Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Święta to czas niezwykle trudny dla samotnych..
#1
Nie wiem czy macie tak samo jak ja, ale w Święta- w ten wyjątkowy czas przepełniony życzliwością, ciepłem i specyficzną magią, odczuwam wielką pustkę w sercu.
Ciężko to wytłumaczyć, sprecyzować, ale... wydaje mi się, że na około mnie są same kochające się pary, które mają możliwość dzielić się tymi pięknymi chwilami ze sobą.
Grudzień to zimny, mroźny miesiąc, jednak rozpala w ludziach ogień, o którym ja mogę tylko pomarzyć. Doskwiera mi samotność, brak drugiej połówki i samego uczucia miłości. Oczywiście mówię o takiej miłości jaką może darzyć dziewczyna chłopaka, czy na odwrót.
Wiem co sobie pomyślicie- cały rok to się odczuwa jak jest się samemu, jednakże Święta Bożego Narodzenia mają coś takiego w sobie, że brakuje Tej Drugiej osoby.
W Japonii te Święta to drugie Walentynki i czuję, że nie bez powodu tak jest...
To kolejny, samotny grudzień dla mnie i już czuję jak powoli zaczyna ogarniać mnie smutek, niemoc, a nawet rozpacz. Przy Wigilijnym Stole znowu zaczną się niezręczne pytania ze strony rodziny i za przeproszeniem pieprzenie jaka jestem wybredna, że do tej pory nikogo nie mam.
Nawet gdyby rodzina mi tak nie "pomagała" to byłoby ciężko.

Co o tym myślicie? Też tak macie?
Ach i jeszcze jedno... Boję się, że przez ten cały nastrój miłości i szczęścia zauroczę się w kimś niesłusznie.
Czy ktokolwiek podziela ze mną takie odczucia?
Odpowiedz
Mnie też z powodu samotności ogarnia rozpacz i smutek ale co zrobić,trzeba czekać na tą właściwą osobę ktora wypełni pustkę w sercu.Święta to dla mnie czas spędzania go z bliskim,znajomymi,rodziną ale jak sobie pomyślę ze za dwa miesiące będą walentynki to chciałbym aby czas sie zatrzymał niż mam przeżywać ponownie to że w dzień zakochanych znowu będę sam Smutny
Odpowiedz
No cóż... Święta to bardzo specyficzny okres, gdzie krew, pot i łzy wylewane są hektolitrami. Krew po zacięciu się ostrzem noża przy krojeniu warzyw na sałatkę; pot podczas pieczenia ciast i sprzątaniu; a łzy... Nieraz to łzy smutku, nieraz łzy szczęścia.
Ja na pewno będę ubolewała nad tym, że jedna świąteczna obietnica nigdy nie zostanie spełniona. "Razem spędzimy następne święta" - tak ona brzmiała. Nigdy nie spędziliśmy żadnych świąt razem, więc nie mam też za czym tęsknić na tym względzie.
O wiele bardziej mnie smuci ułuda, jaką darzy siebie każdy podczas świąt. Niby to czas przebaczenia i ogólnej akceptacji, rodzinnej bliskości, ale zawsze czegoś brakuje. Zakładasz maskę i jazda. Aby tylko się przemęczyć i po powrocie do domu znów się nie odzywać i zapomnieć. W skrajnych przypadkach to po prostu kłótnie i sprzeczki o przeszłości.
I wiecie co? Jeszcze jako tako lubiłabym te święta, gdyby nie ośli upór. Każdy myśli, że tylko on ma rację. Tak naprawdę nikt jej nie ma. Nieważne, o co by się nie toczył spór. To tak, jakby patrzeć na szklankę z wodą - pesymista powie, że jest w połowie pusta, optymista powie, że w połowie pełna. W rzeczywistości to zwykłe naczynie z płynem, który się wypija, a nie zastanawia się nad tym, ile go jest, a ile nie ma.
Czemu nikt nie spojrzy ponad swoje spory, nie stanie z boku i sam nie oceni jak to wygląda naprawdę? Czemu każdy rozbraja na części coś, co tak naprawdę zostało już wyolbrzymione - zmienione przez upływ czasu i niedoskonałą pamięć?
Punkt widzenia, zarówno pesymisty jak i optymisty, to jest rzeczywiście punkt. Mała kropeczka, pojedynczy piksel wycięty z obrazka o formacie 300x300. Ale czy ma determinować on o całym obrazie? Jeśli ten jeden punkt ma taki kolor, czy to znaczy, że każdy kolejny jest taki sam? Wystarczy wznieść się odrobinę wyżej ponad ten punkt widzenia, aby dostrzec różnicę. Tylko trochę wystarczy, aby coś zmienić. Zobaczyć, jak mnogi w kolory jest ten obrazek o formacie 300x300 i uświadomić sobie jego znaczenie.
A przede wszystkim należy być szczerym. Ze sobą, z innymi - z każdym. I umieć przebaczać. A miłość? Ona też nadejdzie. W swoim czasie. Wiadomo, że trzeba swoje odczekać i starać się ją zdobyć. Ale nic na siłę. Pamiętajcie, że rodzina z Wami będzie zawsze. Uszczypliwa, czy nie, może rozsypana na kawałki jak moja. Ale będzie. Spróbujcie spojrzeć na to inaczej i cieszcie się świętami. I bądźcie cierpliwi w swoim oczekiwaniu na szczęście.
Czekaj, łączę wątki Podejrzany
Odpowiedz
#4
Ja jakoś nie potrafię cieszyć się świętami, wszystko jest takie dość wymuszone. Po pierwsze już sama choroba sprawia, że nie potrafię się cieszyć jak kiedyś. Po drugie jest nas coraz mniej. To już będą piąte święta bez ojca, a niebawem i brat przeniesie się do narzeczonej. Jak wyobrażam sobie święta za rok? Pojęcia nie mam szczerze mówiąc. Po za tym ogólnie brakuje mi czegoś. Takiego jakby ducha świąt.
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#5
Mi Święta nie kojarzą się z samotnością, lecz z czymś magicznym co niesie w sercach każdego z nas dobro. Oczko

- Świat zawirowal...
- Nie, to tylko Ty i Twoje myślenie.
Odpowiedz
#6
U mnie w rodzinie w czasie świąt panuje specyficzna, właśnie rodzinna atmosfera, której chyba nie wymieniłbym za nic innego. Ogólnie staram się jak najbardziej docenić to, że cała rodzina zbiera się w jednym miejscu, dogaduje się itp. Faktem jednak jest, że samotność przeszkadza w obchodzeniu świąt - co innego siedzieć cały czas z 'biologiczną' rodziną, a co innego spędzać czas także (podkreślam - także) z kimś, kto jest bliski naszemu sercu Uśmiech Warto przy tym dodać także aspekt kupowania prezentu tejże osobie - nic bardziej nie cieszy niż sprawienie jej radości przez danie jakiegoś - choćby symbolicznego - prezentu czy wysłanie kartki świątecznej (a także jej otrzymanie :]).

Co do tego mroźnego, zimnego grudnia - cóż, w tym roku tak nie jest :p Więc może łatwiej będzie 'samotnie' przetrwać te święta Oczko
A i brak 'drugiej osoby' w święta bardzo zauważalny i odczuwalny także ze względu na bliskość Sylwestra - w końcu będąc samemu, ciężko w dobry sposób przywitać Nowy Rok...
Odpowiedz
#7
Dla mnie nie a to jakiegoś większego znaczenia, czy jest z nami "ta" osoba.
Byłoby lepiej, ale czy jest to jakoś specjalnie rozpatrywanie dlatego, że jest okres świąt? No nie wiem...
Zobaczę znowu to samo przedstawienie...

-mam rację Teshi?
-pewnie stary! *highfive*
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości