Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Prawko
#1
Jak to z waszym prawem jazdy było? Zdane za pierwszym razem czy piątym, szóstym, dwudziestym? A może dopiero zamierzacie zrobić? Bądź uważacie jazdę autem za zbędną umiejętność? I czy po zdaniu prawka jeździcie? Mieliście jakieś ciekawe historie związane z prowadzeniem samochodu?

Ja prawko zdałam jakieś 6-7 lat temu. Teoria poszła za pierwszym razem, gorzej było z praktyką. Wywiązała się smieszna sytuacja bo zdawałam w zimie a w dniu egzaminu był potworny przymrozek. Wsiadając do auta na placu nie moglam ustawić lusterek bo przymarzly a że instruktor zawsze powtarzal- nie wysiadaj z auta jak juz wsiadziesz - nie wiedziałam że moge to zgłosić. Wiec na odważnego jechałam hehe. No i przy cofaniu wypadła z łuku. Zdalam prawko za drugim razem (na szczescie!) :Duży uśmiech
Później wywiązała sie zabawna historia zaraz po wyrobieniu prawa jazdy. Pojechalam w regiony bliżej górskie gdzie same serpentyny a szerokosc drogi mikroskopijna. Wymijanie z autami na zyletki. Przerażenie ogromne wiec jechałam sobie wolno i mega ostroznie. I oczywiscie napatoczyla sie policja Duży uśmiech zatrzymali mnie do kontroli a gdy usluszeli ze dopiero co prawko zrobione pierwszy raz w takich okolicach i na maxa przerazona jestem, tylko zaczeli sie śmiać i zyczyli mi wiekszej odwagi na drodze. Po odjezdzie panów policjantów z emocji sie popłakałam hehe. Troche jezdzilam czasem przekraczając dozwoloną prędkość bo tak jakos podał gazu sam sie wciskał do podłogi Duży uśmiech pozniej przestałam nie mialam zapotrzebowania na prowadzenie auta i w sumie dopiero od niedawna wsiadam od czasu do czasu znów za kółko. Ale jeżdżę ostrożnie i, przepisowo czym wkurzam innych kierowców :-P Uwazam ze najlepiej jeździ się samemu bez osoby pasażera, który komentuje każdy manewr :-)  hehe .
Odpowiedz
#2
Prawo jazdy zdałem niecałe 5 lat temu. Zmuszony byłem gdyż zmieniłem pracę i musiałem jakoś dojeżdżać do innego miasta.
Teoria zdana za drugim razem, gorzej było z praktycznym (3 razy podchodziłem). Za pierwszym razem starsza pani weszła na pasy, moża by rzec zaraz przed moim pojazdem. Możliwe że mnie nie widziała, miała dość sporo lat. Zachamowałem ale przekroczyłem linie pasów. Egzamin trwał 5 minut Smutny Drugie podejście też dobrze nie wyszło. Dość dobrze mi się jechało. Uważałem na znaki i polecenia instruktora. Z racji tego że mam problem z rozróżnieniem lewej od prawej strony, musiałem się pomylić i źle skręciłem. Egzaminatorowi się nie spodobało, to że nie wykonuje jego poleceń i koniec egzaminu. Trwał on około 20 minut. Trzecie podejście wypadło dość dobrze. Tylko parkowania nie zaliczyłem, ale egzamin ukończyłem z pozytywną oceną. Jeżdżę teraz dość dużo. Dziennie pokonuję około 60 kilometrów. Za dobrego kierowcę się oczywiście nie uważam, lecz dość dobrze radzę sobie na drodze. Żadnych poważnych problemów na drodze nie miałem.
Odpowiedz
#3
(17-12-2019, 10:51 AM)Kapitam128 napisał(a): Prawo jazdy zdałem niecałe 5 lat temu. Zmuszony byłem gdyż zmieniłem pracę i musiałem jakoś dojeżdżać do innego miasta.
Teoria zdana za drugim razem, gorzej było z praktycznym (3 razy podchodziłem). Za pierwszym razem starsza pani weszła na pasy, moża by rzec zaraz przed moim pojazdem. Możliwe że mnie nie widziała, miała dość sporo lat. Zachamowałem ale przekroczyłem linie pasów. Egzamin trwał 5 minut :(  Drugie podejście też dobrze nie wyszło. Dość dobrze mi się jechało. Uważałem na znaki i polecenia instruktora. Z racji tego że mam problem z rozróżnieniem lewej od prawej strony, musiałem się pomylić i źle skręciłem. Egzaminatorowi się nie spodobało, to że nie wykonuje jego poleceń i koniec egzaminu. Trwał on około 20 minut.  Trzecie podejście wypadło dość dobrze. Tylko parkowania nie zaliczyłem, ale egzamin ukończyłem z pozytywną oceną. Jeżdżę teraz dość dużo. Dziennie pokonuję około 60 kilometrów. Za dobrego kierowcę się oczywiście nie uważam, lecz dość dobrze radzę sobie na drodze. Żadnych poważnych problemów na drodze nie miałem.

Co do parkowania to zawsze mialam problem z parkowaniem tyłem. Masakra zeby sie zmiescic miedzy dwa auta ... no właśnie :-D czasem tez mi sie myli lewa strona z prawą ale ponoc udokumentowane jest to ze kobiety maja problem z tym wiec sie nie przejmuje. Troche strachu odczuwam za kółkiem bo wprawy duzej nie mam a im dłużej się nie prowadzi tym trudniej zacząć na nowo. No i te komentarze obok.... kiedys zatrzymalam samochód na środku drogi, wysiadlam z auta i oznajmilam aby komentator sam prowadzil jak jest taki mądry :-D
Odpowiedz
#4
(17-12-2019, 11:01 AM)aneet931 napisał(a): No i te komentarze obok.... kiedys zatrzymalam samochód na środku drogi, wysiadlam z auta i oznajmilam aby komentator sam prowadzil jak jest taki mądry Duży uśmiech

Ile ja razy miałem taką możliwość wysiąść z samochodu Duży uśmiech 

Mylenie lewej z prawa to coś z błędnikiem chyba jest. Nigdy tego nie diagnozowanie.
Odpowiedz
#5
Ja zdałem teorię za pierwszym razem z wynikiem 100%. Miałem zawahanie przy 2 pytaniach, ale na jedno od razu dobrze odpowiedziałem i nie ruszałem a drugie chyba poprawiłem przed zakończeniem. Zaraz po teorii miałem praktyczny... Ja jednak słabo radziłem sobie za kółkiem i chociaż trafił mi się super egzaminator, który zdawał się bardzo chcieć mnie przepuścić to jednak moje umiejętności przy ogromnym stresie były zbyt niskie a ponadto wybraliśmy się trasą gdzie były utrudnienia ze względu na roboty drogowe do tego stopnia, że inni kierowcy mieli problem z rozpoznaniem znaków drogowych, wielokrotnie na pewno popełniłem tam wykroczenie po przez choćby zmiany pasa ruchu bez sygnalizacji ale egzaminator udawał, że tego nie widzi. Warunki pogodowe też były fatalne. Egzaminator wybaczył mi nawet błędy w pytaniach na placu manewrowym (zapytał ile jest świateł stopu, a ja najpierw odpowiedziałem, że 2) oraz w przygotowaniu się do jazdy, ale nie podpowiadał mi co robię nie tak, a jedynie czy jestem pewien, że należycie się przygotowałem (popełniłem 1 błąd jaki polegał na nie zapięciu pasów O matko ).

Łuk i górkę zrobiłem bezbłędnie. Włożyłem się na wąskiej uliczce gdzie nie udzieliłem pierwszeństwa. Ale nie było interwencji egzaminatora. Potem był kolejny egzamin, na którym interwencja już była bo stworzyłem zagrożenie na światłach bo zamiast oczekać aż pojazd przede mną skręci ja próbowałem go ominąć zmieniając pas i zjeżdżając w ten sposób innemu autu. Egzaminator też był spoko. Pochwalił mnie, że dobrze jeżdżę, ale za dużo stresu.

Trzeci egzamin oblałem podczas parkowania. Czwarty egzamin miałem o dziwo z tym samym egzaminatorem co trzeci, ale to już była tragedia. W nocy przygotowywałem się na egzamin na uczelnię, a rano miałem praktykę prawka. Oblałem na łuku taranując 1 pachołek. To był mój najkrótszy egzamin. Piąty egzamin uwaliłem na znaku stop.

Szósty egzamin był najciekawszy Duży uśmiech Trafiłem na takiego buca, że dopiero stres mnie chwycił xD A jeszcze wcześniej jakieś babki gadały na jakich rzeczach one oblały i moje nastawienie już było takie, że i tak nie zdam i tak nie zdam, ale skoro egzamin opłacony to chociaż powtórzę trasę sobie. I zaczęło się. Łuk zrobiłem bezbłędnie i pojechałem z typem na górkę. Ponieważ ktoś ją robił przede mną to zatrzymałem się i zaciągnąłem na ręczny, a bucu poszedł pogadać sobie z kolegą. Potem jak górka się zwolniła zadowolony bucu machnął mi bym podjechał a ja zapomniałem o podniesionym ręcznym i tak próbuję ruszyć i nie mogę, a potem mi zdechł xD Wtedy skapowałem się, że mam ten ręczny zaciągnięty Szczerbol Podjechałem pod tą górkę i zrobiłem ją perfekcyjnie. Za górką bucu wsiadł i pierwsze co do mnie mówi: "A co to tam się działo? Wszystko dobrze już?", kiedy potwierdziłem wyjechaliśmy na miasto.

Pierwsze co mnie spotkało po wyjeździe za bramę i przejeździe przez torowisko, które jest zaraz za nią (pokonałem je podręcznikowo) to rowerzysta sunący przede mną pod górkę. A jak pod górkę to wyprzedzać nie wolno więc rżnąłem tą biedną Lkę na dwójce Szczerbol Pogoda była taka sobie, lekko mrzyło, ale dużo ładniej niż na pierwszym egzaminie. W końcu facet zaczął się mnie czepiać, że małomówny jestem, potem do mnie, że raz jeżdżę dobrze a raz do dupy i zaczął się odgrażać, że "źle się to skończy" czyt. egzamin zakończy się oceną negatywną. Tak mnie wkurzył, że zacząłem totalnie lachę na wszystko kłaść i jak wracaliśmy do ośrodka to przeleciałem przez torowisko nawet nie patrząc czy tramwaje jakieś jadą, po czym kazał mi zaparkować i zgasić silnik, a następnie oznajmił mi, że egzamin zakończony wynikiem pozytywnym Szczerbol
Odpowiedz
#6
Jaki z tego wniosek? Miej wyebane a będzie ci dane.

Ja na teorie poszedłem na partyzanta. Popatrzyłem na testy, eee przecież to bajka. 11 błędów. No to trzeba było się wziąć za kucie i poszło. Jazda też, próba ruszania z trójki, bo w stresie mi się biegi poebały, na wyjeździe próba wymuszenia pierwszeństwa, ale poszło, za pierwszym razem. Za jakiś czas moim marzeniem było jeździć na tirach. Teoria 2 błędy, ale poszło. Jazda solo też spoko, bo miałem super instruktora. No i na cofaniu z przyczepą masakra. Pierwsze trzy egzaminy na łuku oblane. Na czwartym się udało, prawie fuksem.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
 Podziekowania: Silent
Odpowiedz
#7
Ja najbardziej nie lubię jeździć z bratem. Mam już prawie 8 lat prawko, a ten dalej robi mi uwagi jakbym pierwszy raz wsiadał za kółko. Nic mu się nie podoba. A to za późno hamuję, a to trzymam się za blisko... Tylko, że to on miał stłuczkę przez zbyt bliski podjazd Szczerbol
Odpowiedz
#8
(18-12-2019, 09:27 AM)Silent napisał(a): Ja najbardziej nie lubię jeździć z bratem. Mam już prawie 8 lat prawko, a ten dalej robi mi uwagi jakbym pierwszy raz wsiadał za kółko. Nic mu się nie podoba. A to za późno hamuję, a to trzymam się za blisko... Tylko, że to on miał stłuczkę przez zbyt bliski podjazd Szczerbol

Komentatorzy najgorsi Duży uśmiech komentują, drażnią, rozpraszają... ugh.. ;-)
Odpowiedz
#9
Dokładnie a jeszcze jak drą paszczałkę to już w ogóle Duży uśmiech
Odpowiedz
#10
Prawka nie mam i nie uważam aby było mi w tej chwili potrzebne do życia. Mieszkam w dużym mieście korzystam z komunikacji miejskiej lub spaceruje sobie... i wbrew opinii wielu osob żyje, nie spoźniam się na spotkania czy do pracy, mimo ze mam do przejechania całe miasto.
Pod presją rodzinki próbowałem zdawać prawko ale już podczas nauki wiedziałem ze to nie dla mnie i tyle. 2 razy oblałem teorie i mimo wydania na to kasy, po prostu zrezygnowałem. Łatwiej było bo opłaciłem to z własnej kasy a nie od rodziców
Odpowiedz
  


Skocz do: