Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



pustka w sercu czy w domu ?
#11
Edytuję, to prawda (nie zmienam przy tym zdania, lecz je uzupełniam), ty za to ciągle wmawiasz mi coś czego nie powiedziałem. Gdzie napisałem że każda laska żeby być niezależna musi dawać? Wyrywasz z kontekstu zdania przez co mylnie je interpretujesz. I po co te teksty o ujmie na honorze? Czy ja w którymś poście krytykowałem wynajem pokoju?
Odpowiedz
#12
na zwierzaka też trzeba czasu .. a tak to tylko zwierzak sie męczy :/

(06-05-2018, 14:46 PM)lukasz89 napisał(a): Jesteś 96 rocznik i już mieszkasz sam? Większość osób na tym forum mieszka z rodzicami lub wynajmuje pokój/kawalerke/mieszkanie z współlokatorami, więc jest do kogo wrócić. Ja uciekam w nadgodziny i spotkania ze znajomymi na mieście, w pustym domu nie chce się siedzieć.

jednak od dwóch lat nie mam takiej możliwość  mam własne mieszkanie ..
Niby nie mogę narzekać bo dużo ludzi mówi ze nie maja własnego Kąta ale pusty kant to szczescia ?

(06-05-2018, 20:19 PM)lukasz89 napisał(a):
(06-05-2018, 17:38 PM)MamMokrePranie napisał(a): Ja wyprowadziłam się z domu mając 19 lat, więc co ma rocznik do wyprowadzki?
To że w tak młodym wieku graniczy z cudem mieszkanie samemu, chyba że ma się bogatych rodziców.

może i jestem cudem świata.. ale jak sie trzeba ogarnąć.. od 16 roku życia pracuje i jakoś daje rade i rodzice nie pomagają ?

To takie dziwne ?
Odpowiedz
#13
(07-05-2018, 00:27 AM)samotnik96 napisał(a): od 16 roku życia pracuje i jakoś daje rade i rodzice nie pomagają ?

To takie dziwne ?
Dziwisz się że się dziwię? Z tego co wiem, własne M w wieku 22 lat nie jest standardem w tym kraju. Popraw mnie jeśli się mylę. Zwłaszcza M na które samodzielnie się zapracowało, bez pomocy rodziny, w dodatku będąc osobą nieśmiałą, młodą (czytaj: bez wymaganego w tak wielu firmach doświadczenia i wykształcenia). Wybacz, że mnie to dziwi, ale wydaje mi się to mało realne, choć nie twierdzę, że niemożliwe.
PS Sorry za offtop.
PS2 MamMokrePranie mały włos a bym był zapomniał edytować tego posta :-P
 Podziekowania: Agata
Odpowiedz
#14
Mieszkanie z rodzicami to też żadna ujma na honorze, chyba że się unika zatrudnienia i żyje jak małolat, wtedy to nie mieszkanie z rodzicami a pasożytnictwo. Podzielam zdanie Łukasza choć mój ojciec wyprowadził się z domu rodzinnego mając lat 16, ale jego sytuacja niejako tego wymagała (był ze wsi więc chcąc zdobyć wykształcenie musiał wyprowadzić się do miasta), no i to były troszkę inne czasy a zaczął od bursy (taki jakby akademik dla dzieciaczków przed maturą). Szczerze nie wiem na jakich zasadach ona działa ale to chyba szkoła zapewnia tak długo jak się uczysz. Dzisiaj trzeba mieć przynajmniej kupę szczęścia, sama determinacja wystarczy by wylądować na dworcu centralnym. Tam jest wbrew pozorom także sporo ludzi sukcesu, którym raptem raz w życiu powinęła się noga i tyle wystarczyło...
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#15
Bezsensowne jest pisanie z Tobą. Edytujesz i cyk, dopełnienie i zmiana zdania xD
Po co być skromnym, skoro można być zajebistym?
Odpowiedz
#16
Przepraszam. Tylko nie popłacz się, bo nie mam za bardzo możliwości przytulić i wytrzeć łezkę.
 Podziekowania: Silent
Odpowiedz
#17
Trochę odchodzisz od tematu, który zacząłeś rozważać, chwytając się mało istotnych szczegółów.
Nie oceniam, ale w podobny sposób reaguje mój młodszy brat ( 15 lat ), jak mu się argumenty kończą xD W fazie apogeum jego coraz głupszych wypowiedzi, padają zdania podobne do Twojego powyższego. Mam takie wrażenie jak byś nie mógł się pogodzić z tym, że ktoś potrafił sobie ułożyć w ten sposób życie, albo trochę inaczej wygląda rzeczywistość niż Ty sobie ją wyobrażasz i podczas zderzenia z innymi realiami, własne ego i duma nie pozwala przyznać się do błędu we własnych rozważaniach.
Tak samo jak nie można zachowania jednostki sprowadzać do ogółu, tak samo zachowania ogółu do jednostki.
Być może jest tak jak mówisz dla większości ludzi, być może nie. Nie wiem, nie wypowiadam się. Ale to tylko moje wrażenie Uśmiech Nie bierz tego do siebie.

Dlatego mam takie wrażenie, bo wasza rozmowa skłoniła mnie do refleksji nad samym sobą.
Kiedyś zachowywałem się w następujący sposób.
Miałem o czymś jakieś tam nie wiadomo skąd wyobrażenie, albo i nawet poparte jakimiś przeżyciami, które na podstawie jednostki odnosiłem do ogółu. Kiedy ktoś powiedział mi że to nie jest tak jak mówię bo... (logiczne argumenty np. Ja tak mam i tak nie jest bo jest tak a tak w moim przypadku), to było to dla mnie jak strzał z liścia. Dzisiaj wiem że w ten sposób odzywało się moje własne ego. Żeby na nim nie utracić szukałem jakiegoś wytłumaczenia swoich słów. Niepozornie odchodząc na poboczny temat ale cały czas dotyczący poruszanego meritum, co w efekcie zmieniało się, w moim wypadku, w takie nie fajne wykłócanie słowne. Ale większość..., Ale tak raczej nie jest u INNYCH..., No może tobie się udało, ALE... itp. Zazwyczaj coraz bardziej pogrążałem się wtedy we własnych nieudolnych argumentach. Bez agresji słownej, ale były to takie nie przyjemne wypowiedzi. Tak bardziej nadęte. Coś w tym stylu. Z czasem już tylko obserwuję mojego brata Duży uśmiech i wyciągam wnioski z takiego zachowania dla siebie.
Do dziś jest dla mnie bardzo trudne, i nie w każdej sytuacji mi się to udaje, żeby powiedzieć: Pomyliłem się. Nie wiedziałem że może być inaczej. Jak udało ci się to osiągnąć? Zamiast otworzyć się na nowe informacje, skorygować swój błąd, drążyłem własną rację. To, że zdaję sobie z tego sprawę to nie znaczy że opanowałem tę "sztukę". Cały czas pracuję nad sobą. Dlatego nie oceniam, nie krytykuję. Zauważyłem po prostu znajomą sobie sytuację. Może ona jest całkiem inna niż mi się wydaje? Nie wiem Duży uśmiech Mówię prosto z serca to, co mi się ,w związku z tymi wypowiedziami, nasunęło do głowy ;D To taka historia o de mnie w niewłaściwym miejscu na forum. A może właściwym ? Ja nie wiem. Nie znam się, ale chciałem się wypowiedzieć XD Może "coś" w tym jednak jest?

Jeżeli chodzi o główny wątek.
Ja mam do kogo wracać.
Być może niewiele mam do powiedzenia w tym temacie, ale chciałbym Ci powiedzieć czym dla mnie jest powrót do domu.
Zawsze przewija się jakiś cel.
Albo chcę odpocząć w łóżku po ciężkim dniu, albo oddać się rozrywce jak np. gra na gitarze (która jest w domu), Albo chcę "nic nie robić" w tym miejscu a nie innym itd. Nigdy nie wracam do domu jako samego w sobie budynku. (Pomijając aspekt dachu nad głową i miejsca do spania). Na co chcę zwrócić uwagę. Mówiąc pod kątem twoich pytań, dom jest dla mnie takim miejscem, z którym związane są jakieś czynności albo zwyczaje. Fajnie jak byś znalazł sobie według własnego uznania jakiś cel. Jakąś czynność. Naukę nowych umiejętności, jakiś instrument muzyczny (subiektywna rada Duży uśmiech) fajnie jeżeli Ty sam wpadniesz na dobry dla siebie pomysł.
Coś co sprawi że przed drzwiami pomyślisz: "Ale fajnie... zaraz sobie będę robił ciekawe rzeczy w domu... czekałem na to cały dzień w pracy..." (Może trochę za bardzo poleciałem xD) Ale coś w tym stylu Duży uśmiech
Coś pozytywnego dla Ciebie co będzie związane z tym miejscem.
Tego Ci życzę ^^
Jeżeli idziesz już w tym kierunku, ale nie możesz nic dla siebie znaleźć, to przepraszam za zbędne słowa Uśmiech
Odpowiedz
#18
(08-05-2018, 17:18 PM)Skrytomyślący napisał(a): Trochę odchodzisz od tematu, który zacząłeś rozważać, chwytając się mało istotnych szczegółów.
Nie oceniam, ale w podobny sposób reaguje mój młodszy brat ( 15 lat ), jak mu się argumenty kończą xD W fazie apogeum jego coraz głupszych wypowiedzi, padają zdania podobne do Twojego powyższego. Mam takie wrażenie jak byś nie mógł się pogodzić z tym, że ktoś potrafił sobie ułożyć w ten sposób życie, albo trochę inaczej wygląda rzeczywistość niż Ty sobie ją wyobrażasz i podczas zderzenia z innymi realiami, własne ego i duma nie pozwala przyznać się do błędu we własnych rozważaniach.
Tak samo jak nie można zachowania jednostki sprowadzać do ogółu, tak samo zachowania ogółu do jednostki.
Być może jest tak jak mówisz dla większości ludzi, być może nie. Nie wiem, nie wypowiadam się. Ale to tylko moje wrażenie Uśmiech Nie bierz tego do siebie.

Dlatego mam takie wrażenie, bo wasza rozmowa skłoniła mnie do refleksji nad samym sobą.
Kiedyś zachowywałem się w następujący sposób.
Miałem o czymś jakieś tam nie wiadomo skąd wyobrażenie, albo i nawet poparte jakimiś przeżyciami, które na podstawie jednostki odnosiłem do ogółu. Kiedy ktoś powiedział mi że to nie jest tak jak mówię bo... (logiczne argumenty np. Ja tak mam i tak nie jest bo jest tak a tak w moim przypadku), to było to dla mnie jak strzał z liścia. Dzisiaj wiem że w ten sposób odzywało się moje własne ego. Żeby na nim nie utracić szukałem jakiegoś wytłumaczenia swoich słów. Niepozornie odchodząc na poboczny temat ale cały czas dotyczący poruszanego meritum, co w efekcie zmieniało się, w moim wypadku, w takie nie fajne wykłócanie słowne. Ale większość..., Ale tak raczej nie jest u INNYCH..., No może tobie się udało, ALE... itp. Zazwyczaj coraz bardziej pogrążałem się wtedy we własnych nieudolnych argumentach. Bez agresji słownej, ale były to takie nie przyjemne wypowiedzi. Tak bardziej nadęte. Coś w tym stylu. Z czasem już tylko obserwuję mojego brata Duży uśmiech i wyciągam wnioski z takiego zachowania dla siebie.
Do dziś jest dla mnie bardzo trudne, i nie w każdej sytuacji mi się to udaje, żeby powiedzieć: Pomyliłem się. Nie wiedziałem że może być inaczej. Jak udało ci się to osiągnąć? Zamiast otworzyć się na nowe informacje, skorygować swój błąd, drążyłem własną rację. To, że zdaję sobie z tego sprawę to nie znaczy że opanowałem tę "sztukę". Cały czas pracuję nad sobą. Dlatego nie oceniam, nie krytykuję. Zauważyłem po prostu znajomą sobie sytuację. Może ona jest całkiem inna niż mi się wydaje? Nie wiem Duży uśmiech Mówię prosto z serca to, co mi się ,w związku z tymi wypowiedziami, nasunęło do głowy ;D To taka historia o de mnie w niewłaściwym miejscu na forum. A może właściwym ? Ja nie wiem. Nie znam się, ale chciałem się wypowiedzieć XD Może "coś" w tym jednak jest?

Jeżeli chodzi o główny wątek.
Ja mam do kogo wracać.
Być może niewiele mam do powiedzenia w tym temacie, ale chciałbym Ci powiedzieć czym dla mnie jest powrót do domu.
Zawsze przewija się jakiś cel.
Albo chcę odpocząć w łóżku po ciężkim dniu, albo oddać się rozrywce jak np. gra na gitarze (która jest w domu), Albo chcę "nic nie robić" w tym miejscu a nie innym itd. Nigdy nie wracam do domu jako samego w sobie budynku. (Pomijając aspekt dachu nad głową i miejsca do spania). Na co chcę zwrócić uwagę. Mówiąc pod kątem twoich pytań, dom jest dla mnie takim miejscem, z którym związane są jakieś czynności albo zwyczaje. Fajnie jak byś znalazł sobie według własnego uznania jakiś cel. Jakąś czynność. Naukę nowych umiejętności, jakiś instrument muzyczny (subiektywna rada Duży uśmiech) fajnie jeżeli Ty sam wpadniesz na dobry dla siebie pomysł.
Coś co sprawi że przed drzwiami pomyślisz: "Ale fajnie... zaraz sobie będę robił ciekawe rzeczy w domu... czekałem na to cały dzień w pracy..." (Może trochę za bardzo poleciałem xD) Ale coś w tym stylu Duży uśmiech
Coś pozytywnego dla Ciebie co będzie związane z tym miejscem.
Tego Ci życzę ^^
Jeżeli idziesz już w tym kierunku, ale nie możesz nic dla siebie znaleźć, to przepraszam za zbędne słowa Uśmiech

Dzięki za rade na pewno coś pomyśle na ten temat..
Mozę masz racje jakieś hobby sobie w zaciszu domu znaleźć może (nie gitare jak Ty Uśmiech )
ale może tworzenie raczej muzyki Uśmiech bo kiedyś sie bawiłem tym i mnie to cieszyło z jednej strony Uśmiech
jeszcze raz Dzięki Uśmiech
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pustka Wilczek 6 1,446 18-02-2017, 00:33 AM
Ostatni post: Silent

Skocz do: