Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



Wyjść z życia...
#11
W sumie wydaje mi się, że takie myśli są dosyć naturalne. Co nie oznacza, że racjonalne. Tak samo gdy zdenerwowani przez kogoś mówimy słowa, których tak naprawdę nie chcieliśmy wypowiedzieć i mogą mijać się z prawdą. Pod wpływem emocji wiele rzeczy mogłoby się zdarzyć. Ale myślę, że po ich odejściu zazwyczaj rezygnuje się z takiej decyzji. Wiadomo, że można sobie marzyć o nowej, lepszej, idealnej rzeczywistości w której moglibyśmy żyć. Tak samo można sobie stwierdzić, że chcielibyśmy zacząć od nowa, z nowymi ludźmi którzy nie mają o nas wyrobionej opinii. Ale w zasadzie (poza sytuacją gdy Ci ludzie są toksyczni i źle nas traktuja) nie ma to sensu. Trzeba pamiętać, że zmianę swojej rzeczywistości należy zaczynać od siebie. Bez tego nic się nie zmieni. Możemy uciekać co chwilę w inne miejsca i w ostateczności stwierdzać, że znowu jest tak samo. Więc czemu by nie żyć iluzją i nie poszukać kolejnej idealnej rzeczywistości?

Idealnym przykładem jest pewna grupa ludzi, która wyjeżdża na stałe za granice. W końcu lepiej tam płacą, wszystko jest lepsze, trawa zieleńsza, powietrze czystsze. Ciekawe tylko dlaczego po przyjeździe następuje zderzenie z rzeczywistością i nagle ten "zachód" nie jest taki idealny Język
Odpowiedz
#12
Bardzo często o tym myślałem i jest pewna szansa, że taką drogą podążę jeśli nie znajdę jakiejś pracy tutaj i będę samotny. W wakacje pojechałem sam do za granicę do pracy i gdy wracałem z powrotem do pracy to zacząłem nawet poważnie o tym myśleć. Konkretnie w moim przypadku chodzi o podróżowanie i zarabianie za granicą. Stwierdziłem jednak, że mogę żałować rzucenia studiów i chce zobaczyć co przyniesie mi los. Nie czuję jakiejś silnej potrzeby podążania za typowym życiem czyli koniec studiów,praca,spłacanie kredytu,liczenie każdego grosza. Przeprowadzałem się też do dwóch miast w którym nie znałem nikogo i uważam, że dobrze sobie radze. Mogę więc powiedzieć więcej na ten temat. Dużo ludzi nie wyobraża sobie by nie wybrać się ze znajomym na studia nie mówiąc o samotnym wyjeździe za granice. Do rodziny nie czuję przywiązania i nie czuje się im w jakiś sposób potrzebny, a zdanie reszty rodziny nawet by mnie nie obchodziło.
Odpowiedz
#13
(11-11-2017, 13:55 PM)cthulhu napisał(a): Tak samo można sobie stwierdzić, że chcielibyśmy zacząć od nowa, z nowymi ludźmi którzy nie mają o nas wyrobionej opinii. Ale w zasadzie (poza sytuacją gdy Ci ludzie są toksyczni i źle nas traktuja) nie ma to sensu. Trzeba pamiętać, że zmianę swojej rzeczywistości należy zaczynać od siebie. Bez tego nic się nie zmieni. Możemy uciekać co chwilę w inne miejsca i w ostateczności stwierdzać, że znowu jest tak samo. Więc czemu by nie żyć iluzją i nie poszukać kolejnej idealnej rzeczywistości?
Zgadzam się częściowo z tym co napisałaś. Jest nawet takie powiedzenie: " nowi ludzie, nowe miejsca, te same problemy". Chociaż jest to prawda tylko częściowa, bo może być też tak, że ktoś naprawdę źle trafił, miał pecha, trafiła mu się zła praca, powiedzmy toksyczne środowisko, wtedy zmiana jest potrzebna lecz niekoniecznie aż taka radykalna jak wyjazd gdzieś w nieznane.

Sama miewam czasem takie myśli, jak chyba każdy żeby gdzieś wyjechać, np do innego kraju, żeby móc doświadczyć czegoś nowego. Los chciał tak, że urodziłam się w Polsce ale być może ciekawiej i lepiej dla mnie jak i dla innych ludzi byłoby gdybym mieszkała w innym kraju. Wiem, że na pewno nie odjechałabym bez słowa i na zawsze, na pewno nie wyjechałabym bez uprzedzenia (gdyby ktoś tak nagle zniknął z mojego życia pomyślałabym że przydarzyło mu się coś złego, że został porwany lub zabity), dlatego, że jestem zbyt związana z rodziną i takie zniknięcie z życia jest właściwie dla mnie niewyobrażalne.
Na pewno wydaje mi się, że czasem dobrym pomysłem jest wyjazd na kilka dni, nawet samemu do innego miasta po to, żeby oderwać się od rzeczywistości. Spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy.
Odpowiedz
#14
Trochę sprostuje, bo w sumie to co napisałam nie tyczyło się toksycznych sytuacji w jakich można się znaleźć. Z resztą wspomniałam o tym w nawiasie. Generalnie chodziło mi głównie o ludzi, którzy myślą, że miejsce do którego się chcą przeprowadzić jest w idealne, a sam pomysł wyjazdu doskonałą możliwością rozpoczęcia "od początku".

Natomiast sam w sobie wyjazd nie jest zły. Wszystko zależy od motywu dla którego chcemy się przeprowadzić. Czasami wręcz fajnie jest pomieszkać 1-2 lata gdzieś indziej aby zebrać nowe doświadczenia. Wtedy już nie jest konieczne oderwanie się od znajomych, można przecież do nich raz na jakiś czas przyjechać i się spotkać.

Tylko właściwie temat tego wątku dotyczył oderwania się bez słowa od poprzedniej rzeczywistości i rozpoczęcia nowej. Po części rozumiem wyjechanie od rodziców bez słowa, porzucenie toksycznych znajomych (chociaż w praktyce można im zwyczajnie powiedzieć, że wyjeżdżamy i nie chcemy mieć z nimi nic do czynienia). Ale właściwie czemu mielibyśmy odejść bez słowa? Czy to nie byłaby ucieczka przed problemem? W zasadzie wydaje mi się, że lepiej by nam zrobiło zmierzenie się z tym, rozmowa z daną osobą aby wyrzucić z siebie nasza opinię. Wtedy można wyjeżdżać bez wyrzutów sumienia i ze świadomością zakończenia tego problemu. Gdy ucieka się od tych osób czy czasem nie czulibyśmy się źle przez to, że nie zakończyliśmy tego etapu w życiu? Fakt, że może nie każdy ma siłę do tego aby się z tym zmierzyć. To nie jest też tak, że chce oceniać czyjeś decyzje. Bardziej oceniam sprawę ze swojej perspektywy.
Odpowiedz
#15
Jeszcze ten miesiąc nie dobiegnie końca, a nastąpią ogromne zmiany w moim życiu. Tak bardzo upragnione przeze mnie, a jednak jeszcze w październiku łapałam się na tym, że kompulsywnie przeglądam oferty pracy w miejscowości oddalonej od mojego obecnego miejsca zamieszkania o 400 km... Bo czułam ten podskórny impuls ucieczki. Nie wiem, co mną kierowało - z obawy przed wielkimi zmianami przygotowywałam się do wielkiej ucieczki, która też byłaby przecież wielką zmianą.
Odpowiedz
#16
Chciałbym tak wyjechać z dala od wszystkiego, do innego kraju i zostawić wszystko za sobą. Moich dobrych znajomych, słabych i w ogóle i móc od nowa rozpocząć swoje życie. Ale nie potrafię, choć bardzo bym chciał.
Odpowiedz
#17
(13-11-2017, 01:13 AM)Lara Croft napisał(a): Jeszcze ten miesiąc nie dobiegnie końca, a nastąpią ogromne zmiany w moim życiu. Tak bardzo upragnione przeze mnie, a jednak jeszcze w październiku łapałam się na tym, że kompulsywnie przeglądam oferty pracy w miejscowości oddalonej od mojego obecnego miejsca zamieszkania o 400 km... Bo czułam ten podskórny impuls ucieczki. Nie wiem, co mną kierowało - z obawy przed wielkimi zmianami przygotowywałam się do wielkiej ucieczki, która też byłaby przecież wielką zmianą.


Udało się? Wszystko w porządku? Jak się z tymi zmianami czujesz?
[Obrazek: Time-Turner.gif]
Odpowiedz
#18
anja wszystko dobrze Uśmiech dziękuję za pytanie. Moje obawy były wyolbrzymione i te rzeczy, których się bałam, rzeczywiście były bez dużego znaczenia. Czuję się rewelacyjnie z tą zmianą Uśmiech
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości