Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



Żle wybrane studia
#1
Mam 21 lat. Będę teraz na 3 roku Informatyki na Politechnice. Nienawidzę swoich studiów. Pierwszy rok póki nie weszły przedmioty zaawansowane informatycznie mi się podobał. Najbardziej lubiłem przedmioty matematyczne. Teraz już matmy nie ma a zostały typowo informatyczne. Na 2 roku pod koniec I semestru zacząłem wpadać w załamanie psychiczne. Nie wiedziałem co z sobą zrobić, nie widziałem się dalej i byłem gotowy rzucić. Jednak kolega mnie przekonał że nie warto że już się nie opłaca po takim czasie i samemu mi było żal rzucać.I tak jestem po drugim roku z 2 pościgami(w ty 1 projekt). Ostatnio znowu przechodzę załamanie psychiczne. Boję się że w tym kraju nie znajdę sobie w przyszłości roboty i ogólnie że sobie nie poradzę. Nawet jakbym rzucił te studia to bym nie wiedział co studiować. Myślałem o ekonomii ale po tym o pracę ciężko. Poza studiami mieszkam w malutkiej wsi. Nie posiadam właściwie życia towarzyskiego więc wszystko się we mnie potęguje. Czuje że do niczego się nie nadaje i w życiu nie czeka mnie nic dobrego.
Odpowiedz
A po co studiujesz informatyke, jeżeli ciebie to nie interesuje? Jeżeli nie lubisz tego kierunku to praca w tej dziedzinie jeszcze bardziej ciebie wykończy.
Odpowiedz
#3
Chciałem iść na jakieś przyszłościowe studia i bawiłem się trochę w html, css i myślałem że polubię infe. Jednak wiem już ze nie chce programować jednak szkoda mi czasu który w to wpakowałem i myślałem by pociągnąć do inżyniera. Najgorsze że nie mam pasji i nie wiem jak swoim życiem pokierować.
Odpowiedz
#4
Skoro podobaly Ci sie przedmioty z matematyki to moze idz w tym kierunku? Moze cos Ci zalicza z tej informatyki i bedziesz mial mniej przedmiotow na matmie lub jakims kierunku pokrewnym, ktory wybierzesz. Mam znajomego, ktory byl dokladnie w takiej sytuacji jak Ty - tez zaczal informatyke, ale po jakims czasie stwierdzil, ze to kompletna pomylka i przerzucil sie na matmeOczko Pozniej zrobil sobie magistra z tej matmy. Sudiowal na dobrej uczelni, zaczal nawet doktorat, ale po jakims roku stwierdzil, ze to strata czasu i zrezygnowal. Ostatecznie skonczyl jako nauczyciel i jest bardzo zadowolony, kocha swoja prace, a uczniowie go uwielbiaja. Ostatnio zaczal pisac podrecznik...
Takze widzisz, roznie sie uklada. Nie zawsze pierwszy wybor jest najlepszy, a najwazniejsze to lubic co sie robi i miec z tego satysfakcje.
Odpowiedz
#5
Ja też z studiami zrobiłem głupotę ale życie pokazało mi, że jednak opłaca mi się już dociągnąć ten kierunek do końca. Informatycy nie narzekają na brak pracy ale jak Cię to nie interesuje to się nie odnajdziesz w tym zawodzie.

- Świat zawirowal...
- Nie, to tylko Ty i Twoje myślenie.
Odpowiedz
#6
QWEIR-nie ma sensu ciagnac tych studiow, robisz sobie tylko krzywde, zle studia,potem praca, ktora nie bedzie dla Ciebie fajna a bedziesz spedzal w niej pol zycia...Niezbyt zachecajaca perspektywa,co nie? Przemysl bardzo dokladnie co mozesz studiowac, na dobra sprawe lepiej studiowac ekonomie i potem myslec jak mozesz to dalej wykorzystac-moze jakies podyplomowki, jakas wlasna dzialalnosc...Wierze,ze jest Ci ciezko z taka decyzja,ale wiesz-nikt tego nie zrobi za Ciebie! Glowa do gory i dzialasz!
Odpowiedz
#7
Dobrze, że ten temat jest dopiero teraz poruszany, a nie jakieś 2 lata wcześniej bo chyba dyplomu bym nie miał xD Przechodziłem przez podobne załamania gdzie już nawet popadałem w jakieś fobie przed zajęciami przewyższające te społeczne do tego stopnia, że na trzecim roku zamiast na zajęcia to ja jeździłem sobie warszawkę zwiedzać tylko po to by czas zleciał i by moja rodzina myślała, że jestem na uczelni. Dodam, że zimno już było i generalnie paskudna pogoda ^^ Wolałem jednak to niż pojawić się na uczelni. Tak oto na własne życzenie zawaliłem studia, ale przy odpowiednim wsparciu mej matuli znalazłem prywatną uczelnię, na której kierunek dokończyłem. Było o niebo lepiej bo byłem traktowany tam jak student, a nie śmieć... Ale bez pasji i tak ciężko mi było jednak dałem ladę Wywracanie oczami
[Wideo: ]
[Wideo: ]
"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."
"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."
"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."
"Towar macany należy do macanta..."
Język
Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#8
qweirMam 21 lat. Będę teraz na 3 roku Informatyki na Politechnice. Nienawidzę swoich studiów. Pierwszy rok póki nie weszły przedmioty zaawansowane informatycznie mi się podobał. Najbardziej lubiłem przedmioty matematyczne. Teraz już matmy nie ma a zostały typowo informatyczne. Na 2 roku pod koniec I semestru zacząłem wpadać w załamanie psychiczne. Nie wiedziałem co z sobą zrobić, nie widziałem się dalej i byłem gotowy rzucić. Jednak kolega mnie przekonał że nie warto że już się nie opłaca po takim czasie i samemu mi było żal rzucać.I tak jestem po drugim roku z 2 pościgami(w ty 1 projekt). Ostatnio znowu przechodzę załamanie psychiczne. Boję się że w tym kraju nie znajdę sobie w przyszłości roboty i ogólnie że sobie nie poradzę. Nawet jakbym rzucił te studia to bym nie wiedział co studiować. Myślałem o ekonomii ale po tym o pracę ciężko. Poza studiami mieszkam w malutkiej wsi. Nie posiadam właściwie życia towarzyskiego więc wszystko się we mnie potęguje. Czuje że do niczego się nie nadaje i w życiu nie czeka mnie nic dobrego.

No to ja jestem a raczej byłem w takiej samej sytuacji co Ty. Też zacząłem fizjoterapię bo to jest przyszłościowy kierunek choć nigdy mnie to nie interesowało. Miałem spore braki z biologii....zawsze jej nienawidziłem i zaliczałem ją na styk. Od początku słabo mnie interesował ten kierunek  jednak jakoś przebrnąłem przez ten 1 rok....z dwoma warunkami. Już wtedy chciałem zrezygnować ale jakoś przekonała mnie siostra bym został no i miałem miesiąc praktyk które mi się spodobały bo byli mili ludzie itp. ale mało to miało wspólnego z rzeczywistością bo jedyne co robiłem to podczepiałem zawieszki,rowerki przyczepiałem pacjentom itp. Ogólnie rzecz biorąc nic się tam ciekawego nie nauczyłem. W drugim roku to była istna masakra...przed każdymi zajęciami tylko na czym mi zależało to na tym by skończyły się zajęcia i nikt mnie nie wyśmiał czy nie opierdzielił, że coś źle zrobiłem. Zajęcia też opuszczałem z podobnych powodów maksymalnie miałem wykorzystywałem możliwe nieobecności a czasem je przekraczałem głupimi tłumaczeniami. Podczas sesji to również była istna masakra...ile ja się nalatałem,ile ja razy z siebie debila zrobiłem niewiedząc najprostszych rzeczy, a przez ten stres to chyba podczas jednej sesji schudłem z 5 kilo. Gdy kończyłem to wszystkie opinie m.in że szkoda czasu i pieniędzy wisiały mnie kompletnie głęboko i szeroko...chciałem jak najszybciej stamtąd wyjechać. Mimo to wyciągnąłem wnioski z błędów które popełniłem i czuję, że teraz nie pozwolę sobie na tak karygodne błędy na nowym kierunku które zaczynam
Odpowiedz
#9
Ja zaczynam już trzeci kierunek. Na początku byłem przez 3 lata na historii i dość dobrze to wspominam, na II roku zacząłem drugi kierunek. Z historii wyniosłem głównie kilka fajnych znajomości.
Teraz wziąłem trzeci i znowu będę na dwóch na raz, na I roku lic i na I mgr. Kieruję się w stronę rachunkowości, ale nie chciałbym pracować w jakimś korpomolochu. Interesuje mnie też copywriting i trochę dorabiam pisaniem.
Na studiach często przecenia się i zdobywaną wiedzę (większość z niej i tak wyparuje, jeśli nie będziesz jej wykorzystywał na co dzień), jak i dyplom (studia dla samego dyplomu? Totalnie bez sensu, chyba że już masz pracę i za dyplom dostajesz automatycznie podwyżkę). A nie docenia się wagi znajomości, które się zdobywa podczas studiowania. Dlatego warto obejrzeć ofertę mniejszych uczelni. Czasem można tam zakręcić się koło wykładowcy, który może ci podrzucić ciekawą ofertę płatnego stażu albo pracy. To odpada w przypadku dużych uczelni, gdzie roczniki przekraczają 100 osób.
Odpowiedz
#10
Nieco cię rozumiem. Sama studiowałam filologię germańską - translatoryka bo mi mówiono, że jestem dobra z języków. Znudziła mnie po miesiącu ale kazali mi w domu rok się przemęczyć. Potem poszłam na ekonomię. Z początku mnie to ciekawiło ale potem się wypaliłam. Będąc na 3 roku głupio mi było rezygnować jak rok w plecy miałam i finisz za pasem. Też startowałam w ekonomię ale nigdzie mnie nie chcieli na staż. Włącznie z urzędami.
Jak czegoś nie lubisz to w pracy będziesz się męczyć. Ja akurat pracuje na magazynie wśród facetów. I studia nie dały mi kompletnie nic. A pracuje tam gdzie pracuje dzięki posiadaniu uprawnień na wózki widłowe bo to mnie akurat interesowało.
Wiedza ze studiów to mi wyparowała. Nie przydaje mi się do niczego. Sama to żałuję zmarnowania 4,5 roku na bezsensowne studia.
Mi nawet mówiono, że do ścisłych przedmiotów to ty się nie nadajesz.
U mnie tylko dochodził problem nadopiekunczej matki której nie obchodziło, że chciałam popracować. Kazała mi się na obronie pracy skupić. Rodzice zbytnio nie widzieli, że robienie magisterki w dziedzinie nietechnicznej nic mi nie dawało. Dalej mają to wpojone, że masz studia jesteś kimś. A oni sami studiów nie mają tylko prace po znajomości.
I dalej moja matka myśli o tym by mi wmówić, że nie powinnam fizycznie pracować. Ale to nie zastąpi atmosfery jaka jest w pracy jak z samymi facetami się pracuje. A z dziewczynami to się nie dogaduje. Taka jedna ze mną też pracuje ale ona przez agencje pracy jest zatrudniona.
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Studia z rachunkowości Artmedia9 5 831 17-11-2018, 17:49 PM
Ostatni post: Artmedia9
  Studia prawnicze bez znajomości... Kamila413 14 2,529 23-08-2015, 22:49 PM
Ostatni post: Cris

Skocz do: