Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Stersujące zdarzenie na drodze, które zapamiętasz na długo...
#1
Żarówka 
W tym temacie chciałbym poruszyć wydarzenia na drodze, które mogły utkwić w pamięci na dość długo o ile nie na całe życie. Ja miałem taką sytuację z motocyklistą. Wymusiłem pierwszeństwo, całe szczęście obyło się bez zderzenia, ale moja nieostrożność mogła doprowadzić do czegoś niefajnego. Po tym fakcie motocyklista zdecydował się uświadomić mnie w popełnionej gafce i odbyłem z nim bądź co bądź krótką, ale bardzo nieprzyjemną rozmowę podczas, której wiedząc, że racja jest po jego stronie nawet przez chwilę nie miałem ochoty mu się jakoś stawiać, a wprost przeciwnie nie wiedziałem jak go mam przepraszać za zaistniałą sytuację. Spojrzałem mu wtedy w oczy i ten wzrok i właśnie wygląd tych oczu zapamiętam chyba na bardzo długo o ile nie do końca swoich dni na tym łez padole. I właśnie o podobnych historiach chciałbym tutaj z wami rozprawiać. Moja historia oczywiście nie jest tak bardzo szczegółowo przeze mnie omówiona, ale w skrócie, bo z całości chodzi mi o tej spojrzenie, które było chyba o wiele bardziej wymowniejsze niż wszystkie wypowiedziane przez tego gościa słowa...
#2
Jechałam tak zwyczajnie na rowerze i ktos na mnie trąbił bo zapomnialam wyciagnac reki przy skrecaniu, chwile pózniej na rondzie - no tez wymusiłam z lewej pierwszenstwo i facet otworzył okno i mnie spowyzywał. Chyba byłam nieprzytomna tego dnia,cuż moja wina. Nie wiem na jak długo bede to pamietac, ale poki co pamietam.
#3
Jadąc sobie na bicyklu, miną mnie kolega automobilem jego młodszy brat pokazał mi środkowy palec nie chciałem być gorszy pokazałem to samo. Później 30 min tłumaczyłem się panom z jadącego naprzeciwka pojazdu, że to nie do nich. Najgorsze było to że ten pojazd to radiowóz był .
#4
Hahaha Wotan Szczęśliwy Trzeba było to w gafce napisać XD Myślę, że godne Duży uśmiech Rozwaliłeś system na wesoło Duży uśmiech
#5
Jedno wspomnienie: chciałam wejść na pasy, coś mnie cofnęło. I dobrze, bo jeden samochód się nie zatrzymał i by na mnie najechał.
Drugie: słyszałam dźwięk. Wyjrzałam przez okno. Na ulicy leżał chłopak obok motoru, potrącił go samochód. Ktoś z tworzącego się tłumu sprawdził puls, potem nie widziałam, bo tłum zgęstniał. Przyjechała karetka i go zabrała.
#6
Heh. Domyślam się co mogłaś czuć, kilka podobnych przestróg w życiu z samochodami miałem. Przypomniało mi się nawet teraz jak z jakieś pół roku temu (w zasadzie więcej jak pół roku) kiedy jeszcze pracowałem wracałem akurat do domu i miałem przechodzić przez przejście dla pieszych kiedy nagle z impetem dosłownie przeleciał przez to skrzyżowanie samochód. Kiedy wsiadałem z kolei do autobusu tą samą drogą popędziło kilka radiowozów na sygnale. Okazało się, że był pościg za jakimś gościem co gdzieś w Wołominie chyba jakiś napad z bronią zrobił czy coś i tak skubany uciekał przez prowincje i wszystkie możliwe zakamarki przy granicy Wawki. Złapali go bodajże na Białołęce czy gdzieś w tamtym kierunku... Gdybym kilka sekund wcześniej pojawił się na skrzyżowaniu i nie zwrócił uwagi ze zmęczenia to prawdopodobnie bym się tu już nie wypowiadał bo gościu nawet nie zwolnił więc ktokolwiek by mu zastąpił drogę byłby martwy.
#7
Przerażające.

Niektórzy kierowcy nie myślą. Albo im wszystko jedno, co byłyby jeszcze bardziej przerażające.
#8
Też miałem taka niemiłą przygode dawno temu która zapamietam do konca zycia. Gdy zaczynałem studia spieszyłem się na egzamin starym złomem bo z kasa u studenta raczej krucho, na przedniej osi mialem opony zimowe ktore dostałem za free od wujka bo dla niego juz byłu "zuzyte" a na tylnej opony letnie slabej jakosci. Zawsze spr jak wyglada nawierzchnia i spr jak auto reaguje na dane warunki jednak w pewnej wiosce umieszczonej w dolku na drodze przy lesie była tzw szklanka ktorej nikt sie nie spodziewał. Jechałem moze 40km/h jednak wyrzuciło mnie na zakrecie, probowalem opanowac auto na odcinku 20-30 metrow az juz prawie sie to udalo do momentu gdzie przejezdzalem przez taki malutki mostek pod ktorym jakas rzeczka smródka plynela, Na tym oto mostku był taki mini garb ktory zrobil sie tam przez zapadniecie drogi. przejechalem przez niego ukosem i stracilem panowanie nad autem, zrobilem 2 piruety 360 stopni i wpadlem w zaspe. Ulzylo mi jak juz sie zatrzymalem. Otwieram drzwi a tu nie ma jak wyjsc, 3 metrowa skarpa w dol i same krzaki wiec wyszedlem drzwiami pasazera. Wyjechac sie nie dalo wiec poszedlem po jakas lopate pozyczyc od jakiegos gospodarza ale to tez nic nie dalo. Probowano mnie wyciagnac innym autem uzywajac linki holowniczej ale kola slizgaly sie po zlodowacialym asfalcie. ponad godzine probowalem wydostac auto z zaspy, w tym czasie z drogi wypadlo chyba 7 kolejnych aut, wlasciwie kazde jakie tamtendy jechalo. Wzajemnie sobie pomagalismy i jakos sie udalo. Inni mieli gorzej bo konieczna byla laweta. Ta sytuacja nauczyla mnie ze trzeba przewidywac takie sytuacje na drodze zwlaszcza w okolicach lasow, zwolnic i obadac droge. Teraz zima sam robie sobie kontrolowane poslizgi aby takie sytuacje mnie nie zaskakiwaly i koniecznie na zime opony zimowe. Wiem o tym ze lepsze zawsze nalezy zakladac na tylna oś ale niestety jak sie mieszka na gorzystym terenie to lepsze lepiej miec na osi z napedemJęzyk

inna taka sytuacje mialem w okresie zimowym kiedy auto jadace z naprzeciwka stracilo panowanie na zakrecie, aby uniknac czolowego zderzenia zmuszony bylem zjechac na pobocze, widzac co sie dzieje z autem znad przeciwka szukalem luki pomiedzy drzewami aby wcisnac sie do rowu lecz bylo drzewo przy drzewie, minelem sie z tym autem i drzewem na milimetry obcierajac sobie tylny zderzak o drzewo wpadajac znow na droge. Na drodze szybko opanowalem auto dzieki treningom jakie sobie robilem. Facet z tamtego pojazdu uciekl, nawet sie nie zatrzymal
#9
Przeczytałam temat i od razu naszła mnie jedna jedyna sytuacja, którą wspominam do dzisiaj.

Prawo jazdy miałam wtedy bardzo krótko, i rano, dzień jak co dzień, trzeba było wsiąść za kółko i dojechać do szkoły. Z reguły jeździłam z mamą, zostawiałam jej samochód i pieszo wędrowałam do placówki, gdzie się uczyłam. Jadąc do miasta wjeżdżam z wysokiej góry o dużym spadzie. Jechałam normalnie, 60 km/h na liczniku, rozmawiałam z mamą. I nagle usłyszałam: "Uważaj!!!". Patrzę przed siebie i widzę wielką lochę (panią dzik) stojącą bardzo blisko mojej maski na środku mojego pasa i wlepiającą we mnie ślepia. Zaczęłam piszczeć, hamulec z całej siły, przygotowana na najgorsze, bo wiedziałam, że nie wyhamuję. Na szczęście dla mnie, pan za mną też zauważył nietypową postać na drodze i też nadusił na hamulec, dzięki temu we mnie nie wjechał. I na drugie szczęście, locha zeszła z ulicy, przejechałam. Za lochą niestety szedł malutki dzik, któremu najechałam na kopytko, bo nie dałam rady wyhamować. Ręce mi się trzęsły pół dnia, serce mi waliło... To było traumatyczne przeżycie.
#10
Pierwsza sytuacja : koleś o mały włos a zderzył by się ze mną czołowo. Zachowałem zimną krew, przyhamowałem lekko i dałem mu wyprzedzić.

Druga sytuacja : oj ten błąd z mojej strony zapamiętam na baaaaardzo długo. Jechałem sobie samochodem na Przystanek Woodstock do Kostrzyna nad Odrą dwa lata temu. Gdzieś za Pniewami to się wydarzyło. Był straszny upał. Zamyśliłem się. Jechałem ze 100 km/h a tu nagle kolega mi pokazuje, że samochody stoją na skrzyżowaniu. Ale się przestraszyłem! Ja głupi na dodatek zacząłem gwałtownie hamować i wpadłem w poślizg. Próbowałem jakoś z tego wybrnąć. Zacząłem hamować stopniowo, jak ABS, których nie mam. Nie pomogło. Już myślałem, że wjadę w tył samochodu stojącego przede mną. Nie dawałem za wygraną. Wjechałem na pobocze. Na poboczu był znak. Przejechałem sobie grzecznie pomiędzy znakiem a samochodem i zatrzymałem się na środku skrzyżowania. Ludzie się na mnie gapili jak nie wiem co. Nie zastanawiałem się ani chwili dłużej i pojechałem dalej. Ściągnąłem okulary przeciwsłoneczne które miałem na sobie. Do dzisiaj ich już nie używam podczas jazdy. Poprosiłem brata, aby kierował, bo ja już nie miałem siły. Uśmiech
  


Skocz do: