Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



Wspomnienia ze szkoły
#21
Fearless, a co obecnie po studiach robisz? Jestem na drugim roku i mam taki plan B, że jak mi się nie uda, to rzucę studia i pójdę na studium, gdzie otrzymam konkretną wiedzę.

Wracając do szkoły, to w podstawówce miałem jednego kolegę z klasy, a reszta nie chciała się ze mną kolegować. Było jednak luźno. W gimnazjum było gorzej. W klasie wciąż miałem tego samego kolegę, ale zakończył ze mną koleżeństwo, bo znalazł bardziej odjazdowych gości. Najbardziej bałem się tam wf-ów. Wszystko było tylko graniem na boisku z piłką. Dodatkowo wf-y były w takiej wielkiej hali w dzielnicowym ośrodku sportu i rekreacji. Taką halę dzieliło się zasłonami na 3 części, a i nie zabrakło miejsc na trybuny, gdzie przychodziły równoległe klasy, które miały zastępstwo i gapiły się. Nie lubiłem być w tej drużynie, gdzie trzeba było zdejmować koszulki, zamiast użyć szarf. W technikum było już o wiele lepiej. Wszyscy byli swoimi chłopami. Fakt, że nie trzeba zgrywać się z całą klasą, a tylko z paroma. Tak zrobiłem. Teraz mija u mnie drugi rok studiów zaocznych i nie jest źle, ale mam coraz większe wątpliwości czy taki rysownik jak ja musi się tak, kurdę, uczyć matematyki statystycznej i kodowania w C++, Javie, itp? Dodatkowo beznadziejnie mi to wychodzi, bo myślę zbyt abstrakcyjnie.
Odpowiedz
#22
Zdejmowanie koszulek? Zdziwko
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#23
Nom, wuefiście nie chciało się wchodzić do magazynku po szarfy, więc dzielił obie drużyny tak, że pierwsza była w swoich koszulkach, a druga musiała zdjąć. Kiepsko się z tym czuł taki kolega z klasy, który jest otyły, a ja tak samo, bo jestem chudy.
Odpowiedz
#24
(12-10-2015, 19:35 PM)Marilyn napisał(a): Powiem tak: gdyby nie lata szkolne, w ogóle by mnie tutaj nie było, a nieśmiałość byłaby ostatnią cechą jaką możnaby mi było przypisać Niezdecydowany
Mógłbym się pod tym podpisać rękami i nogami.
W sumie większość złych wspomnień z dzieciństwa w moim przypadku wiąże się ze szkołą. Owszem była cała masa dobrych wspomnień, ale te złe pamiętam znacznie lepiej i dłużej niestety.
Poza tym złe wspomnienia są gorsze niż myśli i słowa, bo nie tyle ranią ciało, co wchodzą w duszę.
Odpowiedz
#25
Ooo widzę, że nie jestem sama. Mi najbardziej nieprzyjemne sprawy zdarzały się zawsze na koniec szkoły.

W gimnazjum nagle zaczęli się znęcać nade mną psychicznie. Poszło o to,  że coś niby powiedziałam, to mi teraz pokażą. Akurat wróciłam wtedy po chorobie, więc nie wiedziałam o co chodzi, przecież nic nie mówiłam takiego. Były bardzo nieprzyjemne teksty i sugestie. Raz uciekłam z przerażenia i mokłam 3 godziny w deszczu, nauczycielka mnie zganiła jak wróciłam na 7 godzinę, a jak się popłakałam to inni zaczęli się odzywać. Po tej sytuacji straciłam, też zaufanie do psychologów.

Pani psycholog zaprosiła mnie i tą dziewczynę i kazała nawzajem się przeprosić. Absurd. Niby za co miałam ją przepraszać, że ktoś coś przekręcił i nie zrozumiał, a mi za to dokuczali. Za samo to, że w końcu zagroziłam jej - jak złapała mnie za plecak nie pozwalając mi odejść, wciąż obrażając. Do dziś uważam, że nie należały jej się przeprosiny, gdyby nie próbowała mnie przytrzymać pewnie bym nic nie powiedziała. Nie miałam też wyjścia, wokół tłum ludzi,  wszyscy obserwują, a ja jestem sama w środku, poczułam się osaczona i zareagowałam impulsywnie.

Gdy zakończyło się gimnazjum, wybrałam szkole, wybrałam klasę oczywiście taką gdzie nikt nie składał podań, najlepszą. Udało mi się od starych znajomych odizolować, w tej klasie jednak nie czułam się dobrze. Inni w zasadzie nie zadawali się ze mną, jak szłam z kimś to wolałam odejść, bo czułam się jak przylep ;/ inni uczniowie mówili na mnie samotniczka. Przynajmniej nikt mi nie dokuczał, a relacje były obojętnie, więc chociaż tyle.

W szkole też straciłam zapał i odwagę do śpiewu, i zatracałam z każdym rokiem otwarcie na ludzi. Nie wiem czy kiedykolwiek odważę się zaśpiewać publicznie, czy też na zawsze będę właśnie zamknięta.

Ciesze się jednak że szkoła to już przeszłość.
Odpowiedz
#26
Mam nadzieję, że kiedyś zaśpiewasz im na złość i nie będziesz o nich wtedy myśleć tylko uwolnisz swe serce. To będzie dla nich największa możliwa zniewaga, na którą ciężko zaharowali.
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#27
(01-12-2015, 00:16 AM)Cichy napisał(a): Mam nadzieję, że kiedyś zaśpiewasz im na złość i nie będziesz o nich wtedy myśleć tylko uwolnisz swe serce. To będzie dla nich największa możliwa zniewaga, na którą ciężko zaharowali.

Żeby zaśpiewać to musiałabym się upić, albo worek na głowę założyć, taki czarny Ninja Ze śpiewem to w zasadzie przez to, że usłyszałam od nauczycielki, że zła melodia i w ogóle, a to konkurs miał być. Od tamtej pory w zasadzie nie śpiewałam, a karaoke unikam jak ognia. W podstawówce byłam bardzo nieśmiała, a chciałam zaśpiewać i to przed cała szkołą, ale nie wyszło.

Na konkurs poszły inne, pewnie dlatego, że nauczycielka miała dobry kontakt z ich matkami... Podejrzany

Nie wiem czy byłaby zniewaga, ale opadające szczeki, że się odważyłam byłyby bezcenne Ninja
Odpowiedz
#28
Nio to trzeba było Oczko
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Oczko Wspomnienia ze szkoły Silent 4 902 11-11-2016, 02:17 AM
Ostatni post: Lime

Skocz do: