Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



To nie jest prowokacja! Przeczytajcie, a może zaczniecie doceniać Waszą sytuację...
#1
Zacznę od tego, że nie mam do Was żalu za to, że narzekacie na Wasze życie, ponieważ nigdy nie byliście w mojej skórze, więc nie macie pojęcia, przez co musi przechodzić przez całe życie osoba taka jak ja. Jednak proszę - przeczytajcie moją historię, a może dostrzeżecie, że to nie Wy jesteście tymi biednymi, pokrzywdzonymi przez los, nad którymi cały świat musi się litować.
Ja, w przeciwieństwie do Was, jestem skrajną ekstrawertyczką, do tego nadpobudliwą, nadmiernie śmiałą i impulsywną. Od najmłodszych lat miałam przechlapane zarówno u nauczycieli, jak i rówieśników - u tych pierwszych, bo na lekcjach wyrywałam się do odpowiedzi, zanim pytanie zostało do końca zadane, przerywałam im prowadzenie lekcji głupimi komentarzami i idiotycznymi pytaniami, u tych drugich - bo w czasie zabaw i gier próbowałam ,,rządzić", wtrącałam się do rozmów, nie umiałam zaczekać na swoją kolej, a skrytykowana wpadałam w szał, który powodował, że jeszcze bardziej się ze mnie śmiali. Nigdy nie umiałam ukryć swoich emocji, jak ktoś mi zrobił przykrość, od razu zaczynałam krzyczeć, awanturować się, co jeszcze bardziej go zachęcało do dokuczania mi.
Potem, w gimnazjum i liceum, było już tylko gorzej... Gdyby chodziło tylko o to, że nie miałam przyjaciół! Ale nie, ja po prostu NIE MOGŁAM PRZEJŚĆ KORYTARZEM BEZ ZWRACANIA NA SIEBIE UWAGI! Właśnie to się stało moją cechą charakterystyczną - ZWRACANIE NA SIEBIE UWAGI. To samo było w autobusie, tramwaju, pociągu - wielokrotnie wszczynałam awantury, bo np. ktoś mi zwrócił uwagę, że niechcący go potrąciłam. I niestety, nadal nie potrafię przestać tak robić, chociaż dawno przekroczyłam 20-kę... A już moją największą zmorą jest to, że nie potrafię mówić inaczej, jak po prostu KRZYCZĄC, a moja gadatliwość po prostu nie ma granic - zasługuje raczej na miano słowotoku... To tylko sprawia, że jeszcze bardziej ludzie wytykają mnie palcami i wyśmiewają jako dziwadło.
Z kolei przez całe liceum siedziała ze mną w ławce dziewczyna SKRAJNIE NIEŚMIAŁA I  INTROWERTYCZNA i, możecie mi wierzyć lub nie, ale MIAŁA O NIEBO LEPIEJ! Owszem, nie była popularna w szkole, ale przynajmniej miała ŚWIĘTY SPOKÓJ - traktowano ją jako coś w rodzaju dodatkowego mebla, który sobie spokojnie siedzi i nikomu nie wadzi. Wierzcie mi, milion razy wolałabym takie coś niż to, przez co ja przechodziłam (i wciąż przechodzę).
Na zakończenie powiem jeszcze, że przez mój ,,temperament" (a raczej przekleństwo) do 17-go roku życia mama nie pozwalała mi jeździć samej publicznym transportem, bo ,,mogę kogoś sprowokować i on mnie pobije", a nawet taksówką, bo ,,mogę zagadać taksówkarza i wdać się z nim w awanturę". Może gdybym miała tatę to on by jej nie pozwolił na takie ograniczanie mnie, nie wiem. Wiem tylko, że moja babcia ochoczo przystawała na zasady mojej mamy i codziennie, kiedy 10-letnie dzieci jeździły same do szkoły, mnie w autobusach i tramwajach towarzyszyła babcia, a po lekcjach dumnie czekała na mnie przed szkołą, z czego tylko moja klasa miała dodatkową bekę :/
Pomyślcie - czy naprawdę byście woleli takie życie?
Odpowiedz
#2
Cóż... Ta historia jakoś mnie nie przekonała... Może dlatego, że w miim mieście to byś była królową życia i każdy by zabiegał o Twe względy. Delikatnie mówiąc tu się ceni tych co dobrze rozpychają się łokciami, wszędzie ich pełno i nie potrafią siedzieć cicho. Tacy tu są poważani i robią karierę nawet bez wykształcenia... Cisi z kolei życia nie mają i każdy patrzy jak im nogi podkładać tak więc chętnie bym się zamienił. Może niekoniecznie charakterami, ale środowiskiem i owszem Duży uśmiech Pamiętam swojego głównego oprawcę z podstawówki i gimnazjum, robił co chciał a dyrektorka na jego temat co by nie zrobił to zawsze związane rączki miała Język
[Wideo: ]
[Wideo: ]
"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."
"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."
"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."
"Towar macany należy do macanta..."
Język
Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#3
W szkole to jakiekolwiek zachowanie powodowało takie skutki sam byłem cichą czarną owcą wyśmiewaną za to że jestem spokojny cichy . To zależy od środowiska , a moim zdaniem to jest skrajna ekstrawersja a ludzie tutaj piszą o typowym ekstrawertyku
"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, a o prawdziwą nie trzeba. "

Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej – Henry Ford
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.

Mahatma Gandhi
Odpowiedz
  


Skocz do: