Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



Wesela i inne spotkania rodzinne
#1
Jak sobie radzicie na weselach, chrzcinach, czyjchś urodzinach, imieninach i na innych spotkaniach rodzinnych? Macie ciekawe doświadczenia?
Odpowiedz
#2
Hehe. Odnośnie wesel pisałem gdzieś podobne wątki. Zachęcam do odszukania bowiem pisałem jeszcze przed ślubem brata prosząc o porady i kilka odpowiedzi jak pamiętam tam było. Teraz wypada chyba mi powiedzieć jak ja sobie radziłem na weselu brata. A więc... nijak Duży uśmiech Po prostu moja rola ograniczyła się do złożenia życzeń bratu i jego żonie przed kościołem co było niebywale ciężkie dla mnie ale wybrnąłem jakoś tak, że nawet później byłem chwalony Oczko A po za tym jedno wielkie chowanie się przed kamerami i olewanie wszelkich zabaw na weselu. Jak można się domyślić z nikim też nie tańczyłem i tak przekoczowałem do 4 rano kiedy się zawinąłem choć planowałem już około 3 Duży uśmiech
[Wideo: ]

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Towar macany należy do macanta..." Język

Zapraszam na mój blog - Cichy Blog News
Odpowiedz
#3
Zależy jeszcze kto jest Oczko
Odpowiedz
#4
Nie lubię, źle się czuje gdyż większości zazwyczaj po prostu nie znam.
Odpowiedz
#5
Mam prawie całą rodzinę na wsi. Dosyć często są wesela, a po tym chrzciny i po sześciu latach - pierwsze komunie święte. Na każdym jest stawiany alkohol i z tego powodu czuję się bardziej nieswojo, bo nie piję, a mam stracha do pijanych ludzi. Nie znoszę zakładać garnituru i unikam zdjęć. Byłem siłą ciągany na weselach Duży uśmiech. Za każdym razem siedziałem przy stole, nie tańczyłem, SMS-owałem z kolegą, który jeszcze nie poszedł spać. Błagałem rodziców o kluczyki do samochodu i przed północą zwijałem się do samochodu, by spróbować zasnąć. Teraz mam wolną wolę i nie pojawiam się na imprezach rodzinnych.
Odpowiedz
#6
O rany, ja to miałam przeprawę w tym roku z weselami, miałam 3, w tym na jednym byłam świadkową... na tym ostatnim, gdzie świadkowałam, ja z racji swojej nieśmiałości nie lubię być w centrum uwagi, a tu nie dość, że musiałam stać z przodu, to jeszcze na weselu DJ wyrwał mnie do powedzenia czegoś młodej parze (zupełnie niespodziewanie)... nie lubię takich sytuacji i chciałam już uciec, ale całe szczęście pierwszy wypowiadał się świadek i po prostu powtórzyłam to samo co on powiedział i jakoś z tego wybrnęłam Uśmiech
Odpowiedz
#7
Ja byłem świadkiem na ślubie brata.. Stres był duży, ale jakoś przetrwałem Uśmiech Dużo mi pomógł fakt, że świadkowa też była osobą nieśmiałą i nie bardzo umiejącą tańczyć, nie czułem się aż tak odosobniony.
Odpowiedz
#8
ja na szczęście nie musiałem uczestniczyć w niczym takim poki co, ale już mam zapowiedziane od mojego przyjaciela ze bede świadkiem na jego ślubie... nie wiem jak to zrobie Uśmiech
A zbliżają się świeta, jeden z najgorszych okresów w roku pod względem spotkań rodzinnych. Na razie mój rekord to 30 minut przy stole zanim miałem dość tego wszystkiego.
[Obrazek: snsd_tiffany_banner_1_by_tifflebear-d46uehd.png]
Na obecnym poziomie cywilizacyjnym możliwy jest rozwój zrównoważony, to jest taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie.

gg: 10478129


Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości