anna-
oszalałam z miłości! xD
-Maks-
ona po prostu mnie kocha.

<Michał i Weronika odpalają po papierosie>

-Weronika-
w sumie to dobrze bo przynajmniej więcej pozytywnych emocji damy temu miejscu.
-Michał-
zgadzam się!

<rozmawiają i palą aż woła ich na leki salowa-

-Anna-
dobranoc kochanie!
-Maks-
dobranoc kochana...
-Michał-
Miłej nocy Weronika kochanie moje...
-Weronika-
dobrej nocy misiu!

<Michał idzie do dyżurki razem z innymi wziąć leki potem idzie do sali tam siada przy stoliku i snuffa tabaki nie mając pomysłu
na tekst ani na nic bierze przeszukuje reklamówki ze swoimi rzeczami tam znajduje jakąś książkę i czyta potem przychodzi Maks
prosi go o tabakę i lufkę Michał daje mu jedno opakowanie i jedną lufkę Maks chowa do kieszeni Michał czyta tak jeszcze z 10 minut
następnie siada jeszcze raz przy stoliku i jeszcze raz sunffa tabaki następnie przebiera się w piżamkę i idzie spać szybko zasypia>

<koniec odcinka>
Odpowiedz
#9
------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.3 - Problemy z Maksem - Oczami Anny -
------------------------------------------------------------------------------------

6 Stycznia godzina 6:40

<Anna budzi się i wstaje>

-Anna-
dobra czas się ogarnąć... ale sprawdzę godzinę najpierw.

<bierze telefon i sprawdza czas>

-Anna-
aahhh 6:40... i znów czekać ale p* poproszę pigułę by otworzyła łazienkę ale najpierw ogarnę łóżko.

<ścieli łóżko potem bierze ciuchy i rzeczy do mycia i idzie do dyżurki prosi pielęgniarkę by ta otworzyła łazienkę pielęgniarka 
zgadza się następnie myję się potem przebiera się z piżamy w normalne ubranie i bierze kubek sypie kawy i idzie do stołówki
do terapeutki by ta ją zalała wodą na korytarzu zauważa Maksa w okropnym stanie (wskazującym na to jakby nie spał wcale)
następnie gdy już jest na stołówce i terapeutka zalewa kawę do wraca do sali (bo sama jest nie wyspana) i tam wypija ją
następnie idzie do palarni z kilkoma papierosami siada zapala i pali najpierw pierwszego potem drugiego i trzeciego z nerwów
bo zmartwiła się Maksem ponieważ nie wiedziała że on jest załamany miała żal że się go wczoraj o nim nie spytała potem
przychodzi Maks>

-Maks-
Cześć...
-Anna-
Cześć ej co się dzieje?
-Maks-
wczoraj dzwonił mój szef z pracy no i jestem bez niej dzisiaj w nocy się załamałem i jestem w okropnym stanie
nie wiem co robić nie wiem co wgl będzie ze mną...
-Anna-
ech... to rzeczywiście p* sytuacja powiedz o tym lekarzowi proszę... i cóż jak będziesz mieć psychologa to też powiedz....
Maks błagam ciebie walcz! błagam ciebie....
-Maks-
ok... kochanie postaram się.
-Maks-
masz papierosa bo ja zapomniałem wziąć?
-Anna-
mam masz pal... <daje papierosa mu>
-Maks-
ok dzięki <mówi odpalając potem zaciąga się dymem>

<po chwili przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam.
-Anna-
co tam Michał? jak noc?
-Michał-
noc spoko u mnie też dobrze.
-Anna-
przynajmniej u ciebie bo Maks jest załamany niestety.
-Michał-
o k*... co się stało Maks?
-Maks-
z pracy mnie wywalili... bo wczoraj mój szef dzwonił....
-Michał-
no to p* sytuacja.
-Michał-
dobra zapale sobie bo już nie długo będziemy musieli iść bo już nie długo obchód pewnie

<Michał zapala papierosa i pali go>

-Maks-
ech... wszystko jest do niczego.
-Anna-
Maks nie rozpaczaj jakoś się poukłada to wszystko...
-Maks-
no nie wiem.
-Anna-
zobaczysz kochanie.
-Maks-
oby...

<nagle słychać lekarzy>

-Maks-
dobra czas iść już... to do zobaczenia po obchodzie.
-Anna-
dobrze.
-Michał-
ok na razie.

<wszyscy się rozchodzą do swoich sal Anna gdy jest już w sali siada na łóżku i czeka na lekarza ten po chwili przychodzi>

-Lekarz-
Dzień dobry pani Anno jak się pani czuje?
-Anna-
a tak średnio.
-Lekarz-
czemu?
-Anna-
nie wyspałam się znów koszmary dodatkowo rozmawiałam z Maksem i jest u niego kiepska sytuacja...
-Lekarz-
cóż dzisiaj z tego co wiem będzie mieć pani terapie poza tym to co do pana Maksa to cóż my mu staramy się pomóc.
-Anna-
ech to nic nie pomoże nawet Maksowi nie wiem czy pomożecie bo on stracił niestety pracę.
-Lekarz-
cóż my co możemy to robimy.
-Anna-
wiem.
-Lekarz-
a pracę on może znaleźć drugą nie potrzebnie się pani tak wszystkim przejmuje.
-Lekarz-
no i cóż nie wiem co mam pani mówić bo jestem tylko psychiatrą niestety.
-Anna-
cóż dobrze postaram się tak tym nie przejmować...
-Lekarz-
dobrze dzisiaj ma pani prócz tego przed spotkaniem z psychologiem zajęcia terapeutyczne i jutro po obchodzie będzie społeczność 
bo dawno jej nie było ja muszę już iść więc do zobaczenia jutro do widzenia.
-Anna-
do widzenia.

<lekarze odchodzą Anna wychodzi z sali i idzie zapalić papierosa w palarni nikogo nie ma wgl Anna pali po chwili przychodzi Maks>

-Anna-
Cześć Maks co tam?
-Maks-
cóż tak sobie.
-Anna-
rozmawiałeś z lekarzem?
-Maks-
tak... i cóż jutro mam spotkanie z psychologiem a dzisiaj zajęcia terapeutyczne po obiedzie.
-Anna-
aha to dobrze kochanie.
-Maks-
nie wiem czy mi ktokolwiek jest w stanie już pomóc...
-Anna-
jest uwierz mi że jest.

<przychodzi Michał z Weroniką>

-Michał-
Cześć
-Weronika-
Cześć wam.
-Maks i Anna-
Cześć wam.
-Weronika-
Michał mówił że macie problemy... cóż Maks uwierz mi ogarniesz to z pracą a z kolei ty Anka cóż uwierz mi dasz radę....
-Maks-
ech oby...
-Anna-
no nie wiem jak mam dać radę....
-Weronika-
serio dacie radę.
-Weronika-
dobra zapalimy sobie...

<wszyscy palą aż do momentu gdy salowa woła na śniadanie potem po śniadaniu Anna idzie wziąć leki po lekach idzie do sali
po papierosy które ona bierze i idzie zapalić w pustej palarni potem gdy orientuje się że dyżurka jest otwarta idzie wziąć słuchawki
podłącza ona je do mp3-ki i kładzie się na łóżku i na chwilę zasypia po godzinie budzi ją Oktawia>

-Oktawia-
ej! idziemy zapalić?
-Anna-
chrmmm ymm...
-Oktawia-
nie śpij dzień mamy....
-Anna-
co? gdzie? kiedy? jak?
-Oktawia-
no czy idziemy zapalić?
-Anna-
aaa tak no idziemy.

<Anna bierze papierosy i idzie z Oktawią do palarni tam jest już Maks, Michał i Weronika>

-Anna-
Cześć wam...
-Maks-
no Cześć co tam? bo u mnie dalej lipa...
-Weronika-
starałam się go wesprzeć z Michałem ale sama widzisz.
-Michał-
cóż no jest jak jest.
-Oktawia-
cóż Anka spała ja ją wyciągnęłam z łóżka.
-Anna-
cóż tak jak Oktawia mówi spałam sobie trochę...

<Anna zapala papierosa i się nim zaciąga>

-Anna-
bo i tak nie da mi się pomóc....
-Weronika-
da się uwierz mi.

<rozkręca się rozmowa trwająca godzinę potem Anna wraca do sali i słucha muzyki aż do obiadu po obiedzie bierze leki w kolejce
upada Maks pielęgniarka woła sanitariusza przenoszą go do dyżurki cucą go następnie karzą Maksowi iść do sali by się przespał
zajęcia terapeutyczne mu przełożą bo jest on zbyt wykończony Maks chwiejnym krokiem idzie do siebie do sali Anna zalewa się
łzami widząc swojego chłopaka w takim stanie pielęgniarka wraca kontynuuje podawanie leków Anna bierze dawkę i wraca do sali>

-Oktawia-
ej co ty w takim stanie?

<mówi płacząc>

-Anna-
Maks... Maks.... widziałaś w jakim on s-s-stanie?
-Oktawia-
no nie bo szybciej od ciebie poszłam do sali.
-Anna-
przewrócił się.
-Oktawia-
to rzeczywiście coś nie tak.
-Anna-
a no nie tak...

<rozmawiają tak z 20 minut jeszcze potem przychodzi terapeutka Anna jest zabierana na zajęcia terapeutyczne po godzinie wraca do siebie do sali kładzie się i płaczę potem przychodzi psycholog>

-Psycholog-
pani Anno proszę ze mną do gabinetu.

<Anna ociera łzy wstaje i idzie z psychologiem>

-Anna-
Dzień dobry...
-Psycholog-
Dzień dobry co pani taka załamana?
-Anna-
przeżywam to co z Maksem się stało.
-Psycholog-
on jest pod naszą opieką.
-Anna-
wiem że z nim nie jest lepiej...
-Psycholog-
bo doszły wydarzenia niezależne od nas pan Maks zwierzał się lekarzowi z problemów swoich 
i wiemy że to nie taka łatwa sprawa.
-Anna-
no dobrze.
-Psycholog-
proszę nim się nie przejmować a co tam u pani?
-Anna-
dalej źle dzisiaj koszmary miałam.
-Psycholog-
o czym one były?
-Anna-
były o...

<Anna zwierza się z koszmarów rozmowa trwa tak z godzinę>

-Psycholog-
cóż musimy nad tym popracować ale zobaczy pani będzie lepiej.
-Anna-
no ok.
-Psycholog-
a teraz muszę już kończyć bo muszę iść po kolejnego pacjenta...
-Anna-
ok dobrze.
-Psycholog-
to do zobaczenia za tydzień prawdopodobnie.
-Anna-
ok do widzenia.

<Anna wychodzi z gabinetu i idzie do sali Maksa nagle zaczepia go pielęgniarka mówiąc że nie może wejść ale ta ją uprasza i w końcu pielęgniarka się zgadza wchodzi do sali Maksa i widzi go na łóżku z kroplówką>

-Anna-
Cześć Maks jak się czujesz?
-Maks-
ech... lipnie.
-Anna-
a co ci jest?
-Maks-
miałem badania i prawdopodobnie zbyt wiele rzeczy się wydarzyło i mój organizm jest tym przemęczony.
-Anna-
dobrze że jesteś w szpitalu bo inaczej różnie to by mogło się skończyć.
-Maks-
a no dobrze...
-Maks-
dobra Aniu daj mi trochę pospać ok?
-Anna-
dobrze to śpij kochanie <mówi całując go w usta>

<Anna wychodzi z sali idzie do siebie po papierosy i idzie do palarni gdzie jednego zapala następnie przychodzi Michał z Weroniką>

-Michał-
co tam Anka?
-Anna-
Maks jest w kiepskim stanie.
-Michał-
a no widziałem jak go zabierali nawet z nim gadałem trochę ale tylko trochę bo był zbyt zmęczony.
-Anna-
boję się o niego.
-Weronika-
cóż no Aniu daj mu odpocząć on teraz potrzebuje pospać i wgl odpocząć.
-Anna-
no dobrze...
-Michał-
co tam u ciebie?
-Anna-
u mnie tak dosyć średnio byłam na zajęciach byłam u psychologa a dalej czuję się gównianie...
-Weronika-
będzie lepiej.
-Michał-
no ja twierdzę jak Weronika.
-Anna-
ech dobrze że was mam.
-Weronika-
uwierz mi dasz radę.
-Anna-
oby... bo powoli już tracę nadzieje.

<rozmowa trwa z godzinę wszyscy palą i gadają potem Anna wychodzi z palarni i idzie do sali zakłada słuchawki na uszy słucha muzyki i zasypia po pewnym czasie budzi się bo budzi ją Oktawia znów>

-Oktawia-
idziesz zapalić?
-Anna-
ok no idę...

<Anna bierze papierosy i idzie do palarni i daje jednego Oktawii razem palą aż Annie wibruje telefon ta mówi Oktawii że musi wyjść bo ktoś dzwoni idzie do sali tam sprawdza i dzwoni do niej jej mama>

-Anna-
Co tam mamo?
-Mama-
a nic... wszystko dobrze dzwonie tylko bo na dniach do ciebie przyjadę z tatą i co ci przywieźć?

<podaje jej listę rzeczy>

-Mama-
ok dobrze.
-Mama-
a co tam u ciebie córeczko?
-Anna-
tak sobie... nie wiem jakoś mi się póki co bardzo nie poprawiło dzisiaj miałam psychologa i terapie zajęciową
ale jakoś mnie to nie cieszy.
-Mama-
czemu kochanie?
-Anna-
bo Maks czyli mój chłopak jest chory nie chodzi tu o psychikę tylko ostatnio zbyt wiele się wydarzyło u niego 
i on to przeżywa.
-Mama-
to wspieraj go.
-Anna-
no dobrze...
-Mama-
a tak jak się czujesz?
-Anna-
tak średnio bo dzisiaj miałam znów koszmary.
-Mama-
cóż masz wsparcie tam to jakoś dasz radę.
-Anna-
oby.
-Anna-
dobra mamo ja muszę kończyć.
-Mama-
no dobrze to pa!
-Anna-
pa mamuś...

<Anna wraca do palarni>

-Oktawia-
mama dzwoniła?
-Anna-
tak... a skąd wiesz?
-Oktawia-
a podsłuchiwałam xD
-Anna-
ej no...
-Oktawia-
jestem twoją koleżanką.
-Anna-
no dobrze nie gniewam się.

<gadają aż do kolacji potem idą na nią zjadają potem Anna idzie oddać słuchawki do dyżurki i idzie po fajki następnie do palarni gdzie spotyka Michała i Weronikę>

-Anna- <mówi odpalając fajka>
Cześć Michał i Weroniką co tam u was?
-Michał-
a no u mnie spoko.
-Weronika-
u mnie w sumie także.
-Anna-
to dobrze.
-Michał-
a co tam u ciebie?
-Anna-
no mama dzwoniła do mnie.
-Weronika-
i co tam?
-Anna-
pytała się mnie tylko co u mnie bo tak to nic takiego nie mówiła.
-Michał-
byłaś u Maksa?
-Anna-
nie.... bo chce by sobie pospał...
-Michał-
aha spoko.

<gadają aż pielęgniarka woła na leki>

-Anna-
dobrze ja muszę lecieć.
-Weronika-
ja też dobranoc Michał kochanie...
-Michał-
dobranoc skarbie.

<Anna idzie wziąć leki które bierze potem wraca do siebie do sali gdzie się przebiera kładzie się 
na łóżku następnie i zasypia>

<koniec odcinka>

------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.3 - Life Is Brutal - Oczami Maksa -
------------------------------------------------------------------------------------


6 Stycznia godzina 6:50

<Maks budzi się i wstaje>

-Maks-
ech... czuję się jakbym miał umrzeć no ale cóż czas wstać...
-Maks-
dobra najpierw nieco ogarnę łóżko a potem myć się...

<wstaje drżącymi rękoma ścieli łóżko potem sprawdza czas jest 6:55 więc bierze ciuchy i rzeczy postanawia iść poprosić o otwarcie 
łazienki pielęgniarkę idzie mimo że czuję jakby miał nogi z waty i miał upaść zauważa jego przy okazji Anna która idzie na stołówkę 
Maks dociera do dyżurki pielęgniarka się zgadza on idzie do łazienki myje się i przebiera następnie idzie do sali wsadzić do szafy 
piżamę a potem do palarni w której jest Anna>

-Maks-
Cześć...
-Anna-
Cześć ej co się dzieje?
-Maks-
wczoraj dzwonił mój szef z pracy no i jestem bez niej dzisiaj w nocy się załamałem i jestem w okropnym stanie
nie wiem co robić nie wiem co wgl będzie ze mną...
-Anna-
ech... to rzeczywiście p* sytuacja powiedz o tym lekarzowi proszę... i cóż jak będziesz mieć psychologa to też powiedz....
Maks błagam ciebie walcz! błagam ciebie....
-Maks-
ok... kochanie postaram się.
-Maks-
masz papierosa bo ja zapomniałem wziąć?
-Anna-
mam masz pal... <daje papierosa mu>
-Maks-
ok dzięki <mówi odpalając potem zaciąga się dymem>

<po chwili przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam.
-Anna-
co tam Michał? jak noc?
-Michał-
noc spoko u mnie też dobrze.
-Anna-
przynajmniej u ciebie bo Maks jest załamany niestety.
-Michał-
o k*... co się stało Maks?
-Maks-
z pracy mnie wywalili... bo wczoraj mój szef dzwonił....
-Michał-
no to p* sytuacja.
-Michał-
dobra zapale sobie bo już nie długo będziemy musieli iść bo już nie długo obchód pewnie

<Michał zapala papierosa i pali go>

-Maks-
ech... wszystko jest do niczego.
-Anna-
Maks nie rozpaczaj jakoś się poukłada to wszystko...
-Maks-
no nie wiem.
-Anna-
zobaczysz kochanie.
-Maks-
oby...

<nagle słychać lekarzy>

-Maks-
dobra czas iść już... to do zobaczenia po obchodzie.
-Anna-
dobrze.
-Michał-
ok na razie.

<wszyscy się rozchodzą do swoich sal Maks gdy jest już w sali siada na łóżku i czeka na lekarza ten po chwili przychodzi>

-Lekarz-
Dzień dobry panie Maksymilianie doszły mnie słuchy że dzieją się u pana niepokojące rzeczy...
-Maks-
no niestety wczoraj okazało się że straciłem pracę poza tym dzisiaj czuję się jak zdjęty z krzyża bo nogi z waty poza tym
zawroty głowy drgawki rąk...
-Lekarz-
to rzeczywiście nie ciekawie.
-Maks-
no nie ciekawie i nie wiem co mam wgl zrobić.
-Lekarz-
cóż jutro ma pan psychologa dzisiaj pan otrzyma dodatkowe leki i może one pomogą jakby coś się działo no to zobaczymy
zresztą jest pan pod stałą opieką.
-Maks-
no dobrze a co jak się wywrócę?
-Lekarz-
na pewno ktoś zareaguje wtedy.
-Lekarz-
to nie jest ulica panie Maksymilianie że jest pan zdany tylko na siebie.
-Maks-
dobrze to będę choć trochę spokojniejszy...
-Lekarz-
no ok dzisiaj pan ma zajęcia jeszcze cóż jak pan nie będzie w stanie to pana zwolnimy na ten dzień my pacjentów
nie zmuszamy to nie obóz koncentracyjny że wszystko na siłę tylko chcemy pomóc jakoś pacjentom na oddziale
a nie zmuszać ich i jutro po obchodzie będzie społeczność bo dawno jej nie było.
-Maks-
ok dziękuje.
-Lekarz-
nie ma za co dobrze ja muszę już iść jakby co jutro znów będę więc do zobaczenia.
-Maks-
ok dobrze.

<lekarze się powoli rozchodzą po pewnym czasie Maks idzie do palarni>

-Anna-
Cześć Maks co tam?
-Maks-
cóż tak sobie.
-Anna-
rozmawiałeś z lekarzem?
-Maks-
tak... i cóż jutro mam spotkanie z psychologiem a dzisiaj zajęcia terapeutyczne po obiedzie.
-Anna-
aha to dobrze kochanie.
-Maks-
nie wiem czy mi ktokolwiek jest w stanie już pomóc...
-Anna-
jest uwierz mi że jest.

<przychodzi Michał z Weroniką>

-Michał-
Cześć
-Weronika-
Cześć wam.
-Maks i Anna-
Cześć wam.
-Weronika-
Michał mówił że macie problemy... cóż Maks uwierz mi ogarniesz to z pracą a z kolei ty Anka cóż uwierz mi dasz radę....
-Maks-
ech oby...
-Anna-
no nie wiem jak mam dać radę....
-Weronika-
serio dacie radę.
-Weronika-
dobra zapalimy sobie...

<wszyscy palą aż do momentu gdy salowa woła na śniadanie potem po śniadaniu Maks bierze leki następnie po jakimś czasie idzie do sali gdzie skręca papierosy potem idzie do palarni jest tam już Michał i Weronika trochę z nim gadają potem przychodzi Anna i mówi>

-Anna-
Cześć wam...
-Maks-
no Cześć co tam? bo u mnie dalej lipa...
-Weronika-
starałam się go wesprzeć z Michałem ale sama widzisz.
-Michał-
cóż no jest jak jest.
-Oktawia-
cóż Anka spała ja ją wyciągnęłam z łóżka.
-Anna-
cóż tak jak Oktawia mówi spałam sobie trochę...

<Anna zapala papierosa i się nim zaciąga>

-Anna-
bo i tak nie da mi się pomóc....
-Weronika-
da się uwierz mi.

<rozkręca się rozmowa trwająca godzinę potem Anna wychodzi Maks źle się czuje biegnie do łazienki tam wymiotuje a potem
krwawi z nosa idzie do sali w której są jego koledzy wypytują się co z nim on nie mając siły kładzie się i drzemie budzi go
Kazu na obiad na który on idzie w kolejce z lekami Maks traci przytomność>

-Pielęgniarka-
proszę poczekać zaraz leki będą podane tylko muszę pomóc pacjentowi.

<Pielęgniarka biegnie po sanitariuszy>

-Pielęgniarka-
tutaj jest nie przytomny pomożecie?
-Sanitariusze-
ok dobrze.
-Sanitariusze-
to raz dwa trzy cztery <podnoszą go>
-jeden z Sanitariuszy-
całkiem on lekki cóż takie chuchro dobra teraz bierzemy go na kozetkę

<kładą Maksa na kozetce>

-Pielęgniarka-
dobrze sprawdzę mu puls
-Pielęgniarka-
dobrze puls w normie.
-Pielęgniarka-
oddychać też oddycha to dobrze teraz dajcie sole trzeźwiące bo muszę je pacjentowi podać.
-jeden z Sanitariuszy-
oto sole.

<Pielęgniarka podaje mu sole Maks się budzi a kaszle>

-Pielęgniarka-
ok wrócił.
-Pielęgniarka-
dobrze wy państwo możecie już iść.

<Sanitariusze odchodzą>

-Maks-
gdzie-gdzie-gdzie ja je-je-jestem? co się stało?
-Pielęgniarka-
jesteś w dyżurce straciłeś przytomność dzisiaj z twoich zajęć terapeutycznych nici i będziesz musiał się przespać bo sensu
nie ma byś chodził po oddziale potem podam ci leki teraz poproszę dwójkę pacjentów by pomogli ci w dojściu do łóżka

<Pielęgniarka prosi pacjentów zgadzają się Michał i Kazu następnie pomagają mu dojść gdy on jest już w sali Michał się odzywa do niego>

-Michał-
ej stary... co się wgl stało?
-Maks-
nie wiem stałem stałem i tu ciemność a wcześniej przed tym wgl przed śniadaniem to wymiotowałem i krew mi leciała z nosa.
-Michał-
dobrze ja powiem o tym do piguły bo muszę a ty tutaj leż a ty go Kazu pilnuj by on nie wstawał bo to zbyt poważne.

<po chwili Michał przychodzi z pielęgniarką>

-Pielęgniarka-
Michał mi powiedział co z tobą było cóż dzisiaj myślę żebyś trochę pospał sobie poza tym jeszcze potem będziesz mieć badania
i cóż musisz wziąć leki dodatkowo dodałam ci witaminy C z rutozydem.

<podaje mu leki>

-Pielęgniarka-
a potem po badaniach to zobaczymy bo może będzie potrzebna tobie kroplówka,
-Maks-
ok.
-Pielęgniarka-
dobrze ja muszę iść a was państwo zapraszam po leki bo jeszcze nie wzięliście przez to zamieszanie.

<Maks śpi budzą go po godzinie sanitariusze którzy prowadzą go na badania po badaniach prowadzą Maksa do pielęgniarki ona zakłada mu wenflon i kroplówkę i jest on prowadzony do łóżka gdzie zasypia budzi go głos Anny która stoi nad jego łóżkiem>

-Anna-
Cześć Maks jak się czujesz?
-Maks-
ech... lipnie.
-Anna-
a co ci jest?
-Maks-
miałem badania i prawdopodobnie zbyt wiele rzeczy się wydarzyło i mój organizm jest tym przemęczony.
-Anna-
dobrze że jesteś w szpitalu bo inaczej różnie to by mogło się skończyć.
-Maks-
a no dobrze...
-Maks-
dobra Aniu daj mi trochę pospać ok?
-Anna-
dobrze to śpij kochanie <mówi całując go w usta>

<Anna wychodzi z sali Maks śpi potem budzi go terapeutka>

-Terapeutka-
dzień dobry panie Maksymilianie przepraszam że pana budzę oto pana książka którą pan chciał.

<kładzie mu na szafce książkę>

-Maks-
ok dziękuje.
-Terapeutka-
dobrze to ja myślę że pójdę bo pan i tak jest w kiepskim stanie.
-Maks-
ok.
-Terapeutka-
to do widzenia.
-Maks-
do widzenia.

<Maks bierze książkę i czyta potem przychodzi Kazu prosi go o słuchawki czy by nie mógł poprosić pielęgniarkę by mu
przyniosła potem przychodzi pielęgniarka ze słuchawkami on podłącza do mp3 kładzie się na łóżku i słucha oraz czyta
po jakimś czasie jest kolacja pielęgniarka poprosiła Michała gdy ten wychodził z palarni by on przyprowadził Maksa
i przychodzą następnie po kolacji Maks prosi Michała by ten odniósł jego słuchawki do dyżurki ten się zgadza
potem Maks kładzie się i czyta potem Kazu się do niego odzywa>

-Kazu-
Co tam Maks? jak się już czujesz?
-Maks-
trochę lepiej trochę mi się kręci w głowie ale powinno być potem chyba lepiej.
-Kazu-
cóż co ty tam dostałeś... <zerka na kroplówkę> cóż powinno ciebie to postawić na nogi ja kiedyś na swoim pobycie też
dostałem coś takiego bo miałem podobnie.
-Maks-
po jakim czasie to powinno zadziałać?
-Kazu-
nie wiem no... po 2 dniach po 3 dniach... różnie ale ty chłopie leż i się nie martw jesteś zbyt wyczerpany Maks i nie możesz
paradować z kroplówką po oddziale tylko musisz sobie dzisiaj pospać bo jutro masz spotkanie z psychologiem z tego co wiem.
-Maks-
w sumie masz racje.
-Kazu-
a no mam dobra ja idę ty się prześpij ja za godzinę ciebie obudzę jak będą leki podawać.

<Maks zasypia śpi godzinę potem Kazu go budzi na leki ten idzie z pomocą Kaza w dotarciu je wziąć następnie po lekach Maks 
kładzie się i zasypia>

<koniec odcinka>

------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.3 - Przyjaciel w potrzebie - Oczami Michała
------------------------------------------------------------------------------------


6 stycznia 7:00

<Michał się budzi i wstaje z łóżka>

-Michał-
ech czas zasuwać Michu...

-Michał-
sprawdzę godzinę najpierw potem łóżko nieco ogarnę.

<sprawdza telefon tam 7:00 następnie szybko ścieli łóżko>

-Michał-
dobra czas zasuwać do łazienki.

<bierze ciuchy na przebranie następnie rzeczy potrzebne do łazienki następnie idzie tam za nim ochroniarz który go pilnuje
ochroniarz zostaje przed drzwiami łazienki Michał wchodzi do niej szybko się myje i przebiera no i wraca do siebie do sali 
tam skręca kilka papierosów i idzie do palarni za nim ochroniarz który zostaje za drzwiami w palarni jest już Maks i Anna>

-Michał-
Cześć wam.
-Anna-
co tam Michał? jak noc?
-Michał-
noc spoko u mnie też dobrze.
-Anna-
przynajmniej u ciebie bo Maks jest załamany niestety.
-Michał-
o k*.. co się stało Maks?
-Maks-
z pracy mnie wywalili... bo wczoraj mój szef dzwonił....
-Michał-
no to p* sytuacja.
-Michał-
dobra zapale sobie bo już nie długo będziemy musieli iść bo już nie długo obchód pewnie

<Michał zapala papierosa i pali go>

-Maks-
ech... wszystko jest do niczego.
-Anna-
Maks nie rozpaczaj jakoś się poukłada to wszystko...
-Maks-
no nie wiem.
-Anna-
zobaczysz kochanie.
-Maks-
oby...

<nagle słychać lekarzy>

-Maks-
dobra czas iść już... to do zobaczenia po obchodzie.
-Anna-
dobrze.
-Michał-
ok na razie.

<wszyscy się rozchodzą do swoich sal Michał gdy jest już w sali siada na łóżku i czeka na lekarza 
ten po pewnym czasie przychodzi>

-Lekarz-
Dzień dobry jak tam dzień panie Michale?
-Michale-
Dzień dobry dzisiaj lepiej nie wiem jak długo to się utrzyma bo ja i mój nastrój to kiepska sprawa bo on jest niestabilny.
-Lekarz-
cóż my nad tym pracujemy by panu jakoś pomóc i cóż nie wiem ale prawdopodobnie po jutrze będzie mieć pan spotkanie
z psychologiem.
-Michał-
ok tylko martwię się moim kumplem z oddziału... wczoraj miał telefon że go z pracy wyrzucają.
-Lekarz-
cóż ja potem z nim porozmawiam teraz rozmawiamy o panu jak się pan wyspał jak tam sen?
-Michał-
źle nie spałem w sumie w porządku.
-Lekarz-
to dobrze.
-Michał-
a co będzie z Maksem?
-Lekarz-
porozmawiam z nim za chwilę mam z nim spotkanie.
-Michał-
no dobrze.
-Michał-
a kiedy będę mógł samemu chodzić po szpitalu i mnie przeniesiecie do normalnej sali?
-Lekarz-
cóż trochę to kontrolowanie pana potrwa prócz tego przeniesiemy pana do normalnej sali też za jakiś czas na razie 
cóż nawet nie ma miejsc w salach więc trochę pan tutaj będzie prócz tego cóż za jakiś ponad tydzień dokładnie to 
pewien nie jestem ale tak za ponad tydzień będzie mieć pan zajęcia terapeutyczne i możliwość spacerów a co do 
całego pobytu to nadal się czas pana pobytu nie zmienił wolimy nie ryzykować że pan sobie coś zrobi poza szpitalem.
-Michał-
no ok.
-Lekarz-
a i poza tym jutro będzie mieć pan po obchodzie społeczność bo dawno jej nie było.
-Michał-
a co to takiego?
-Lekarz-
takie spotkanie lekarzy, psychologów i ogólnie personelu ze wszystkimi pacjentami.
-Michał-
no ok.
-Lekarz-
a tym czasem ja muszę już iść bo śpieszmy mi się do innych pacjentów więc do jutro do widzenia.
-Michał-
ok do widzenia.

<lekarz wychodzi następnie Michał skręca parę fajek i wychodzi z sali podchodzi do niego Weronika>

-Weronika-
Cześć Misiek pójdziemy zapalić? jak tam spotkanie z lekarzem? jak się czujesz?
-Michał-
dobrze się czuje kochanie.
-Michał-
tylko z Maksem coś się dzieje Anka też coś coś się z nią dzieje ona nie daje po sobie tego
poznać ale również z nią jest nie najlepiej.
-Weronika-
kochanie u nich się poukłada uwierz mi poukłada... a teraz idziemy zapalić?
-Michał-
no dobrze idziemy.

<Michał idzie z Weroniką do palarni tam spotyka Maksa i Annę>

-Michał-
Cześć
-Weronika-
Cześć wam.
-Maks i Anna-
Cześć wam.
-Weronika-
Michał mówił że macie problemy... cóż Maks uwierz mi ogarniesz to z pracą a z kolei ty Anka cóż uwierz mi dasz radę....
-Maks-
ech oby...
-Anna-
no nie wiem jak mam dać radę....
-Weronika-
serio dacie radę.
-Weronika-
dobra zapalimy sobie...

<wszyscy palą aż do momentu gdy salowa woła na śniadanie na śniadaniu Weronika siada koło Michała razem jedzą potem 
po śniadaniu idą wziąć leki po lekach się rozdzielają Michał skręca papierosy potem czyta po pewnym czasie przychodzi
do niego Weronika która chce by on poszedł z nią do palarni i idą razem tam nie ma nikogo gadają i palą potem przychodzi
do nich Maks następnie Anna która zaczyna smutną rozmowę>

-Anna-
Cześć wam...
-Maks-
no Cześć co tam? bo u mnie dalej lipa...
-Weronika-
starałam się go wesprzeć z Michałem ale sama widzisz.
-Michał-
cóż no jest jak jest.
-Oktawia-
cóż Anka spała ja ją wyciągnęłam z łóżka.
-Anna-
cóż tak jak Oktawia mówi spałam sobie trochę...

<Anna zapala papierosa i się nim zaciąga>

-Anna-
bo i tak nie da mi się pomóc....
-Weronika-
da się uwierz mi.

<rozkręca się rozmowa trwająca godzinę potem Anna wychodzi następnie Maks który źle się czuje biegnie do łazienki
rozmowa pomiędzy Weroniką a Michałem trwa dalej rozmawiają o Maksie i Annie następnie po pewnym czasie salowa
woła na obiad oni idą na niego razem razem go jedzą potem idą po leki w nagle wielkie zamieszanie bo Maks traci
przytomność w kolejce>

-Pielęgniarka-
proszę poczekać zaraz leki będą podane tylko muszę pomóc pacjentowi.

<Pielęgniarka biegnie po sanitariuszy>

-Pielęgniarka-
tutaj jest nie przytomny pomożecie?
-Sanitariusze-
ok dobrze.
-Sanitariusze-
to raz dwa trzy cztery <podnoszą go>
-jeden z Sanitariuszy-
całkiem on lekki cóż takie chuchro dobra teraz bierzemy go na kozetkę

<Sanitariusze biorą Maksa z ziemi przenoszą go do dyżurki pielęgniarka idzie z nimi po pewnym czasie pielęgniarka
wychodzi i pyta się kto by mógł pomóc przenieść Maksa do jego sali Michał się zgadza potem jeszcze Kazu razem
idą z Maksem do sali tam Michał odzywa się do Maksa>

-Michał-
ej stary... co się wgl stało?
-Maks-
nie wiem stałem stałem i tu ciemność a wcześniej przed tym wgl przed śniadaniem to wymiotowałem i krew mi leciała z nosa.
-Michał-
dobrze ja powiem o tym do piguły bo muszę a ty tutaj leż a ty go Kazu pilnuj by on nie wstawał bo to zbyt poważne.

<po chwili Michał przychodzi z pielęgniarką>

-Pielęgniarka-
Michał mi powiedział co z tobą było cóż dzisiaj myślę żebyś trochę pospał sobie poza tym jeszcze potem będziesz mieć badania
i cóż musisz wziąć leki dodatkowo dodałam ci witaminy C z rutozydem.

<podaje mu leki>

-Pielęgniarka-
a potem po badaniach to zobaczymy bo może będzie potrzebna tobie kroplówka,
-Maks-
ok.
-Pielęgniarka-
dobrze ja muszę iść a was państwo zapraszam po leki bo jeszcze nie wzięliście przez to zamieszanie.

<Maks zasypia Michał z Kazu idą za pielęgniarką wziąć leki potem Michał ze zmęczenia kładzie się do łóżka i zasypia śnią mu się koszmary rodem z cutscenek Max Payne'a budzi się z krzykiem przybiega pielęgniarka>

-Pielęgniarka-
co jest panie Michale? co się stało?
-Michał-
ech to tylko koszmar... koszmar miałem.
-Pielęgniarka-
cóż to dobrze że tylko koszmar dobra ja muszę iść do widzenia.
-Michał-
do widzenia.

<Michał wstaje wychodzi z sali widzi ludzi wracających z zajęć terapeutycznych idzie do toalety potem wraca idzie skręcić
papierosy po 10 minutach kończy i wychodzi z sali no i widzi Annę która idzie z psychologiem do jego gabinetu Michał idzie
po słuchawki do mp3-ki bierze je wraca do sali i słucha muzyki po pewnym czasie kończy słuchać wychodzi oddać słuchawki 
do dyżurki następnie podchodzi do niego Weronika chce z nim iść zapalić i idą tam w palarni widzą roztrzęsioną Annę>

-Michał-
co tam Anka?
-Anna-
Maks jest w kiepskim stanie.
-Michał-
a no widziałem jak go zabierali nawet z nim gadałem trochę ale tylko trochę bo był zbyt zmęczony.
-Anna-
boję się o niego.
-Weronika-
cóż no Aniu daj mu odpocząć on teraz potrzebuje pospać i wgl odpocząć.
-Anna-
no dobrze...
-Michał-
co tam u ciebie?
-Anna-
u mnie tak dosyć średnio byłam na zajęciach byłam u psychologa a dalej czuję się gównianie...
-Weronika-
będzie lepiej.
-Michał-
no ja twierdzę jak Weronika.
-Anna-
ech dobrze że was mam.
-Weronika-
uwierz mi dasz radę.
-Anna-
oby... bo powoli już tracę nadzieje.

<rozmowa trwa z godzinę wszyscy palą i gadają potem Anna wychodzi z palarni Weronika i Michał rozmawiają dalej
po pewnym czasie kończą i się rozchodzą Michał kładzie się w sali na łóżku śpi i znowu ma koszmary gdy do jego
sali wchodzi Weronika by go zawołać na kolacje on budzi się z krzykiem i płaczem>

-Weronika-
co się stało misiek? jestem przy tobie no już już...
-Michał-
znów koszmar straszny jak cholera...
-Weronika-
ech... rozumiem w każdym razie rozumiem ciebie sama tak miałam a teraz musimy iść zjeść kolacje.
-Michał-
no dobrze.

<idą na kolacje Michała siada koło Weroniki razem zjadają ją potem Michał idzie do sali mówi Weronice by zaczekała
potem idą do palarni za nimi ochroniarz pilnujący Michała w palarni nikogo nie ma razem gadają i palą po jakimś czasie
przychodzi do nich Anna>

-Anna- <mówi odpalając fajka>
Cześć Michał i Weroniką co tam u was?
-Michał-
a no u mnie spoko.
-Weronika-
u mnie w sumie także.
-Anna-
to dobrze.
-Michał-
a co tam u ciebie?
-Anna-
no mama dzwoniła do mnie.
-Weronika-
i co tam?
-Anna-
pytała się mnie tylko co u mnie bo tak to nic takiego nie mówiła.
-Michał-
byłaś u Maksa?
-Anna-
nie.... bo chce by sobie pospał...
-Michał-
aha spoko.

<gadają aż pielęgniarka woła na leki>

-Anna-
dobrze ja muszę lecieć.
-Weronika-
ja też dobranoc Michał kochanie...
-Michał-
dobranoc skarbie.

<Michał razem z Weroniką i Anną idzie wziąć leki bierze je następnie wraca przebiera się w piżamę i kładzie się spać ale nie może
zasnąć więc siada przy stoliku i wciąga tabakę potem czyta książkę po jakimś czasie kładzie się i zasypia po jakimś czasie budzą go
koszmary on budzi się z krzykiem pielęgniarka przychodzi pyta się go czy dać mu jakieś leki on się zgadza ona po jakimś czasie
przychodzi z lekami i mu je podaje potem Michał szybko zasypia>

<koniec odcinka>
Odpowiedz
#10
---------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.4 - Może Będzie Lepiej? - Oczami Anny -
---------------------------------------------------------------------------------------

7 stycznia 6:40

<Anna się budzi i wstaje z łóżka>

-Anna-
dobra koniec tego dobrego... czas się ogarnąć nieco.

<Anna ścieli łóżko następnie sprawdza zegar w telefonie>

-Anna-
6:44... dobra czas iść poproszę pigułę może otworzy mi łazienkę.

<Anna bierze ciuchy oraz rzeczy do mycia idzie do pielęgniarki prosi ją ona idzie z nią otwiera jej łazienkę
gdzie Anna się myje i przebiera następnie sypie ona kawy do kubka i idzie z nią do terapeutki by ona jej ją
zaparzyła ta jej parzy ją następnie wraca ona do sali gdzie pije kawę gdy jej koleżanki właśnie wstają
następnie Anna skręca papierosy i idzie palić po kilku minutach przychodzi Maks>

-Anna-
Cześć jak się czujesz ukochany?
-Maks-
trochę lepiej...
-Anna-
to dobrze chcesz papieroska?
-Maks-
daj mi jednego proszę bo ja jakoś tak nie miałem głowy...
-Anna-
no dobrze masz <daje mu jednego papierosa>
-Maks-
a jak ci się spało? <odpala papierosa i zaciąga się dymem>
-Anna-
cóż miałam koszmary jakieś ale nie było źle...
-Maks-
to dobrze że dałaś radę kotku...

<wchodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam co u was?
-Anna-
u mnie tak średnio.
-Maks-
u mnie na najgorzej choć bywało lepiej...
-Michał-
Maks a ty już bez kroplówki?
-Maks-
cóż no zdjęli mi ją na chwilę potem po śniadaniu mają mi dać kolejną.
-Michał-
aha a czemu ty ostatnio taki słaby byłeś?
-Maks-
za dużo wydarzeń na raz po prostu.
-Michał-
aha.

<gadają tak jeszcze z 20 minut potem słyszą kroki lekarzy i idą do swoich sal gdy Anna jest w sali siada na łóżku 
potem po kilku minutach przychodzi lekarz>

-Lekarz-
Dzień dobry pani Anno jak tam się pani czuję?
-Anna-
Dzień dobry cóż bywało lepiej... w nocy miałam koszmary znów.
-Lekarz-
ale już lepiej i tak jest?
-Anna-
tak ale tylko trochę.
-Lekarz-
to dobrze... cóż po jutrze będzie mieć pani zajęcia terapeutyczne a dzisiaj po naszym spotkaniu będzie społeczność pierwszy
raz od dosyć długiego razu po jest cały personel teraz.
-Anna-
no cóż dobrze.
-Lekarz-
leki na razie pani nie będę zmieniać bo myślę że możliwe jest że tym razem udało mi się je jakoś dopasować 
choć te koszmary u pani mnie niepokoją a tak poza tym dzieje się coś jeszcze u pani złego?
-Anna-
cóż mam lekkiego doła teraz...
-Lekarz-
cóż zobaczymy może będzie dobrze dobra ja muszę się zwijać bo jeszcze kilka sal mam do przejścia a za 20 minut społeczność
więc do zobaczenia do jutra do widzenia.
-Anna-
do widzenia.

<lekarz odchodzi Anna idzie zapalić tam przychodzi Maks za 5 minut gadają paląc po 20-30 minutach 
salowa woła wszystkich na społeczność ustawiają krzesła w kółko następnie odzywa się lekarz z notesem>

-Lekarz-
dzień dobry dłuższy czas nie było społeczności więc przywitajmy nowych pacjentów są to Anna, Maks i Michał na razie z tego
co mi wiadomo nikt nie odchodzi z tego co widzę wszyscy są obecni więc nie będę sprawdzać obecności to niech się przedstawią
nasi nowi przyjaciele proszę teraz ciebie Anno.
-Anna-
Dzień dobry jestem Anna jestem tutaj już prawie miesiąc i cóż jestem studentką mam 20 lat interesuje się muzyką, psychologią,
gotowaniem i lubię czytać oraz przed przybyciem do szpitala miałam chłopaka nazywał się on Andrzej ale go rzuciłam 
poza tym mam nie ciekawą sytuacje rodziną dopiero od przybycia tutaj zaczęłam się leczyć...
-Lekarz-
dobrze to teraz Maks bo ty kolejny przybyłeś tutaj z Anną.
-Maks-
Dzień dobry jestem Maks jestem tutaj tyle ile Anna mam 20 lat pracuje na budowie niestety zdałem tylko liceum matury nie mam 
wcale co do zainteresowań interesuje się rapem, historią, sportem i też lubię czytać ale mam nieciekawą sytuacje życiową 
poza kumplami i wami to nie mam nikogo leczę się od dłuższego czasu ale z przerwami...
-Lekarz-
dobra to teraz ty Michał.
-Michał-
Dzień dobry jestem Michał jestem tutaj od nocy 25 grudnia mam 20 lat jestem raperem, producentem muzycznym i poetą zdałem
tylko liceum niestety poza tym interesuje się muzyką, historią, lubię pojeść, lubię czytać, zwierzęta, rozmowy z ludźmi, grać
w gry na komputerze oraz lubię biegać nie dawno oszukał mnie wydawca leczę się już wiele lat.
-Lekarz-
dobrze ktoś ma jakieś pytania?

<cisza>

-Lekarz-
dobrze widzę że nikt co do spraw związanych ze szpitalem po jutrze będą zajęcia terapeutyczne potem dzień po zajęciach będzie spacer 
po jutrze wasi lekarze spytają się was czy chcecie pójść na spacer poza tym na nowego dyżurną wyznaczam ciebie Anno twoje obowiązki 
to pomaganie przy sprzątaniu poza tym drugi dyżurny to Maks będzie ale póki co on choruje więc tymczasowym będzie Weronika która 
go zastąpić i cóż ja myślę że dzisiejszą społeczność możemy zamknąć więc do zobaczenia za 2 tygodnie bo wtedy pewnie znów ona będzie.

<wszyscy wstają z krzeseł Anna z Weroniką sprzątają krzesła następnie idą do swoich sal po 5 minutach salowa woła pacjentów 
na śniadanie wszyscy je zjadają następnie Anna bierze leki pielęgniarka bierze na bok Maksa salowa Annę i Weronikę woła by jej 
pomogły z czyszczeniem stołów wszyscy sprzątają wracają do sal po sprzątaniu Anna będąc w sali skręca papierosy potem bierze 
jej i idzie zapalić tam nie ma nikogo nagle przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć co tam u Maksa?
-Anna-
Cześć cóż nie wiem ale chyba kroplówkę mu podłączyli.

<wchodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam.
-Weronika-
Cześć kochany...
-Anna-
Cześć Michał nie wiesz co u Maksa?
-Michał-
byłem u niego ma podłączoną kroplówkę i zbytnio chodzić po szpitalu nie może.
-Anna-
aha spoko.
-Weronika-
Michał masz papierosa?
-Michał-
mam nawet kilka... masz tu 2 papierosy.

<Michał daje papierosy Weronice następnie wszyscy palą Anna wychodzi po pewnym czasie i idzie po słuchawki do dyżurki następnie idzie do sali podłącza je do empetrójki i kładzie się na łóżku i słucha muzyki nagle zasypia na obiad budzi ją Oktawia Anna idzie na obiad po obiedzie bierze leki u pielęgniarki pielęgniarka bierze na bok Maksa któremu znów chce założyć kroplówkę następnie salowa bierze ją na bok i razem z Weroniką sprzątają następnie Anna wraca do sali bierze kilka papierosów i idzie do palarni tam jest Michał>

-Anna-
Cześć Michał co tam? czemu nie piszesz?
-Michał-
tak średnio... coś weny ostatnio nie mam....
-Anna-
aha spoko.
-Michał-
a co u ciebie?
-Anna-
tak sobie.
-Michał-
więcej zajęć teraz masz co nie?
-Anna-
a no mam ale doła mimo to mam... wszystko mnie męczy....
-Michał-
cóż co doradzić tobie to ja nie mam pojęcia sorry.
-Anna-
spoko.
-Anna-
co będziesz robić jak wyjdziesz?
-Michał-
nie wiem bo za szybko by planować cokolwiek...
-Anna-
no spoko rozumiem...

<przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć wam.
-Michał-
Cześć kochana.
-Anna-
Cześć tobie.
-Weronika-
Cześć Kochany i Cześć tobie Anka.
-Weronika-
co porabiacie?
-Anna-
palimy sobie.
-Weronika-
ma ktoś szluga?
-Michał-
masz kochanie.

<Michał daje papierosa>

-Weronika- <mówi odpalając>
dzięki.

<Weronika zaciąga się dymem następnie go wypuszcza i odzywa się Anna>

-Anna-
co tam? jak tam nowa rola?
-Weronika-
a no spoko.
-Anna-
a kiedy ciebie wypuszczą?
-Weronika-
cóż... mnie pod koniec lutego a ciebie?
-Anna-
mnie też gdzieś tak.
-Anna-
ej Wera a kiedy ty przybyłaś?
-Weronika-
tak gdzieś chyba 20 listopada.
-Anna-
a przybyłaś tu ze swojej woli?
-Weronika-
no nie do końca bo zmusiła mnie choroba ale tak bym sama się zgłosiła to tak owszem 
no i w listopadzie zresztą przed twoim i Maksa przybyciem kilka razy próbowałam się
tutaj zabić bo miałam dość...
-Anna-
aha to już wszystko tłumaczy a jak teraz ci jest?
-Weronika-
trochę lepiej ale mam koszmary i zdarza mi się lunatykować w nocy.
-Anna-
aha spoko.
-Michał-
ej ale jak to lunatykować?
-Weronika-
no cóż misiek wstaje z łóżka mimo że śpię potem idę gdzieś mimo że śpię często budzę się na stojąco.
-Michał-
ale nikogo nie okradasz?
-Weronika-
nie no co ty...
-Michał-
aha spoko.
-Michał-
dobra ja idę do Maksa zobaczyć co tam u niego.

<Michał wychodzi ale przychodzi po chwili bo Maksa nie ma jest u psychologa potem obaj dalej gadają z Weroniką 
tak z godzinę potem wychodzą wszyscy Michał idzie do Maksa Weronika do siebie do sali Anna też do sali Anna będąc
w sali zakłada słuchawki kładzie się na łóżku i zasypia potem następnie po 2 godzinach budzi ją Weronika która ma
ochotę zapalić i idą razem do palarni w której jest Michał>


-Michał-
Cześć co tam u was?
-Weronika-
Cześć u mnie średnio.
-Anna-
u mnie tak sobie nie wiesz co u Maksa?

<Anna odpala papierosa i zaciąga się dymem>

-Michał-
u Maksa już lepiej jutro będzie on już chyba bez kroplówki ale nic nie wiadomo dopiero lekarz 
mu powie jak będzie z nim.
-Anna-
aha spoko.
-Anna-
cóż to dobrze bo martwię się nim...
-Michał-
wiem bo go kochasz.
-Michał-
a co u ciebie Weronika?
-Weronika-
u mnie średnio dosyć bo jestem coś senna.
-Weronika-
dobra zapalę sobie 

<Weronika bierze papierosa i odpala wszyscy razem palą i gadają przez 2 godziny potem salowa woła na kolacje którą 
wszyscy zjadają następnie salowa woła do siebie Weronikę i Anne te razem z salową sprzątają następnie Anna wraca
do siebie do sali bierze słuchawki idzie z nimi do dyżurki oddaje jej pielęgniarce i bierze papierosy i idzie do palarni
tam jest Maks który pali samemu papierosa>

-Anna-
Oooo Cześć Maks ty już bez kroplówki?
-Maks-
a no maleńka zdjęli mi kroplówkę potem przed snem mi założą.
-Anna-
no to dobrze fajnie a możesz palić?
-Maks-
palić nie wiem czy mogę ale czuje się dobrze przecież.
-Anna-
no dobra a jak było u psychologa?
-Maks-
spoko bo wygadałem się komuś.
-Anna-
no to dobrze kochanie...

<po chwili przychodzi Michał z Weroniką>

-Michał i Weronika-
Cześć wam.
-Maks i Anna-
a no Cześć Cześć.
-Michał-
co tam u was? Maks a co ty bez kroplówki.
-Maks-
a no zdjęli mi i dopiero przed snem mi ją założą bo widzisz że mam Wenflon.
-Michał-
a no spoko.

<wszyscy gadają aż woła ich pielęgniarka na leki>

-Anna-
dobra kochany ja muszę lecieć więc dobranoc...
-Maks-
no dobra pa miłych snów dobranoc miłych snów moja myszko....
-Weronika-
dobra Michałku ja muszę też lecieć więc dobranoc miłych snów kochany.
-Michał-
no dobra pa dobranoc miłych snów skarbie.

<Anna z Maksem i Michał z Weroniką się całują i idą wziąć leki po lekach Anna wraca do siebie do sali przebiera w piżamę 
i kładzie się do łóżka następnie zasypia>

<koniec odcinka>

------------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.4 - Powolny Powrót Do Sił - Oczami Maksa -
------------------------------------------------------------------------------------------

7 stycznia 6:50

<Maks budzi pielęgniarka on wstaje z łóżka>

-Pielęgniarka-
Dzień dobry panie Maks.
-Maks-
Dzień dobry.
-Pielęgniarka-
zdejmę panu kroplówkę jakby co to kolejną będzie mieć po śniadaniu i zobaczymy może jutro będzie panu potrzebna 
a może i też nie... wszystko zależy jak będzie po badaniach które będzie mieć pan jutro.
-Maks-
ok dobrze.

<pielęgniarka zajmuje się kroplówką następnie odzywa się do Maksa>

-Pielęgniarka-
dobrze jakby pan chciał może się pan umyć ja panu za chwilę drzwi od łazienki otworze.
-Maks-
ok.

<Maks bierze rzeczy do mycia i ciuchy następnie udaje się z pielęgniarką do łazienki gdzie Maks się szybko myje
po myciu następnie wraca do sali sprawdza czy ma papierosy no i nie ma ani jednego więc bierze się za skręcanie
po skręcaniu udaje się do palarni tam jest już Anna>

-Anna-
Cześć jak się czujesz ukochany?
-Maks-
trochę lepiej...
-Anna-
to dobrze chcesz papieroska?
-Maks-
daj mi jednego proszę bo ja jakoś tak nie miałem głowy...
-Anna-
no dobrze masz <daje mu jednego papierosa>
-Maks-
a jak ci się spało? <odpala papierosa i zaciąga się dymem>
-Anna-
cóż miałam koszmary jakieś ale nie było źle...
-Maks-
to dobrze że dałaś radę kotku...

<wchodzi Michał>

-Michał-
Cześć wam co u was?
-Anna-
u mnie tak średnio.
-Maks-
u mnie na najgorzej choć bywało lepiej...
-Michał-
Maks a ty już bez kroplówki?
-Maks-
cóż no zdjęli mi ją na chwilę potem po śniadaniu mają mi dać kolejną.
-Michał-
aha a czemu ty ostatnio taki słaby byłeś?
-Maks-
za dużo wydarzeń na raz po prostu.
-Michał-
aha.

<gadają tak jeszcze z 20 minut potem słyszą kroki lekarzy i idą do swoich sal gdy Maks jest w sali siada na łóżku 
potem po kilku minutach przychodzi lekarz>

-Lekarz-
Dzień Dobry panie Maksymilianie.
-Maks-
Dzień Dobry.
-Lekarz-
jak się pan czuje dzisiaj?
-Maks-
trochę lepiej fizycznie ale psychicznie mam burdel w głowie.
-Lekarz-
cóż co do tego burdelu to dzisiaj będzie mieć pan spotkanie z psychologiem możliwe że to panu jakoś pomoże...
-Maks-
cóż miejmy nadzieje.
-Lekarz-
poza tym cóż ten pana upadek i pozostałe problemy to wynik przemęczenia i nadmiernych emocji.
-Maks-
to ja wiem.
-Lekarz-
i cóż albo jutro albo po jutrze nie będzie panu kroplówka potrzebna ale póki co to potrzebuje pan jej 
poza tym to musi pan odpoczywać dużo.
-Maks-
no dobrze.
-Lekarz-
zatem w tym tygodniu raczej nie będzie mieć pan zajęć terapeutycznych jakichkolwiek.
-Maks-
ok.
-Lekarz-
leki panu zostawię jakie pan ma tylko dołożę panu coś przeciwlękowego i przez kilka dni będzie pan brać xanax
ale tylko kilka dni by się pan nie uzależnił.
-Maks-
dobrze.
-Lekarz-
no i to tyle za kilka minut będzie społeczność ja muszę już iść więc do jutra do widzenia.
-Maks-
do widzenia.

<Maks siedzi na łóżku po kilku minutach wstaje i idzie zapalić do palarni tam jest Anna gadają paląc po 20-30 minutach 
salowa woła wszystkich na społeczność ustawiają krzesła w kółko następnie odzywa się lekarz z notesem>

-Lekarz-
dzień dobry dłuższy czas nie było społeczności więc przywitajmy nowych pacjentów są to Anna, Maks i Michał na razie z tego
co mi wiadomo nikt nie odchodzi z tego co widzę wszyscy są obecni więc nie będę sprawdzać obecności to niech się przedstawią
nasi nowi przyjaciele proszę teraz ciebie Anno.

-Anna-
Dzień dobry jestem Anna jestem tutaj już prawie miesiąc i cóż jestem studentką mam 20 lat interesuje się muzyką, psychologią,
gotowaniem i lubię czytać oraz przed przybyciem do szpitala miałam chłopaka nazywał się on Andrzej ale go rzuciłam 
poza tym mam nie ciekawą sytuacje rodziną dopiero od przybycia tutaj zaczęłam się leczyć...

-Lekarz-
dobrze to teraz Maks bo ty kolejny przybyłeś tutaj z Anną.
-Maks-
Dzień dobry jestem Maks jestem tutaj tyle ile Anna mam 20 lat pracuje na budowie niestety zdałem tylko liceum matury nie mam 
wcale co do zainteresowań interesuje się rapem, historią, sportem i też lubię czytać ale mam nieciekawą sytuacje życiową 
poza kumplami i wami to nie mam nikogo leczę się od dłuższego czasu ale z przerwami...
-Lekarz-
dobra to teraz ty Michał.
-Michał-
Dzień dobry jestem Michał jestem tutaj od nocy 25 grudnia mam 20 lat jestem raperem, producentem muzycznym i poetą zdałem
tylko liceum niestety poza tym interesuje się muzyką, historią, lubię pojeść, lubię czytać, zwierzęta, rozmowy z ludźmi, grać
w gry na komputerze oraz lubię biegać nie dawno oszukał mnie wydawca leczę się już wiele lat.
-Lekarz-
dobrze ktoś ma jakieś pytania?

<cisza>

-Lekarz-
dobrze widzę że nikt co do spraw związanych ze szpitalem po jutrze będą zajęcia terapeutyczne potem dzień po zajęciach będzie spacer 
po jutrze wasi lekarze spytają się was czy chcecie pójść na spacer poza tym na nowego dyżurną wyznaczam ciebie Anno twoje obowiązki 
to pomaganie przy sprzątaniu poza tym drugi dyżurny to Maks będzie ale póki co on choruje więc tymczasowym będzie Weronika która 
go zastąpić i cóż ja myślę że dzisiejszą społeczność możemy zamknąć więc do zobaczenia za 2 tygodnie bo wtedy pewnie znów ona będzie.

<wszyscy wstają z krzeseł Anna z Weroniką sprzątają krzesła następnie idą do swoich sal Maks również po 5 minutach salowa 
woła pacjentów na śniadanie wszyscy je zjadają następnie Maks bierze leki pielęgniarka bierze na bok Maksa salowa Annę 
i Weronikę woła by jej pomogły z czyszczeniem stołów wszyscy sprzątają wracają do sal po sprzątaniu gdy jest już po
podawaniu leków pielęgniarka bierze Maksa do dyżurki zakłada mu kroplówkę i karze mu się położyć spać on idzie 
do sali próbuje zasnąć ale nie może po chwili przychodzi Michał>

-Michał-
Cześć Maks pomyślałem że przyjdę... co tam? jak się czujesz?
-Maks-
tak średnio psychicznie fizycznie lepiej teraz mam kolejną kroplówkę potem będę mieć psychologa.
-Michał-
a poza tym to jak długo będziesz mieć te kroplówki?
-Maks-
jutro lub pojutrze nie będę musiał już ich mieć.
-Michał-
aha no dobrze.
-Maks-
a co tam u Anny?
-Michał-
nie wiem bo jeszcze z nią po śniadaniu nie gadałem.
-Maks-
aha spoko.
-Michał-
dobrze Maks odpoczywaj ja idę ty sobie pośpij trochę jak chcesz.
-Maks-
ok spoko.

<Michał wychodzi Maks zamyka oczy i po chwili zasypia śpi aż do chwili gdy budzi go pielęgniarka która prowadzi go do
dyżurki następnie w dyżurce zdejmuje mu kroplówkę Maks wraca do sali tam Kaz jest zajęty rysowaniem a wszyscy inni
na stołówce są i oglądają telewizje Maks siada na łóżku po chwili salowa woła pacjentów na obiad po obiedzie Maks bierze leki 
u pielęgniarki pielęgniarka bierze go na bok bo znów chce mu po lekach założyć kroplówkę następnie salowa bierze ją na bok
i razem z Weroniką sprzątają po lekach Maks jest proszony do dyżurki gdzie pielęgniarka zakłada mu kroplówkę potem on
idzie do siebie do sali kładzie się i drzemie tak z 20 minut potem budzi go psycholog który go zaprasza do gabinetu razem 
z kroplówką Maks idzie>

-Psycholog-
Dzień dobry panie Maksymilianie jak tam samopoczucie?
-Maks-
Dzień dobry tak dosyć średnio co prawda fizycznie już lepiej ale psychicznie to lipa jakaś.
-Psycholog-
czemu?
-Maks-
zbyt wiele przeżyć i ja już jestem tym wszystkim wykończony.
-Psycholog-
czym?
-Maks-
telefonem od szefa z pracy że mnie wyrzuca...
-Psycholog-
aha rozumiem to rzeczywiście nieciekawa sytuacja.
-Psycholog-
cóż szpital co prawda może wystawić odpowiednie zaświadczenie ale możliwe że to nic nie da...
-Maks-
raczej nic... bo był już taki przypadek że pracownik poszedł do szpitala i on miał to w dupie... także widzi pan lipa.
-Psycholog-
cóż może pan jeszcze spróbować z sądem pracy ale nie wiem.
-Maks-
na sądzenie mnie nie stać.
-Psycholog-
aha rozumiem.
-Psycholog-
cóż faktycznie sytuacja w której idzie się załamać.
-Maks-
no raczej.
-Psycholog-
cóż a nie ma pan myśli samobójczych?
-Maks-
no niestety miewam jednakże co by to dało? mam dziewczynę i dobrych kumpli 
więc w sumie to szkoda by to było stracić.
-Psycholog-
dziewczynę czyli tą Annę?
-Maks-
tak...
-Psycholog-
cóż szpital przymknie oko na wasz związek bo tu chodzi o wasze dobro.
-Maks-
no to dobrze...
-Psycholog-
cóż porozmawiam jeszcze z lekarzem jak panu pomóc a póki co to cóż teraz z panem 
przedyskutuje całą sytuacje.
-Maks-
dobrze.

<psycholog rozmawia z Maksem tak godzinę po rozmowie Maks wraca do sali tam kładzie się na łóżku i zasypia po godzinie
przychodzi do niego Michał który go budzi>

-Michał-
Cześć Maks sorry że ciebie obudziłem.
-Maks-
no ok spoko.
-Michał-
jak się czujesz?
-Maks-
już trochę lepiej bo pogadałem sobie z psychologiem tak wgl.
-Michał-
no to dobrze cóż pójdę powiem Annie że u ciebie wszystko dobrze a ty śpij sobie...
-Maks-
ok.

<Maks zasypia potem budzi go pielęgniarka która prowadzi go do dyżurki by zdjąć mu kroplówkę i mówi mu że następną będzie
mieć przed snem następnie Maks wraca do sali tam skręca papierosy skręcanie przerywa mu salowa która woła pacjentów
na kolacje on ją zjada i idzie do sali po papierosy a następnie idzie do palarni tam pali papierosa po chwili przychodzi Anna>

-Anna-
Oooo Cześć Maks ty już bez kroplówki?
-Maks-
a no maleńka zdjęli mi kroplówkę potem przed snem mi założą.
-Anna-
no to dobrze fajnie a możesz palić?
-Maks-
palić nie wiem czy mogę ale czuje się dobrze przecież.
-Anna-
no dobra a jak było u psychologa?
-Maks-
spoko bo wygadałem się komuś.
-Anna-
no to dobrze kochanie...

<po chwili przychodzi Michał z Weroniką>

-Michał i Weronika-
Cześć wam.
-Maks i Anna-
a no Cześć Cześć.
-Michał-
co tam u was? Maks a co ty bez kroplówki.
-Maks-
a no zdjęli mi i dopiero przed snem mi ją założą bo widzisz że mam Wenflon.
-Michał-
a no spoko.

<wszyscy gadają aż woła ich pielęgniarka na leki>

-Anna-
dobra kochany ja muszę lecieć więc dobranoc...
-Maks-
no dobra pa miłych snów dobranoc miłych snów moja myszko....
-Weronika-
dobra Michałku ja muszę też lecieć więc dobranoc miłych snów kochany.
-Michał-
no dobra pa dobranoc miłych snów skarbie.

<Anna z Maksem i Michał z Weroniką się całują i idą wziąć leki po lekach pielęgniarka karzę Maksowi się przebrać w piżamę
i przyjść do niej by mu założyła kroplówkę potem po wszystkim Maks kładzie się na łóżku i zasypia.

<koniec odcinka>

---------------------------------------------------------------------------------------
- R.2 - Nie Rezygnuje! - odc.4 - Dzień jak co dzień - Oczami Michała -
---------------------------------------------------------------------------------------

7 stycznia 6:55

<Michał budzi się i wstaje>

-Michał-
ech... trzeba się ogarnąć Michu...

<ścieli łóżko następnie zerka na wyświetlacz telefonu>

-Michał-
6:57 dobra czas zasuwać do łazienki jestem ciekaw wgl ile będą mnie trzymać w obserwacyjnej 
i ile będzie chodzić za mną ten typek z ochrony... dobra idę...

<bierze ciuchy i rzeczy do mycia idzie do łazienki bo zauważa że jest ona otwarta bo Maks z niej wyszedł za nim idzie
ochroniarz Michał wchodzi do łazienki ochroniarz zostaje na zewnątrz Michał się myje i przebiera następnie wraca do 
siebie za do sali po fajki i idzie do palarni za nim ochroniarz idzie Michał wchodzi do palarni tam są już Maks oraz Anna>

-Michał-
Cześć wam co u was?
-Anna-
u mnie tak średnio.
-Maks-
u mnie na najgorzej choć bywało lepiej...
-Michał-
Maks a ty już bez kroplówki?
-Maks-
cóż no zdjęli mi ją na chwilę potem po śniadaniu mają mi dać kolejną.
-Michał-
aha a czemu ty ostatnio taki słaby byłeś?
-Maks-
za dużo wydarzeń na raz po prostu.
-Michał-
aha.

<gadają tak jeszcze z 20 minut potem słyszą kroki lekarzy i idą do swoich sal gdy Michał jest w sali siada na łóżku 
potem po kilku minutach przychodzi lekarz>

-Lekarz-
Dzień dobry panie Michale jak się pan czuje?
-Michał-
tak średnio bo bywało lepiej ale w sumie nie jest fatalnie...
-Lekarz-
słyszałem od pielęgniarki że wczoraj miał pan koszmary.
-Michał-
niestety ale tak lecz jakoś staram się to olewać.
-Lekarz-
to dobrze a o czym są te sny?
-Michał-
ostatnio śnią mi się scenki rodem z pewnej gry komputerowej...
-Lekarz-
jakiej gry?
-Michał-
pewnie nie zna pan ale powiem - Max Payne -
-Lekarz-
grę znam... to faktycznie nie ciekawa sprawa chodzi panu o cut scenki? czy o sceny z samej gry?
-Michał-
cut scenki.
-Lekarz-
cóż jutro prawdopodobnie będzie mieć pan spotkanie z psychologiem ja mu przekażę by z panem o tym pogadał.
-Michał-
ok.
-Lekarz-
a cóż leków zmieniać nie będę bo myślę że nie ma co się w to bawić poza tym to cóż dzisiaj będzie społeczność.
-Michał-
a ile ja będę w tej sali? i ile jeszcze będzie za mną chodzić ochroniarz?
-Lekarz-
w tej sali prawdopodobnie trochę jeszcze pan pobędzie bo jeszcze musimy pana poobserwować a co do ochroniarza 
to będzie on chodzić za panem jeszcze przez pewien czas... i cóż jak pan zmieni salę no i znów będzie próbować
popełnić samobójstwo no to znów czekać będzie pana izolatka no tyle że na dłużej niż 3 dni...
-Michał-
aha dobrze wiem już wszystko.
-Lekarz-
no i jak tylko nie będzie potrzebne to by pana pilnować wtedy myślę że będą i spacery i zajęcia terapeutyczne.
-Michał-
no ok dobrze.
-Lekarz-
dobra za chwile będzie jak mówiłem społeczność więc ja lecę do zobaczenie do widzenia.
-Michał-
ok do widzenia.

<lekarz wychodzi Michał siada na łóżku skręca papierosy po 20 minutach salowa woła pacjentów na społeczność Michał odkłada 
rzeczy do szuflady i udaje się na stołówkę gdzie wszyscy ustawiają krzesła w koło następnie wszyscy siadają i odzywa się
lekarz z notesem>

-Lekarz-
dzień dobry dłuższy czas nie było społeczności więc przywitajmy nowych pacjentów są to Anna, Maks i Michał na razie z tego
co mi wiadomo nikt nie odchodzi z tego co widzę wszyscy są obecni więc nie będę sprawdzać obecności to niech się przedstawią
nasi nowi przyjaciele proszę teraz ciebie Anno.
-Anna-
Dzień dobry jestem Anna jestem tutaj już prawie miesiąc i cóż jestem studentką mam 20 lat interesuje się muzyką, psychologią,
gotowaniem i lubię czytać oraz przed przybyciem do szpitala miałam chłopaka nazywał się on Andrzej ale go rzuciłam 
poza tym mam nie ciekawą sytuacje rodziną dopiero od przybycia tutaj zaczęłam się leczyć...
-Lekarz-
dobrze to teraz Maks bo ty kolejny przybyłeś tutaj z Anną.
-Maks-
Dzień dobry jestem Maks jestem tutaj tyle ile Anna mam 20 lat pracuje na budowie niestety zdałem tylko liceum matury nie mam 
wcale co do zainteresowań interesuje się rapem, historią, sportem i też lubię czytać ale mam nieciekawą sytuacje życiową 
poza kumplami i wami to nie mam nikogo leczę się od dłuższego czasu ale z przerwami...
-Lekarz-
dobra to teraz ty Michał.
-Michał-
Dzień dobry jestem Michał jestem tutaj od nocy 25 grudnia mam 20 lat jestem raperem, producentem muzycznym i poetą zdałem
tylko liceum niestety poza tym interesuje się muzyką, historią, lubię pojeść, lubię czytać, zwierzęta, rozmowy z ludźmi, grać
w gry na komputerze oraz lubię biegać nie dawno oszukał mnie wydawca leczę się już wiele lat.
-Lekarz-
dobrze ktoś ma jakieś pytania?

<cisza>

-Lekarz-
dobrze widzę że nikt co do spraw związanych ze szpitalem po jutrze będą zajęcia terapeutyczne potem dzień po zajęciach będzie spacer 
po jutrze wasi lekarze spytają się was czy chcecie pójść na spacer poza tym na nowego dyżurną wyznaczam ciebie Anno twoje obowiązki 
to pomaganie przy sprzątaniu poza tym drugi dyżurny to Maks będzie ale póki co on choruje więc tymczasowym będzie Weronika która 
go zastąpić i cóż ja myślę że dzisiejszą społeczność możemy zamknąć więc do zobaczenia za 2 tygodnie bo wtedy pewnie znów ona będzie.

<wszyscy wstają z krzeseł Anna z Weroniką sprzątają krzesła następnie idą do swoich sal po 5 minutach salowa woła pacjentów 
na śniadanie wszyscy je zjadają następnie Michał bierze leki pielęgniarka bierze na bok Maksa salowa Annę i Weronikę woła by jej 
pomogły z czyszczeniem stołów wszyscy sprzątają wracają do sal po sprzątaniu Michał idzie do sali także i tam skręca jeszcze
jednego papierosa następnie idzie do sali Maksa on leży na łóżku Michał się wita>

-Michał-
Cześć Maks pomyślałem że przyjdę... co tam? jak się czujesz?
-Maks-
tak średnio psychicznie fizycznie lepiej teraz mam kolejną kroplówkę potem będę mieć psychologa.
-Michał-
a poza tym to jak długo będziesz mieć te kroplówki?
-Maks-
jutro lub pojutrze nie będę musiał już ich mieć.
-Michał-
aha no dobrze.
-Maks-
a co tam u Anny?
-Michał-
nie wiem bo jeszcze z nią po śniadaniu nie gadałem.
-Maks-
aha spoko.
-Michał-
dobrze Maks odpoczywaj ja idę ty sobie pośpij trochę jak chcesz.
-Maks-
ok spoko.

<Michał wychodzi z sali Maksa idzie po papierosy następnie idzie do palarni tam są już Anna i Weronika>

-Michał-
Cześć wam.
-Weronika-
Cześć kochany...
-Anna-
Cześć Michał nie wiesz co u Maksa?
-Michał-
byłem u niego ma podłączoną kroplówkę i zbytnio chodzić po szpitalu nie może.
-Anna-
aha spoko.
-Weronika-
Michał masz papierosa?
-Michał-
mam nawet kilka... masz tu 2 papierosy.

<Michał daje papierosy Weronice następnie wszyscy palą Anna wychodzi po pewnym czasie Michał z Weroniką gadają aż do obiadu
na który idą razem potem po obiedzie idą wziąć leki po lekach Weronika musi iść sprzątać stołówkę razem z Anną następnie
Michał idzie do sali skręcić kilka papierosów a potem do palarni w której nie ma nikogo po kilku minutach przychodzi Anna>

-Anna-
Cześć Michał co tam? czemu nie piszesz?
-Michał-
tak średnio... coś weny ostatnio nie mam....
-Anna-
aha spoko.
-Michał-
a co u ciebie?
-Anna-
tak sobie.
-Michał-
więcej zajęć teraz masz co nie?
-Anna-
a no mam ale doła mimo to mam... wszystko mnie męczy....
-Michał-
cóż co doradzić tobie to ja nie mam pojęcia sorry.
-Anna-
spoko.
-Anna-
co będziesz robić jak wyjdziesz?
-Michał-
nie wiem bo za szybko by planować cokolwiek...
-Anna-
no spoko rozumiem...

<przychodzi Weronika>

-Weronika-
Cześć wam.
-Michał-
Cześć kochana.
-Anna-
Cześć tobie.
-Weronika-
Cześć Kochany i Cześć tobie Anka.
-Weronika-
co porabiacie?
-Anna-
palimy sobie.
-Weronika-
ma ktoś szluga?
-Michał-
masz kochanie.

<Michał daje papierosa>

-Weronika- <mówi odpalając>
dzięki.

<Weronika zaciąga się dymem następnie go wypuszcza i odzywa się Anna>

-Anna-
co tam? jak tam nowa rola?
-Weronika-
a no spoko.
-Anna-
a kiedy ciebie wypuszczą?
-Weronika-
cóż... mnie pod koniec lutego a ciebie?
-Anna-
mnie też gdzieś tak.
-Anna-
ej Wera a kiedy ty przybyłaś?
-Weronika-
tak gdzieś chyba 20 listopada.
-Anna-
a przybyłaś tu ze swojej woli?
-Weronika-
no nie do końca bo zmusiła mnie choroba ale tak bym sama się zgłosiła to tak owszem 
no i w listopadzie zresztą przed twoim i Maksa przybyciem kilka razy próbowałam się
tutaj zabić bo miałam dość...
-Anna-
aha to już wszystko tłumaczy a jak teraz ci jest?
-Weronika-
trochę lepiej ale mam koszmary i zdarza mi się lunatykować w nocy.
-Anna-
aha spoko.
-Michał-
ej ale jak to lunatykować?
-Weronika-
no cóż misiek wstaje z łóżka mimo że śpię potem idę gdzieś mimo że śpię często budzę się na stojąco.
-Michał-
ale nikogo nie okradasz?
-Weronika-
nie no co ty...
-Michał-
aha spoko.
-Michał-
dobra ja idę do Maksa zobaczyć co tam u niego.

<Michał wychodzi ale przychodzi po chwili bo Maksa nie ma jest u psychologa potem obaj dalej gadają z Weroniką 
tak z godzinę potem wychodzą wszyscy Weronika do siebie do sali Anna też do siebie Michał idzie do Maksa
gdzie go zastaje w końcu i go niestety budzi>

-Michał-
Cześć Maks sorry że ciebie obudziłem.
-Maks-
no ok spoko.
-Michał-
jak się czujesz?
-Maks-
już trochę lepiej bo pogadałem sobie z psychologiem tak wgl.
-Michał-
no to dobrze cóż pójdę powiem Annie że u ciebie wszystko dobrze a ty śpij sobie...
-Maks-
ok.

<Maks zasypia Michał wychodzi i idzie do siebie do sali gdzie skręca papierosy potem jeszcze trochę czyta
następnie idzie do palarni w której nikogo nie ma i pali sam potem przychodzą Anna z Weroniką>

-Michał-
Cześć co tam u was?
-Weronika-
Cześć u mnie średnio.
-Anna-
u mnie tak sobie nie wiesz co u Maksa?

<Anna odpala papierosa i zaciąga się dymem>

-Michał-
u Maksa już lepiej jutro będzie on już chyba bez kroplówki ale nic nie wiadomo dopiero lekarz 
mu powie jak będzie z nim.
-Anna-
aha spoko.
-Anna-
cóż to dobrze bo martwię się nim...
-Michał-
wiem bo go kochasz.
-Michał-
a co u ciebie Weronika?
-Weronika-
u mnie średnio dosyć bo jestem coś senna.
-Weronika-
dobra zapalę sobie 

<Weronika bierze papierosa i odpala wszyscy razem palą i gadają przez 2 godziny potem salowa woła na kolacje którą 
wszyscy zjadają następnie salowa woła do siebie Weronikę i Anne te razem z salową sprzątają następnie Michał wraca
do sali czyta sobie książkę potem przychodzi do niego Weronika której pozwolono wejść całują się następnie Michał
bierze papierosy i idą do palarni>

-Michał i Weronika-
Cześć wam.
-Maks i Anna-
a no Cześć Cześć.
-Michał-
co tam u was? Maks a co ty bez kroplówki.
-Maks-
a no zdjęli mi i dopiero przed snem mi ją założą bo widzisz że mam Wenflon.
-Michał-
a no spoko.

<wszyscy gadają aż woła ich pielęgniarka na leki>

-Anna-
dobra kochany ja muszę lecieć więc dobranoc...
-Maks-
no dobra pa miłych snów dobranoc miłych snów moja myszko....
-Weronika-
dobra Michałku ja muszę też lecieć więc dobranoc miłych snów kochany.
-Michał-
no dobra pa dobranoc miłych snów skarbie.

<Anna z Maksem i Michał z Weroniką się całują i idą wziąć leki po lekach Michał wraca do siebie do sali przebiera w piżamę 
trochę wciąga jeszcze tabaki następnie kładzie się i zasypia>

<koniec odcinka>
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości