Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



Samotna walka z uzależnieniem
Z braku zajęcia zainteresowałem się niedawno tematyką uzależnień. Nie żadnym konkretnie, ale ogólnie. I nurtuje mnie jedna kwestia. Czy samotna walka z nałogiem jest skuteczna lub, czy jest tak samo skuteczna jak walka mając wsparcie bliskiej osoby/grupy wsparcia/terapeuty? Czy może zmagania samemu są skazane na niepowodzenie w większości przypadków? Ciężko mi było znaleźć coś na ten temat, a duża część porad odnośnie pokonywania uzależnienia dotyczyła podzielenia się problemem z drugim człowiekiem.

Nie miałem pojęcia gdzie umieścić temat. Jak jest w złym miejscu to niech moderacja go przeniesie Duży uśmiech
Odpowiedz
#2
Moim zdaniem to zależy od wielu czynników, np:
- siła woli nałogowca
- rodzaj nałogu

itd Duży uśmiech
Odpowiedz
Masz rację. Niemniej jednak spotykałem się z twierdzeniem, że w przypadku "silniejszych" nałogów sama silna wola może nie wystarczyć.
Odpowiedz
#4
No tak, dlatego jako jeden z czynników wymieniłam właśnie rodzaj nałogu Uśmiech uzależnienia fizyczne (fizjologiczne) np narkotykami twardymi są raczej nie do opanowania bez pomocy lekarskiej no i fizycznego odgrodzenia od substancji.
Odpowiedz
A behawioralne, w których ktoś siedzi wiele, wiele lat?
Odpowiedz
Hmm.. Wszystko zależy od człowieka.. Moim zdaniem wsparcie jest bardzo ważne w leczeniu każdego rodzaju uzależnienia. Właściwie pierwsze kroki to właśnie uświadomienie sobie swojego nałogu i pozbycie się wstydu i strachu przed odrzuceniem ze strony innych ludzi właśnie dzięki rozmowie z drugim człowiekiem.
Każdy człowiek potrzebuje zrozumienia, akceptacji, uwagi - kiedy odczuwamy, że to mamy to łatwiej nam trzymać się postanowienia by coś zmienić, wyleczyć się. Ogólnie najlepiej gdy jest to bliska osoba (rodzina, przyjaciel,partner) - wiadomo - to na ich akceptacji najbardziej nam zależy. Jednak dobrym sposobem jest też podzielenie się tym z kimś znajomym, komu możemy zaufać. Grupy wsparcia to też dobry pomysł , szczególnie dla osób, które nie mają u boku nikogo zaufanego.
Samotna walka pewnie bywa skuteczna, ale ze wsparciem mamy więcej motywacji. Uśmiech

No a wsparcie terapeuty to już coś innego Język
 Podziekowania: Xenon , anja
Odpowiedz
#7
Jeżeli ktoś w nałogu siedzi wiele, wiele lat, to prawdopodobnie ma bardzo słabą wolę, to raczej dobrze nie wróży na samowyleczenie. Powiem wprost - masz jakiś nałóg, którego się wstydzisz i dlatego chciałbyś go zwalczyć samodzielnie? Jeśli tak, to uważam, że lepiej odłożyć wstyd na bok, bo pomoc wykwalifikowanego terapeuty od uzależnień da dużo bardziej efektywne rezultaty, a od tego on jest. Nawet najbardziej wstydliwe problemy lepiej jednak rozwiązywać w grupie - wymądrzam się, bo sama sobie zrypałam życie wiecznym unikaniem pomocy Język i nie życzę nikomu, co mi niemiłe. Co prawda nie w sprawie uzależnień, no ale jednak.
 Podziekowania: Xenon
Odpowiedz
#8
Jako osoba która nie czuła nigdy wsparcia, zmagała się z depresją i kilkoma uzależnieniami mogę stwierdzić, że samotna walka z uzależnieniem jest cięższa. Dużo jednak zależy od osób którymi się otaczamy,jak długo trwa to uzależnienie,silnej woli i świadomości, że uzależnienie w które wszedł szkodzi jemu. Samo zwierzenie się z problemu nic nie rozwiązuje. Co nam z tego, że jakaś osoba nas wysłucha,poklepie po pleckach i powie, że będzie dobrze. Trudno jest według mnie spoza rodziny znaleźć wyrozumienie w sprawach uzależnień, bo ludzie boją się o nich mówić. Nie każdy też trafia na wyrozumiałą rodzinę, gotową nam pomóc.
 Podziekowania: Silent
Odpowiedz
(03-10-2017, 17:34 PM)Lara Croft napisał(a): Jeżeli ktoś w nałogu siedzi wiele, wiele lat, to prawdopodobnie ma bardzo słabą wolę, to raczej dobrze nie wróży na samowyleczenie.
Z tym bym się nie do końca zgodził. Jak ktoś nie zdaje sobie sprawy, że jest w nałogu i można powiedzieć, że się mu poddaje to ciężko mówić o jakiejkolwiek woli, słabej czy silnej. Jeżeli uświadomi sobie, że jest uzależniony i coś niszczy mu życie oraz próbuje z tym walczyć , opiera się to zależnie od postępów można mówić czy ma słabą, czy silną wolę. Generalnie jestem zdania, że każdy kto uwolnił się z nałogu ma niesamowicie silną wolę, bo jest to niesamowicie ciężkie.

(03-10-2017, 17:34 PM)Lara Croft napisał(a): Powiem wprost - masz jakiś nałóg, którego się wstydzisz i dlatego chciałbyś go zwalczyć samodzielnie?
Na to pytanie publicznie bym nie odpowiedział ;D

A z resztą tego co napisałaś zgadzam się w 100%

(03-10-2017, 15:45 PM)Des napisał(a): Hmm.. Wszystko zależy od człowieka.. Moim zdaniem wsparcie jest bardzo ważne w leczeniu każdego rodzaju uzależnienia. Właściwie pierwsze kroki to właśnie uświadomienie sobie swojego nałogu i pozbycie się wstydu i strachu przed odrzuceniem ze strony innych ludzi właśnie dzięki rozmowie z drugim człowiekiem.
W sumie to z dobrym wsparciem będzie o wiele łatwiej. Nie trzeba dźwigać całego ciężaru samemu. Ale takie wsparcie najpierw trzeba mieć...
Odpowiedz
#10
(03-10-2017, 22:26 PM)Radq napisał(a): Z tym bym się nie do końca zgodził. Jak ktoś nie zdaje sobie sprawy, że jest w nałogu i można powiedzieć, że się mu poddaje to ciężko mówić o jakiejkolwiek woli, słabej czy silnej. Jeżeli uświadomi sobie, że jest uzależniony i coś niszczy mu życie oraz próbuje z tym walczyć , opiera się to zależnie od postępów można mówić czy ma słabą, czy silną wolę. Generalnie jestem zdania, że każdy kto uwolnił się z nałogu ma niesamowicie silną wolę, bo jest to niesamowicie ciężkie.
Hmm, wydaje mi się, że jeżeli "wiele, wiele lat" siedzi w nałogu, czyli kawał życia, to musiałby być mocno zaślepiony, by nie zauważyć, że ma problem Duży uśmiech raczej nałogowcy dość szybko się orientują, że mają problem, tylko w pierwszej fazie wypierają go przed samym sobą lub bagatelizują. Takie spychanie problemu raczej nie świadczy o silnej woli Język

A ostatnie zdanie odnosi się do zupełnie innego przypadku - gdy osoba mimo wszystko w końcu pokonała nałóg - taka osoba z pewnością ma silną wolę. Ale dopóki wiele lat tkwi w nałogu i nic z tym nie robi albo nie robi wystarczająco wiele, by zrobić jakieś liczące sie postępy w tej sprawie, to raczej o silnej woli mówić ciężko.

(03-10-2017, 22:26 PM)Radq napisał(a): Na to pytanie publicznie bym nie odpowiedział ;D
Absolutnie nie chcę byś tu zdradzał swoje osobiste sprawy, to tylko takie było pytanie do osobistego rozważenia Duży uśmiech Uśmiech
Odpowiedz
  


Skocz do: