Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



Uczucie samotności- czasem bezpodstawne
#1
Często mam taki problem..
Kiedy czymś się bardzo martwię nagle mam wrażenie, że wszyscy mnie zostawili samą.
Czasem mam ku temu podstawy, czasem nie, jednakże za każdym razem czuję się bardzo samotna.
Teraz mam taką sytuację, że moja babcia jest w szpitalu i jej stan nie jest dobry na chwilę obecną, a ja jestem tym przerażona. Tym bardziej, że ja bardziej byłam wychowana przez babcie, niż przez matke, więc jest Ona dla mnie w zasadzie jak mama. 

I na ten moment już jestem zła na większość ludzi, że są aż tak beznadziejni.
Może to jest kwestia tego, że ja sama jak widzę, że ktoś ma problem to bardzo się staram by pomóc takiej osobie i może tego samego wymagam od innych. 
Niestety zwykle kiedy jestem w takim stanie to ludzie milczą, a ja później jak już wrócę do siebie to jestem cholernie pamiętliwa i często się zdarza, że to ja później mam wszystkich gdzieś.

Macie może jakieś rozwiązanie? Jak sobie poradzić z tą niechęcią i żalem do ludzi?
Odpowiedz
#2
Szczerze mówiąc, to ja też miewam ten problem. Bywają takie trudne sprawy, z którymi trzeba poradzić sobie samemu i wtedy człowiek czuje jakby cały świat spadł mu na głowę. Nie znam recepty na niechęć do ludzi... Ja najczęściej wtedy staram się zająć czymś myśli i skoncentrować na rzeczach, które mnie cieszą, relaksują. Można powiedzieć, że zamykam się w swoim świecie i nikogo do niego nie wpuszczam.
Odpowiedz
Aż dziw bierze, ile osób się z tym boryka.
Kiedyś też rozmawiałam z pewną osobą na ten temat i mi napisała, że nie każdemu należy ufać w chwilach smutku, bo nie każdy wtedy pomoże. Napisała, że to głównie zależy od doboru towarzystwa. Że należy dobierać sobie ludzi wartościowych, a nie ludzi-śmieci, jak to nazwała. To jest piekielnie ciężkie, ale ponoć możliwe, a pisała to osoba już w niemalże średnim wieku, więc z dość sporym bagażem doświadczeń.
Wiadomo, łatwo mówić, trudniej zrobić. Myślę, że najlepiej jest robić tak jak Trebron, ale wtedy nie zyska się tego wsparcia, którego w chwilach słabości potrzebuje się najbardziej.
Nie wiem, jak Ci pomóc. Każdy musi znaleźć własną receptę, bo każdy jest inny. Jedyne, co Ci mogę jeszcze napisać, to życzę zdrowia Twojej babci i aby wyszła cało ze szpitala Ninja
Czekaj, łączę wątki Podejrzany
Odpowiedz
#4
A może po prostu ludzie nie wiedzą o Twoich problemach? Zamykanie się w sobie na pewno powoduje barierę, przez którą ludzie niechętnie przeskakują. Jeśli widzimy, że dana osoba nie chce rozmawiać to nie chcemy być nachalni. Rozumiem, że jesteś w ciężkiej sytuacji ale czy to na pewno ludzie się od Ciebie odwrócili? Czy może jednak w ciężkich chwilach robisz wokół siebie barierę ciężką do przeforsowania? Bądź otwarta na rozmowę. I pamiętaj, otwartość na rozmowę nie jest jednoznaczna z pełnym zaufaniem, bo takie możesz mieć tylko do siebie.
Pozwól innym sobie pomóc, myślę że w tym może tkwić problem.
[Obrazek: 2d1e8282779e3e715737c29adc6334b3.jpg]
Odpowiedz
#5
Tak, bardzo często się w sobie zamykam, ale wtedy nie wymagam niczego od ludzi..

Tylko widzicie, najbardziej mnie wkurza to, że nawet kiedy jestem zdołowana to ludzie narzekają, że dziwna jestem, jakaś nieswoja. A jaka mam być kiedy jestem zmartwiona???
Zwykle jestem dość wesołą osobą, ale każdemu przytrafi się od czasu do czasu coś złego.
I tak oto znajomi nie dość, że nie pomagają to jeszcze są wielce zdziwieni czemu nic nie mówię, czemu nie chcę nigdzie iść itp.
Ciężko mi się oddzielać od ludzi, bo mają pretensje, a wystarczy, że mnie kilka osób zirytuje jak jestem w tragicznym nastroju i już zaczynam być suką dla wszystkich..
Krótko mówiąc mało kto pomaga, a jeszcze do tego nie dają odpocząć. Mówiłam już niejednej osobie, że taki stan rzeczy mi nie pasuje, ale każdy jakoś zapomina o tym..
Odpowiedz
#6
Bo kiedy ludzie przyzwyczają się do naszego określonego nastroju i naszej osobowości, to już inną trudno im sobie wyobrazić.
Jeśli bylibyśmy smutasami, to nagłe próby żartów z naszej strony mogłoby zakończyć się niezrozumieniem. Że jak to, taki smutas i nagle na żarty mu się zebrało? Analogicznie - ktoś wesoły ma gorszy dzień/okres. Ale jak to? Gdzie ten uśmiech? A może... uśmiechnij się po prostu i będzie jak dawniej?
Nie, to tak nie działa. Jako ludzie przyzwyczajamy się do określonego wzorca zachowań. Grunt, to zachować elastyczność, by na siłę nie ucierać schematów.
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Doskierwanie samotności przez nieśmiałość Mansur 43 5,468 03-11-2015, 15:23 PM
Ostatni post: Paola
  Jak okazać uczucie Mansur 6 2,052 15-08-2013, 21:22 PM
Ostatni post: Mansur

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości