Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



Strach przed realizacją marzeń/hobby
#1
Hej!
Chciałam zapytać czy tylko ja mam taki dziwny problem, jakim jest strach czy jakaś blokada przed realizacją hobby/marzeń/czegoś co nas kręci.
Np. bardzo chciałam nauczyć się pływać, mama załatwiła mi nawet prywatnego instruktora, wszystko było kupione i przygotowana, a ja dzień przed dostałam "ataku" - płacz, paniczny strach i ogromna chęć ucieczki i odwołania tych lekcji. No i tak się stało. To było gdzieś w szkole, nie pamiętam dokładnie, gimnazjum albo liceum.
Inny przykład to nauka jazdy konnej. Dwa razy zapisywałam się na kurs, za pierwszym byłam tylko na pierwszej lekcji, miałam dużą motywację i bardzo mi się podobało, ale ze względu na trudny dojazd spóźniałam się na kolejne i po prostu nie dojeżdżałam, obiecywałam sobie, że je odrobię, ale zrobiło mi się zbyt wiele zaległości i porzuciłam kurs. Za drugim razem byłam na... uwaga!... dwóch zajęciach. Potem zaczęłam sobie wkręcać głupoty: że to za dużo czasu zajmuje, że nie ma sensu, bo nauka jazdy konnej to długotrwały proces, że to za trudne. Rzeczy, które miały mało wspólnego z rzeczywistością, bo nawet zostałam pochwalona, że tak dobrze mi idzie oporządzanie konia i sama już widziałam postępy w mojej postawie jeździeckiej, miałam lepszy dojazd, dobry termin, etc, etc - same plusy. Ta sytuacja jest świeże, teraz ze studiów.
Były jeszcze inne takie przypadki, ale nie chcę zanudzać. Jednak schemat jest podobny: tuż przed albo zaraz po rozpoczęciu czegoś fajnego zaczyna się u mnie jakaś schiza, olbrzymia panika (którą często sama wywołują głupimi myślami, które nie mają potwierdzenia w rzeczywistości) i chęć ucieczki, porzucenia tego hobby.

Wiem, że sporą rolę odgrywa to, że muszę nawiązywać jakieś interakcje z ludźmi podczas realizacji tych aktywności, a często są one kiepskie - bo jestem introwertykiem, perfekcjonistką, więc ciężko mi ze świadomością, że popełniam błędy (chociaż wiem, że to przecież naturalne na początku) i ogólnie osobą nieśmiałą i zamkniętą.

Czy ktoś ma podobnie? Czy wiecie może jak sobie z tym radzić? Właśnie rozpoczęły się wakacje, a nie chcę znowu ich zmarnować na ukrywanie się w domu, ale już widzę, że ten schemat się zaczyna.

Będę bardzo wdzięczna za wszystkie rady. Pozdrawiam!
Odpowiedz
#2
Miałem podobnie i to w tak poważnej kwestii jak zrobienie prawa jazdy :] Jestem perfekcjonistą więc wyobrażacie sobie co się stało gdy dowiedziałem się że niektórzy ludzie zdają za pierwszym razem ? Kurs zrobiłem, instruktor twierdził że jeżdżę świetnie, chociaż nigdy wcześniej tego nie robiłem, ojciec dawał mi co najwyżej podjechać w przód i w tył trzy metry pod garażem. No i co ? Oczywiście miałem pecha i nie zdałem za pierwszym. Poszedłem drugi raz ale mój zapał był już zdecydowanie mniejszy i znowu nic z tego. Za trzecim... wmówiłem sobie że nie dam rady i jestem słabym kierowcą (a pamiętacie co mówił mi wcześniej instruktor ?). Dodam że za każdym razem przed egzaminem ogarniał mnie paniczny stres, tak wielki że w sumie zaraz po oblaniu cieszyłem się że to już się skończyło, że na testach, że na placu, że nie muszę jechać na miasto i stresować się dłużej.
Drugie moje marzenie/hobby, chcę zostać instruktorem kulturystyki i fitness. Mimo to że znajomi mówią mi że wyglądam dobrze, nawet nowo poznani ludzie widzą po mnie że trenuję na poważnie, ja cały czas sobie wmawiam że nie wyglądam jak trener, że to wciąż za mało. Wiadomo, trener kulturystyki by przyciągnąć klientów powinien wyglądać jak kulturysta (nie musi ale umówmy się że powinien ;P). Do tego dochodzą jeszcze moje problemy w inicjowaniu kontaktu z ludźmi, a przecież trener na siłowni powinien być otwarty na nowych ludzi przychodzących do klubu, powinien przyciągać nowych klientów. Jest to moje marzenie dlatego że jego realizacja niejako wymusi na mnie przełamanie się, otworzę się na ludzi na tyle że przestanę być nieśmiałym. Tak więc w sumie znalazłem receptę na swój problem, widzę drogę do jego rozwiązania, teraz tylko pozostało wziąć głęboki wdech, powiedzieć sobie co ma być to będzie i śmiało ruszać przed siebie Uśmiech No... ale to się wszystko tak łatwo pisze ;P
Odpowiedz
#3
Myszak, dzięki za odpowiedź!

Myślę, że strach w związku z egzaminem na prawo jazdy, sesją, maturą czy podobnymi rzeczami da się usprawiedliwić. Raczej wszyscy go przechodzą, śmiali i nieśmiali, perfekcjoniści i nie. To jednak ważny moment, jesteś oceniany według uniwersalnej skali, a wszystko może się zdarzyć (specyficzna sytuacja na drodze czy podchwytliwe pytania). Biorąc pod uwagę, że dwa razy nie zdałeś (jak mogłeś! Język), mogły pojawić się głupie myśli.
U Ciebie jednak nie pojawiły się przed/na początku kursu i to całkowicie z powietrza, kiedy właściwie jeszcze na dobre nic się nie zaczęło i nic nie jest przesądzone Smutny

Trzymam kciuki, abyś został instruktorem Uśmiech Warto słuchać komplementów innych i brać je na poważnie, dlatego jeśli inni mówią, że wyglądasz dobrze - zaufaj im. Jasne, że zawsze znajdzie się coś do poprawy (i w sumie dobrze, bo to jednak kolejne cele i wyzwania), ale to już oznacza, że jesteś na dobrej drodze Uśmiech

"Jest to moje marzenie dlatego że jego realizacja niejako wymusi na mnie przełamanie się, otworzę się na ludzi na tyle że przestanę być nieśmiałym." Niestety, po sobie widzę, że realizacja marzeń nie pomaga mi przełamać bariery, raczej to ona jest silniejsza i blokuje moją aktywność i w tym tkwi mój problem. Ale z Twojej wypowiedzi bije duża determinacja, dlatego myślę, że tego dokonasz Uśmiech
Odpowiedz
#4
W moim przypadku pomogły niestety radykalne czyny, czyli 3 skoki na głęboką wodę. Nie raz paliłem się ze wstydu, przy realizacji mojego hobby, początkowo w sferze prywatnej. Ale zacząłem to szufladkować. "Stopniowo" wchodziłem na wyższy pułap. A mianowicie, plusk realizacji pasji (powinienem o niej napisać, hmm, powiedzmy, że to ma związek z kinematografią polską i zagraniczną) zacząłem spełniać się w tym przed najbliższymi czyli kuzynami, to były pierwsze kroki, kolejno w towarzystwie znajomych. Najgorszy plusk był gdy miałem się wbić już zawodowo. Byłem bardzo nieporadny życiowo i bałem się, że zginę gdy dorosnę. Lecz zamieniłem marzenia na plany. Trzy głębokie wdechy, niepokój i lęk wewnętrzny był, praktycznie jak tlen ze mną. Pamiętam moją pierwszą wizytę na planie filmowym, to było okropne przeżycie dla mojego serducha. W między czasie studia zaoczne, w niedziele wieczorem zawsze przychodziła wyjątkowa noc, by podsumować cały tydzień, wtedy piwo, balkon i strach przed kolejnym tygodniem. Po dwóch latach, zdążyłem się przyzwyczaić do obcych ludzi, technologii i presji. Ale miałem jedno w głowie, pokazać tym co przeklinali moje ego, jak cholernie się mylili. Teraz dla mnie cała ta presja to normalność, wyewoluowałem zabawę za dziecka, pasję za młodziaka, do pracy dla ledwo dorosłego. Wtedy stres wieczorem na balkonie, teraz spokojna lampka porto na tarasie z uśmiechem, i myślą jak zaczynałem. A to dopiero początek. #niesmialyChlopakZplanami
[Obrazek: tell_me_by_cris_2.gif]
 Podziekowania: wydraHalloween
Odpowiedz
#5
Cris, dziękuję Ci bardzo za ten post! 
Mimo że dopiero teraz na niego odpisuję, to bardzo szybko go przeczytałam i wielokrotnie wracałam do niego myślami. Jest bardzo motywujący!
Odpowiedz
#6
Ja mam strach niepowodzenia, który mnie blokuje. Boję się ryzykować.
Odpowiedz
#7
Mansur
Mamy podobnie. Studiowałem 1.5 roku fizjoterapię która jest przyszłościowym zawodem m.in dlatego, że nie pasował mi ten kierunek i nigdy specjalnie mnie nie kręciła biologia. Dodatkowo studiowałem w małym mieście. Teraz mam dylemat czy iść to skończyć czy iść prywatnie na ekonomię. Niestety niewiem czy pogodzę pracę z nauką. Rodzice też mówią, że za dużo mi nie pomogą finansowo. Niby teraz moje nastawienie jest inne do nauki i czuję, że teraz bym dał sobie radę bo wcześniej nie potrafiłem się przyłożyć do nauki co kończyło się dla mnie olbrzymim stresem. Mimo wszystko strach, że znowu będę się obijał mnie przerasta. Wielokrotnie już miałem tak, że miałem zapał do nauki na początku a później ten zapał pękł niczym mydlana bańka Smutny . Z drugiej strony chcę sobie udowodnić, że jednak potrafię wziąć sprawy w swoje własne ręcę i być kimś w życiu. Teraz niewiem czy zaryzykować i iść prostszą drogą czyli iść na fizjoterapię coś tam zarabiać ale mimo wszystko nie lubić tego zawodu. Mam niesamowity mętlik w głowie :/
Odpowiedz
#8
To ja jestem po ekonomii i teraz dałbym wszystko by zamienić to na fizjoterapię bo mam masę pomysłów jak wykorzystać to w zawodzie jaki mi się marzy ;P Mam kumpelę fizjoterapełtkę, też do jednego chodziłem na zabiegi i wiem że z magisterką to na gwałt szukają ludzi, praca jest od ręki. Ekonomistów za to akurat w moim rejonie jak psów, większość i tak idzie pracować do hipermarketów, bo przecież ilu będzie potrzeba rocznie ? Miejscowy Uniwersytet Ekonomiczny znany jest też jako fabryka bezrobotnych Oczko Z drugiej strony moim kierownikiem na magazynie jest gościu po AWFie, dziwne, bo ja bym na jego miejscu po takich studiach jeszcze kursy na trenera porobił i może jeszcze nawet tą fizjoterapię, i już ma zajefajną robotkę przy trenowaniu ludzi. Oczywiście trzeba to lubić Oczko
Odpowiedz
#9
A jeśli można wiedzieć jest według Cb po tym praca? Lubisz lub lubiłeś ekonomię? Ciężki to kierunek?
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Strach mnie paraliżuje przed wykonaniem czynności Kinga787878 10 717 07-07-2016, 15:13 PM
Ostatni post: Tsubasa

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości