Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



Życie mnie przerasta
#1
Nie wiem co się dzieje z moim życiem, przestaje panować nad własnymi myślami. Ciągle myślę o samobójstwie i gdyby był jeszcze choć jeden wyraźny powód tego, ale nie ma. To wszystko pojawiają się od tak po prostu z niczego kilkadziesiąt razy dziennie. Strasznie mnie to przytłacza, boję się tego co sam stwarzam w głowie. Nie wiem kiedy to się na dobre zaczęło, w moim życiu zawsze było coś nie tak. Brak celu w życiu, żadnego sensu w tym co robię, zero prawdziwych przyjaciół, żadnej miłości, na dobrą sprawę na niczym mi nie zależy, wszystko jest bezbarwne, toksyczne relacje z ludźmi nie tylko bliskimi. Tak było zawsze odkąd pamiętam, bywały lepsze okresy, ale to wszystko zawsze wracało. Nie potrafię odnaleźć przyjaźni, miłości, sensu życia, siebie. Większość rzeczy w moim życiu stała się bezsensowna, bezbarwna, nic nie warta, pusta. Na niczym mi nie zależy, żyje bo się rano budzę. Wtedy mam ochotę wyjść i się rozpłynąć, coś zrobić. Często jest mi tak kurewsko źle i to bez jakiegoś wielkiego powodu.

Udało mi się jakoś dotrwać do czwartego roku studiów, powinienem mieć już dawno napisaną pracę, a ja nie potrafię pójść do biblioteki i poszukać paru książek. Czuje jakbym się wypalił, jakbym miał mózg przepełniony chorymi niepotrzebnymi pierdołami. Nie potrafię się uczyć, skupić, czytam po kilka razy, a nie mogę zapamiętać kilku słów. Za to pamiętam takie pierdoły, których nie chce pamiętać ale one ciągle są. Ludzie na kierunku są niby w porządku, ale przez te 7 semestrów z nikim nie nawiązałem normalnej relacji. Czuje się wśród nich obco, nieswojo, męczy mnie wychodzenie do ludzi, nie lubię ich a jeszcze bardziej nienawidze siebie. Nie mam wielu znajomych, a z tym których mam ledwo utrzymuje kontakt.

Czuje jakąś taką wielką pustkę w życiu i zupełnie nie wiem jak to zmienić. Próbowałem na różne sposoby, ale efekty były dalekie od założeń. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem, jakie decyzje podjąć by ciągle nie żałować. Jest we mnie tyle "rzeczy" których nie powinno być, których nie potrafię zrozumieć, nie wiem skąd to się bierze. Jest we mnie cała masa sprzeczności, które na siłę chciałbym pod coś dopasować, a nie potrafię. Wszystko mnie wkurza, denerwuje. Chce mi się ryczeć, wyjść i biec. Jak najdalej i gdzieś po drodze stracić to życie. Tak by było najprościej i najłatwiej. Nie umiem żyć, chyba nie ma w tym życiu czegokolwiek, co chciałbym robić. Nie ma nikogo i niczego, co dałoby mi jakąkolwiek chęć do życia. Nie daję rady funkcjonować. Mam dosyć każdej chwili, która nastaje. Mam dość, bólu który rozrywa mi wnętrze i mózg który jeszcze do tego dusi się w gęstym bagnie chorych myśli.

Nie potrafie nad tym zapanować. Byłem u lekarza, robiłem badania krwi, ale one nic nie wykazały. Chodziłem do psychologa który stwierdził pieprzoną głęboką depresją i próbował robić ze mnie jeszcze większego wariata niż jestem. Odwiedzałem też psychiatrę, przez prawie dwa lata brałem tabletki niby przeciwdepresyjne i przeciw zmęczeniu, ale nie było żadnej poprawy a wręcz przeciwnie. Popadam w jakiś totalny obłęd, gdy mam wolne, potrafię przespać cały dzień, bo nikt się mną nie interesuje, nikt nie ma pojęcia co się dzieje. Już nie wiem co robić, lodowaty prysznic, wysiłek fizyczny, paczka fajek, cholernie mocna kawa, butelka whisky, żadne samozaparcie, nic mi nie pomaga. Coraz częściej myśle o śmierci, boje się tego co robię, tego co może się stać. Nie wiem nawet co tu robię i czego szukam, nie wiem już co robić, jak przestać. Nic już nie wiem.
Odpowiedz
#2
Ty weź się czymś zajmij, bo za dużo myślisz a mało robisz. Każdy ma jakiś cel w życiu i ty też go masz tylko szukasz dziury w całym. Nie możesz być królem całego świata, ale jesteś królem własnego życia.
Odpowiedz
#3
Życie jest cierpieniem. Nie wiem co można z tym zrobić. Nic chyba... Sama zachodze w głowe, próbuje. Raz jest lepiej raz gorzej, ale zawsze ta pustka bez względu na wszystko... Ktoś kiedyś powiedział, że tak się po prostu czują dorośli Oczko
Odpowiedz
#4
Doskonale rozumiem.
Siła - trzeba jej poszukać, gdziekolwiek by nie była. Czy w miłości, czy w nienawiści - w czymkolwiek, co pozwoli ruszyć z miejsca.
Pogłaskać siebie. Od wewnątrz.
Albo wytrwać i czekać...
Znaleźć jeden mały łącznik pomiędzy Tobą a życiem.
Odpowiedz
#5
(14-10-2015, 19:04 PM)Mansur napisał(a): Ty weź się czymś zajmij, bo za dużo myślisz a mało robisz.
Zajmuje się czymś na okrągło. Studiuje, po zajęciach pracuje, łapie się każdej pracy byle by ino mieć parę złoty. Tyle że, tu nie chodzi o to. Bo ja dokładnie tak jak powiedziałaś za dużo myślę. Do tego chyba zbyt mocno czuje. Pytanie jak nie myśleć? Oczywiście najlepiej byłoby nie myśleć o niczym, ale tak się nie da, po prostu się nie da, albo ja nie potrafię. Ciągle o czymś myślę, tyle że 60% myśli pojawia się w mojej głowie, pomimo mojej woli. Nie chce ich, a one jednak są. Zawsze wszystko było źle, nie mam poczucia jakiejkolwiek wartość, boje się że nikt i nic dobrego już mnie w życiu nie czeka, a skoro tak to co ja tu jeszcze robię? Właściwie to sam nie wiem, choć najbardziej prawdopodobne jest to że czekam, na coś, na cokolwiek. Macie racje nikt mi nie pomoże, bo pomóc mogę jedynie sobie sam. Chyba właśnie ta świadomość dobija najbardzej, że nikt nic za mnie nie zrobi, a może wręcz odwrotnie nie dobija a pociesza(?). W końcu przecież wszystko w moich rękach, prawie.

Dumny, ale z czego? Z tego że potrafie się użalać a nie potrafie nic zrobić? W sumie przecież na świecie jest pełno samotnych ludzi, a co trzeci człowiek podobno ma depresje. Tylko że co z tego? Skora większość z tych jednostek nigdy pewnie nie trafi na tą drugą, odpowiednią.

Ale, dziękuje.
Odpowiedz
#6
Ach ta psychika Duży uśmiech Zauważ, że w jednej chwili możesz być szczęśliwym i smutnym a to jaki będziesz zależy od tego jak się nastawisz psychicznie. Nastawiles się psychicznie na przygnębienie. Odrzuc wszystko co negatywne z głowy... nie wiem...zamień w żart... Duży uśmiech
Odpowiedz
#7
łatwo powiedzieć zmień myślenie. Ale jak wali się to masz być szczęśliwym ?
Musisz być niezłomny, 
Musisz walczyć, walczyć, walczyć. 






.


Odpowiedz
Nawet te największe i najbardziej niszczycielskie burze kiedyś mijają. Zwykle po nich następuje nowy start i mnóstwo wyciągniętych wniosków.
Czekaj, łączę wątki Podejrzany
Odpowiedz
#9
A wystarczyłoby nie myśleć. Właśnie dociera do mnie że, może lepiej się nie otwierać, bo wbrew pozorom jestem dużo słabszy niż osoba w masce, którą każdego dnia zakładam.
Czasem boję się, że pod wpływem negatywnych uczuć zrobię coś czego nie chcę, a ja po prostu potrzebuję jedynie wiary i choć trochę optymizmu. Wiecznie powtarzane w mojej głowie słowa ‘nie nadaję się’ rujnują mnie i niszczą. To nie jestem ja, ja, stoję gdzieś obok i się przyglądam nic nie mogąc zrobić, nie mogąc sobie pomóc.
Gdybym tylko wiedział, jak to wszystko zmienić.
Czyli wychodzi na to że, warto czekać. Na jakiś bodziec, na coś, na cokolwiek.
Odpowiedz
Na pewno lepsze to, niż negatywne myśli. Życie często układa się w bardzo nieprzewidziany i zaskakujący sposób, więc warto jest dojść do wniosku, że ma się naprawdę niewielką władzę nad nim (wbrew temu, co mówią wszelacy coache i przewodnicy duchowi). Czasami jeden mały impuls, jedna decyzja, potrafi rzutować na resztę życia Uśmiech
Czekaj, łączę wątki Podejrzany
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości