pomoc dla bliskiej mi znajomej
#1
witajcie, mam znajoma, na ktorej bardzo mi zalezy, jestem jedynym facetem, ktoremu ufa i chcialbym by zaufala mi jeszcze bardziej, stad ten watek tutaj, w dziecinstwie byla molestowana i prawie zgwalcona przez sasiada, wywarlo na niej to taka traume ze unika wszelkich zblizen fizycznych ( nie mam tu na mysli seksu, tylko takie trywialne sprawy jak zlapanie za reke, przytulenie, oparcie sie czy wspolny sen w jednym lozku) chcialbym naklonic ja do pojscia do specjalisty by zaczela terapie, ktora by pomogla jej zwalczyc ta traume i zaczac normalnie zyc, chcialbym tez porad od was jak powinienem z nia rozmawiac, jakie ruchy wykonywac by nie odbierala moich zamiarow zlowrogo, nie chce jej skrzywdzic, a tylko sie zblizyc i zdobyc jej pelne zaufanie oraz pomoc, niedlugo konczy szkole srednia, wyjedzie na studia do miasta, ktorego nie zna, zupelnie sama bez nikogo, nie chce by sie zamykala pod kluczem w jakiejs bance 'bo tak mi dobrze' jak to mowi, co powinienem robic, jak sie zachowywac?
Odpowiedz
#2
Absolutnie nie narzucaj się z kontaktem fizycznym. Poza tym, to jej wybór. Kiedy będzie gotowa, wówczas pójdzie do specjalisty. Nie ma sensu jej tym nudzić, ona dobrze wie o takiej możliwości, więc skorzysta z niej, kiedy będzie na to gotowa. Ja na jej miejscu wolałabym być traktowana normalnie, a nie jak ofiara. Żadnego specjalnego traktowania, wspieraj ją, ale nie traktuj z tego powodu specjalnie, bo to paradoksalnie może odebrać podświadomie jako stygmatyzowanie.
Odpowiedz
#3
(01-08-2016, 21:03 PM)Lara Croft napisał(a): Absolutnie nie narzucaj się z kontaktem fizycznym. Poza tym, to jej wybór. Kiedy będzie gotowa, wówczas pójdzie do specjalisty. Nie ma sensu jej tym nudzić, ona dobrze wie o takiej możliwości, więc skorzysta z niej, kiedy będzie na to gotowa. Ja na jej miejscu wolałabym być traktowana normalnie, a nie jak ofiara. Żadnego specjalnego traktowania, wspieraj ją, ale nie traktuj z tego powodu specjalnie, bo to paradoksalnie może odebrać podświadomie jako stygmatyzowanie.

nie traktuje jej jakos specjalnie, normalnie z nia rozmawiam smieje sie etc, z kontaktem fizycznym tez sie nie narzucam bo nie na tym mi zalezy, dziewczyna sama nie ruszy sie by sobie pomoc bo jest pelna kompleksow, uwaza siebie za nic nie warta, wiec ktos musi podbudowac jej samoocene jak i zmotywowac do tego by postarala sie walczyc z traumatycznym przejsciem anizeli wegetowac i zakladac maske na twarz szczesliwej osoby a w nocy plakac i uciekac od mysli zamiast stawic nim czola, nie sadzisz? wchodzi w dorosle zycie, im dalej bedzie do odwlekac tym trudniej bedzie jej wyjsc ze strefy komfortu
Odpowiedz
#4
No właśnie, wchodzi w dorosłość, a życie jest brutalne. Świata nie zbawisz, a próby pomocy ludziom, którzy tego nie chcą, jest niczym walenie głową w mur. Niby jak chcesz jej pomóc, zaciągnąć ją do specjalisty siłą? Ty nie masz kompetencji, by pomóc w takim zranieniu, a do specjalisty ona nie chce iść. Więc sytuacja tak jakby patowa. Poza tym, jak wspomniałeś, "podbudowywaniem jej samooceny", nic więcej nie możesz. Chociaż tak sobie pomyślałam, zapiszcie się może na jakiś kurs tańca, to pomoże może oswoić lęki przed kontaktem fizycznym, bo odbędzie się to w formie zabawy, a i samoocena może się podnieść poprzez nauczenie się kilku fajnych rzeczy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości