Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Wasze najgorsze kontuzje, upadki, itp.
#21
Gdzieżbym śmiał? Język

Tsubasa jak możesz popraw tytuł tematu bo mały błąd jest <chyba, że to inwencja twórcza autora Język>

T: Zrobione Język
Odpowiedz
#22
Eh nie baldzio Tsu xD
Odpowiedz
#23
Kiedyś bardzo dawno temu na międzymorzie upadłem to pwenie przy tym kołysaniu w betoniarce i wielce nieatrakcyjne międzymordzie i takie tam....
Odpowiedz
#24
Oczko 
Jak miałem 15 lat, akurat na koniec roku- 30 czerwca. Jadąc na rowerze pożyczyć kasę na komornika miałem wypadek -zderzenie z samochodem.
Gościu pędził lekko ponad 50 (nigdy się nie przyznał- sąsiadowi mówił że z ponad 80) i dostałem uderzenie z boku jak wyjeżdżałem od sąsiadów. Szczęście w nieszczęściu przeżyłem, obudziłem się na OIOM-ie i pierwszy widok to była moja siostra u której mieszkałem wciskająca mi do buzi hamburgera   Duży uśmiech   Miałem złamane obydwa obojczyki, prawą nogę wygiętą jak łuk i 50 szwów i wstrząs mózgu (do dzisiaj mam 7 blizn po tym incydencie).  Do końca życia będę miał pręt w nodze i dwie płytki w obojczykach ( w technikum mówili na mnie robot O matko  )  . Cały miesiąc leżałem w łóżku bez możliwości wstania, pózniej wózek( ale to tylko parę wypadów bo mdlałem od razu po tym jak na niego siadałem) i potem 2 lata chodzenia o kulach. Aż w końcu po trzech latach poszedłem na komisje wojskowa i dostałem kategorie A -gdyby nie okulary miałbym A+.  Duży uśmiech
Najciekawsze że po wypadku pomocy udzielał mi właśnie komornik, a dziewczyna chłopaka (który jechał samochodem) rzuciła go w tym dniu.
Dzisiaj jeżdżę codziennie na rowerze i mam całkiem inne podejście do przeszłości   Oczko
Odpowiedz
#25
W szkole podstawowej (pierwsza lub druga klasa) złamałem małego, palca rzecz jasna, tego u lewej ręki, tej jedynej piśmiennej. W zasadzie to złamał mi go kolega, niespecjalnie, przy jakichś przepychankach na przerwie. Swego czasu byłem tak nieśmiały, że nie byłem w stanie powiedzieć o tym nauczycielce, i tak siedziałem na kolejnych kilku lekcjach z obolałym, fioletującym (jest takie słowo?) spuchniętym członkiem (tylko bez podtekstów). Nawet matce która odbierała mnie ze szkoły bałem się powiedzieć, zauważyła dopiero wieczorem w domu, robiąc przy tym aferę, obawiając się, że nauczycielka uzna, że palec został złamany nie na terenie szkoły i nie otrzymam jakiejś tam kasy z dość drogiego ubezpieczenia. Pamiętam ten dzień jakby był wczoraj. Tego dnia sobie co nieco uświadomiłem (chyba po raz pierwszy) że mam niezbyt równo pod sufitem.
Odpowiedz
#26
Pisałem o piłce, to teraz napiszę inne przypadki jakie mi do główki przyszły skoro już temat odkopany Oczko Najstarszy przypadek to burchel na dłoni. Nie taki zwykły. Na całej dłoni. Nabawiłem się tego przykładając ją do rozgrzanego żelazka Język No co? Mały byłem, jeszcze w przedszkolnym wieku. Ledwie pamiętam tamten okres. Nie wiem co ja w głowie miałem... Mało tego coś mi się przypomina, że na chwilę przed przyłożeniem dłoni ustawiłem żelazko na max Szczerbol Coś kojarzę, że bawiłem się regulacją... A inny przypadek to jak odciąłem sobie końcówkę kciuka lewego, a konkretnie kawałek opuszki. Zachciało mi się banana, który miał bardzo twardą skórkę i ja mądry wziąłem nóż do wykładziny O matko To było w 5 klasie podstawówki...
Odpowiedz
#27
Zabawy w archeologa ciąg dalszy Szczęśliwy 

Pamiętam ze swego życia 3 przypadki.

Najwcześniejsze moje wspomnienie miałem 4 lata pierwsze wakacje na działce na wsi. Z bratem chodziliśmy do kolegi, aby nie lecieć przez wieś na około wspinaliśmy się przez ogrodzenie metalowe z takimi szpikulcami (w sumie mógłbym to porównać do ostrza włóczni) Szczęśliwy  Nadziałem się na taki jeden lewą ręką na wysokości łokcia od wew strony. Były łzy płacz i skończyło się na bliźnie 7cm.

To jest historia opowiadana w rodzinie i wszyscy mają z niej ubaw. Mając około 12 lat oglądałem bajkę siedząc na dywanie, Brat usiadł przede mną zasłaniając cały telewizor. I co zrobił mądry Mati ? Wstał cofnął się dwa kroki wziął rozbieg i kopnął brata tam gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę Szczerbol Trafiając w kość ogonową i łamiąc sobie duży palec u lewej stopy.

W liceum kumple wkręcili mnie w jazdę rowerem po mieście i ogólnie w pojęcie jazdy grawitacyjnej. Złożyłem też pierwszą maszynę i złapałem zajawkę. Wybrałem się na Agrykolę i od strony Alei Armii Ludowej jest tam zejście po takich długich schodach. Postanowiłem po nich zjechać, po 3 segmentach rower mi uciekł i upadłem centralnie na tyłek.
Odpowiedz
#28
Cytat:W liceum kumple wkręcili mnie w jazdę rowerem po mieście i ogólnie w pojęcie jazdy grawitacyjnej. Złożyłem też pierwszą maszynę i złapałem zajawkę. Wybrałem się na Agrykolę i od strony Alei Armii Ludowej jest tam zejście po takich długich schodach. Postanowiłem po nich zjechać, po 3 segmentach rower mi uciekł i upadłem centralnie na tyłek.

Moje pierwsze skojarzenie - słynny Paweł Jumper  Płacz śmieszkowy
Odpowiedz
  


Skocz do: